Zamknij

Chcesz zlecić tłumaczenie dokumentów firmowych freelancerowi? Lepiej uważaj!

13:16, 06.12.2019 | MATERIAŁ PARTNERA
Skomentuj
REKLAMA

Branża tłumaczeniowa w Polsce od lat cierpi na dokładnie ten sam problem, co chociażby branża reklamowa. Na tym rynku próbuje działać wielu freelancerów, którzy zaniżają stawki, ale także psują reputację profesjonalistom. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich, jednak decydując się na zlecenie tłumaczenia na przykład dokumentów firmowych freelancerowi, trzeba się liczyć z dużym ryzykiem. Co to oznacza w praktyce? Dlaczego freelancer nie daje gwarancji zadbania o interesy swojego klienta? Odpowiedzi na te pytania znajdziesz w naszym artykule.

Kim są tłumacze-freelancerzy?
Zacznijmy może od rozszyfrowania słowa „freelancer”. Jest to osoba, która wykonuje jakąś działalność na rzecz innych (przede wszystkim firm), ale robi to w sposób niesformalizowany. Pisząc prościej: freelancer świadczy usługi na stopie prywatnej, nie wystawiając za nie faktury, ale pracując w oparciu o umowę cywilnoprawną lub – to częstsze zjawisko – „na czarno”.
Zapytasz: dlaczego w takim razie freelancer nie założy działalności i nie zacznie świadczyć usług jako biuro tłumaczeń? Odpowiedź jest prosta: chodzi o koszty. Prowadzenie biura wiąże się z koniecznością ponoszenia wysokich wydatków stałych, a przy tym 100% skupienia się na tej profesji. Nie każdy freelancer ma taką możliwość. W większości są to albo studenci kierunków filologicznych albo osoby, które w przeszłości nauczyły się języka obcego np. pracując za granicą. Dla nich znacznie wygodniejszą opcją jest dorabianie sobie poprzez wykonywanie tłumaczeń. Nie jest to natomiast korzystny scenariusz dla klienta.

Czy każdy freelancer to zły tłumacz?
Oczywiście, że nie jest to regułą. Można się natknąć na całkiem zdolnych tłumaczy-freelancerów, jednak w większości są to osoby, które lada moment i tak założą własne biuro, by oferować usługi w sposób profesjonalny. Niestety, znacznie więcej jest freelancerów niegwarantujących żadnej jakości, a tym bardziej niebiorących odpowiedzialności za swoje działania. Ta druga kwestia stanowi kluczowy problem z punktu widzenia klienta firmowego.

Czym ryzykujesz zlecając tłumaczenie freelancerowi?
Taka współpraca wiąże się z kilkoma niedogodnościami, a także prawdopodobnymi problemami dla klienta. Zacznijmy od najbardziej prozaicznej kwestii: sposób rozliczenia usługi. Freelancer nie wystawia faktury, a więc – z czego klienci firmowi nie zawsze zdają sobie sprawę – jego usługa jest „z automatu” droższa, ponieważ nie można jej łatwo wrzucić w koszty uzyskania przychodu.
Jeśli chcemy, aby współpraca przebiegła legalnie, to z tłumaczem-freelancerem trzeba zawrzeć umowę o dzieło, co już samo w sobie jest niepotrzebnym komplikowaniem sobie życia (freelancer musi otrzymać od zleceniodawcy wypełniony druk PIT – nie każdym o tym pamięta).
To jednak są tylko problemy, nazwijmy je oględnie, „techniczne”. Znacznie poważniejsze kwestie mogą wyjść już w trakcie lub zaraz po realizacji usługi. Zlecając tłumaczenie dokumentów firmowych (umowy, certyfikatu, opinii, opisu produktu, homologacji etc.) freelancerowi nigdy nie masz pewności, że jest to osoba, która wie, co robi. Owszem, może całkiem nieźle znać język obcy, ale to niestety nie wystarczy. Każdy z nas potrafi pisać, ale tylko niektórzy umieją stworzyć wybitne dzieło literackie czy świetny tekst sprzedażowy. Z tłumaczeniami jest dokładnie tak samo.

Kosztowny błąd, za który zapłacisz… Ty
Aby móc efektywnie tłumaczyć dokumenty firmowe, potrzebne jest przede wszystkim doświadczenie. Profesjonalne biura tłumaczeń nierzadko korzystają z pomocy ekspertów w danej dziedzinie, aby dobrze zrozumieć analizowaną materię. Nie jest żadną przesadą stwierdzenie, że jedno źle użyte słowo może całkowicie zmienić sens dokumentu, podważyć jego wiarygodność czy wręcz sprawić, że będzie on nieważny w świetle obowiązującego w danym kraju prawa.
Jeśli dojdzie do takiej sytuacji i np. stracisz klienta, to pretensje możesz mieć tylko do siebie. Freelancer, jako osoba prywatna, nie świadczy profesjonalnych usług tłumaczeniowych. Oznacza to, że praktycznie nie podlega żadnym sankcjom z tytułu popełnionego błędu. Mało prawdopodobne jest przecież, aby posiadał np. ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej, co z kolei jest powszechne w przypadku profesjonalnych biur tłumaczeń.
Wniosek? To jasne, że każdy przedsiębiorca szuka sposobów na optymalizację kosztów. Są jednak takie obszary działalności, na których nie powinno się oszczędzać i bez wątpienia należą do nich tłumaczenia dokumentów firmowych.

 

(MATERIAŁ PARTNERA)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz