Zamknij

Wiarygodność buduje się latami

09:49, 21.06.2019 | ROZMAWIAŁ: MARCIN GÓRZNY
REKLAMA

Rozmowa z Waldemarem Kraską, senatorem RP reprezentującym okręg siedlecki

Zaskoczyła pana frekwencja w ostatnich wyborach do Parlamentu Europejskiego?
Cóż, nikt chyba nie spodziewał się, że będzie ona aż tak wysoka. Osobiście bardzo mnie cieszy ten wzrost.

Frekwencja wpłynęła na wynik, ale chyba odwrotnie, niż prognozowano?
To sprawa dalsza. Najistotniejsze jest, że niemal o połowę więcej osób niż zwykle uświadomiło sobie znaczenie własnego głosu w wyborach. Czyli stało się pełnoprawnymi obywatelami, skorzystało ze swego uprawnienia do współdecydowania. To wielki sukces polskiej demokracji. W końcu frekwencja wyborcza jest najlepszym miernikiem stanu demokracji. Jak zatem widzimy, z polską demokracją jest dziś lepiej, niż kiedykolwiek.

Środowiska opozycyjne przekonują, że jest odwrotnie, że demokracja jest zagrożona.
To zaklinanie rzeczywistości. Fakty są takie, że w majowych wyborach głosowało prawie dwa razy więcej wyborców, niż pięć lat temu. Widzę w tym bardzo pozytywną tendencję i mam nadzieję, że przy kolejnych głosowaniach frekwencja będzie jeszcze wzrastać.

Dlatego, że pańskie ugrupowanie odniosło sukces?
Zwykle w wyborach wygrywają te ugrupowania, których oferta programowa jest najbliższa oczekiwaniom wyborców. Tu nie ma przypadków, tylko naprawdę długa i żmudna praca. Szerokie konsultacje społeczne, które prowadziliśmy już przed czterema laty pozwoliły precyzyjnie określić potrzeby Polek i Polaków i na tym budować program, którego celem była poprawa tamtego stanu.

500 plus...
...to tylko jeden z realizowanych punktów, których celem jest przecież m.in. przywrócenie godności, upodmiotowienie środowisk dotychczas pomijanych. Myślę, że obecna wyższa frekwencja w wyborach jest tego efektem. Gdy ludzie mają stabilną sytuację ekonomiczną, chętniej korzystają ze swych obywatelskich uprawnień. Takie są fakty.

A jak zatem skomentuje pan oskarżenia o "kupowaniu głosów"?
To próby nieudolnej i chybionej demagogii. Proszę sobie przypomnieć tę wrzawę sprzed czterech lat, te komentarze, że "budżetu na to nie stać", że się nie da. Udowodniliśmy, że jednak się da i dziś nie znajdzie pan praktycznie żadnej liczącej się partii, która otwarcie krytykowałaby choćby wspomniane "500+". Choć, co nieoficjalnie o tym oni sądzą, to możemy się tylko domyślać. Tymczasem przecież nie odkryliśmy tu żadnej Ameryki - podobne programy socjalne są standardem w wielu krajach Europy Zachodniej. Realizujemy je w myśl zasad solidarności społecznej. Wreszcie państwo, które ledwie cztery lata temu "istniało tylko teoretycznie” zaczęło realnie wspierać swoich obywateli – odpowiadać na ich konkretne potrzeby. Program "Piątka Kaczyńskiego" jest tego kontynuacją.

A nie programem wyborczym?
Mówi się, że kampania wyborcza rozpoczyna się dzień po wyborach. I w zasadzie należy się z tym zgodzić. Przez całą kadencję pracujemy na ocenę, którą wystawią nam wyborcy w dniu głosowania - za całokształt, a nie kampanijny makijaż. Wiarygodność buduje się latami. Program, o którym pan mówi, jest rozwinięciem i poszerzeniem naszych dotychczasowych działań. Jesteśmy w tym konsekwentni. Dotrzymujemy obietnic, co jak sądzę, znalazło odzwierciedlenie choćby w wyniku majowych wyborów.

W pańskim okręgu wyborczym w wielu miejscach było to grubo ponad 70 procent.
Cieszy mnie to, ale ja nie startowałem do europarlamentu, zatem na ocenę własnej pracy poczekam jeszcze do wyborów jesiennych.

A przez te cztery miesiące?
Jak dotychczas - najlepiej jak potrafię starał się będę wywiązywać  z powierzonych mi obowiązków, zarówno tych senatorskich, jak też zawodowych. Jak zapewne pan wie, nigdy nie zrezygnowałem z praktyki lekarskiej i to się nie zmieni. Zresztą, jak sądzę, ma to również pozytywny wpływ na moją działalność w ramach sprawowanego mandatu. Otóż, chyba dzięki temu, nigdy nie straciłem kontaktu z do bólu przyziemnymi problemami naszej codzienności. Na co dzień jestem lekarzem pogotowia, jeżdżę karetką. I jakby to patetycznie nie brzmiało, ratuję ludziom życie. To zawód, który wymarzyłem sobie jeszcze w trakcie nauki w siedleckim "Prusie", i który od lat daje mi spełnienie. Natomiast aktywność w ramach sprawowania mandatu senatora traktuję jako formę uzupełniającą.

Uzupełniającą co?
Wychowano mnie w otoczeniu wartości patriotycznych. Ale rozumianych w sensie brania odpowiedzialności za kraj, za zachodzące w nim zmiany. Kiedy zdawałem maturę w "Prusie" akurat był stan wojenny. Okres tak obezwładniający, gaszący wszelkie nadzieje... Stąd chyba właśnie w buncie wobec tegoż rozniecały się nasze marzenia o Polsce. Staram się je spełniać. Nie wiem, może to naiwne, ale ja w to wierzę. W podobnym duchu wychowywałem też swoich synów. Dziś to już dorośli mężczyźni.

Poszli w pana ślady?
Bardziej niż bym się spodziewał. Obaj swą przyszłość zawodową związali z medycyną. Młodszy jeszcze studiuje, ale starszy już leczy ludzi. Jestem bardzo dumny z nich obu oraz z moich wnuków, którzy uczynili mnie szczęśliwym dziadkiem. Staram się spędzać z nimi jak najwięcej czasu. Zapewne nie jestem wyjątkiem, ale właśnie rodzina daje mi całą energię do pracy - tej zawodowej, jak również parlamentarnej.

Będzie potrzebna, w końcu do wyborów pozostaje nieco ponad kwartał.
Tak, to faktycznie niewiele czasu i trzeba dobrze go wykorzystać. Wynik majowych wyborów cieszy, ale też determinuje do pracy, aby go jeszcze poprawić.

Dziękuję za rozmowę.

(ROZMAWIAŁ: MARCIN GÓRZNY)

Co sądzisz na ten temat?

podoba mi się 0
nie podoba mi się 0
śmieszne 0
szokujące 0
przykre 0
wkurzające 0
facebookFacebook
twitterTwitter
wykopWykop
REKLAMA
REKLAMA
© zyciesokolowa.pl | Prawa zastrzeżone