Podczas ubiegłotygodniowego spotkania w sprawie reorganizacji oświaty w mieście Sokołów Podlaski padło hasło, że od września dzieci z gminy Sokołów Podlaski nie będą już przyjmowane do miejskich szkół, a ma to dać rzekomo oszczędności. Czy jednak zamiast oszczędności taki pomysł nie przyniesie miastu strat?
5 stycznia w magistracie odbyło się spotkanie władz miasta z częścią radnych, poświęcone reorganizacji oświaty. Opisaliśmy je tutaj:
Na spotkaniu naczelnik Wydziału Oświaty UM Eleonora Miszkiel zaprezentowała m.in. dane dotyczące uczniów spoza miasta, którzy uczą się w miejskich szkołach. To obecnie 292 młodych ludzi (SP nr 1 – 24, SP nr 2 – 62, w SP3 – 61 (na 170 wszystkich), w SP nr 4 (73) w SP nr 6 – 75 dzieci.
Najwięcej dzieci w tej grupie pochodzi z gminy Sokołów Podlaski – 206.
- W ostatnim roku dokładaliśmy na jednego ucznia 906 zł z budżetu miasta. Na dzieci spoza miasta idzie prawie 4 mln zł z naszego budżetu. Od wójtów tych pieniędzy nie ściągniemy, nie ma takiej podstawy – wmówiła na spotkaniu burmistrz Iwona Kublik. - 2,4 mln zł dokładamy rocznie gminie Sokołów. Dzięki temu może świetlice otwierać, z wielką łaską dołożyli nam pół miliona do ronda i nam to rondo zabrali. To niesprawiedliwe – komentowała.
W trakcie spotkania wprost padła informacja, że miasto zechce pozbywać się ze szkół dzieci, które nie mieszkają w mieście.
- Mamy możliwość nie przyjmować tych dzieci? – pytał radny Józef Kalicki.
- Mamy i chcemy to zrobić. Pieniądze zostaną wtedy w naszych szkołach – mówiła zastępca burmistrza Danuta Domańska. Uczniowie, którzy już się uczą, mieliby kontynuować kształcenie, a zablokowany byłby nabór dzieci spoza miasta do sokołowskich szkół. Wójtowie mają obowiązek znalezienia miejsca dla dzieci w swoich placówkach. Na spotkaniu wiceburmistrz i naczelnik snuły plany, co za zaoszczędzone pieniądze można zbudować, m.in. boisko przy „Szóstce”.
Tego tematu nie sposób omawiać bez sięgnięcia do historii. Przez wiele lat (od 1999 do 2013 r.) miasto oraz gmina Sokołów Podlaski zgodnie współpracowały w kwestii edukacji najmłodszych mieszkańców gminy w szkołach miejskich. Porozumienie w głównej mierze wynikało z... geografii. Placówki szkolne w gminie są tak rozmieszczone, że mieszkańcy wsi ze wschodniej jej części bliżej mają do miasta niż do Skibniewa, Grochowa, czy Nowej Wsi, gdzie swoje szkoły ma gmina. Do obwodu Szkoły Podstawowej nr 1 włączono miejscowości Bartosz, Dziegietnia i Żanecin, do miejskiej "Dwójki" - Kolonię Przeździatka, w SP nr 4 natomiast uczą się od lat dzieci z 11 innych miejscowości. Wszystkie wymienione wsie znajdowały się też w obwodach szkolnych dwóch miejskich gimnazjów. W sumie w roku szkolnym 2012/2013 w szkołach, które podlegają miastu Sokołów Podlaski uczyło się 201 najmłodszych mieszkańców gminy Sokołów.
Ponieważ pieniądze z subwencji nie wystarczały na pokrycie wszystkich wydatków związanych z utrzymaniem ucznia w szkole, gmina Sokołów dopłacała miastu kwotę, która miała stanowić swego rodzaju rekompensatę za to, że sama nie musi zatrudniać nauczycieli, utrzymywać budynków itp. Samorząd gminny pokrywał też koszty dowozu dzieci do placówek miejskich.
Ostatnie porozumienie między samorządami podpisane zostało w maju 2011 r. Wynikało z niego, że w 2011 r. gmina przekaże miastu 80 tys. zł. W porozumieniu zapisano też, że w następnych latach kwota dofinansowania będzie corocznie aktualizowana na podstawie odrębnego aneksu. O szczegółach pisałam tutaj:

W roku 2012 na propozycję burmistrza Bogusława Karakuli, by podwyższyć kwotę dofinansowania ówczesny wójt gminy Sokołów Marcin Pasik odpowiedział odmownie. Twierdził, że w budżecie gminy nie przewidziano zwiększenia pieniędzy na ten cel. A ostatecznie, 12 listopada 2012 r. wójt Pasik wypowiedział porozumienie w sprawie finansowania uczęszczania dzieci z terenu gminy do miejskich placówek ze skutkiem na koniec roku szkolnego 2012/2013.
- W momencie, kiedy wpłynęło do mnie pismo wypowiadające porozumienie, zaprosiłem pana wójta do siebie i zapytałem, czy przemyślał tę decyzję i jest świadom jej konsekwencji. Pan wójt odpowiedział, że ta decyzja jest przemyślaną – komentował wówczas burmistrz Bogusław Karakula. Ale szybko okazało się, że chyba niekoniecznie...
Efektem decyzji Marcina Pasika była uchwała Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim z 22 lutego 2013 r., zmieniająca obwody miejskich szkół. Wyłączono z nich 15 miejscowości z gminy Sokołów. Takie rozwiązanie poparli wszyscy radni, choć na sesji ówczesny sekretarz gminy Wiktor Osik próbował ich od tego odwieść i przekonywał, że wypowiedzenie przez gminę miastu porozumienia oświatowego było... nieporozumieniem.
- My nie wypowiedzieliśmy porozumienia w sprawie obwodów szkolnych, wypowiedzieliśmy tylko część dotyczącą dofinansowania oświaty miejskiej. To zupełnie inna sprawa – stwierdził na sesji sekretarz.
- Jeśli chodzi o wypowiedzenie porozumienia, to bardzo proszę, żeby je pan dokładnie przeczytał - odniósł się do słów sekretarza burmistrz Bogusław Karakula. - Wypowiedzieliście je nie w jednym punkcie, tylko całość. Dlatego pytałem pana wójta, czy zdaje sobie sprawę z tego, co robi. Jestem starym samorządowcem i wiem, że mógł nie do końca to przeczytać lub nie zrozumieć pisma – dodał ówczesny włodarz miasta.
Szczegółowo temat opisałam w artykule z lutego 2013 r.
Przez kolejne pół roku nikt z gminy Sokołów Podlaski nie podjął tematu. Radni gminni nie włączyli 15 miejscowości do obwodów gminnych szkół. 29 sierpnia 2013 r. na spotkaniu sołtysów z władzami gminy okazało się, że rodzice z gminy, którzy poślą dzieci do miejskich szkół mają sami pokrywać koszty dojazdów. Sekretarz Osik próbował winą obarczyć burmistrza Karakulę, sugerował, że cała sprawa ma... polityczny podtekst. Uczestnicy spotkania żądali powrotu wcześniejszych rozwiązań, ale mleko się rozlało.
Ostatecznie po awanturze z rodzicami na początku września 2013 r. gmina podpisała z miastem porozumienie, które pozwoliło rekompensować rodzicom z terenu gminy koszty dojazdów dzieci do miejskich szkół. Tylko dojazdów.
Czas płynął, przez ponad dekadę była cisza w sprawie samorządowych relacji dotyczących oświaty. Dopiero 5 stycznia padł pomysł, by dzieci z gminy do miejskich szkół w ogóle nie przyjmować.
Samorządowcy, z którymi rozmawiałam w tej sprawie są zdziwieni pomysłami miasta. Podkreślają, że sami by na taki krok się nie zdecydowali, a wręcz przeciwnie – przyjęliby uczniów z innych gmin.
- To jest kilka osób w roczniku w szkole i są "uzupełnieniem" klas, zatem de facto obniżają koszty. Bo nauczycieli i obsługę trzeba mieć taką samą przy 18, jak i przy 25 uczniach w klasie. A rezygnując z uczniów, miasto zrezygnuje jednocześnie z pieniędzy państwa w ramach tzw. potrzeb oświatowych. Może się okazać, że nie będzie żadnych oszczędności, tylko w ostatecznym bilansie spory ubytek pieniędzy – podkreślają.
- Trudno zrozumieć, jak miasto liczy koszty utrzymania dzieci z gminy w swoich szkołach – powiedziała mi urzędniczka zajmująca się oświatowymi finansami w jednym z samorządów na terenie powiatu. - Prawdopodobnie podzielono kwotę, jaką Sokołów Podlaski dopłaca z własnego budżetu do utrzymania oświaty przez liczbę uczniów, a następnie wyodrębniono kwotę dla tych 206 dzieci z gminy. To pozornie poprawne wyliczenia, bo jeśli dzieci z gminy odejdą i tak w mieście pozostaną koszty, które składały się na tę kwotę „dokładania”, np. związane z utrzymaniem budynków, personelu, itp. Jeśli jednocześnie miasto straci fundusze z tzw. potrzeb oświatowych (to dla dziecka bez orzeczeń ok. 10 tys. zł rocznie), może się okazać, że zamiast oszczędzić, miasto będzie miało mniej pieniędzy - twierdzi.
Dodać należy jeszcze, że szkoły wiejskie otrzymują na ucznia wyższe kwoty w ramach tzw. potrzeb oświatowych niż miejskie.
Jak na pomysł, który pojawił się w mieście, reaguje wójt gminy Sokołów Podlaski Janusz Kur? Podkreśla, że gmina wcale nie uchyla się od realizacji zadań oświatowych. Prowadzi bowiem trzy Zespoły Oświatowe – w Grochowej, Nowej Wsi i Skibniewie. Wszystkie przeszły w ostatnich latach remonty, wszystkie mają sale sportowe, boiska i bardzo dobre warunki do kształcenia.
- Wszystkie dzieci, które nie zostaną przyjęta do miejskich szkół, znajdą miejsce w placówkach w gminie Sokołów Podlaski – zapewnia wójt. - Oczywiście lepiej byłoby, gdyby to rodzice sami decydowali, gdzie chcą posłać swoje dzieci. Skoro utrwaliło się przez lata, że mieszkańcy niektórych gminnych miejscowości wybierają szkoły miejskie, to widocznie rodzice mają swoje powody. Szkoda, że ktoś arbitralnie chce za nich podejmować decyzje – dodaje.
Kto maczał palce w pomyśle nieprzyjmowania dzieci z gminy do miejskich szkół? Czy znów jacyś „doradcy z tylnego fotela” burmistrz Iwony Kublik?
Postać Marcina Pasika pojawia się w sprawie miejskiej oświaty nie tylko w historycznym kontekście. Był on w ubiegłym roku autorem pomysłu zamiany budynków szkolnych między miastem, a powiatem (miasto miałoby oddać obiekt „Jedynki” przy ul. Polnej, a dostać siedzibę Zespołu Szkół Specjalnych przy ul. Piłsudskiego oraz I LO przy ul. Sadowej). Wzbudził on wiele protestów, gdy został ujawniony. Pomysł ten znalazł się, jako jedno z rozwiązań, zaproponowanych w czasie grudniowych konsultacji społecznych w sprawie miejskiej oświaty. Jednak władze powiatu twierdziły, że oficjalnie dla nich tematu nie było i to prywatna inicjatywa Marcina Pasika. On sam zna się podobno na wielu tematach. Oprócz tego, że został w październiku prezesem Przedsiębiorstwa Usług Inżynieryjno-Komunalnych w Sokołowie Podlaskim, wiele w ostatnim czasie mówiło się o pasji Marcina Pasika do historii i łowienia ryb.
A pomysły władz miasta dotyczące pozbycia się ze szkół dzieci z gminy Sokołów można podsumować krótko: reorganizację oświaty w mieście Sokołów Podlaski powinien przygotować niezależny ekspert, fachowiec spoza miasta. Tak jak sugerowała Hanna Lecyk. Bo obecni „eksperci” od oświaty rzucają pomysłami, które nic nie wnoszą. Radni oczywiście wszystko grzecznie przegłosują. Ale czy zastanowili się, jak te pomysły przełożą się na oszczędności? Konkretnych wyliczeń brak. A przecież głównym celem reorganizacji oświaty miały być oszczędności dla miasta!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dobrym rozwiązanie było by scalenie gminy i miasta i stworzenia urzędu Miasta i gminy Sokołów Podlaski.
Czy jest konkretny plan co stanie się z dyrektorami trzech placówek ? Zespoł szkolno przedszkolny może być zarządzany tylko przez jednego dyrektora. Proszę o szacunek w wypowiedziach dot tych trzech Pan.
Do Wandy-Martwi się pani o 3 osoby a nie o setki uczniów i dziesiątki nauczycieli których los jest nieznany? One sobie poradzą dopóki realizują jefyne słuszne polecenia....
A radni łykali te mądrości jak pelikany i nie dopytywali o sprawy finansowe??? Czy w Sokołowie leci z nami jeszcze jakiś pilot?
Ta cała reforma oświaty jest kompletnie nieprzygotowana!!!! Eksperyment na żywym, czułym organizmie. Jak można planować rozwiązania i nie wyliczyć oszczędności/kosztów??? Od początku forsowany jest pomysł Kublikowej i Krakowskich i żadne konsultacje ani mieszkańcy tego nie zmienią!
Pamiętamy pomysły Pasika. W gminie Sokołów też były tajne sesje, też szkoły likwidowano za plecami mieszkańców. Długi po Pasiku gmina spłacać będzie jeszcze kilka lat i odkąd jest p. Janusz KUR nie wzięła ani złotówki kredytu a inwestycji mamy ogrom. Gratulujemy pani Kublik doradcy, no wspaniale doradza teraz władzom miasta ...
U nas ostatnio wszystko musi być na opak ... W całej Polsce przecina się wstęgi -u nas pani Kublik wymyśliła na otwarciu rąda zaplatanie wstęgi. Wszędzie przyjmują uczniów z innych gmin a u nas chcą wyrzucić. Wszędzie pozyskują pieniądze na inwestycje od pani Oszełowskiej, u nas się jej nie zaprasza . Ole!
Gdy Pasik będzie doradcą, to biada temu miastu..gmina odzyla bez niego.....jak można być tak bezrozumnym, żeby pozbywać się dzieci w czasach gdy demografia spada, jest to odrzucanie pieniędzy, które same płyną do miejskiej kasy....? Czy ktoś z tych " demokratów " ma choć trochę oleju w głowie?
Uważam , że gmina powinna partycypować w kosztach utrzymania dzieci gminnych w miejskiej szkole.
TAK. Logicznie, że tak powinno być i było - Pasik to zerwał. Najrozsądniejsze byłoby, gdyby pani Kublik zdjęła koronę z głowy, przestała kopać wójta, wymyślać jakieś głupie pomysły, lecz grzecznie poszła do władz gminy Sokołów i poprosiła, porozmawiała, spróbowała przekonać do wsparcia Miasta. Na nowo włączyć wioski do obwodów szkół miejskich. Tak się powinno postąpić, argumentować, dyskutować. Tylko pani Kublik ze wszystkimi walczy , a nie rozmawia !!!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Gdzie sens, gdzie logika? Czytałem artykuł dwukrotnie, bo nie dowierzałem własnym oczom. Ponieważ jest zbyt mało dzieci, należy kasować szkoły- to logiczne. Na tym jednak logika się kończy. W dalszych propozycjach p. Domańska stwierdza, że nie należy przyjmować dzieci z gmin- w sumie 206 sztuk. To spowoduje (zdaniem władz )konkretne oszczędności. Na tym wiedza i zdolności przewidywania rządzących się kończą. Nie widzą, że przy tym "zabiegu" miasto straci około 7-8 klas i około 240 godzin lekcyjnych w skali tygodnia. Jak to się ma do zapewnień, że wszyscy nauczyciele zachowają etaty? Emerytura przysługuje tylko nielicznym, a poza tym- może by tak dać dobry przykład z góry i wszystkich emerytów z Urzędu Miasta i jednostek podległych odesłać tam, gdzie ich miejsce. W kraju demokratycznym i przez demokratów zarządzanym nie może istnieć podział na "równych i równiejszych". Gdy słucha się wypowiedzi p. Burmistrz, odnosi się wrażenie , że kieruje się jakimiś błahymi i niegodnymi pobudkami. Może zazdrością za szacunek i poważanie, jakim społeczność darzy Włodarza Gminy? Może idzie za podszeptami p. Pasika, a ten ma mnóstwo powodów, by gminie zazdrościć. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że nasze władze działają na naszą niekorzyść i marnotrawią pieniądze. Czy jutrzejsza sesja Rady Miasta coś zmieni?- nie sądzę. Ta Rada wyznaje jedną zasadę- biorą pieniądze i siedzę cicho. 0 konkretne oszczędności.
Dzieci z gminy Sokołów Podlaski przyjmować nie chcą,ale kasę do remontów dróg powiatowych to bardzo chętnie przyjęli od gminy.Wstyd
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Pasik, miesza i mieszał będzie - taka osobowość "człowiek wielu talentów" z tym nie ma co polemizować? Dziwi fakt, czemu mu na to pozwalają? Ręce opadają - logika powala na kolana.
Trzy „ekspertki” od oświaty w mieście mają w sumie prawie 200 lat i czelność żeby wysyłać pracowników oświaty na emerytury i decydować o przyszłości naszych dzieci. Kpina.
O tak... bardzo trafne spostrzeżenie. Brawo.
Co to za pomysł ???? Dzieci z gminy Sokołów nie będą mogły uczęszczać do szkół miejskich ? To może jeszcze zarządzi Pani żeby ludzi w gminach szukali sobie pracy na miejscu. Między innymi i szanowne burmistrzynie nie są z Sokołowa . Naprzykład ja z mężem pracujemy w Sokołowie a mieszkamy na wsi . Rano pakujemy dzieci zawozimy do szkoły w nieście i na styk do pracy. Po pracy po 16:00 odbieramy dzieci i tak codziennie. Znam wiele takich rodzin gdyż nie ma możliwości innego rozwiązania. Dzięki Pani dzieci na lepsze i gorsze. Wszędzie szuka Pani wrogów a to nie tędy droga.
A może chodzi o gwałtowne zmniejszenie liczby dzieci i za rok dwa likwidacje Jedynki, bo wszyscy się zmieszczą w 2, 4 6 i u salezjanów. I wtedy budynek po jedynce przejmuje Liceum. Taki tajny plan wiadomo czyj. I jeszcze jedno - pozbywanie sie dzieci z gmin ościennych to himalaje absurdu. Nagłaśniajmy to.
Większość osób, których dzieci chodzą do szkół miejskich pracuje na terenie miasta. To logiczne, że wożą dzieci po drodze do pracy. Czy władze miasta chcą utrudnić życie rodzicom? Najlepiej zamknąć szkoły, zwolnić ludzi z powodu niżu demograficznego i wyludniać miasto... gratulacje dla władz miasta i ich doradców od wszystkiego.
Pani Redaktor Bożena Gontarz-Górzna, nagłówek z kartoflami z pewnością dobrze się klika, ale czy wie Pani więcej od radnych, nie będąc uczestnikiem spotkania? Wyrwane z kontekstu zdanie rozbudziło i we mnie emocje, bo żadne takie decyzje z tego co wiem nie zapadły. Podano dane dot. kosztów utrzymania uczniów i liczba uczniów spoza miasta uczęszczających do miejskich szkół- aktualnie ok. 300 uczniów( średnio jedna szkoła). Dla zwizualizowania kosztów podano kwotę , jaka idzie na dzieci gminne. To, że miasto dokłada do oświaty ok. 50% do wyliczonych potrzeb oświatowych jest faktem. To, że oświata pochłonie ponad 50% miejskiego budżetu też jest faktem. Podane zostały dane, temat był poddany pod dyskusję, nikt natomiast nie stwierdził, że nieprzyjęcie dzieci gminnych to tylko i wyłącznie czysta oszczędność, ani nie podjął żadnej decyzji, aby miasto faktycznie nie przyjmowało dzieci spoza swojego obwodu, mimo, że nie ma takiego ustawowego obowiązku. Temat jest otwarty- trzeba znaleźć optymalne rozwiązanie przy tworzeniu założeń do arkuszy organizacyjnych. Sama reorganizacja budzi wiele emocji, wydział oświaty robi co może, aby skutki społeczne były jak najmniejsze, a takie nagłówki- grzeją te właśnie emocje niepotrzebnie.
Szanowna Pani Radna. Pani na spotkaniu 5 stycznia też nie było! Przez tydzień, powtarzam PRZEZ TYDZIEŃ nie pisałam o tym zebraniu, bo próbowałam umówić się z panią burmistrz Iwoną Kublik na spotkanie w sprawie reorganizacji oświaty. Zwodziła mnie, wykręcała się, nawet w pewnym momencie okłamała. Może inaczej by sytuacja wyglądała, gdyby p. wiceburmistrz Domańska nie wyjechała na urlop. Byłam gotowa przygotować materiał w oparciu o informacje i wyjaśnienia władz miasta, ale to nie moja wina, że ich nie uzyskałam! Radni 5 stycznia zobowiązali burmistrz do udzielenia informacji, chcieli, żeby poszedł jasny komunikat do mieszkańców. Kiedy pani Kublik zdecydowała się opublikować cokolwiek na stronie miasta? Jak dowiedziała się, że mam gotowy artykuł i go opublikuję! Wszystkie informacje zawarte w artykule są prawdziwe i mam na to dowody! Także te o planach zaoszczędzenia na dzieciach z gminy. Nikt nie kwestionował tego pomysłu na zebraniu. I proszę nie stosować narracji, że to znów ja jestem winna podgrzewaniu emocji. NIE JA. Ludzie mają prawo do rzetelnej informacji, bo już docierały do mnie kosmiczne plotki. Ale taka komunikacja, jaką prowadzi pani Kublik - czyli traktowanie mnie, jak głupka - to skandal! Kiedy Państwo zaczniecie traktować media jak partnera do współpracy, a nie wroga?
za 5 minut dosłownie i wbicie 4 palików 800zł
Dzięki pomysłom emerytowanych >ekspertek< od oświaty miasto popełni finansowe harakiri a te janusze i grażyny patrzyc będą i głosowac jak im kazano bezwolnie, bezmyślnie i bez oszczedności!
Co za nonsens. Mieszkam 500 m od granicy miasta. Niestety należę już do gminy. Mam 3 km do szkoły miejskiej po drodze do pracy. I teraz będę musiał wozić dziecko 6 km w inną stronę, bo przez ich pomysły moje dziecko nie będzie przyjęte do bliższej położonej szkoły. ????
Myślę, że dzięki temu, że sprawa ujrzała światło dzienne ktoś w mieście się teraz jeszcze raz zastanowi nad tym 'genialnym' pomysłem i on nie będzie obowiązywał. Dziękuję Pani Redaktor za ten sygnał! Moja wnuczka chodzi do SP3, syn chodził. Teraz będą się wykręcać i mówić, że pani BGG nieprawdę pisze! Lepiej że teraz to wyszło na jaw niż gdyby rodzice byli w kwietniu odsyłani z kwitkiem!
Dobrym rozwiązanie było by scalenie gminy i miasta i stworzenia urzędu Miasta i gminy Sokołów Podlaski.
Czy jest konkretny plan co stanie się z dyrektorami trzech placówek ? Zespoł szkolno przedszkolny może być zarządzany tylko przez jednego dyrektora. Proszę o szacunek w wypowiedziach dot tych trzech Pan.
Do Wandy-Martwi się pani o 3 osoby a nie o setki uczniów i dziesiątki nauczycieli których los jest nieznany? One sobie poradzą dopóki realizują jefyne słuszne polecenia....