Podczas ubiegłotygodniowego spotkania w sprawie reorganizacji oświaty w mieście Sokołów Podlaski padło hasło, że od września dzieci z gminy Sokołów Podlaski nie będą już przyjmowane do miejskich szkół, a ma to dać rzekomo oszczędności. Czy jednak zamiast oszczędności taki pomysł nie przyniesie miastu strat?
5 stycznia w magistracie odbyło się spotkanie władz miasta z częścią radnych, poświęcone reorganizacji oświaty. Opisaliśmy je tutaj:
Na spotkaniu naczelnik Wydziału Oświaty UM Eleonora Miszkiel zaprezentowała m.in. dane dotyczące uczniów spoza miasta, którzy uczą się w miejskich szkołach. To obecnie 292 młodych ludzi (SP nr 1 – 24, SP nr 2 – 62, w SP3 – 61 (na 170 wszystkich), w SP nr 4 (73) w SP nr 6 – 75 dzieci.
Najwięcej dzieci w tej grupie pochodzi z gminy Sokołów Podlaski – 206.
- W ostatnim roku dokładaliśmy na jednego ucznia 906 zł z budżetu miasta. Na dzieci spoza miasta idzie prawie 4 mln zł z naszego budżetu. Od wójtów tych pieniędzy nie ściągniemy, nie ma takiej podstawy – wmówiła na spotkaniu burmistrz Iwona Kublik. - 2,4 mln zł dokładamy rocznie gminie Sokołów. Dzięki temu może świetlice otwierać, z wielką łaską dołożyli nam pół miliona do ronda i nam to rondo zabrali. To niesprawiedliwe – komentowała.
W trakcie spotkania wprost padła informacja, że miasto zechce pozbywać się ze szkół dzieci, które nie mieszkają w mieście.
- Mamy możliwość nie przyjmować tych dzieci? – pytał radny Józef Kalicki.
- Mamy i chcemy to zrobić. Pieniądze zostaną wtedy w naszych szkołach – mówiła zastępca burmistrza Danuta Domańska. Uczniowie, którzy już się uczą, mieliby kontynuować kształcenie, a zablokowany byłby nabór dzieci spoza miasta do sokołowskich szkół. Wójtowie mają obowiązek znalezienia miejsca dla dzieci w swoich placówkach. Na spotkaniu wiceburmistrz i naczelnik snuły plany, co za zaoszczędzone pieniądze można zbudować, m.in. boisko przy „Szóstce”.
Tego tematu nie sposób omawiać bez sięgnięcia do historii. Przez wiele lat (od 1999 do 2013 r.) miasto oraz gmina Sokołów Podlaski zgodnie współpracowały w kwestii edukacji najmłodszych mieszkańców gminy w szkołach miejskich. Porozumienie w głównej mierze wynikało z... geografii. Placówki szkolne w gminie są tak rozmieszczone, że mieszkańcy wsi ze wschodniej jej części bliżej mają do miasta niż do Skibniewa, Grochowa, czy Nowej Wsi, gdzie swoje szkoły ma gmina. Do obwodu Szkoły Podstawowej nr 1 włączono miejscowości Bartosz, Dziegietnia i Żanecin, do miejskiej "Dwójki" - Kolonię Przeździatka, w SP nr 4 natomiast uczą się od lat dzieci z 11 innych miejscowości. Wszystkie wymienione wsie znajdowały się też w obwodach szkolnych dwóch miejskich gimnazjów. W sumie w roku szkolnym 2012/2013 w szkołach, które podlegają miastu Sokołów Podlaski uczyło się 201 najmłodszych mieszkańców gminy Sokołów.
Ponieważ pieniądze z subwencji nie wystarczały na pokrycie wszystkich wydatków związanych z utrzymaniem ucznia w szkole, gmina Sokołów dopłacała miastu kwotę, która miała stanowić swego rodzaju rekompensatę za to, że sama nie musi zatrudniać nauczycieli, utrzymywać budynków itp. Samorząd gminny pokrywał też koszty dowozu dzieci do placówek miejskich.
Ostatnie porozumienie między samorządami podpisane zostało w maju 2011 r. Wynikało z niego, że w 2011 r. gmina przekaże miastu 80 tys. zł. W porozumieniu zapisano też, że w następnych latach kwota dofinansowania będzie corocznie aktualizowana na podstawie odrębnego aneksu. O szczegółach pisałam tutaj:

W roku 2012 na propozycję burmistrza Bogusława Karakuli, by podwyższyć kwotę dofinansowania ówczesny wójt gminy Sokołów Marcin Pasik odpowiedział odmownie. Twierdził, że w budżecie gminy nie przewidziano zwiększenia pieniędzy na ten cel. A ostatecznie, 12 listopada 2012 r. wójt Pasik wypowiedział porozumienie w sprawie finansowania uczęszczania dzieci z terenu gminy do miejskich placówek ze skutkiem na koniec roku szkolnego 2012/2013.
- W momencie, kiedy wpłynęło do mnie pismo wypowiadające porozumienie, zaprosiłem pana wójta do siebie i zapytałem, czy przemyślał tę decyzję i jest świadom jej konsekwencji. Pan wójt odpowiedział, że ta decyzja jest przemyślaną – komentował wówczas burmistrz Bogusław Karakula. Ale szybko okazało się, że chyba niekoniecznie...
Efektem decyzji Marcina Pasika była uchwała Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim z 22 lutego 2013 r., zmieniająca obwody miejskich szkół. Wyłączono z nich 15 miejscowości z gminy Sokołów. Takie rozwiązanie poparli wszyscy radni, choć na sesji ówczesny sekretarz gminy Wiktor Osik próbował ich od tego odwieść i przekonywał, że wypowiedzenie przez gminę miastu porozumienia oświatowego było... nieporozumieniem.
- My nie wypowiedzieliśmy porozumienia w sprawie obwodów szkolnych, wypowiedzieliśmy tylko część dotyczącą dofinansowania oświaty miejskiej. To zupełnie inna sprawa – stwierdził na sesji sekretarz.
- Jeśli chodzi o wypowiedzenie porozumienia, to bardzo proszę, żeby je pan dokładnie przeczytał - odniósł się do słów sekretarza burmistrz Bogusław Karakula. - Wypowiedzieliście je nie w jednym punkcie, tylko całość. Dlatego pytałem pana wójta, czy zdaje sobie sprawę z tego, co robi. Jestem starym samorządowcem i wiem, że mógł nie do końca to przeczytać lub nie zrozumieć pisma – dodał ówczesny włodarz miasta.
Szczegółowo temat opisałam w artykule z lutego 2013 r.
Przez kolejne pół roku nikt z gminy Sokołów Podlaski nie podjął tematu. Radni gminni nie włączyli 15 miejscowości do obwodów gminnych szkół. 29 sierpnia 2013 r. na spotkaniu sołtysów z władzami gminy okazało się, że rodzice z gminy, którzy poślą dzieci do miejskich szkół mają sami pokrywać koszty dojazdów. Sekretarz Osik próbował winą obarczyć burmistrza Karakulę, sugerował, że cała sprawa ma... polityczny podtekst. Uczestnicy spotkania żądali powrotu wcześniejszych rozwiązań, ale mleko się rozlało.
Ostatecznie po awanturze z rodzicami na początku września 2013 r. gmina podpisała z miastem porozumienie, które pozwoliło rekompensować rodzicom z terenu gminy koszty dojazdów dzieci do miejskich szkół. Tylko dojazdów.
Czas płynął, przez ponad dekadę była cisza w sprawie samorządowych relacji dotyczących oświaty. Dopiero 5 stycznia padł pomysł, by dzieci z gminy do miejskich szkół w ogóle nie przyjmować.
Samorządowcy, z którymi rozmawiałam w tej sprawie są zdziwieni pomysłami miasta. Podkreślają, że sami by na taki krok się nie zdecydowali, a wręcz przeciwnie – przyjęliby uczniów z innych gmin.
- To jest kilka osób w roczniku w szkole i są "uzupełnieniem" klas, zatem de facto obniżają koszty. Bo nauczycieli i obsługę trzeba mieć taką samą przy 18, jak i przy 25 uczniach w klasie. A rezygnując z uczniów, miasto zrezygnuje jednocześnie z pieniędzy państwa w ramach tzw. potrzeb oświatowych. Może się okazać, że nie będzie żadnych oszczędności, tylko w ostatecznym bilansie spory ubytek pieniędzy – podkreślają.
- Trudno zrozumieć, jak miasto liczy koszty utrzymania dzieci z gminy w swoich szkołach – powiedziała mi urzędniczka zajmująca się oświatowymi finansami w jednym z samorządów na terenie powiatu. - Prawdopodobnie podzielono kwotę, jaką Sokołów Podlaski dopłaca z własnego budżetu do utrzymania oświaty przez liczbę uczniów, a następnie wyodrębniono kwotę dla tych 206 dzieci z gminy. To pozornie poprawne wyliczenia, bo jeśli dzieci z gminy odejdą i tak w mieście pozostaną koszty, które składały się na tę kwotę „dokładania”, np. związane z utrzymaniem budynków, personelu, itp. Jeśli jednocześnie miasto straci fundusze z tzw. potrzeb oświatowych (to dla dziecka bez orzeczeń ok. 10 tys. zł rocznie), może się okazać, że zamiast oszczędzić, miasto będzie miało mniej pieniędzy - twierdzi.
Dodać należy jeszcze, że szkoły wiejskie otrzymują na ucznia wyższe kwoty w ramach tzw. potrzeb oświatowych niż miejskie.
Jak na pomysł, który pojawił się w mieście, reaguje wójt gminy Sokołów Podlaski Janusz Kur? Podkreśla, że gmina wcale nie uchyla się od realizacji zadań oświatowych. Prowadzi bowiem trzy Zespoły Oświatowe – w Grochowej, Nowej Wsi i Skibniewie. Wszystkie przeszły w ostatnich latach remonty, wszystkie mają sale sportowe, boiska i bardzo dobre warunki do kształcenia.
- Wszystkie dzieci, które nie zostaną przyjęta do miejskich szkół, znajdą miejsce w placówkach w gminie Sokołów Podlaski – zapewnia wójt. - Oczywiście lepiej byłoby, gdyby to rodzice sami decydowali, gdzie chcą posłać swoje dzieci. Skoro utrwaliło się przez lata, że mieszkańcy niektórych gminnych miejscowości wybierają szkoły miejskie, to widocznie rodzice mają swoje powody. Szkoda, że ktoś arbitralnie chce za nich podejmować decyzje – dodaje.
Kto maczał palce w pomyśle nieprzyjmowania dzieci z gminy do miejskich szkół? Czy znów jacyś „doradcy z tylnego fotela” burmistrz Iwony Kublik?
Postać Marcina Pasika pojawia się w sprawie miejskiej oświaty nie tylko w historycznym kontekście. Był on w ubiegłym roku autorem pomysłu zamiany budynków szkolnych między miastem, a powiatem (miasto miałoby oddać obiekt „Jedynki” przy ul. Polnej, a dostać siedzibę Zespołu Szkół Specjalnych przy ul. Piłsudskiego oraz I LO przy ul. Sadowej). Wzbudził on wiele protestów, gdy został ujawniony. Pomysł ten znalazł się, jako jedno z rozwiązań, zaproponowanych w czasie grudniowych konsultacji społecznych w sprawie miejskiej oświaty. Jednak władze powiatu twierdziły, że oficjalnie dla nich tematu nie było i to prywatna inicjatywa Marcina Pasika. On sam zna się podobno na wielu tematach. Oprócz tego, że został w październiku prezesem Przedsiębiorstwa Usług Inżynieryjno-Komunalnych w Sokołowie Podlaskim, wiele w ostatnim czasie mówiło się o pasji Marcina Pasika do historii i łowienia ryb.
A pomysły władz miasta dotyczące pozbycia się ze szkół dzieci z gminy Sokołów można podsumować krótko: reorganizację oświaty w mieście Sokołów Podlaski powinien przygotować niezależny ekspert, fachowiec spoza miasta. Tak jak sugerowała Hanna Lecyk. Bo obecni „eksperci” od oświaty rzucają pomysłami, które nic nie wnoszą. Radni oczywiście wszystko grzecznie przegłosują. Ale czy zastanowili się, jak te pomysły przełożą się na oszczędności? Konkretnych wyliczeń brak. A przecież głównym celem reorganizacji oświaty miały być oszczędności dla miasta!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dobrym rozwiązanie było by scalenie gminy i miasta i stworzenia urzędu Miasta i gminy Sokołów Podlaski.
Jak widać gmina jest obecnie lepiej zarządzana. Pani Redaktor, genialny artykuł! Pokazanie kulis działalności M.Pasika przed laty otwiera oczy na wartość jego pomysłów. Tylko jątrzyć i grać na siebie. Ma potężne pieniądze w PUIK, dietę radnego ocaloną przez Sadowską i Odziemczyka... Wstyd!
Czy jest konkretny plan co stanie się z dyrektorami trzech placówek ? Zespoł szkolno przedszkolny może być zarządzany tylko przez jednego dyrektora. Proszę o szacunek w wypowiedziach dot tych trzech Pan.
Do Wandy-Martwi się pani o 3 osoby a nie o setki uczniów i dziesiątki nauczycieli których los jest nieznany? One sobie poradzą dopóki realizują jefyne słuszne polecenia....
A radni łykali te mądrości jak pelikany i nie dopytywali o sprawy finansowe??? Czy w Sokołowie leci z nami jeszcze jakiś pilot?
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ta cała reforma oświaty jest kompletnie nieprzygotowana!!!! Eksperyment na żywym, czułym organizmie. Jak można planować rozwiązania i nie wyliczyć oszczędności/kosztów??? Od początku forsowany jest pomysł Kublikowej i Krakowskich i żadne konsultacje ani mieszkańcy tego nie zmienią!
Pamiętamy pomysły Pasika. W gminie Sokołów też były tajne sesje, też szkoły likwidowano za plecami mieszkańców. Długi po Pasiku gmina spłacać będzie jeszcze kilka lat i odkąd jest p. Janusz KUR nie wzięła ani złotówki kredytu a inwestycji mamy ogrom. Gratulujemy pani Kublik doradcy, no wspaniale doradza teraz władzom miasta ...
U nas ostatnio wszystko musi być na opak ... W całej Polsce przecina się wstęgi -u nas pani Kublik wymyśliła na otwarciu rąda zaplatanie wstęgi. Wszędzie przyjmują uczniów z innych gmin a u nas chcą wyrzucić. Wszędzie pozyskują pieniądze na inwestycje od pani Oszełowskiej, u nas się jej nie zaprasza . Ole!
Gdy Pasik będzie doradcą, to biada temu miastu..gmina odzyla bez niego.....jak można być tak bezrozumnym, żeby pozbywać się dzieci w czasach gdy demografia spada, jest to odrzucanie pieniędzy, które same płyną do miejskiej kasy....? Czy ktoś z tych " demokratów " ma choć trochę oleju w głowie?
Uważam , że gmina powinna partycypować w kosztach utrzymania dzieci gminnych w miejskiej szkole.
TAK. Logicznie, że tak powinno być i było - Pasik to zerwał. Najrozsądniejsze byłoby, gdyby pani Kublik zdjęła koronę z głowy, przestała kopać wójta, wymyślać jakieś głupie pomysły, lecz grzecznie poszła do władz gminy Sokołów i poprosiła, porozmawiała, spróbowała przekonać do wsparcia Miasta. Na nowo włączyć wioski do obwodów szkół miejskich. Tak się powinno postąpić, argumentować, dyskutować. Tylko pani Kublik ze wszystkimi walczy , a nie rozmawia !!!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Gdzie sens, gdzie logika? Czytałem artykuł dwukrotnie, bo nie dowierzałem własnym oczom. Ponieważ jest zbyt mało dzieci, należy kasować szkoły- to logiczne. Na tym jednak logika się kończy. W dalszych propozycjach p. Domańska stwierdza, że nie należy przyjmować dzieci z gmin- w sumie 206 sztuk. To spowoduje (zdaniem władz )konkretne oszczędności. Na tym wiedza i zdolności przewidywania rządzących się kończą. Nie widzą, że przy tym "zabiegu" miasto straci około 7-8 klas i około 240 godzin lekcyjnych w skali tygodnia. Jak to się ma do zapewnień, że wszyscy nauczyciele zachowają etaty? Emerytura przysługuje tylko nielicznym, a poza tym- może by tak dać dobry przykład z góry i wszystkich emerytów z Urzędu Miasta i jednostek podległych odesłać tam, gdzie ich miejsce. W kraju demokratycznym i przez demokratów zarządzanym nie może istnieć podział na "równych i równiejszych". Gdy słucha się wypowiedzi p. Burmistrz, odnosi się wrażenie , że kieruje się jakimiś błahymi i niegodnymi pobudkami. Może zazdrością za szacunek i poważanie, jakim społeczność darzy Włodarza Gminy? Może idzie za podszeptami p. Pasika, a ten ma mnóstwo powodów, by gminie zazdrościć. Coraz częściej odnoszę wrażenie, że nasze władze działają na naszą niekorzyść i marnotrawią pieniądze. Czy jutrzejsza sesja Rady Miasta coś zmieni?- nie sądzę. Ta Rada wyznaje jedną zasadę- biorą pieniądze i siedzę cicho. 0 konkretne oszczędności.
Dzieci z gminy Sokołów Podlaski przyjmować nie chcą,ale kasę do remontów dróg powiatowych to bardzo chętnie przyjęli od gminy.Wstyd
gmina dokłada miastu do dróg powiatowych? ciekawe pomieszanie kompetencji organów. Gmina dokłada powiatowi do dróg powiatowych na terenie gminy- owszem. Podobnie miasto dokłada powiatowi do dróg powiatowych na terenie miasta.Z tym się zgodzę. Natomiast utrzymanie szkół kosztuje prawie dwukrotnie więcej niż dotacja z państwa. I nie- miasto nie ma obowiązku ustawowego przyjmować do szkół dzieci spoza swoich obwodów, w pierwszej kolejności przyjmuje własnych mieszkańców. Odbywa to się zwykle za zasadzie porozumień między samorządami. Tu sie nie ma co dziwić, to są zwykłe regulacje ustawowe.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Pasik, miesza i mieszał będzie - taka osobowość "człowiek wielu talentów" z tym nie ma co polemizować? Dziwi fakt, czemu mu na to pozwalają? Ręce opadają - logika powala na kolana.
Trzy „ekspertki” od oświaty w mieście mają w sumie prawie 200 lat i czelność żeby wysyłać pracowników oświaty na emerytury i decydować o przyszłości naszych dzieci. Kpina.
O tak... bardzo trafne spostrzeżenie. Brawo.
Co to za pomysł ???? Dzieci z gminy Sokołów nie będą mogły uczęszczać do szkół miejskich ? To może jeszcze zarządzi Pani żeby ludzi w gminach szukali sobie pracy na miejscu. Między innymi i szanowne burmistrzynie nie są z Sokołowa . Naprzykład ja z mężem pracujemy w Sokołowie a mieszkamy na wsi . Rano pakujemy dzieci zawozimy do szkoły w nieście i na styk do pracy. Po pracy po 16:00 odbieramy dzieci i tak codziennie. Znam wiele takich rodzin gdyż nie ma możliwości innego rozwiązania. Dzięki Pani dzieci na lepsze i gorsze. Wszędzie szuka Pani wrogów a to nie tędy droga.
A może chodzi o gwałtowne zmniejszenie liczby dzieci i za rok dwa likwidacje Jedynki, bo wszyscy się zmieszczą w 2, 4 6 i u salezjanów. I wtedy budynek po jedynce przejmuje Liceum. Taki tajny plan wiadomo czyj. I jeszcze jedno - pozbywanie sie dzieci z gmin ościennych to himalaje absurdu. Nagłaśniajmy to.
Większość osób, których dzieci chodzą do szkół miejskich pracuje na terenie miasta. To logiczne, że wożą dzieci po drodze do pracy. Czy władze miasta chcą utrudnić życie rodzicom? Najlepiej zamknąć szkoły, zwolnić ludzi z powodu niżu demograficznego i wyludniać miasto... gratulacje dla władz miasta i ich doradców od wszystkiego.
Pani Redaktor Bożena Gontarz-Górzna, nagłówek z kartoflami z pewnością dobrze się klika, ale czy wie Pani więcej od radnych, nie będąc uczestnikiem spotkania? Wyrwane z kontekstu zdanie rozbudziło i we mnie emocje, bo żadne takie decyzje z tego co wiem nie zapadły. Podano dane dot. kosztów utrzymania uczniów i liczba uczniów spoza miasta uczęszczających do miejskich szkół- aktualnie ok. 300 uczniów( średnio jedna szkoła). Dla zwizualizowania kosztów podano kwotę , jaka idzie na dzieci gminne. To, że miasto dokłada do oświaty ok. 50% do wyliczonych potrzeb oświatowych jest faktem. To, że oświata pochłonie ponad 50% miejskiego budżetu też jest faktem. Podane zostały dane, temat był poddany pod dyskusję, nikt natomiast nie stwierdził, że nieprzyjęcie dzieci gminnych to tylko i wyłącznie czysta oszczędność, ani nie podjął żadnej decyzji, aby miasto faktycznie nie przyjmowało dzieci spoza swojego obwodu, mimo, że nie ma takiego ustawowego obowiązku. Temat jest otwarty- trzeba znaleźć optymalne rozwiązanie przy tworzeniu założeń do arkuszy organizacyjnych. Sama reorganizacja budzi wiele emocji, wydział oświaty robi co może, aby skutki społeczne były jak najmniejsze, a takie nagłówki- grzeją te właśnie emocje niepotrzebnie.
Szanowna Pani Radna. Pani na spotkaniu 5 stycznia też nie było! Przez tydzień, powtarzam PRZEZ TYDZIEŃ nie pisałam o tym zebraniu, bo próbowałam umówić się z panią burmistrz Iwoną Kublik na spotkanie w sprawie reorganizacji oświaty. Zwodziła mnie, wykręcała się, nawet w pewnym momencie okłamała. Może inaczej by sytuacja wyglądała, gdyby p. wiceburmistrz Domańska nie wyjechała na urlop. Byłam gotowa przygotować materiał w oparciu o informacje i wyjaśnienia władz miasta, ale to nie moja wina, że ich nie uzyskałam! Radni 5 stycznia zobowiązali burmistrz do udzielenia informacji, chcieli, żeby poszedł jasny komunikat do mieszkańców. Kiedy pani Kublik zdecydowała się opublikować cokolwiek na stronie miasta? Jak dowiedziała się, że mam gotowy artykuł i go opublikuję! Po publikacji chciałam też rozmawiać o sprawie uczniów z gminy. Też nie było odzewu ze strony pani burmistrz. Wszystkie informacje zawarte w artykule są prawdziwe i mam na to dowody! Także te o planach zaoszczędzenia na dzieciach z gminy. Nikt nie kwestionował tego pomysłu na zebraniu. I proszę nie stosować narracji, że to znów ja jestem winna podgrzewaniu emocji. NIE JA. Ludzie mają prawo do rzetelnej informacji, bo już docierały do mnie kosmiczne plotki. Ale taka komunikacja, jaką prowadzi pani Kublik - czyli traktowanie mnie, jak głupka - to skandal! Kiedy Państwo zaczniecie traktować media jak partnera do współpracy, a nie wroga?
za 5 minut dosłownie i wbicie 4 palików 800zł
Zawsze mogłeś skończyć studia i zdobyć uprawnienia i wbijać paliki za 800 zł. Co to ma do komentarza autorki?
pani Wioletto uważałam Panią za porządną Osobę która nie da sobą manipulować i ma swój rozum. Pomyliłem się niestety- gdyby pani była na spotkaniu może wywnioskowała by pani o co tak naprawdę chodzi. Straciła Pani w NASZYCH oczach- mówię serio...............
Panie Andrzeju niech Pan mówi za siebie . Nie straciła w naszych oczach tylko Pana . W moich nic nie straciła i moich znajomych też nie . Popieram w stu procentach słowa Wioli - niepotrzebnie po raz kolejny jest bita piana. To samo było rok temu z przedszkolami. Matki płakały że dzieciom stanie się krzywda. Trzy grupy z Przedszkola nr 3 przeszły z powodu remontu do Szkół nr 1,4 i do Przedszkola na Zory. Żadna krzywda się nie zadziała . Wręcz przeciwnie uczestniczyły w obchodach szkoły na Dzień Niepodległości,a jutro uczestniczą w szkolnym Balu. Kiedyś były trzy szkoły podstawowe i gimnazja i wszyscy żyli. A co do dzieci gminnych uważam , że gmina powinna ponosić jakąś część kosztów. Nie rozumiem skąd w mieście tyle ekspertów od oświaty(utajonych przez 25 lat).
nie martw się ja skończyłem studia ale daję ludziom paragon lub fvat
Dzięki pomysłom emerytowanych >ekspertek< od oświaty miasto popełni finansowe harakiri a te janusze i grażyny patrzyc będą i głosowac jak im kazano bezwolnie, bezmyślnie i bez oszczedności!
uroki pracy na kasie w Biedro
Co za nonsens. Mieszkam 500 m od granicy miasta. Niestety należę już do gminy. Mam 3 km do szkoły miejskiej po drodze do pracy. I teraz będę musiał wozić dziecko 6 km w inną stronę, bo przez ich pomysły moje dziecko nie będzie przyjęte do bliższej położonej szkoły. ????
Myślę, że dzięki temu, że sprawa ujrzała światło dzienne ktoś w mieście się teraz jeszcze raz zastanowi nad tym 'genialnym' pomysłem i on nie będzie obowiązywał. Dziękuję Pani Redaktor za ten sygnał! Moja wnuczka chodzi do SP3, syn chodził. Teraz będą się wykręcać i mówić, że pani BGG nieprawdę pisze! Lepiej że teraz to wyszło na jaw niż gdyby rodzice byli w kwietniu odsyłani z kwitkiem!
Najlepsze że to chore przepisy ja mam 0,5 km do znaku Sokołów Podlaski i już dzieci muszę do przedszkola daleko wozić bo to gmina a nie miasto . To powinno być kilometrami a nie gmina czy miasto . Drugi koniec Sokołowa ma dalej do przedszkola niż ja .
A ja mieszkam w miejscu gdzie gmina zaczyna się dwa domy dalej i płacę dwa razy tyle za śmieci i większe podatki. To działa w dwie strony są plusy i minusy jednego i drugiego. Do tego w gminie jest kanalizacja , a u mnie choć w mieście nie ma. Ponoszę większe koszty posiadania nieruchomości niż ludzie dwa domy dalej i żyję. Jeśli dla mniejszych rachunków to lepiej mieszkać w gminie , ale już szkoły i przedszkola to już się chce w mieście ?
Pani burmistrz zawzięcie prubuje znaleźć oszczędności. Szkoda tylko że pomysły na to ma bardzo źle i absurdalne. Jak może Pani blokować szkoły uczniom?! Nigdy takich rzeczy nigdzie nie było. Mamy wolny kraj czy nie? W Sokołowie jak widać nie. Szkoły nie są przepełnione. Nie ma więc Pani prawa rzadac nie przyjmowania dzieci spoza sokolowa. Pani niech sobie zmniejszy etaty i też będą oszczędności. W urzędzie tworzy się nowe stanowiska bardzo zbędne. Swoją pensje panj niech obniży do minimum. Swojej zastępczyni. A nie w szkołach reforme. I mam nadzieję że pożal się burmistrz to czyta to będzie wiedziała że ludzie mają jej dosc
Dobry wieczór. Chcą Państwo przekonać się jaka jest wykształcona nasza burmistrz ?? Proszę wejść u Pani redaktor ŻS na artykuł z obchodów święta Trzech Króli. Nagranie z powitania króli przez Kubliczkę to jest dobra komedia!! Pomieszała wszystko i wszystkich! Nie wiedziała który król z którego kontynentu przybył ! I na dodatek co przyniósł w darze ! Zgromadzeni uczestnicy marszu niedowierzali w to co słyszą! Ja również. I jak czytam to wszystko o jej planach z oświatą, o tym żeby dzieci ze wsi nie uczęszczały do szkół w mieście...to aż żal mi moich wnuków,że taka osoba decyduje a wręcz nakazuje w naszym mieście gdzie i kto ma się uczyć !
To nagranie krążyło też w śród pracowników UM. Ubaw po pachy miał każdy.
Co to ma być ? Nonsens goni porażkę. Emerytki -wnuki bawić, podróżować , korzystać z życia a nie niszczyć i uprzykszać życie innym. Nasze dzieci nie są gorsze- niż te miastowe. Teraz tak sobie myślę że może ta gmina w której pani mieszka -zostawiła taki piętno na Pani umyśle.
Pani Grażynie czy tam Bożenie peron odjeżdża. Proszę udać się do lekarza - tego od głowy. Zdrowia życzę.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Trzy razy tak
Szanowna Pani Redaktor, nie trzeba wykrzykników. Nie było mnie niestety z powodów zdrowotnych, ale jestem w stałym kontakcie z Radą i Wydziałem Oświaty UM i wiem jakie były rozmowy i jakie są ustalenia. Takie decyzje nie zapadły. Artykuł na stronie UM miał się pojawić po spotkaniu- za tym optowali radni- jak zresztą sama Pani napisała. Więc z pewnością nie był skutkiem Pani artykułu, tylko oczekiwanym przez wszystkich podsumowaniem konsultacji społecznych i przedstawieniem prognozowanych dalszych zmian. Zadziwiający jest przyznam fakt cytowania wypowiedzi osób ze spotkania, na którym Pani Redaktor nie było..?czy ktoś je autoryzował? Spotkania robocze od tego są, żeby przedstawić fakty, dane, liczby i dyskutować. Wiążące są natomiast decyzje i końcowe ustalenia. Z Pani komentarza wnioskuję, że chciała Pani napisać artykuł po weryfikacji informacji z UM, ale się nie udało, więc napisała Pani co wie- bez podania źródła. Widzę też dobre strony- przedstawiła Pani problem finansowania oświaty i konieczność dokładania z budżetu do wszystkich uczniów (w tym 300 spoza miasta) szkół miejskich i wspomniała, ze kiedyś gmina partycypowała w kosztach na mocy porozumienia. Może trzeba do tego wrócić- do partycypacji w kosztach właśnie. Może coś dobrego z tego wyniknie:) Nie wyobrażam sobie osobiście, żeby wykluczyć nagle wszystkie dzieci spoza miasta z naboru do 1 klas. Zgodzę się z Panią, że to absurd. Jako uczeń/rodzic- chciałabym mieć wybór, mimo, że to dana gmina ustawowo musi zapewnić miejsce w szkole dla swojego mieszkańca i tez należy o tym pamiętać. Wszyscy byśmy sobie życzyli, żeby komunikacja między mediami a UM była wzorowa, a informacje podawane do publicznej wiadomości- jak najbardziej rzetelne.
Pani Radna, ależ proszę nie manipulować. Napisałam artykuł w oparciu o rzetelne źródło - informacje ze spotkania władz miasta z grupą radnych. Wiedziałam o tym spotkaniu już 5 stycznia. Jednak dostałam prośbę, by nie pisać relacji samodzielnie, tylko porozmawiać z p. Kublik, Domańską i we współpracy stworzyć materiał dla ŻS. Cierpliwie czekałam i po wielu próbach, prośbach i unikach ze strony pani Kublik ostatecznie we wtorek, 13 stycznia, przygotowałam materiał w oparciu o informacje ze spotkania. Dlaczego? Bo zaczęli do mnie wydzwaniać mieszkańcy z pytaniami o likwidację "Trójki". Dowiedziałam się, że już 16 stycznia jest nadzwyczajna sesja w sprawie oświaty. Jaki więc sens ma tłumaczenie mieszkańcom planów miasta po ich uchwaleniu? Chciałam też porozmawiać o drugim wątku - uczniach spoza miasta. Przedstawić sytuację sprzed 13 lat. Tu również pani Kublik nie znalazła czasu. Szkoda - jedyne, co tak naprawdę krytykuję w artykule, to komunikacja ze strony p. Kublik. Uważam, że pomysł, by wyłączyć dzieci spoza miasta z miejskich szkół byłby dalej forsowany, bo nikt z radnych nie zakwestionował go, padł on jasno i wyraźnie, w tonie oskarżycielskim wobec gminy. Czasem jako dziennikarz mam takie zawodowe deja vu. Taki styl działania - ukrywanie informacji przed mieszkańcami, decydowanie w wąskim gronie, bez merytorycznego przygotowania i na sesjach nadzwyczajnych pamiętam z kadencji 2010-2014 w gminie Sokołów. Wtedy pojawiały się takie pomysły, jak ten opisany przeze mnie. I wtedy też władze wszystko chciały ukrywać przed dziennikarzami (mediów było więcej), a my i tak o wszystkim wiedzieliśmy ;-) Ja naprawdę nie pozwolę się traktować jak gówniarz osobom, które 2 lata temu dostały się do samorządu, nie mają o nim bladego pojęcia i wymyślają bzdury. Mam dużo dobrej woli, często ustępuję, ale są jakieś granice. To nie jest miejsce do roztrząsania dalej tego tematu. M.in. dlatego, że nie wszystko mogę publicznie napisać. Wielki szacunek dla Pani Radnej za to, że wyraziła Pani swoje zdanie. Widzę problem zupełnie inaczej (z żadnym innym samorządem nie mam takich problemów komunikacyjnych), ale dziękuję za krytyczne słowa, bo są dla mnie cenne.
Do p. Burmistrz , do bezradnej Rady, w szczególności do p. Strzały. Szanowni Państwo- to, co mnie dziwi najbardziej, to fakt . że nawet jeśli było to spotkanie robocze, nikt z radnych nie podjął tematu oszczędności zyskanych na planowanych posunięciach,. Nikt nawet o to nie zapytał, a przecież reorganizacja spowodowana jest ekonomią i to jest ważne . Udawanie, że robi się to dla dobra dzieci, to tylko puste słowa, które zresztą w ogóle nie powinny paść. Był czas, aby zająć się tematem i należycie go opracować. Nagle, gdy zbliża się kwiecień i będzie trzeba tworzyć arkusze organizacyjne szkół, pojawia się pośpiech, działania powierzchowne, rada zwołana niezgodnie z prawnymi wymogami ( zawiadomienie winno być umieszczone tydzień przed). W tak ważnym temacie nie może być prowizorek. Szkoda, P. Strzało, że Pani tego nie dostrzega. Podobnie jak nie razi Pani ohydne sformułowanie o tych radnych, którzy są od mieszkańców mądrzejsi. Doznaliśmy już w praktyce mądrości p. Landzberga, nieznajomości czegokolwiek milczących radnych, którzy winni wyborców reprezentować. Naprawdę są wśród nas mądrzy wykształceni ludzie, o czym zapominają radni, że o Władczyni nie wspomnę. W dodatku uczciwie pracujemy, nie śpimy do południa i nie wypowiadamy się publicznie w temacie , gdy się na czymś nie znamy (vide pochód Trzech Króli). Szacunek dla wyborców, którzy wprawdzie się w wyborach pomylili, ale jeszcze wtedy czuli powiew inności i wierzyli w lepsze jutro. Dzisiaj mamy kłamstwa, powierzchowne działania, prywatę arogancję władzy i bezczynność. A może by tak p. Strzało, zajęła się Pani skargą wniesioną na kolegę, bo zapewniam, że nie pozwolimy zamieść tego pod dywan. To tyle o aroganckiej Władczyni i o Radzie, której wydaje się, że nawet milczy mądrzej od wyborców.
Naprawdę Pan myśli, ze nikt nie zapytał w całym tym projekcie reorganizacji o oszczędności? Nawet radni tzw. opozycyjni? Że robi się to tylko dla sztuki czy zamętu? Przecież te działania przyniosą poważne skutki chociażby społeczne i zapewniam ,że każdy z radnych czuje aż nadto na swoich barkach tę odpowiedzialność. Prawda jest taka, że ciężko jest to rzetelnie przedstawić w liczbach, bo jest zbyt wiele zmiennych i różnych czynników wpływających na koszta, ale o tym rozmawialiśmy i z pewnością będziemy rozmawiać na sesji. Pośpiech owszem, towarzyszy nam niestety na każdym kroku, ale było to niezależne od radnych, a chcąc dotrzymać terminów procedur- pozostał tryb sesji nadzwyczajnej, która otworzy bądź nie prace nad reorganizacją oświaty. Wszystko jest zgodne z prawem, proszę się nie martwić, czuwa nad tym prawnik.
Do Nowego Myli się Pan, że nikt nie pytał o oszczędności. Ja np. pytałam i otrzymałam odpowiedź, że nie jesteśmy w stanie na to odpowiedzieć. Dlatego uważam, że ta reorganizacja oświaty jest przygotowana byle jak i z dużym opóźnieniem, bo teraz terminy gonią. Takie spotkanie jak 5 stycznia powinno być pierwszym z wielu, na których byloby więcej przemyśleń i wyjasnień prze podjęciem uchwał.
Skoro tak się pani martwi i jest obeznana to proszę jutro zgłosić wniosek o przełożenie tych punktów dotyczących oświaty i zrobić debatę z tymi "niemądrymi mieszkańcami" - póki co żaden argument nie przemawia za utrzymaniem 6, ani oszczędności, ani dobro dzieci, ani umiejscowienie, ani historia, ani zaufanie do władz. Przypominam że państwo zostali do reprezentowania wyborców. Póki co nie widziałem ogłoszeń że państwo zbieracie się w swoich okręgach i debatujecie z nami na tematy np - oświaty. chętnie wziąłbym udział w takiej debacie. "Pseudo" konsultacje ,co już zostało udowodnione, odfajkowane żeby nie było że nie było, trend już był znany i można było się domyśleć przy ogłaszaniu konkursów na dyrektorów - to co zrobiono pokazało jakie poszanowanie ma władza do swoich podwładnych i do swoich wyborców. nie wszystkie pytania były wzięte pod uwagę do ogłoszenia werdyktu, nie wspomnę już o pytaniach tendencyjnych. Więc zawrzyjmy umowę pani składa wniosek o przesunięcie punktów np o 2 tygodnie a ja - wyborca w tym czasie zorganizuję debaty z naszymi "wybrańcami" i ekspertami, może uda się Wam naszym podkreślam naszym (szkoda że nie ma ścieżki odwoływania radnych) "wybrańcom" przekonać nas że macie rację i wykażecie te wszystkie korzyści których większość nie widzi. Życzę dobrego składania wniosku i pozytywnego wstrzymania tej nie równej walki, a sobie pozytywnego oglądania relacji z sesji i miłego zaskoczenia.
Jeśli ma Pan jakiekolwiek wątpliwości, zapraszamy na wspólne posiedzenie komisji 16.01. o godz. 14:00. Pisze Pan anonimowy komentarz z prośbą o przełożenie obrad, co może zaważyć o możliwości przeprowadzenia jakiejkolwiek reorganizacji w tym roku- terminy są niestety bardzo napięte i to nie jest kwestia braku dobrej woli. Spotkania z mieszkańcami z poszczególnych okręgów są organizowane w UM cyklicznie i ogłaszane w mediach. Pojawia się na nich garstka osób, głównie w sprawie remontów dróg, zakładam, ze Pan się nigdy nie zjawił. Wydział Oświaty przeanalizował wszystkie warianty, łącznie z zamknięciem najbardziej obleganej szkoły w centrum miasta- SP6 ( 29% wszystkich uczniów). Nie znajdziemy idealnego dla wszystkich rozwiązania, Pan chce zamknąć SP6, za chwilę 900 rodziców przyjdzie z pretensją, dlaczego największa szkołę zamykacie, zamknijcie SP 3. Możemy tak debatować miesiącami, a oczekuje się od władz zmian, otwartego basenu i wyremontowania wszystkich dróg na wczoraj.
Czy ja dobrze rozumiem? To np dzieci z Karlusina czy Bachorzy, Żanecina, Dziegietni miałyby iść do szkoły najbliższej,która jest własnością gminy,czyli np Szkoły w Nowej Wsi?
Ok! - P. Strzało ,wszystkim się nie dogodzi. Trzeba jednak mieć w ręku konkretne argumenty, a nie jakieś księżycowe pomysły. Reorganizację oświaty zapowiadaliście w programie i tuż po objęciu władzy. O ile mnie pamięć nie myli trwa to już od 7. kwietnia- czyli prawie dwa lata. Zamiast zajmować się tworzeniem konfliktów, tracić czas na rozgrywki z SOK-iem, na polonezy, żonkile ,gale i szumne wyjazdy do Żnina, trzeba było zająć się tym, co najbardziej istotne. Przespała temat p. Burmistrz, nic nie zrobiliście Wy , powtarzając w większości jak mantrę zdanie :"Jak powiedziała p. Burmistrz." (tak nawiasem mówiąc to zdanie to taki symbol większości rady). Ta reorganizacja przeprowadzana jest na małych istotkach, na nich nie można eksperymentować - wszak jeśli skrzywdzisz jedno dziecko.... A teraz rzucacie jakieś hasła znów dzielące społeczeństwo i ,co gorsza , uniemożliwiające równy start dzieciom. Pomysł nieprzyjmowania dzieci z gminy nie mógł zrodzić się ani z przyczyn ekonomicznych, ani ludzkich, ani zdroworozsądkowych. To jakieś chore, spowodowane zazdrością mrzonki. Tylko my już zapłaciliśmy za akty zemsty (vide SOK i nowy dyrektor) i więcej nie chcemy brać udziału w rozgrywkach Władczyni , promowaniu Jej rodziny i obsadzaniu stanowisk znajomkami. A jeszcze próbować grać dziećmi- to plugawe! Pewnie Szanowna Rado przyklaśniecie ( jak zwykle)p. Burmistrz. Kadencja kończy się za trzy lata- co po Was zostanie- skłócone społeczeństwo, zadłużone brudne miasto , upadająca kultura,parę inwestycji skończonych dzięki finansom poprzedniej ekipy i oby nie unieszczęśliwione dzieci.
A ja popieram zdanie Pani Radnej. Wszyscy w internecie krzyczeć i decydować o wszystkim pierwsi. Eksperci w każdej dziedzinie . Wiedzą jak wszystko zrobić lepiej. A żadna z osób ani do Rady nie startowała , a nawet nie pofatygowała się na spotkania swojego okręgu. Krzyczeć jak Kononowicz , że „nie będzie nic „ każdy potrafi. Decyzję nie są proste, a zza komputera najłatwiej je podejmować. Czy naprawdę ktoś tu myśli że Burmistrz albo Radzie zamarzyło się walnąć na środek granat i wszystko rozwalić. Otóż nie. I nie mieszajmy w to polityki i własnych sympatii. Decyzja jest trudna i nie da się dogodzić każdemu. Każdy nawet slepy widzi , że wystarcza trzy szkoły, dzieci gminne powinna refinansować gmina (i tu należy udać się do Wójta a nie Burmistrz) , a dzieci w Salezjanach rodzice. I oświata będzie się miała dobrze.
Mam wrażenie, że wg tej narracji jeden radny powiatowy rządzi całym miastem, jego działania ponad dekadę temu mają wpływ na dzisiejszą sytuację miasta, którym przez 20 lat rządził facet, który nic nie wybudował i był znany tylko z pustych obietnic, straszenia wszystkich przy każdych wyborach zwolnieniami, obsadzania stanowisk wg możliwych do pozyskania głosów rodziny, braku nowych inwestycji i jest zbawcą, na którego znowu wszyscy czekają z utęsknieniem (a najbardziej cierpiąca romantycznie redaktor Gontarz). Przecież wójt Kur może jechać do miasta i złożyć ofertę dofinansowania dzieci spoza rejonu miasta - co ma do tego Pasik i wspominanie umów sprzed 15 lat (to jakiś idiotyzm).
Wandzia w punkt paszkwil napisany przez osobę chorą z nienawiści , już nie wie co ma napisać żeby być na pisoskim topie, publikuje tylko za nic przeciw
Nasze władze miasta mają rację, dzieci z gmin niech ida do szkół gminnych dzieci z miasta do miejskich. To samo tyczy się władz i zarządców spółek, burmistrz z terenu miasta nigdy z gminy czy z okolic to samo zastępca burmistrza i reszta prezesów spółek. Popieram, wdrożyć w życie jak najszybciej.
Dobrym rozwiązanie było by scalenie gminy i miasta i stworzenia urzędu Miasta i gminy Sokołów Podlaski.
Jak widać gmina jest obecnie lepiej zarządzana. Pani Redaktor, genialny artykuł! Pokazanie kulis działalności M.Pasika przed laty otwiera oczy na wartość jego pomysłów. Tylko jątrzyć i grać na siebie. Ma potężne pieniądze w PUIK, dietę radnego ocaloną przez Sadowską i Odziemczyka... Wstyd!
Czy jest konkretny plan co stanie się z dyrektorami trzech placówek ? Zespoł szkolno przedszkolny może być zarządzany tylko przez jednego dyrektora. Proszę o szacunek w wypowiedziach dot tych trzech Pan.