Portal tvp.info dotarł do szczegółów zatrzymania dwóch groźnych gangsterów z grupy działającej głównie na terenie Siedlec, Łukowa, Mińska Mazowieckiego oraz Sokołowa Podlaskiego. W ciągu kilku lat banda zdominowała te tereny i zyskała monopol na handel narkotykami oraz dopalaczami.
Portal tvp.info dotarł do szczegółów zatrzymania dwóch groźnych gangsterów z grupy działającej głównie na terenie Siedlec, Łukowa, Mińska Mazowieckiego oraz Sokołowa Podlaskiego. W ciągu kilku lat banda zdominowała te tereny i zyskała monopol na handel narkotykami oraz dopalaczami.
- Jeśli chodzi o dopalacze, którymi handlował gang siedlecki, to były one wyjątkowo niebezpieczne. Już same bazowe chemikalia to syntetyczne kannabinoidy, które zdaniem ekspertów, mogą być nawet tysiąc razy silniejsze niż naturalna marihuana. Bardzo często towar pochodzący od jednego producenta, różni się składem chemicznym w różnych partiach. Zatrucie tego rodzaju dopalaczami może doprowadzić do ostrego zespołu wieńcowego, udaru mózgu i śmierci. Tym bardziej, że dla „podkręcenia” dopalaczy, dodaje się do nich na przykład tramadol (silny lek przeciwbólowy, należący do grupy leków opioidowych) czy kofeinę – czytamy w artykule Rafała Pasztelańskiego, który szczegółowo opisał działalność siedleckiego gangu na portalu tvp.info.
Siedleccy gangsterzy oferowali między innymi tak zwany fakehash, w skład którego wchodziły syntetyczne kannabinoidy oraz węza pszczela, dzięki której dopalacz miał konsystencję zbliżoną do haszyszu. Substancje psychoaktywne kupowali przez internet. Potem mieszali je i dawali testerowi do sprawdzenia jakości. Testerem nie mógł być każdy. Przestępcy wybierali przede wszystkim narkomanów, ćpających co najmniej od kilku lat.
- Kiedy okazało się, że jedna z partii „trzepie za słabo” i brzydko wygląda, gangsterzy wpadli na szatański pomysł. Do dopalacza dodali trutkę na szczury. Dzięki niej towar miał ładniejszy kolor - różowy i był znacznie mocniejszy. To cud, że nikt nie umarł po tym świństwie – opowiada jeden ze śledczych.
Od 2019 r. grupę siedlecką rozpracowują śledczy Mazowieckiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej razem z funkcjonariuszami CBŚP z Warszawy. Pierwsze uderzenie w bandę miało miejsce latem 2020 r., kiedy to zatrzymano pięciu sutenerów (...).
- Aresztowania uniknął Artur Ch. ps. Gruby vel Bazyl, uważany przez prokuraturę za jednego z bossów gangu siedleckiego. Ten 34-letni bezrobotny o wykształceniu podstawowym, cieszył się dużą renomą w lokalnym półświatku. Skupił wokół siebie wielu młodych gangsterów. Mimo braków w wykształceniu, uchodził za dobrego organizatora. Zaczął się ukrywać, a razem z nim Paweł P. ps. Paco, uważany za adiutanta „Grubego” - pisze Rafał Pasztelański.
Obu gangsterów aresztowano przed świętami.
„W sobotę 19 grudnia 2020 r., mimo pandemii, w stołecznej Galerii Mokotów było tłumy. Jednym z klientów centrum handlowego był funkcjonariusz warszawskiego zarządu CBŚP, który wybrał się tam razem z dzieckiem. W pewnym momencie uwagę policjanta przykuło dwóch rosłych mężczyzn. Jeden z nich ubrany był w czerwony dres, znanego włoskiego domu mody. Bluza i spodnie tej marki kosztują 150 proc. miesięcznej pensji funkcjonariusza CBŚP. Policjant zorientował się, że osobnik w czerwonym dresie to nie kto inny jak „Gruby”, którego razem z kolegami szukają od wielu tygodni. Zadzwonił do „firmy”, a potem śledził mężczyzn, aż do ich zatrzymania. Dla bezpieczeństwa klientów, policjanci wywabili obu gangsterów poza budynek galerii handlowej. Artur Ch. i Paweł P. byli całkowicie zaskoczeni. Gangsterzy przyznali, że przyjechali kupić prezenty pod choinkę dla najbliższych. Trzeba przyznać, że najwyraźniej nie zamierzali oszczędzać na podarkach. „Gruby” miał przy sobie blisko 100 tys. zł w gotówce, a „Paco” około 50 tys. zł. Obaj trafili do aresztów”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze