Reklama

Najpierw sprzedał działki, teraz chce drogę...

W ubiegłym roku gmina Sokołów Podlaski zaczęła wyprzedawać działki, które za darmo otrzymała od PKP. A teraz wójt Marcin Pasik napisał do marszałka Struzika, że to, co jeszcze zostało przekaże na budowę drogi, która miałaby biec nowym śladem... po dawnym torowisku.

W ubiegłym roku gmina Sokołów Podlaski zaczęła wyprzedawać działki, które za darmo otrzymała od PKP. A teraz wójt Marcin Pasik napisał do marszałka Struzika, że to, co jeszcze zostało przekaże na budowę drogi, która miałaby biec nowym śladem... po dawnym torowisku.

O wyprzedaży majątku, pozyskanego przez gminę Sokołów od PKP pisaliśmy w marcu. Nasz tekst wywołał oburzenie zwłaszcza wśród mieszkańców miejscowości położonych przy drodze wojewódzkiej Kosów Lacki - Sokołów Podlaski.

Poszło 9 hektarów

Reklama

Samorząd Kosowa Lackiego i mieszkańcy kilku wsi położonych wzdłuż drogi wojewódzkiej z Kosowa do Sokołowa pod koniec ubiegłego roku mocno zaczęli zabiegać o to, by w przyszłości trasa biegła po śladzie dawnej linii kolejowej. Tiry przestałyby dzięki temu bowiem jeździć pełną zakrętów drogą, która dziś biegnie przez gęsto zabudowane wioski - Telaki, Dybów, Skibniew i Kostki.

Problem lada chwila stanie się jeszcze bardziej palący, bo kończy się właśnie budowa odcinka drogi wojewódzkiej od mostu w Małkini do Kosowa Lackiego. Do tej pory kierowcy ze względu na fatalną nawierzchnię omijali tę trasę. Ale w najbliższych tygodniach spodziewać się można otwarcia drogi i większego ruchu. A za Kosowem tiry zmuszone będą jechać pod domami mieszkańców Telak czy Kostek. Alternatywą byłoby poprowadzenie trasy szlakiem po dawnym śladzie kolejowym. Być może to perspektywa kilku lat - ale jak pokazały starania władz Kosowa, które po długich zabiegach doprowadziły do budowy odcinka Małkinia - Kosów po dawnym torowisku - wcale nie nierealne.

Reklama

Ale na przeszkodzie inwestycji mogą stanąć działania wójta gminy Sokołów Podlaski. Zapowiadał on, że samorząd tereny po PKP wyprzeda, a pieniądze przeznaczy na gminne inwestycje. I machina ruszyła. Jak pisaliśmy w marcu, w 2014 r. roku gmina Sokołów sprzedała trzy duże działki pozyskane od PKP. W sumie to 9 hektarów gruntu w miejscowościach Skibniew-Podawce i Skibniew-Kurcze, za które do samorządowej kasy wpłynęło 144 tys. zł. Zgodę na sprzedaż wyraziła rada gminy.

"Via Baltica" i wizje

O budowie dalszego odcinka "drogi po torach" wspominano czasem na sesjach kosowskiego czy sokołowskiego samorządu, ale konkretów w ostatnich miesiącach nie było. Jednak w ubiegłym tygodniu mieszkańcy gminy Sokołów Podlaski przynieśli nam kopię pisma, jakie 24 września wójt Marcin Pasik wysłał do marszałka Adama Struzika. Zwraca się w nim - na wniosek mieszkańców - o budowę dalszego odcinka trasy 627 po śladzie nieczynnej linii kolejowej, bo ten projekt "poprawi bezpieczeństwo mieszkańców gminy i umożliwi skierowanie ruchu ciężkich samochodów poza teren zabudowany. Droga wojewódzka nr 627 relacji Ostrołęka - Małkinia - Kosów Lacki - Sokołów Podlaski stanowi bardzo ważne połączenie Podlasia z Mazowszem, a zwłaszcza z Warszawą. W Małkini Górnej krzyżuje się z drogą wojewódzką nr 694, przez co ułatwia połączenie z drogami krajowymi nr 50 i 8 (w przyszłości drogą ekspresową "Via Baltica"), a w miejscowości Ostrów Mazowiecka przecina drogę krajową nr 8, umożliwiając połączenia subregionalne. Przebudowanie części drogi spowoduje zwiększenie natężenia ruchu w miejscowościach gminy Sokołów Podlaski (?)".

Reklama

Do tego wójt Pasik deklaruje, że przekaże część pasa po torowisku na cele budowy drogi i prosi o spotkanie połączone z wizją w terenie?

O co tu chodzi?

W piątek, 9 października, wysłaliśmy do urzędu marszałkowskiego w Warszawie maila z prośbą o to, by władze województwa odniosły się do pisma wójta Pasika. Zapytaliśmy m.in. o to, czy wiedziały o sprzedaży działek przez gminę, i jaki wpływ te transakcje będą miały na decyzję o realizacji inwestycji. W środę dostaliśmy zapewnienie, że odpowiedź otrzymamy, ale do czasu zamknięcia numeru nie nadeszła. Tematem na pewno zainteresujemy jednak radnych wojewódzkich z opozycji. Bo cała sprawa budzi szereg pytań i wątpliwości.

Reklama

Czy decyzje władz gminy o sprzedaży gruntów to efekt zwykłego braku wyobraźni, czy też świadome działania? Jeśli bowiem samorząd województwa zechce drogę po dawnym torowisku budować, będzie musiał? odkupić trzy działki od nowych właścicieli. O pomyśle budowy drogi po dawnym torowisku mówi się co najmniej od 12 lat. Dlaczego nikt z władz województwa nie zainteresował się tym, że gmina wyprzedaje działki pozyskane od kolei?

BOŻENA GONTARZ

 Tekst ukazał się w papierowym wydaniu Życia Siedleckiego z 16 października

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości