W 28. kolejce Decathlon V ligi mazowieckiej Podlasie Sokołów Podlaski pokonało na własnym boisku Energię Kozienice 2:1(0:0) po bramkach Cezarego Bujalskiego i Yevhena Pylypchuka. Ten wynik dał sokołowianom upragniony awans do IV ligi.
Do osiągnięcia celu podopiecznym Tomasza Janczarka wystarczał remis. Do rywalizacji przystąpili bez dwóch najlepszych strzelców. Mateusza Omieciucha wyeliminowała kontuzja, natomiast Pavlo Paduka sprawy osobiste. Ukraińskiego napastnika w wyjściowym składzie zastąpił Cezary Bujalski.
Mimo, że teoretycznie spotkanie miało większą stawkę dla gospodarzy to goście nie zamierzali odpuszczać. Chociaż tydzień temu zapewnili sobie promocję szczebel wyżej, w sobotę zależało im, by dobrze wypaść na tle najlepszej drużyny wiosny. Walka toczyła się również o pozycję lidera.
Jednak to przyjezdni lepiej weszli w mecz, bardzo dobrze operowali futbolówką. W ich poczynaniach było widać więcej luzu i polotu. Z kolei w grze gospodarzy panowała nerwowość i brak dokładności. Przed przerwą w obu polach karnych działo się niewiele. Po stronie sokołowian najbliżej zdobycia bramki był Jarosław Shakh, który najpierw uderzał głową, a kilka minut później przedarł się prawą stroną niestety w kluczowym momencie zabrakło zimnej krwi. Jednak to kozieniczanie mieli najlepszą sytuacje w pierwszych 45-minutach. Dogodnej okazji nie wykorzystał Bartłomiej Nowak trafiając w słupek.
Bezbramkowy remis satysfakcjonował sokołowian, ale widać było w nich ogromną chęć zwycięstwa. Niestety w 50 minucie nadziali się na kontrę. Lewą stroną szarżował bardzo aktywny Bartłomiej Nowak, zagrał wzdłuż bramki do Mateusza Świątka, który z kilku metrów wpakował piłkę do siatki. Po utracie gola piłkarze Tomasza Janczarka przestali spekulować, wszystkie siły rzucając do ataku. Presja czasu i wyniku wzrastała z każdą minutą. Gospodarze robili wszystko, by wyrównać i nie zepsuć święta sobie oraz licznie zgromadzonej publiczności przy Lipowej. Na kwadrans przed końcem sprawy w swoje ręce wziął Cezary Bujalski. Przyjął piłkę na lewym skrzydle, zszedł do środka, minął dwóch zawodników i piekielnie mocnym strzałem pod poprzeczkę nie dał szans golkiperowi Energii. W teorii sokołowianie mieli wszystko, musieli tylko przypilnować rezultatu, ale granie na remis nie leży w naturze tej drużyny. Piłkarze nie tylko chcieli awansować, ale potwierdzić swoją dominację na wiosnę. W 89’ dopięli swego. Firmowa akcja Yevhena Pylypchuka z zejściem na lewą nogę i uderzenie po długim rogu dało gospodarzom prowadzenie. Radość po golu zostanie zapamiętana na długo. Kto nie był niech żałuje, bo takiej euforii stadion przy Lipowej chyba jeszcze nie widział.
Na oddzielny akapit zasługują kibice, którzy stawili się w ogromnej liczbie. Móc dla Was walczyć to ogromny zaszczyt. Widać, że w Sokołowie panuje ogromny głód piłki. Przed nami jeszcze dwa mecze w tym sezonie, a później czas próby w IV lidze. Liczymy na Waszą obecność.
Podlasie Sokołów Podlaski – Energia Kozienice 2:1 (0:0)
Bramki: Cezary Bujalski 75’, Yevhen Pylypchuk 89’ – Mateusz Świątek 50’
Podlasie: Jakub Bieliński – Oliwier Jurczak, Michał Panufnik, Paweł Łydkowski, Michał Markiewicz (84’Stanisław Turowicz) – Jarosław Shakh(67’Tomasz Nieścieruk), Krzysztof Kozaczuk (88’Łukasz Skwarek), Dominik Barciak (80’Hubert Fabisiak), Bartosz Nowak (84’Maciej Stefaniuk) – Cezary Bujalski (84’Kacper Komycz), Yevhen Pylypchuk (90+2’Wiktor Sawicki).
PRZEMYSŁAW WIATROWSKI
TABELA: 90minut.pl

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze