Reklama

Pracowity rok stowarzyszenia „Unitum”

Z przedstawicielami „Unitum“ o roku działalności, inicjatywach, pomysłach i planach rozmawia Bożena Gontarz-Górzna

Właśnie minął rok od powstania Waszego stowarzyszenia. Jak dziś patrzycie na początki swojej działalności? Czy warto było zakładać oficjalną organizację?

Iwona Mergo-Golatowska: Rok, który minął był dla nas potwierdzeniem, że zrzeszając się w stowarzyszeniu będzie nam łatwiej działać dla miasta i – pośrednio – dla Polski. Chcieliśmy być wspólnotą. Chcieliśmy mieć wzajemne wsparcie przy działaniach. I tak się stało. Nazwa, którą się posługujemy, definiuje nasze działanie. Tak, chcemy być „zjednoczeni” (łac. unus - jeden – przyp. red.), bo tej jedności w aktywności miejskiej bardzo brakuje. Nie było łatwo na początku - formalności, procedury. Wielu z nas nie wiedziało, jak ta wspólnota się ukształtuje. Dziś możemy śmiało powiedzieć, że razem możemy wiele. Może nie wszystko, ale wiele. Otaczają nas przyjaciele, a wiele instytucji czy podobnych nam stowarzyszeń, chce z nami współpracować. To daje umocnienie i pewność, że było warto rozpocząć tę drogę. Wciąż jesteśmy na jej początku…

Reklama

Alina Simanowicz: Czy warto coś w życiu robić? - Można też tak postawić to pytanie. Warto było, a nawet trzeba było! Dla mnie samej powołanie stowarzyszenia „Unitum” to był bardzo dobry pomysł. Organizacje pozarządowe są bardzo potrzebne każdej lokalnej społeczności. One aktywizują środowisko i integrują je. Są platformą wymiany poglądów, pomysłów. Takie organizacje często szybciej widzą potrzeby czy problemy mieszkańców. Ponadto one zagospodarowują wolną przestrzeń, którą nie zawsze dostrzegają instytucje państwowe czy samorządowe. Nasze stowarzyszenie jest miejscem skupiającym ludzi aktywnych, twórczych, otwartych, z głową pełną ciekawych pomysłów, ludzi dostrzegających przestrzeń, którą można zagospodarować na płaszczyźnie społecznej, kulturalnej, a nawet infrastrukturalnej.
„Unitum” to także miejsce dające wsparcie nam samym. Czujemy się wspólnie odpowiedzialni za fundamenty „sokołowskiej rodziny”. Tak postrzegamy to nasze stowarzyszenie. Opieramy się na poszanowaniu i popularyzacji dziedzictwa kultury chrześcijańskiej, na wierze, patriotyzmie, staramy się dostrzegać drugiego człowieka i nieść mu pomoc. Czy może być coś piękniejszego? Początki czasami bywają trudne, ale my jesteśmy jak alpiniści - tylko w zespole możemy pokonywać trudności, aby później wspólnie cieszyć się z osiągniętych celów.

W obiegowej opinii miejskiej „Unitum” to stowarzyszenie katolickie o charakterze społeczno-kulturalnym. A jak Wy definiujecie charakter i kierunki swojej działalności?

Reklama

Bogdan Hałucha: Rzeczywiście, „Unitum” wyrasta z fundamentu wartości chrześcijańskich i w naturalny sposób przejawia się to w naszej działalności. Jednak postrzegamy stowarzyszenie szerzej, jako środowisko ludzi odpowiedzialnych za dobro wspólne, którzy chcą aktywnie uczestniczyć w życiu lokalnej społeczności, wnosząc w nie ład, sens i trwałe wartości.
Naszym kierunkiem jest świadome budowanie i rozwijanie kultury opartej na dorobku cywilizacji łacińskiej, poprzez krzewienie postaw opartych na prawdzie, dobru i pięknie, a także poprzez pielęgnowanie relacji międzyludzkich, odpowiedzialności społecznej i tożsamości kulturowej.
Można zatem powiedzieć, że „Unitum” to nie tylko stowarzyszenie, ale to wspólnota działania zakorzeniona w wartościach chrześcijańskich, a jednocześnie otwarta na rozmaite potrzeby mieszkańców i przyszłość wspólnej przestrzeni społecznej.

Jak duże jest dziś Wasze stowarzyszenie? Jakich ludzi zrzeszacie i z kim współpracujecie?

Reklama

Grażyna Błońska: W naszym stowarzyszeniu działa obecnie prawie 40 osób. To ludzie w różnym wieku, pracujący w najrozmaitszych zawodach, z całym wachlarzem umiejętności i zainteresowań. Z całą pewnością jednak łączy nas wspólna chęć działania, zrobienia czegoś dla najbliższego środowiska, dołożenia choćby małej cegiełki do tego, co dzieje się wokół nas. To, że jest nas sporo i że interesują nas różne dziedziny życia społecznego, pozwala dzielić się pracą – pracujemy w mniejszych grupach zadaniowych, zgodnie ze swoimi predyspozycjami i wiedzą.
Mamy ogromne szczęście, że chcą z nami współpracować różne organizacje, środowiska. Przede wszystkim otrzymujemy ogromne wsparcie ze strony księdza biskupa, proboszczów sokołowskich parafii, różnych firm działających w naszym mieście, a także tzw. zwykłych mieszkańców. Przy organizacji imprez chętnie współdziałały z nami instytucje kulturalne spoza Sokołowa – dzięki temu choćby mogliśmy zaprosić do nas artystów znanych w całej Polsce.

Jakie zadania zrealizowaliście w ciągu minionych dwunastu miesięcy?

Reklama

Robert Golatowski: W ramach swojej działalności statutowej stowarzyszenie realizowało zadania podzielone na kilka grup tematycznych. Poprzez media społecznościowe informowaliśmy o różnych wydarzeniach historycznych. Współorganizowaliśmy piękny koncert Państwowego Zespołu Ludowego Pieśni i Tańca „Mazowsze”. Zaprosiliśmy także górali z Ziemi Żywieckiej oraz ZPiT „Sokołowianie” z poruszającym koncertem kolędowym. Opracowaliśmy i złożyliśmy kilka petycji do władz miejskich i powiatowych. Braliśmy oficjalny udział w ważnych miejskich, powiatowych i kościelnych obchodach świąt i uroczystościach rocznicowych. Zorganizowaliśmy na terenie trzynastu okolicznych parafii zbiórkę funduszy na organizację pochówku dzieci utraconych oraz utworzenie w Sokołowie ich zbiorowego grobu. Odbyło się to przy efektywnej współpracy z dyrektorem SP ZOZ, biskupem drohiczyńskim, proboszczem parafii konkatedralnej, właścicielami Zakładu Pogrzebowego „Mirkiewicz” oraz panem Mariuszem Rzewnickim - wykonawcą nagrobka. Ogrom pracy zajęło nam przygotowanie całej dokumentacji i skrupulatne rozliczenie tego ogromnego zadania. Przeprowadziliśmy też akcję malowania napisów „Odłóż telefon i żyj” przy tych przejściach drogowych dla pieszych, na które dostaliśmy zgodę władz. Bardzo dużym wydarzeniem był także wrześniowy Marsz dla Życia i Rodziny oraz Piknik Rodzinny. Zgromadziły one ok. 2000 uczestników. Byliśmy także organizatorami cyklu ciekawych i wartościowych przedsięwzięć przez z okazji 12. Tygodnia Małżeńskiego, który cieszył się wśród Sokołowian wielkim powodzeniem. Były jednak i smutne okazje – uczestniczyliśmy w pogrzebie JE ks. dr Antoniego Pacyfika Dydycza, nie tylko Biskupa Seniora Diecezji Drohiczyńskiej, ale i Honorowego Obywatela Miasta Sokołowa Podlaskiego.
Ponadto odbyło się wiele, wiele innych spotkań tematycznych i organizacyjnych. Dużo satysfakcji przyniosło nam również to, że udało nam się nawiązać stałą współpracę z istotnymi organizacjami, a wśród nich z Ogólnopolskim Stowarzyszeniem Internowanych i Represjonowanych, Instytutem na rzecz Kultury Prawnej Ordo Iuris, Centrum Życia i Rodziny czy Fundacją Małych Stópek.

Co w tej rocznej perspektywie oceniacie, jako swój największy sukces, a czego nie udało się osiągnąć?

Reklama

Joanna Wilgodzka: Myślę, że dużym sukcesem był cały pierwszy rok naszej działalności. Sami jesteśmy zdumieni, że udało się tak zrobić wiele w tak krótkim czasie. Kilka dni temu, na walnym zebraniu przyjęliśmy sprawozdanie zawierające naprawdę długą listę zrealizowanych zadań.
Jednak w moim odczuciu najważniejszym było duże i trudne przedsięwzięcie utworzenia zbiorowego grobu i pochówku dzieci utraconych. Do tej pory dobyły się dwa pogrzeby, a godne miejsce spoczynku znalazło czternaścioro dzieci zmarłych przed swoim urodzeniem, których ciała zostały pozostawione w szpitalu. Organizację pochówku tych maluszków i opiekę nad ich wspólnym grobem traktujemy jako nasze wyjątkowe zadanie.

Oczywiście wciąż mamy marzenia i plany, których nie udało się zrealizować w minionym roku. Nie na wszystko wystarczyło nam sił, czasu i środków. Mieliśmy także projekty, jak rodzinne sadzenie drzew, na które nie otrzymaliśmy zgody, a właściwie - żadnej odpowiedzi od władz samorządowych. Jednak nic straconego! Rozpoczęliśmy przecież kolejny rok naszej aktywności…

Reklama

A co z lokalną polityką? Są przecież tacy, którzy patrzą na Was, jako na przeciwników obecnej władzy samorządowej w mieście.

Marcin Celiński: Wiemy, że są tacy, którzy wszędzie widzą politykę, a w zasadzie partyjność. Nikt z naszych członków nie należy do żadnej partii politycznej, choć wcale nie ma takiego zakazu, a działalność polityczna nie jest niczym złym. Nie, „Unitum” nie zajmuje się walką polityczną ani tym bardziej partyjną! To nas nie interesuje. Jednak działalność społeczna dotyczy dobra wspólnego, a tu już nie da się całkowicie ominąć polityki, bo ona także dotyczy tego obszaru. W dodatku nasza aktywność podporządkowana jest wartościom, w które wierzymy, których się nie wstydzimy i które otwarcie wyznajemy. A to już samo z siebie zakłada pewne ścieranie się poglądów. Chciałbym jednak wyraźnie podkreślić, choć robiliśmy to już wiele razy: nie jesteśmy czyimikolwiek politycznymi wrogami! Mamy natomiast odwagę głośno mówić o tym, co uważamy za ważne i mamy odwagę aktywnie realizować nasze cele na rzecz mieszkańców Sokołowa i okolic. Nie zrażą ani tym bardziej nie przestraszą nas żadne złośliwe facebookowe komentarze czy prześmiewcze memy. Choć trzeba od razu podkreślić, że jest ich bardzo niewiele i są w zasadzie ograniczone do kilku stałych autorów. Na co dzień spotykamy się z bardzo pozytywnymi opiniami i nieustannym gorącym wsparciem.
Nie traktujemy władz miasta jako przeciwnika. Napisaliśmy kilka petycji, a nasi członkowie wyrażali swoje zdanie na pewne tematy. To normalne prawo mieszkańców. Na niektóre nasze pisma otrzymaliśmy odpowiedź, na inne nie. Z jednymi działaniami władz się nie zgadzamy, a inne uważamy za dobre. Nic w tym nadzwyczajnego. Jesteśmy całkowicie niezależnym stowarzyszeniem, a jedyne w co się wsłuchujemy, to głos mieszkańców.

Skąd bierzecie środki finansowe na swoje działania?

Reklama

Karol Kruszewski: Przez cały rok zrealizowaliśmy wiele kosztownych zadań nie korzystając z ani jednej złotówki ze środków publicznych. Wszystko, co zrobiliśmy, było sfinansowane z podporządkowanych przepisom zbiórek oraz darowizn od naszych sojuszników prywatnych i instytucjonalnych. Zaś naszą codzienną działalność utrzymujemy z własnych składek. Każdy grosz został drobiazgowo i oficjalnie rozliczony.
Zapewne w przyszłości będziemy wnioskować w jakichś publicznych konkursach grantowych, ale na razie – dzięki mieszkańcom i przyjaznym firmom – poradziliśmy sobie bez tego.

Jakie macie główne zamierzenia na najbliższą przyszłość?

Reklama

Dorota Miszczuk: ​Nasze zamierzenia na najbliższy czas to dalsze budowanie silnej tożsamości opartej na fundamentach wynikających z naszych wartości oraz dziedzictwa kulturowego. Chcemy, by stowarzyszenie było żywą i aktywną częścią Sokołowa. Nasze działania obejmują kilka kluczowych obszarów.

​​Pamięć o bohaterach i żywa lekcja historii, wiary i tradycji - to jeden z naszych priorytetów. Poprzez kampanie internetowe i bezpośrednie działania przybliżamy mieszkańcom znaczenie kluczowych dat z naszego kalendarza. Przecież choćby w bieżącym miesiącu przypada tak wiele ważnych rocznic historycznych.
Nie zapominamy o fundamencie duchowym, dlatego chcemy uroczyście przeżywać święta religijne, chcemy zaproponować bardzie aktywizujące wspomnienie patrona naszego miasta - św. Rocha. To jest ważna część naszej tradycji i tożsamości. Znakiem tej naszej lokalnej pamięci będzie także udział w pięknej akcji „Las Korczakowski” Muzeum w Treblince.
Chcemy w tym roku zapraszać sokołowskie maluchy do różnych działań o charakterze patriotycznym, bo wiemy, że miłość do Ojczyzny powinno się budować już się od najmłodszych lat.
Już w tym miesiącu rozpoczynamy organizację cyklicznych spotkań tematycznych z prelekcjami i prezentacjami dla mieszkańców. W planach mamy także wieczór poezji oraz plener artystyczny, które pozwolą nam wspólnie cieszyć się dziedzictwem kulturowym naszego regionu.
Naszym wielkim celem pozostaje utworzenie w mieście nowego miejsca – przestrzeni dla kultury, tradycji i wartości chrześcijańskich. Chcemy, by było to miejsce otwarte dla każdego mieszkańca, służące spotkaniom i budowaniu wspólnoty złączonej wartościami.
Jednocześnie nie zapominamy o sprawach bieżących - nasza grupa ds. infrastruktury pracuje nad kolejnymi zadaniami, aby przestrzeń Sokołowa była coraz bardziej przyjazna i bezpieczna. Oczywiście niezmiennie kontynuować będziemy projekty takie jak Marsz dla Życia i Rodziny, Tydzień Małżeński oraz cykl „Solniczka”. Bardzo ważnym elementem naszej obecnej aktywności jest i nadal będzie kampania promująca wartość życia od poczęcia do naturalnej śmierci. Sądzę, że wszyscy już widzieli dwa duże billboardy umiejscowione przy jednym z głównych skrzyżowań miasta. W sposób szczególny angażować nas będzie kwestia dzieci utraconych, czyli zmarłych przed swoimi narodzinami i których ciała zostały nieodebrane przez rodziców. Przez cały czas sprawujemy pełną szacunku opiekę nad zbiorowym grobem tych dzieci, niosąc pamięć o każdym życiu i służąc wsparciem tym, którzy go potrzebują.

Reklama

​Warto podkreślić, że w naszym stowarzyszeniu chcemy nie tylko „realizować projekty”. Chcemy po prostu być blisko ludzi i ich problemów. Naszym największym marzeniem jest, aby wszystko, co robimy, zostawiało trwały ślad dobra w sercach mieszkańców i w przestrzeni naszego miasta.

Widziałam w Waszej relacji facebookowej, że na urodzinach był piękny tort. Zapewne były i toasty. Czego sami sobie życzyliście podczas tego jubileuszowej spotkania?

Eliza Specjalska: Podczas naszego jubileuszowego spotkania życzyliśmy sobie przede wszystkim tego, aby nie zabrakło nam siły, jedności i wytrwałości w realizowaniu naszych działań. To dla nas bardzo ważne, abyśmy potrafili dalej współpracować, wzajemnie się wspierać i rozwijać to, co już udało się zbudować.
Życzyliśmy sobie także otwartości na ludzi – aby do naszego stowarzyszenia dołączały kolejne osoby, które chcą działać na rzecz lokalnej społeczności i wspólnie tworzyć coś wartościowego. Chcieliśmy również, aby nasze inicjatywy budowały i rozwijały nas samych, aby czyniły nas coraz bardziej wartościowymi, spełnionymi ludźmi, a podejmowane działania przekładały się na dobro, które możemy dawać innym.

Reklama

Nie zabrakło też życzeń dotyczących konkretnych planów – aby udało się zrealizować te rozmaite inicjatywy, rozwinąć działalność społeczno-kulturalną miasta i doprowadzić do powstania kolejnego miejsca, które będzie służyło mieszkańcom jako przestrzeń spotkań, kultury i wartości chrześcijańskich

A przede wszystkim życzyliśmy sobie, aby wszystko, co robimy, miało sens, miało realny wpływ na ludzi i wspólnotę, aby nasze działania były chwałą dla Pana Boga, który nas powołuje i obdarza zdolnościami, pozwalając przekuć je w dobro i w służbę innym.

Dziękuję za rozmowę.

Miejsce zdarzenia mapa Sokołów Podlaski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 11/04/2026 12:30
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości