Reklama

Sesja z raportem z audytu przerodziła się w cyrk! 230 tysięcy złotych wyrzucone w błoto!


We wtorek, 2 czerwca, na nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim przedstawiciele firmy PKF zaprezentowali wyniki audytu, który trwał od września 2024 r. Przewodniczący Daniel Krakowski wykorzystując nadzwyczajny tryb sesji nie pozwolił, byśmy jako redakcja mogli zadać pytania audytorom, choć o taką możliwość zwracaliśmy się od kilku miesięcy. Działanie to trudno uznać za przypadkowe! Co chce ukryć władza przed mieszkańcami? Czy to, że na szukanie „haków” na byłego burmistrza tylko w tym jednym audycie wydała 230 tysięcy złotych, a zamiast spodziewanej „bomby” znaleziono co najwyżej rozmoknięte kapiszony?


Drugi audyt ciągnął się miesiącami

Po objęciu rządów w 2024 r. nowe władze miasta Sokołów Podlaski zleciły przeprowadzenie dwóch audytów: w Przedsiębiorstwie Usług Inżynieryjno-Komunalnych oraz drugi - ogólny, miejski. O pierwszym dawno wszyscy zapomnieli.

Drugi, który objął Urząd Miasta i jednostki podległe, rozpoczął się pod koniec września 2024 r. Pierwotna umowa z firmą PKF Consult (wybraną w drodze zapytania ofertowego, nie przetargu) opiewała na 127 tys. zł netto. Audytorzy mieli zakończyć pracę do końca grudnia 2024 r. Audyt jednak przedłużył się o kolejny rok, a z kasy miasta poszły kolejne pieniądze na ten cel. W sumie 230 871 zł. Raport firma skończyła w grudniu 2025 r., ale burmistrz Iwona Kublik odmówiła nam jego udostępnienia. Miesiącami wszyscy czekali na prezentację wyników przez firmę audytorską. Doczekali się 2 czerwca – pół roku później (!). Zgodnie z naszymi przypuszczeniami, formę nadzwyczajnej sesji wybrano po to, by uniknąć zadawania niewygodnych pytań audytorom.

Reklama

Nie wykryli afery w „Szóstce”, ale... dostali kolejne zlecenie!

Audytorzy obecni na sesji – cztery osoby na sali obrad i piąta dostępna online – prezentowali się jako przedstawiciele firmy o bogatym doświadczeniu, z międzynarodowym zapleczem. Jak to się stało, że tak profesjonalni audytorzy podczas swoich działań w 2024 r. nie wykryli defraudacji w Szkole Podstawowej nr 6? To, że przed kwietniem 2023 r. wyprowadzono 300 tys. zł (później prokuratura doliczyła się 1,55 mln zł) wykryła dopiero w styczniu 2025 r. skarbnik Elżbieta Hermanowicz, przygotowując dokumenty do rozpoczynającej się kontroli RIO. Audytorzy tego nie dostrzegli? Dlaczego zatem burmistrz Iwona Kublik zleciła im przeprowadzenie dodatkowego audytu śledczego, który objął szkoły i inne instytucje i wypłaciła kolejną, wysoką kwotę? Tych pytań zadać na wtorkowym spotkaniu nie mogliśmy!

Na sesji nikt nie zająknął się nawet, że księgowa, która przyznała się do defraudacji i zwróciła pieniądze została przez burmistrz Iwonę Kublik latem 2024 r. awansowana na naczelnika Wydziału Oświaty.

Reklama

Po co audyt, skoro burmistrz wiedziała o tych sprawach wcześniej?

Dlaczego w kwietniu 2025 r. Iwona Kublik zleciła audyt śledczy w Sokołowskim Ośrodku Kultury, skoro już wiedziała, że SOK kontrolowała wnikliwie Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych oraz Prokuratura Rejonowa w Sokołowie Podlaskim? Wydała publiczne pieniądze na coś, co było już trzykrotnie kontrolowane (był tam też Marek Landzberg z Komisją Rewizyjną)?

Jeden z zarzutów wobec byłego burmistrza, zawarty w raporcie z audytu, roztrząsany na sesji przez radnego Karola Krakowskiego, dotyczy bardzo wysokich umorzeń podatkowych. Tyle, że o tej sprawie mówiono już na sesji 22 czerwca 2024 r., na trzy miesiące przed zleceniem audytu.

Reklama

Sprawa wysokich kosztów obligacji zaciąganych w 2020 roku – to kolejny zarzut wobec byłego włodarza miasta. Tylko że Iwona Kublik omawiała tę kwestię na sesji 27 września 2024 r., w dniu kiedy podpisała umowę z firmą PKF na audyt. Na wtorkowej sesji próbowano to przedstawiać jako „nową aferę”. Ale burmistrz wcześniej twierdziła, że przy obligacjach już latem 2024 r. pomagali jej finansiści związani z bratem – prezesem BOŚ Bartoszem Kublikiem i to oni stanowili nieocenioną pomoc.

W audycie nie ma nic odkrywczego w sprawie reorganizacji oświaty, a władze zrobiły i tak rzekomo to, na co wskazali mieszkańcy w konsultacjach społecznych. O wnioskach z audytu nikt w styczniu i lutym 2026 r. nawet nie wspomniał.

Reklama

Wykrycie „afery” z KOWR przypisuje sobie wiceburmistrz Danuta Domańska, która w 2025 r. przyjrzeć się miała dokładniej umowie z rolniczą agencją. Miasto musiało zapłacić 1,6 mln zł za to, że działki, które za darmo pozyskało od państwa przeznaczyło na inne cele niż ustalono (miało być budownictwo socjalne, powstał blok STBS z mieszkaniami sprzedanymi lokatorom). Sprawę wyjaśniał były burmistrz na łamach „Tygodnika Siedleckiego”. Podkreślał, że na tej całej operacji z KOWR, mimo kary (a precyzyjniej: ugody stron) miasto wyszły na plus. Na jakieś 2,5 mln zł.

Podsumowując: jakie wnioski z audytu okazały się przydatne dla burmistrz Kublik? Czy nie uważa, że w związku z tym, co opisałam powyżej, 230 tys. zł zwyczajnie zmarnowano? Tych pytań też nie wolno mi było zadać na sesji.

Reklama

Prokuratura i MJWPU już to badały, ale znów trzeba było „uderzyć w Celińskiego”

Bardzo dużo czasu podczas prezentacji audytu poświęcono rzekomym nieprawidłowościom w Sokołowskim Ośrodku Kultury. Kilkukrotnie „Demokraci” pytali o te same kwestie, by kilkukrotnie audytorka odpowiadała to samo. Zastanowić się należy, czy nie doszło tu do naruszenia dóbr osobistych byłego dyrektora Marcina Celińskiego oraz operatora restauracji funkcjonującej w SOK (pani audytorka publicznie podała jej nazwisko, w dodatku przekręcone). Mówiono o tym, co pojawiło się w raporcie Komisji Rewizyjnej Marka Landzberga w sierpniu 2024 r. i było powielane na FB przez jego żonę. Po donosie „sygnalistki” z „Sokołowskich Demokratów” Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych szczegółowo prześwietliła projekt unijny, w ramach którego powstała restauracja w SOK. Nie znaleźli żadnych nieprawidłowości. Jednak audytorzy wyników tej kontroli (jak sami przyznali) pod uwagę nie wzięli.

Natomiast po donosie przewodniczącego Rady Miejskiej Daniela Krakowskiego sprawę rzekomych nieprawidłowości w SOK badała też Prokuratura Rejonowa w Sokołowie Podlaskim i nie dopatrzyła się naruszenia prawa. Decyzję tę podtrzymał sąd. O tym jakoś audytorzy ani trzymający władzę w Sokołowie na sesji we wtorek też się nie zająknęli!

Reklama

Radna każe przepraszać? Sami przeproście!

Wisienką na tym torcie absurdu dotyczącym wątku SOK była wypowiedź radnej Elżbiety Sekity, która oceniła, że skoro Komisja Rewizyjna wcześniej niż audytorzy doszła do tych samych wniosków, to niektórzy „powinni przeprosić” przewodniczącego KR Marka Landzberga. O kontroli MJWPU i prokuraturze jakoś zapomniała wspomnieć. Nie zająknęła się też o tym, że „protokół Landzberga” stał się podstawą do zwolnienia Marcina Celińskiego z funkcji dyrektora SOK. Decyzję burmistrz Iwony Kublik o zwolnieniu za bezprawną uznał Wojewódzki Sąd Administracyjny. Burmistrz odwołała się do NSA, tam sprawa nadal się znajduje. Czy radna Sekita równie ochoczo zaapeluje do Iwony Kublik, Marka Landzberga i Daniela Krakowskiego o przeproszenie Marcina Celińskiego?

Wielka nieobecna - skarbnik miasta

Pytań sporo nazbierałoby się też do Elżbiety Hermanowicz, skarbnik miasta. To ona sprawowała nadzór nad księgowością w szkołach, gdy odbywało się wyprowadzanie kasy z „Szóstki”. To skarbnik znalazła firmę NWAI Dom Maklersk i podpisała umowę na obciążone wysokimi kosztami obsługi obligacje. Odpowiadała za miejskie finanse niemal w całej poprzedniej kadencji. Dziś udaje, że nie miała z tym nic wspólnego?

Reklama

Kultura rodem z warszawskiej Pragi

Nie sposób nie odnotować na sesji jeszcze jednej sprawy: zachowania radnego Marka Landzberga. Notorycznie półgłosem komentował on na sesji wypowiedzi radnych. Do radnego Lipińskiego rzucił uwagę, zwracając się per „ty”. Przewodniczący rady Daniel Krakowski na to nie reagował. A gdy radny Piotr Sikorski zażądał reakcji na słowa Landzberga, że „mówi jak pisior”, to upomniany został... przede wszystkim Piotr Sikorski!

Chcą odwrócić uwagę od podwyżek opłat za śmieci i dzisiejszych wydatków w SOK? [KOMENTARZ]

Nie będziemy szczegółowo relacjonować dyskusji, jaka toczyła się przez blisko trzy godziny. Dlatego, że w naszej ocenie cała ta prezentacja była ustawionym „spektaklem”, z którego wyłamali się tylko radni z tzw. opozycji: Michał Lipiński, Piotr Sikorski i Hanna Lecyk. Spektaklem, który miał podkreślić zasługi komisji Landzberga i wykrycie afer. Spektaklem, którego symbolem stały się infantylne pytania Karola Krakowskiego: kto to jest „miasto”, jakby nie wiedział, jakie organy są w samorządzie.

Reklama

Przewodniczący Daniel Krakowski odmówił naszej redakcji prawa zadania pytań, twierdząc, że stworzy precedens. Tłumaczył to... procedurami. Jedyną osobą, która zaapelowała o to, byśmy jednak pytania zadali była wiceburmistrz Danuta Domańska. Ale i jej apel nie pomógł. Nie i koniec! Nie będzie zadawania pytań.

Czemu służyć ma odgrzewanie starych kotletów? Odwróceniu uwagi Sokołowian od prawdziwych problemów? Od lipca wchodzą wysokie podwyżki opłat za śmieci – 42 zł od osoby. Gdy je uchwalano, radni z rządzącej ekipy zapewniali, że już w maju zajmą się zmianami w systemie, by ograniczyć koszty odbioru odpadów. Myślicie, Czytelnicy, że ktoś o tym w maju pamiętał?

Reklama

Obecnemu dyrektorowi SOK już w kwietniu zabrakło pieniędzy na ulgi dla dzieci z rodzin wielodzietnych i koncert Dawida Kwiatkowskiego. Radni hojnie dołożyli 88 tys. zł. Gdy dyrektorem był Marcin Celiński, który w 2024 r. miał realnie do dyspozycji jedynie 2,7 mln zł (a nie 4,1 mln zł jak obecnie Jacek Drążkiewicz) i o pieniądze poprosił w ostatnim kwartale roku, to władza potrzeby wsparcia długo nie widziała (przez wiele tygodni nikt nie chciał z nim o tym rozmawiać), a w zamian oskarżyła go o rzekomo złe zrządzanie finansami...

Na koniec stawiam pytanie... Sokołowianom. Czy władzy chodziło dziś tylko o to, by zamknąć usta dziennikarzom, czy może jednak o to, by zmanipulować mieszkańców mydląc im oczy rzekomą aferą i odwracając uwagę od rzeczywistych problemów miasta?

Reklama

***
Nagrania z sesji Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim pojawiały się ostatnio z dużym opóźnieniem, najczęściej po kilku dniach. Tymczasem dzisiejsze nagranie miasto opublikowało od razu, w dodatku z przedstawionymi na sesji prezentacjami audytorów. Przypadek? Czy ciąg dalszy spektaklu?

Miejsce zdarzenia mapa Sokołów Podlaski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 02/06/2026 22:42
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Czytelnik - niezalogowany 2026-06-02 22:29:04

    Takie marnotrawienie pieniędzy powinna sprawdzić Regionalna Izba Obrachunkowa! Co to w ogóle jest??? A do sprawdzenia w pierwszej kolejności sposób wyboru tej firmy audytorskiej.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • ASSS - niezalogowany 2026-06-03 06:41:58

    Ta firma miała te pieniądze dostać i tyle w temacie. Nasze pieniądze, Mieszkańców Miasta! Można za to było zrobić coś pożytecznego, chociażby coś dzieciakom do szkół kupić! KOMPROMITACJA KUBLIK!

    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Proceder śmieciowy - niezalogowany 2026-06-02 22:31:17

    System butelkomatów odbiera tony śmieci które nie trafiają do PUiK. Okradają mieszkańców. Prezes kłamie że śmieci przybywa. Że śmieci zrobili sobie interes i biznes polityczny. Bo puik weźmie kasę a puźniej i tak da ją miastu w różnych postaciach. Zewnętrzna firma przerwała by ten proceder.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości