Czy nowa władza chce „zagłodzić” SOK? Burzliwe posiedzenie komisji Rady Miejskiej.

Sytuacja finansowa Sokołowskiego Ośrodka Kultury była w czwartek, 19 września, tematem połączonego posiedzenia Komisji Gospodarki i Spraw Społecznych oraz Komisji Rozwoju Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim. Część radnych podobno zbojkotowała posiedzenie, nie przyszła też skarbnik miasta, a burmistrz Iwona Kublik dotarła z opóźnieniem i zdawała się bagatelizować problem. Kluczowe decyzje mają zapaść na sesji Rady Miejskiej 27 września.

Przewodnicząca Komisji Gospodarki i Spraw Społecznych Hanna Lecyk intensywnie zabiegała o zwołanie posiedzenia komisji poświęconego sytuacji finansowej Sokołowskiego Ośrodka Kultury. Przesunęła nawet jej termin, by ułatwić udział radnym oraz burmistrz i skarbnik miasta. Jak podkreślała, liczyła na merytoryczną dyskusję, tak jak to miało miejsce na dwóch poprzednich posiedzeniach – dotyczących odbioru odpadów i czystości w mieście, a także problemów placówek oświatowych działających w budynku przy ul. Repkowskiej 3.

Jeden radny uciekł, czterech nie przyszło

W zwołanym 19 września, wspólnym posiedzeniu Komisji Gospodarki i Spraw Społecznych (przewodniczy jej Hanna Lecyk) oraz Komisji Rozwoju (przewodniczącą jest Wioleta Strzała) Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim powinno wziąć udział 10 radnych (dwoje jest członkami obu gremiów). Tymczasem na sali pojawiło się sześć osób: oprócz pań przewodniczących radni: Elżbieta Sekita, Józef Kalicki, Maria Janista i Michał Lipiński. Zygmunt Wycech usprawiedliwił swoją nieobecność, wynikała ze stanu zdrowia. Nie przyszli Radosław Kosieradzki, Jerzy Iwański i Marek Landzberg. Ten ostatni uczestniczył w odbywającym się wcześniej w tej samej sali spotkaniu w sprawie bicia rekordu Guinessa w tańczeniu „poloneza”, ale po jego zakończeniu na komisji już nie został.

Na posiedzeniu padła informacja, że radni byli namawiani do bojkotu posiedzenia i to przez osoby, które od miesięcy atakują Sokołowski Ośrodek Kultury, choć radnymi nie są .

Na sali obrad zasiadła też spora grupa widzów – byli wśród nich pracownicy SOK, na czele z dyrektorem Marcinem Celińskim oraz mieszkańcy. Przyszli również przedstawiciele Fundacji „Pozytywna Przedsiębiorczość” - prezes Katarzyna Nazarczuk i jeden z fundatorów Maciej Osiński, którzy zadeklarowali wsparcie dla Sokołowskiego Ośrodka Kultury. Podkreślali, że nie powinno się dopuszczać myśli o likwidacji SOK, lecz współpracować dla jego dobra.

Przez pierwsze 25 minut posiedzenia magistrat reprezentowała tylko sekretarz Urszula Rozbicka, która nie miała upoważnienia do występowania w tej sprawie. Nie było skarbnik Elżbiety Hermanowicz, choć o posiedzeniu była informowana dużo wcześniej i jest to dla radnych kluczowa postać, jeśli chodzi o temat finansów SOK. Burmistrz Iwona Kublik pojawiła się, gdy komisje myślały już o zakończeniu obrad z uwagi na brak osób decyzyjnych w sprawie, która miała być głównym tematem spotkania.

Dlaczego sytuacja finansowa SOK jest „krytyczna” i grozi zamknięciem ośrodka?

O tym wiele mówiono na komisji. W ubiegłym roku dyrektor Marcin Celiński przygotował plan finansowy dla SOK na 2024 r. Założył w nim, że na działalność instytucji potrzeba 3,75 mln zł. Plan nie został jednak zaakceptowany przez władze Sokołowa i w budżecie miasta zapisano nieco ponad 3 mln zł – kwotę taką, jaką SOK dysponował w 2017 r. W międzyczasie wszelkie koszty się zmieniły, bo była pandemia, wysoka inflacja, galopujący wzrost cen m.in. energii elektrycznej. Poprzedni burmistrz Bogusław Karakula obiecał, że miasto w trakcie obecnego roku budżetowego uzupełni niedobór. Tak robiono w poprzednich latach – Rada Miejska zwiększała plan finansowy ośrodka pod koniec roku.

Ten niedobór w budżecie SOK dyrektor Celiński oszacował początkowo na 750 tys. zł. Jednak w trakcie roku udało się go ograniczyć do 400 tys. zł.

- Udało się to dzięki temu, że pozyskaliśmy mnóstwo różnych dotacji i darowizn oraz drastycznie ograniczyliśmy naszą działalność, rezygnując z wielu wspaniałych przedsięwzięć. Po raz pierwszy od ponad 20 lat nie odbyły się Nadbużańskie Spotkania Folklorystyczne. Zrezygnowaliśmy z tego wspaniałego festiwalu, żeby zaoszczędzić. Dzięki temu zeszliśmy do 400 tys. zł. Ale do tej kwoty dodać należy – i tego się domagamy - spłacenia 220 tys. zł pożyczki, którą zaciągnęliśmy na polecenie burmistrza na wkład własny do inwestycji i 95 tys. zł na obchody 600-lecia. Łącznie daje to 715 tys. zł. Tylko te pieniądze chcemy, podajemy też sposób ich pozyskania: kredyt na 3 lata. Raty w wysokości 19 tys. zł miesięcznie nie powinny być wielkim obciążeniem dla budżetu miasta – wyliczał Marcin Celiński.

Dyrektor SOK od stycznia – pisząc pisma zarówno do poprzedniego burmistrza, pani skarbnik, jak też obecnej burmistrz prosił wielokrotnie o zwiększenie dotacji przez miasto Podkreślał, że brak 750 tys. zł oznacza brak pieniędzy na działalność SOK w ostatnim kwartale 2024 r. W związku z tym, jak pracodawca, powinien podjąć określone działania i np. wypowiedzieć umowy o pracę pracownikom. Odpowiedzi na pisma nie było, efektów nie dało spotkanie, jakie odbyło się 27 sierpnia. 4 września dyrektor otrzymał od burmistrz pismo, w którym Iwona Kublik odmówiła zwiększenia dotacji dla SOK. - To nie Sokołowski Ośrodek Kultury doprowadził do tej krytycznej sytuacji, to nam zostało narzucone odgórnie. Od czterech miesięcy nie ma decyzji, nie wiemy, co dalej, a dziś jest 19 września – dodał Marcin Celiński.

- Jako nowa rada i burmistrz zostaliśmy obciążeni skutkami wadliwej polityki prowadzonej przez poprzedników. Wiedzieliśmy, że sytuacja jest trudna. Okazuje się, że jest trudniejsza niż przypuszczaliśmy, jednak to nie zwalnia nas z obowiązku szukania rozwiązań tej sytuacji – skomentowała przewodnicząca Hanna Lecyk.

Dodać należy, że w SOK realizowana jest inwestycja, na którą SOK pozyskał 1,2 mln zł. Wkład własny miasta to 20 proc.

Co na to burmistrz Iwona Kublik?

- Podjął się pan zarządzania jednostką z budżetem 3,1 mln zł – mówiła Iwona Kublik, choć zaprotestował dyrektor, podkreślając, że od początku się na to nie zgadzał. - Wnioskował pan o 3,75 mln zł, wydał pan – choć nie wiem skąd ta nerwowa sytuacja i dzisiejsza komisja – 3,1 mln zł. (..) Ta sytuacja była do przewidzenia od października 2023 r., więc nie rozumiem dlaczego dopiero dziś ta akcja w obronie Sokołowskiego Ośrodka Kultury – mówiła Iwona Kublik.

Burmistrz stwierdziła, że na spotkaniu 27 sierpnia dyrektor SOK został zobowiązany do opracowania preliminarza wydatków do końca roku, żeby było wiadomo, ile pieniędzy potrzeba Iwona Kublik twierdziła, że go nie otrzymała, Marcin Celiński – że złożył 18 września w UM, choć już 23 sierpnia przedstawił burmistrz podobne informacje.

- Musimy sobie dokładnie zaplanować, to państwo radni będziecie głosować za przesunięciami i funduszami na dalsze funkcjonowanie Sokołowskiego Ośrodka Kultury. Z mojego punktu widzenia wszystko jest w porządku – stwierdziła włodarz miasta.

Cała wypowiedź Iwony Kublik na nagraniu od 15 minuty:

Zdecydować mają radni na sesji nadzwyczajnej

Przewodnicząca Hanna Lecyk podkreśliła, że do rozmów o zmianach w budżecie potrzebna jest obecność pani skarbnik. Marcin Celiński z kolei zwrócił uwagę, że skarbnik Elżbieta Hermanowicz uczestniczyła w ustaleniach podejmowanych w poprzedniej kadencji, a teraz okazuje się, że „od 7 maja nic nie widziała, nic nie słyszała, w ogóle nic nie wie i mówi, że nie ma pieniędzy i nie będzie”.

- Nic wielkiego się nie dzieje. Sokołowski Ośrodek Kultury działa. Zmiany w budżecie po złożeniu tego pisma zostaną zaproponowane, będą dyskutowane na komisjach rady, a później głosowane na sesji Rady Miejskiej. Proste i oczywiste - oświadczyła Iwona Kublik.

- Tak powinno być, ale ja proszę o podjęcie takich decyzji od 4 miesięcy. I nic. Doszliśmy do ściany, tą ścianą jest koniec 3 kwartału. Muszę wiedzieć, czy mam składać wypowiedzenia pracownikom i wstrzymać działalność ośrodka. Jeśli tych wypowiedzeń nie będzie, to bardzo się cieszymy. Ale muszę wiedzieć, kiedy te decyzje nastąpią? - pytał dyrektor Celiński.

Iwona Kublik poinformowała, że na 27 września na godzinę 10.00 została zwołana nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej, na której omawiane będą przesunięcia w budżecie. Półtorej godziny wcześniej mają obradować komisje. Ale po posiedzeniu niektórzy radni zwracali uwagę, że w porządku obrad nadzwyczajnej sesji nie ma wystąpień mieszkańców ani zapytań radnych, mają więc obawy, czy będzie możliwość swobodnego wypowiedzenia się np. przez dyrektora SOK lub radnych. Wiemy, że na sierpniowej sesji, choć trwała 7 godzin, Marcin Celiński do głosu nie został dopuszczony.

Później też było ciekawie...

Kilka innych tematów, m.in. dotyczących kulis odsunięcia SOK organizacji koncertu zespołu Turbo i tzw. protokołu pokontrolnego Komisji Rewizyjnej, który został wysłany do prokuratury bez wiedzy radnych obecnych na czwartkowym posiedzeniu, omawiano w dalszej części posiedzenia. Opiszemy je w oddzielnym artykule.

Miejsce zdarzenia mapa Sokołów Podlaski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/01/2025 08:58

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    G - niezalogowany 2024-09-20 22:37:01

    Oj Pani burmistrz....

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Siara - niezalogowany 2024-09-20 22:51:00

    Marcin trzymaj się mocno, bo mają rozmach s...demokraci

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Jula - niezalogowany 2024-09-20 23:10:35

    Pani Bożeno, dziękuję, że ma Pani siłę na to wszystko, aby pokazywać nam prawdę. Chapeau bas dla Pana Celińskiego.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Najnowsze