Zamknij
REKLAMA

Krzysztof Woźniak: Graliśmy po prostu swoją piłkę

06.53, 07.08.2022 MG
Skomentuj
REKLAMA

Rozmowa z Krzysztofem Woźniakiem, trenerem Gminnego Klubu Sportowego BTS Wyrozęby

 

Dzień dobry

Dzień dobry

Nie mogę inaczej zacząć naszej rozmowy, jak tylko pogratulować awansu do siedleckiej A-klasy

Dziękuję bardzo

Sukces chyba tym większy, że jesteście pierwszym piłkarskim klubem na terenie gminy Repki...

Tak. Trzy lata temu, w 2019 roku, chłopcy grający w lidze powiatowej siódemek, chcąc pograć w rozgrywkach MZPN założyli drużynę, przygotowali boisko we współpracy z wójtem gminy Repki, panią Apolonią Stasiuk, która wsparła ich finansowo oraz ze szkołą w Wyrozębach, która udostępniła ten obiekt, na którym nasza drużyna rozgrywa swoje mecze. Władze gminy postawiły też łapacze piłek i tak doszło do tego, że to boisko nadawało się do gry w siedleckiej B-klasie. Chłopcy zgłosili zespół i pierwsze pół roku w zespole był Marek Szybka, a później mnie zaproponowano prowadzenie drużyny. Zgodziłem się i od tego czas jestem trenerem tej ekipy. Zawodnicy powoli nabierali doświadczenia, uczyli się grać razem, zespół powoli krystalizował się. A w minionym sezonie awansowaliśmy do siedleckiej A-klasy.

Czy mógłby Pan przybliżyć nam swoją przygodę z piłką?

Dawno temu zaczynałem swoją piłkarską przygodę, bo w latach 70-tych minionego wieku grałem w trampkarzach Sokoła Sokołów Podlaski. Później grałem już w seniorskim zespole Podlasia, następnie w AZS Biała Podlaska, Huraganie Morąg, by ostatecznie wrócić do Sokołowa Podlaskiego, gdzie pracowałem z trampkarzami i juniorami, w międzyczasie prowadziłem też pierwszą drużynę Podlasia czy Zorzę Sterdyń. Mogę jeszcze tylko dodać, że kiedy rozpocząłem trenerkę w 1982 roku, do dnia dzisiejszego miałem jedną tylko 2-letnią przerwę w mojej pracy, spowodowaną urazem kręgosłupa. A tak, można powiedzieć, cały czas aktywnie realizuję się jako trener.   

A jak rozpoczęła się Pańska praca z drużyną z Wyroząb?

Ja tych chłopców znałem z powiatowej ligi siódemek, którą parę ładnych lat prowadziłem. Grali trochę w tej lidze, i kiedy zaproponowano mi objęcie sterów drużyny nie odmówiłem. Trzeba zauważyć, że nie jest to drużyna typowo zawodowa, bo duża część chłopców pracuje, jeździ po całej Polsce. Nie bez przyczyny, aż 26 zawodników przewinęło się przez mój zespół w tym sezonie, praktycznie w każdym meczu były rotacje w składzie. Od samego początku, co mnie cieszy chłopcy pokazywali serce do gry, zaangażowanie, walkę na murawie, co przyniosło w końcu wymierny efekt, czyli awans do wyższej klasy rozgrywkowej.  

Czy już na początku tego najlepszego dla Was sezonu mówiło się głośno o awansie czy dopiero w jego trakcie takie cele zaczęły się krystalizować?

Z początkiem rozgrywek nikt nie mówił o awansie. Mieliśmy grać tak, aby zająć jak najwyższe miejsce na koniec sezonu. Tak naprawdę nie wiadomo też było, ile drużyn awansuje. Drużyna z Dobrego odskoczyła, ale wiosną okazało się, że najpierw dwa zespoły awansują, potem nawet trzy i tym samym nasze szanse od razu podskoczyły. A w ostatecznym rozrachunku zajęliśmy znakomitą drugą lokatę, wyprzedzając, między innymi ekipę rezerw Podlasia, która z trzeciego miejsca również z nami awansowała.  

W którym momencie uwierzył Pan, że możecie powalczyć o awans?

Tak naprawdę to dopiero parę tygodni przed zakończeniem ligi, kiedy dowiedzieliśmy się o trzech miejscach premiowanych awansem. Wtedy już wiedzieliśmy, ze takiej szansy nie można wypuścić już z rąk.

Z perspektywy czasu, co – Pana zdaniem – zadecydowało o tym, że to Wyrozębianie mogli na koniec sezonu cieszyć się drugiego miejsca dającego awans do wyższej klasy rozgrywkowej?

Powiem tak. Początkowo dla mnie, jako trenera na tym szczeblu rozgrywek było dużym zaskoczeniem, ze w zespołach B-klasowych grają nie tylko młodzi, niedoświadczeni, nieukształtowani jeszcze piłkarsko zawodnicy, ale również piłkarze, którzy grali w wyższych klasach rozgrywkowych i naprawdę nie było łatwo punktować i wygrywać spotkania. Ale graliśmy po prostu swoją piłkę, solidną, z zaangażowaniem, konsekwentnie realizując założenia taktyczne. A awans do A-klasy jest niewątpliwie ogromnym sukcesem drużyny, dla której był to dopiero trzeci sezon od momentu jej powstania.

Ponad połowę bramek strzelonych przez nasz zespół zdobyło tylko dwóch zawodników – Przemek Jaczewski (14 bramek) i Sylwester Niewiadomski (10 bramek). Proszę o krótką charakterystykę każdego z nich

Przemek grał już w kilku klubach, wiec ma doświadczenie, co w tej lidze jest ogromnie ważne, a dodam jeszcze, że w paru meczach nie grał ze względu na złamaną rękę, więc ten jego dorobek bramkowy z pewnością byłby jeszcze bardziej okazały. Natomiast Sylwek grał zazwyczaj jako wysunięty napastnik, więc jego powinnością niejako było strzelanie goli, z czego też wywiązywał się bardzo dobrze. Można powiedzieć, ze obaj byli na pewno silnym ogniwem mojego zespołu i robili to, co do nich należało.  

Na ten znakomity wynik na koniec sezonu złożyła się gra wszystkich piłkarzy BTS-u, ale gdyby Pan mógł, to kogo szczególnie by Pan wyróżnił?

Zgadzam się z tym, ze na końcowy sukces zapracowali wszyscy piłkarze, których miałem do dyspozycji, gdyż każdy z nich wniósł coś pozytywnego do zespołu, ale jeżeli chodzi o te szczególne wyróżnienia to ujmę tą rzecz może w ten sposób. Z tych chłopaków, których ja zacząłem prowadzić jako trener to przez ostatni rok największe postępy zrobili - Piotrek Repliński, Kuba Ławecki oraz Przemek Korneć. Do listy tej dodałbym jeszcze tych bardziej rutynowanych, czyli wspomnianego już wcześniej Przemka Jaczewskiego czy Przemka Replina. To są chyba zawodnicy, w grze których widać było chyba największy progres, chociaż raz jeszcze podkreślę, że słowa uznania należą się całej mojej drużynie, tym wszystkim 26 zawodnikom, których wystawiłem do gry. 

Czy w środowisku piłkarskim, tutaj w Wyrozębach, daje się odczuć zainteresowanie piłką nożną i wynikami drużyny?

Zdecydowanie tak. Sporo osób przychodzi na mecze, jest fajna atmosfera i klimat dla piłki tutaj właśnie w Wyrozębach, daje się to zdecydowanie odczuć. I wypada się tylko cieszyć z tego zainteresowania i oby trwało to jak najdłużej.

Awans do wyższej ligi zawsze niesie za sobą nowe wyzwania, zarówno w sferze organizacyjnej, jak też i finansowej. Jak, na dzień dzisiejszy, wygląda sytuacja w klubie jeżeli chodzi o te właśnie kwestie?

Na dzień dzisiejszy mamy taką sytuację, że MZPN nie zweryfikował nam boiska w Wyrozębach, dlatego też mamy podpisaną umowę z wójtem Korczewa, że nasze „domowe” spotkania będziemy rozgrywać właśnie w Korczewie na boisku miejscowej Tęczy. Co do naszego boiska, tutaj w Wyrozębach, to powiem tylko, że ruszyły prace związane z jego powiększeniem, aby spełniło wszystkie wymogi formalne. Muszę podkreślić, że bardzo dużą pomoc dostajemy od władz gminy Repki. Tutaj szczególne podziękowania należą się pani wójt -  Apolonii Stasiuk, która ma bardzo pozytywne spojrzenie na sprawy klubu. Możemy liczyć też na wsparcie innych osób, m.in. członka Rady Gminy - Wiesława Piekarta, jak również członka zarządu Starostwa Powiatowego w Sokołowie Podlaskim i jednocześnie nauczyciela WF-u w Szkole Podstawowej w Wyrozębach - Bogdana Czarnockiego. Jeżeli chodzi o kwestie finansowe, to i tutaj możemy oczywiście liczyć na włodarzy naszej gminy, chociaż wiadomo, że awans do wyższej klasy rozgrywkowej automatycznie niesie ze sobą wzrost kosztów utrzymania i funkcjonowania zespołu.   

Z pewnością dużym utrudnieniem będzie rozgrywanie „domowych” meczów na boisku w Korczewie, gdzie swoje spotkania rozgrywa zespół Tęczy. Czy taki stan rzeczy będzie trwał tylko rundę jesienną, czy do końca sezonu?

Tak jak już wspominałem trochę wcześniej ruszyły prace przy zwiększaniu wymiarów boiska, wydłużymy je do 95 metrów, czyli o 4 metry, i poszerzymy o ok.5 metrów, do 60, tak więc nasze boisko powinno być pozytywnie zweryfikowane, gdyż będzie mieć odpowiednie wymiary. Na jesieni grać więc będziemy w Korczewie, natomiast jest duża szansa, że w rundzie rewanżowej na wiosnę, kiedy te wszystkie zmiany zostaną wprowadzone, będziemy już rozgrywać domowe mecze u nas w Wyrozębach.

Teraz przed Panem i całym zespołem okres przygotowawczy przed tym nowym, debiutanckim dla Was sezonem w wyższej klasie rozgrywkowej, który – przypomnijmy to – rozpoczyna się w przedostatni weekend sierpnia. Jak zamierza Pan zagospodarować ten czas?

Trenujemy we wtorki i piątki, a w niedzielę gramy sparingi. Ostatnio właśnie graliśmy z Rywalem Ruchna, a za tydzień czeka nas kolejne spotkanie kontrolne, tym razem z Żubrem Drohiczyn (podlaska A-klasa), no a później w pierwszym meczu ligowym zmierzymy się ponownie, tym razem już w walce o ligowe punkty z drużyną z Ruchny.  

Zmiany personalne w zespole też zapewne będą?

Tak, na dzień dzisiejszy z zespołu odchodzą: Hubert Lemieszek, Maciek Nowotniak i Przemek Jaczewski, którzy będą grać w rezerwach Podlasia oraz prawdopodobnie opuści nas Piotrek Repliński. Jeżeli natomiast chodzi o nowych piłkarzy w drużynie, to wstępnie rozmawiamy z paroma zawodnikami wycofanej z rozgrywek Tęczy Korczew.   

Jakie cele będą Wam przyświecać w tych nadchodzących rozgrywkach, do których startujecie przecież z pozycji beniaminka?

Najważniejszym celem jest przede wszystkim utrzymanie się w A-klasie, co przy naszej sytuacji kadrowej będzie bardzo dobrym wynikiem. Będziemy chcieli w każdym meczu pokazać się z jak najlepszej strony, grać ambitnie, z poświęceniem i punktować tak często, jak się tylko da. Tylko wtedy będziemy mogli na zakończenie sezonu pozostać w tej klasie rozgrywkowej.

Czego  można w takim razie życzyć Panu, piłkarzom i wszystkim osobom związanym z klubem w tym nadchodzącym sezonie?

Zdecydowanie braku kontuzji, bo kilku chłopaków wciąż się z nimi zmaga, trochę szczęścia piłkarskiego też by nam się przydało, no i żeby chłopcy grali z takim zaangażowaniem, jak dotychczas.

Bardzo dziękuję za rozmowę

Ja również dziękuję

 

 

 

 

 

(MG)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
komentarzeKomentarze
REKLAMA

komentarz (0)

Brak komentarza, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

REKLAMA
0%