Reklama

Czy tak powinno traktować się w szpitalu pacjentkę pod udarze?

29/11/2020 11:14

Dziś kolejna relacja o leczeniu osób z koronawirusem w sokołowskim szpitalu. Tym razem swoje odczucia przekazała nam córka pacjentki. Jej mama z uwagi na swój stan zdrowia nie mogła samodzielnie wykonać podstawowych czynności. A najbliżsi nie mieli z nią kontaktu...

Dziś kolejna relacja o leczeniu osób z koronawirusem w sokołowskim szpitalu. Tym razem swoje odczucia przekazała nam córki pacjentki, która z uwagi na swój stan zdrowia nie mogła samodzielnie wykonać podstawowych czynności. A najbliżsi nie mieli z nią kontaktu...

Moja mama dostała udaru. W ciężkim stanie została zabrana karetką do szpitala. Najpierw trafiła na czerwoną strefę, żeby wykluczyć COVID-19 – mama bowiem była „podejrzana” z powodu gorączki (choć miała inne typowe dla udaru oznaki – m.in. niedowład lewej strony ciała, opadnięty kącik ust, brak słownego kontaktu). Po trzech dniach dowiedzieliśmy się w punkcie informacyjnym (przy bocznym wejściu do szpitala - przez domofon), że została przewieziona na neurologię – na szczęście z wynikiem negatywnym, jeśli chodzi o koronawirusa.
Niestety, do dziś nie wiemy jak wyglądało jej leczenie przez ten czas. Przez pierwsze dni z mamą nie mieliśmy żadnego kontaktu. Zadzwoniłam do punktu pielęgniarskiego z prośbą o pomoc, bo mama zapomniała jak obsługiwać telefon (wiedzieliśmy, że już mówi). Panie odpowiedziały, że nie są od tego, by komuś ładować telefon, czy łączyć z rodziną, mają inne zajęcia. Na szczęście po kilku dniach udało nam się dodzwonić.
Następnie mama trafiła na rehabilitację, bo jej stan się nieco poprawił. Zaczęła powoli chodzić przy balkoniku, potrzebowała jednak nadal pomocy przy podstawowych czynnościach, jak jedzenie, kładzenie się do łóżka, wstawanie na rehabilitację. Wszystko zaczęło powoli iść w dobrym kierunku.

Reklama

Niestety, po ponad 2 tygodniach Mama została zakażona koronawirusem. Nie wiemy, jak to się stało – przecież wszyscy pacjenci, którzy byli na oddziale trafili tam z wynikiem negatywnym i nie mieli szans na bezpośredni kontakt z rodziną – reszty możemy się domyślać. Rehabilitacja musiała zostać przerwana. Nie było możliwości przeniesienia mamy do innego szpitala, bowiem COVID-19 przebiegał bezobjawowo – co trochę jest dziwne, biorąc pod uwagę liczne schorzenia mamy i osłabiony organizm po udarze.

O pozytywnym wyniku testu dowiedzieliśmy się w czwartek, a już w piątek zadzwoniono do nas z informacją, że mama zostanie tego dnia wypisana do domu. Nikogo nie interesowało, że może dojść do zarażenia osób zdrowych, czy będzie miał ktoś się nią zająć. Nie. Powiedziano nam, że należy jak najszybciej zwolnić miejsce dla „objawowych”, a mama może „dochodzić” do siebie w domu i że wcale nie musi dojść do zarażenia pozostałych domowników („nie musi” – w znaczeniu „ale może”). Stanowczo się temu jako rodzina sprzeciwiliśmy. Pan doktor na szczęście zgodził się zostawić mamę dłużej.

Reklama

Mama przez kilka dni leżała ponownie na strefie czerwonej. Nie wiemy, co tam dokładnie się działo. Z relacji mamy wiemy, że musiała na przykład kilkakrotnie prosić o zmianę pampersa, czy o tabletkę od bólu głowy. Leżała tan przez 7 dni. Zjadła – dobrze, nie zjadła – też dobrze. Żołądek jej się zamknął i zaczęły się wymioty przy próbach zjedzenia czegokolwiek. Nikt nas o tym nie poinformował. Nikt. Po rozładowaniu się telefonu ponownie straciliśmy z mamą kontakt. Nie znalazła się żadna osoba, która podłączyłaby mamie telefon i umożliwiłaby rozmowę z najbliższą rodziną.

W kolejny czwartek dostaliśmy informację, że mama zostanie karetką odtransportowana do domu. Czekaliśmy cały dzień. Obolałą, z opuchniętymi do granic możliwości nogami (mama mogła włożyć na stopy tylko skarpety, żadne buty nie wchodziły), osłabioną i wymiotującą przywieziono do domu przed godziną 23. Czy w takim stanie i o tej godzinie niepełnosprawni ludzie w podeszłym wieku powinni trafiać do domów? Czy tak powinien wyglądać system opieki zdrowotnej? Myślę, że każdy sam powinien odpowiedzieć sobie na to pytanie.

Reklama

IMIĘ I NAZWISKO DO WIADOMOŚCI REDAKCJI

Zachęcamy mieszkańców powiatu, którzy chcą podzielić się swoimi relacjami z leczenia koronawirusa do kontaktu z redakcją: mail [email protected]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama