Reklama

Władze miasta oraz gminy Sokołów Podlaski rozmawiały o oświacie, nazwie ronda i drogach


W środę, 27 maja, w sokołowskim magistracie spotkali się przedstawiciele dwóch sąsiadujących ze sobą samorządów: miasta Sokołów Podlaski i gminy Sokołów Podlaski. Dyskutowano o sprawach, które do tej pory przewijały się w mediach lub w nieoficjalnych rozmowach: kosztach utrzymania oświaty, nazwie dla nowego ronda, które miasto zbudowało, lecz leży na terenie gminy oraz o obwodnicy i wspólnych inwestycjach drogowych.


Z inicjatywą spotkania wyszło miasto i to ono było gospodarzem. 27 maja, w Dniu Samorządowca, w sali konferencyjnej magistratu spotkali się: burmistrz Iwona Kublik z zastępcą Danutą Domańską, przewodniczący Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim Daniel Krakowski, 10 radnych miejskich i urzędnicy magistratu. Gminę Sokołów reprezentował wójt Janusz Kur z zastępcą Ewą Waszkiewicz oraz przewodniczący Rady Gminy Paweł Sobolewski wraz z grupą 11 radnych gminnych.

Jak nie wiadomo, o co chodzi – chodzi o pieniądze

Przewodniczący Daniel Krakowski podziękował władzom gminy, że przyjęły zaproszenie. - Stykamy się, przenikamy wzajemnie i spraw do omówienia jest wiele – podkreślił.

Reklama

Na pierwszy ogień poszedł temat uczniów z gminy, uczących się w miejskich podstawówkach. Naczelnik Wydziału Oświaty UM Eleonora Miszkiel podała statystyki. W tym roku szkolnym w miejskich placówkach kształci się 301 uczniów z okolicznych gmin, w tym 206 z gminy Sokołów Podlaski. - Jeśli popatrzymy na tę liczbę, to jest to dodatkowa szkoła, którą prowadzi miasto – podkreśliła.

W SP nr 1 na Polnej uczy się 17 dzieci z gminy, w SP 2 na Węgrowskiej - 56, w SP 3 na Repkowskiej - 30, w SP 4 na Szkolnej - 63, a w SP 6 przy ul. Skłodowskiej-Curie - 40.

Reklama

Burmistrz Iwona Kublik rozpoczęła od tego, że w Sokołowie trwa reorganizacja oświaty, m.in. łączenie szkół. Mówiła o zapewnieniu dobrych warunków nauki uczniom. - Mimo, że były próby skłócenia nas, nikogo ze szkół nie wyrzucamy – dodała. Podkreśliła, że koszty utrzymania oświaty są ogromne, a miasto chce kształcić na wysokim poziomie.

- Dobro dzieci jest najważniejsze - ocenił przewodniczący Rady Gminy Paweł Sobolewski. Zapytał jednak burmistrz o puentę jej wypowiedzi i oczekiwania. Iwona Kublik wspomniała o współfinansowaniu przez samorząd gminy Sokołów utrzymania dzieci z gminy w szkołach miejskich.

Reklama

Dopiero po 40 minutach dyskusji radna miejska Wioleta Strzała-Nowakowska jasno wyraziła precyzyjnie oczekiwania: - Myślę, że spotkaliśmy się tu m.in. po to, by wrócić do tego, co było kiedyś, czyli do porozumienia gminy i miasta, dotyczącego dopłat ze strony gminy za kształcenie dzieci. Było to praktykowane za wójta Domańskiego. Czy jesteśmy w stanie wrócić do takiego porozumienia? – pytała radna.

Wójt Janusz Kur: nas oświata też dużo kosztuje

- Oświata jest niedofinansowana i każdy samorząd boryka się z tym, że pieniędzy na ten cel brakuje - mówił włodarz gminy Sokołów Podlaski. - W naszej gminie oświata kosztuje 17,8 mln zł, natomiast subwencji otrzymujemy ponad 5,6 mln zł. Ponad 12 mln zł musimy więc dołożyć z własnego budżetu i nikt się nas nie pyta, skąd te pieniądze weźmiemy. W szkole w Skibniewie około połowy uczniów, to dzieci z gminy Kosów. Trafia do nas subwencja, ale na te dzieci musimy też dokładać z własnego budżetu. Taki jest nasz obowiązek, by szkoły utrzymać. Państwo w mieście dostajecie subwencję z budżetu państwa na nasze dzieci. My też zwracamy koszty dowodu dzieci do miejskich szkół. Nasze placówki są nowoczesne, zmodernizowane i jeśli ktoś chciałby wybrać nasze szkoły – zapraszamy. Klasy są różnej liczebności, ale każde dziecko możemy przyjąć, uczniów z miasta też mamy – podkreślił.

Reklama

- My nie żądamy pieniędzy za dzieci z miasta, które u nas się uczą – dodał radny Andrzej Godlewski.

- Ale my nic nie żądamy od państwa, tylko rozmawiamy – skomentowała burmistrz Iwona Kublik.

Przewodniczący Paweł Sobolewski: dzięki naszym dzieciom obniżacie koszty

- Czy w związku z tą reformą miejskiej oświaty będzie potrzeba powołania jakichś dodatkowych klas? - pytał Paweł Sobolewski.

- Nie - odparła naczelnik Miszkiel.

Iwona Kublik podała kwoty: do jednego ucznia miasto w 2025 r. dokładało ok. 2 tys. zł miesięcznie z własnego budżetu, zatem wyliczyła, że w przypadku dzieci z gminy Sokołów daje to znacznie ponad 4 mln zł rocznie.

Reklama

- Według mnie i moich matematycznych wyliczeń, dzięki naszym dzieciom w szkołach miejskich macie ok. 1,6 mln zł więcej – mówił z kolei Paweł Sobolewski. - Taka jest kwota subwencji, jaka idzie za uczniami. I tak na zdrowy rozsadek: jeśli dla naszych uczniów nie potrzeba tworzyć nowych klas, jest na sama liczba oddziałów, to czy w klasie będzie 12, czy 17 dzieci to utrzymanie budynku, ogrzewanie, płace nauczycieli kosztują tyle samo. Bo uczniowie z gminy są we wszystkich szkołach, w różnych rocznikach i tylko powiększają istniejące klasy. Jeśli się mylę, to mnie państwo poprawcie – dodał.

- Z subwencją nie dyskutujemy, bo ona idzie z ministerstwa. Chodzi o tę część, którą dokładamy z podatków naszych mieszkańców. To kwota ok. 2,5 mln zł rocznie – zaznaczyła Iwona Kublik.

Reklama

- Nie wiem, czy ja nie znam matematyki, czy mam złe algorytmy ustawione. Gdyby wszystkie dzieci z gminy nie chodziły do miejskich szkół, tylko do naszych, to wasz deficyt byłby jeszcze większy. Wskażcie mi jedno miejsce, gdzie mielibyście oszczędności? Może tylko zużycie wody – podkreślił Paweł Sobolewski.

Radny Radosław Kosieradzki: brakuje wspólnego mianownika

- Mam wrażenie, że nie mamy w tej dyskusji wspólnego mianownika. Każda z wypowiadających się osób ma rację, ale mówi o zupełnie czymś innym – włączył się do dyskusji miejski radny Radosław Kosieradzki. - Padło pytanie o liczbę klas. Gdyby nie było waszych uczniów, to Szkoła Podstawowa nr 3, ulegając likwidacji, bez przenoszenia uczniów do „Jedynki” spowodowałaby to, że liczba klas by spadła. Z tymi uczniami w tym momencie liczba klas się nie zmienia. Gdyby odliczyć waszych uczniów, to ucieka nam średnio 10 klas – mówił.

Reklama

- Ale nasze dzieci nie chodzą do jednej szkoły i jednej klasy. Jeśli są klasy 20-osobowe, to mamy po 3-4 osoby w klasie, które i tak nie wpływają na koszty utrzymania szkoły. Jeśli mamy w całej szkole w 8 rocznikach uczniów, to nie mówmy, że da się z nich stworzyć jedną kasę – oponował wójt Janusz Kur.

- Ale gdybyśmy poprzesuwali uczniów z gminy do jednej szkoły, to takie klasy można by stworzyć - dodał radny Kosieradzki.

- To są takie pobożne życzenia, tak jak my byśmy chcieli, żeby wszystkie dzieci z Nowej Wsi chodziły do tej miejscowości. Możemy rodziców zachęcać, ale nie możemy nikogo zmusić – spuentował Paweł Sobolewski.

Reklama

Radny Marek Landzberg: mamy problem z salezjanami

- Pan przewodniczący mówił, że macie fajnie przygotowane szkoły. A czy macie jakiś prywatny podmiot edukacyjny na terenie gminy? Tak, jak my mamy liceum i szkołę salezjanów. Tu jest pies pogrzebany. Ilu uczniów z waszej gminy chodzi do salezjanów? Mamy z tym straszny problem - pytał radny miejski Marek Landzberg.

- Proszę jaśniej, bo nie rozumiem, w czym pan widzi problem? – odparł Paweł Sobolewski.

- Czy na terenie pańskiej gminy jest prywatny podmiot? - powtórzył Landzberg,

- Nie, ale leżymy wokół miasta i też chcielibyśmy mieć wszystkie dzieci z gminy w naszych szkołach, taj jak wy, chcielibyście mieć w swoich – odparł przewodniczący Sobolewski.

Reklama

- Chodzi o pieniądze. Dopłacamy za dużo. Oni nie chcą oddać, fatalnie to wygląda. Mamy problem, może pomoglibyście nam go rozwiązać - kontynuował miejski radny.

- Nie chcę mówić, że mamy problem z oświatą niepubliczną. Jest, kształci, taką mamy zastaną sytuację. Problemy mamy z dużymi wydatkami – skomentowała Iwona Kublik.

- Nie mamy wpływu na to, ile dzieci w szkole mają salezjanie i skąd je mają. Nie mieszajmy tej szkoły do tej rozmowy, to nie czas i miejsce. Jeśli chcemy rozmawiać o tamtej placówce, to spotkajmy się z dyrekcją szkoły salezjańskiej, nawet trójstronnie. Ale bez nich nie rozmawiajmy – apelował radny miejski Piotr Sikorski.

Reklama

Przewodniczący Daniel Krakowski: będą dalsze rozmowy

Warto też odnotować wypowiedź Piotra Sikorskiego, który apelował, by miasto traktowało równo wszystkie gminy, z których uczniowie chodzą do miejskich szkół i nie żądało rekompensat tylko od gminy Sokołów.

Radny gminny Wiesław Żelazowski podkreślił, że oświatą na styku miasta i gminy zajmuje się od dziesiątek lat i „zawsze były jakieś starcia”. - Ale zawsze przy dobrej woli można osiągnąć wiele. Nie możemy walczyć o dzieci i oczekiwać, że one nam coś przyniosą. To my mamy dać im wykształcenie. Kłótniami do niczego dobrego nie dojdziemy, dyskutujmy najlepiej w mniejszych gronach, w mniejszych zespołach – podkreślił.

Iwona Kublik jasno zadeklarowała, że o kłótniach nie ma mowy, a dzieci z gminy będą nadal przyjmowane do miejskich szkół.

Ten wątek zakończył Daniel Krakowski, który podkreślił, że spotkanie służyło zasygnalizowaniu pewnych problemów i podstawą do dalszych rozmów.

Jaką nazwę będzie nosić rondo?

Stowarzyszenie Sokołowskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne złożyło do Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim petycję o to, żeby nazwać nowe rondo przy Siedleckiej/Romanowskiego, którego budowę zakończono w ubiegłym roku, imieniem 600-lecia Sokołowa Podlaskiego.

- Zgodnie z właściwością przekazaliśmy uchwałą do państwa tę petycję, ponieważ rondo administracyjnie leży na terenie gminy Sokołów Podlaski i chcielibyśmy w tym temacie znać państwa zdanie, państwa plany. Chcielibyśmy też również mieć możliwość krótkiej wymiany zdań, na ten temat i ewentualnie dojść do jakiegoś kompromisu – podkreślił Daniel Krakowski

Przewodniczący Paweł Sobolewski przyznał, że korespondencja w tej sprawie niedawno wpłynęła do gminy, jednak nie zdążył z jej treścią zapoznać radnych. Zapewnił, że samorząd zajmie się rozpatrzeniem tej petycji, być może już na sesji w czerwcu, wcześniej sprawa będzie omawiana na wspólnym posiedzeniu komisji Rady Gminy.

Pomysł zawarty w petycji STSK poparła burmistrz Iwona Kublik.

- 600 lat to naprawdę bardzo prestiżowa data. Drodzy państwo, myślę, że ona łączy i gminę, i miasto. Nosimy tę samą nazwę: Sokołów Podlaskich. Jest to ważny jubileusz, który należałoby podkreślić. Można upamiętnić właśnie tą nazwą rondo, które powstało w okolicach tego jubileuszu. Przypomnę, że to w 2024 przełamaliśmy pat organizacyjny i uzyskaliśmy pozwolenia. Był to ważny etap w budowie ronda, które rozwiązuje wiele problemów komunikacyjnych tak miasta, jak i gminy. Ta nazwa – 600-lecia – nas łączy i byłaby pięknym zwieńczeniem jubileuszu. Chciałabym państwa bardzo poprosić o uwzględnienie tego wniosku – dodała na koniec.

- Dopiero dziś dowiadujemy się na temat pani sugestii i preferencji odnośnie nazwy. W uchwale, którą trzymaliśmy, nie było żadnego stanowiska ani pani burmistrz, ani Rady Miejskiej. Na pewno do tego tematu wrócimy na sesji – odparł Paweł Sobolewski. Burmistrz Kublik zaapelowała, by na sesję zaprosić przedstawicieli miasta.

- Uchwała dotyczy tylko przekazania petycji zgodnie z właściwością, zatem stanowiska rady ani burmistrz być nie mogło. Ale przychylamy się do tego, co powiedziała pani burmistrz i nazwa związana z 600-leciem byłaby właściwa dla tego ronda – dodał Daniel Krakowski.

Obwodnica – trwają procedury związane z uzyskaniem decyzji środowiskowej

Na spotkaniu poruszona została sprawa budowy obwodnicy Sokołowa Podlaskiego. Przebiega ona przez teren gminy Sokołów i to ten samorząd prowadzi postępowanie dotyczące uzyskania decyzji środowiskowej.

- Odnośnie obwodnicy, to pani burmistrz zwracała się do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i ma informacje, jak to wszystko przebiega – mówił wójt Janusz Kur. - Gmina Sokołów Podlaski prowadzi postępowanie, ale żeby wydać decyzję musimy mieć wszelkie uzgodnienia. Te uzgodnienia wpływają na to, że procedury trwają tak długo: Generalna Dyrekcja dość długo uzupełnia dokumenty, Regionalny Dyrektor Ochrony Środowiska zgłasza kolejne pytania, wątpliwości, zwraca się o udzielenie dodatkowych informacji. Cały czas prowadzimy sprawę i dopóki wszystko nie zostanie wyjaśnione pomiędzy GDDKiA, a RDOŚ, to my nie mamy podstaw, żeby wydać decyzję – wyjaśniał.

- Obecnie zgodnie z programem tej inwestycji, zatwierdzonym we wrześniu 2024 roku, obwodnica ma zapewnione finansowanie na etap prac przygotowawczych, łącznie z uzyskaniem ZRIT. Termin realizacji jest uzależniony od daty uzyskania decyzji środowiskowej – mówiła Iwona Kublik. - Podkreślam, że ta obwodnica to jest 24 kilometry i koszt szacowany na ok. miliard złotych. To ważne, żeby ona nie wypadła z programu i też dlatego zwracamy się o informacje i monitujemy. Nie chcemy, by w pewnym momencie okazało się, że z powodu perturbacji z uzgodnieniami, czy z wydawaniem decyzji znów będzie wielkie larum i kolejne przesunięcie terminu realizacji. To chciałam zaakcentować – dodała burmistrz.

Wójt zapewnił, że gmina właściwie realizuje wszelkie procedury i nie ma mowy o żadnym opóźnianiu ze strony samorządu. - Jeżeli pani chce, może pani wystąpić o udzielenie informacji publicznej, my przekażemy wszystkie dokumenty w tej sprawie i będziecie państwo wiedzieć, jak to się toczy – zwrócił się do burmistrz wójt Janusz Kur.

Mała południowa obwodnica to przyszłość, a na szybko potrzebne prace ul ks. Bosco

Najdłużej dyskutowano o sprawie dróg. Na początku poruszony został temat ulicy Bartoszowej. Gmina ma już projekt i zamierza budować odcinek na swoim terenie. Rozmawiano o pracach na terenie miasta.

Władze miasta – pytane przez radnego gminnego Jana Pietranika – stwierdziły, że nie będą partycypować w budowie ścieżki rowerowej przy ul. Fabrycznej, na brakującym odcinku do granic miasta, bo to droga powiatowa.

Bardzo długo dyskutowano na temat planów stworzenia tzw. małej południowej obwodnicy miasta - takiej nazwy użyła pani burmistrz. Chodzi o stworzenie trasy która – pozwoliłaby ominąć kierowcom zakorkowane centrum, w tym rondo przy PKS, a umożliwiła sprawny przejazd z ul. Oleksiaka Wichury, Fabryczną, księdza Bosco do nowej części ul. Piłsudskiego i ronda na Siedleckiej.

- Część miasta wokół dawnej cukrowni w tej chwili intensywnie się rozwija, a my nie jesteśmy zupełnie na to przygotowani – wyjaśniała Iwona Kublik. - Rosną bloki, rozwijają się usługi, musimy reagować na dalszy etap rozwoju tej części miasta. Jeżeli nie zabezpieczymy już teraz kanałów komunikacyjnych, za chwilę będzie jak z pierwotnym przebiegiem obwodnicy: teren zostanie zabudowany, stracą ważność plany. To jest ten moment, kiedy musimy popatrzeć przyszłościowo na rozwój miasta – mówiła.

Koncepcję małej południowej obwodnicy przedstawił projektant Krzysztof Makowski. Podkreślił, że budowa trasy liczącej około 5 km podzielona jest na etapy, realizacja całości to perspektywa 15-20 lat i koszt rzędu kilkudziesięciu milionów złotych.

Radni zgłaszali wątpliwości, czy uda się ją poprowadzić zgodnie z założeniem projektanta, który zaplanował 26-metrowy pas drogowy. Wójt Janusz Kur apelował, by – zanim dojdzie do realizacji tych dużych planów – miasto i gmina zbudowały odcinek ul. Ks. Bosco, umożliwiający kierowcom dość dogodny skrót, omijający korkujące się coraz bardziej rondo Wolności – Piłsudskiego - Baczyńskiego. Po stronie gminy to odcinek 600 metrów, po miejskiej – 500 m. Gmina zadeklarowała współpracę w tym zakresie.

Koncepcję tzw. małej południowej obwodnicy dokładniej przedstawimy w odrębnym artykule.

A na zakończenie długopisy

Spotkanie zakończyło się konkluzjami, że tego typu dialog między samorządami – również w mniejszych gronach – jest potrzebny.

Wiceburmistrz Danuta Domańska wręczyła samorządowcom z gminy Sokołów Podlaski długopisy z logo 600-lecia miasta i przesłaniem, by przypominał o proponowanej nazwie ronda.

Miejsce zdarzenia mapa Sokołów Podlaski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 29/05/2026 13:06
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Elizaa - niezalogowany 2026-05-29 13:24:46

    Ciekawa dyskusja na temat oświaty, lecz p.przedwodniczacy rady gminy dobrze argumentował. Jest dużo dzieci z gminy, ponieważ rodzice przywożą je jadąc do pracy... A jakie koszty generują dzieci w szkole? Prądu nie używają, jedynie wodę na mycie rąk lub wc. Obiady opłacają rodzice, miasto tylko pensje kucharek czy woźnych. A jak w klasie jest 3-4 osoby to i tak nie wpływa to na pracę nauczyciela. Takie same pieniądze dostaje czy uczy 10, 15, 20 a nawet 25 osob. Miasto koniecznie chce mieć klasy wypchane na maxa po 25 os. Tylko co jak ktoś nie zda lub zmieni miejsce zamieszkania? Wypadałoby się jakoś dogadać. A co do Salezjan to już inny temat i to nieprzyjemny.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Stefek - niezalogowany 2026-05-29 13:43:53

    Jak już uda się wspólnie zrobić Ks. Bosco to trzeba iść za ciosem i zrobić ul. Pogodną. Będzie wtedy elegancki objazd całego miasta. Trzymam kciuki za realizację

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    No - niezalogowany 2026-05-29 15:07:56

    Czy Miasto myśli? Skoro za dzieckiem idą pieniądze to im więcej dzieci tym większe pieniądze. Jakie koszty generują dzieci spoza miasta? Żadnych! Nieprzyjmowanie ich spowoduje, że będzie trzeba w Sokołowie zlikwidować kolejną szkołę!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama