Reklama

Od portiera w akademiku do dyrektora? Jacek Drążkiewicz zostanie szefem Sokołowskiego Ośrodka Kultury?

Mówi się, że jeszcze w kwietniu Jacek Drążkiewicz ma objąć posadę dyrektora Sokołowskiego Ośrodka Kultury. W tej sprawie burmistrz miasta Sokołów Podlaski podjęła już konkretne działania. Jednak moje rozmowy z siedlczanami - pracownikami Uniwersytetu w Siedlcach, instytucji kultury i dziennikarzami - wskazują, że Jacek Drążkiewicz w zarządzaniu Uczelnianym Ośrodkiem Kultury wielokrotnie wykazał się niekompetencją i brakiem elementarnej wiedzy o obowiązującym prawie i zasadach działania instytucji kultury, wywołał chaos w zakresie finansów i rozliczania imprez, a jego rezygnacja z pracy jako dyrektora UOK była w zasadzie uprzedzeniem nieuniknionego zwolnienia. Od miesięcy chwali się za to, że będzie pracował w Sokołowie Podlaskim. Kontrowersje budzą też jego „promotorzy”...

Nominacji wciąż nie ma, ale „jest przesądzona”...

- Nazwisko Jacka Drążkiewicza jako kandydata na dyrektora Sokołowskiego Ośrodka Kultury padało już w okolicach wyborów samorządowych, w kwietniu ubiegłego roku – mówi mi osoba, która była blisko centrum wydarzeń w sztabie wyborczym obecnej burmistrz. Mówił o nim członek komitetu wyborczego Iwony Kublik, „siwy pan”, nazywający siebie „człowiekiem kultury”. Dziś to formalnie osoba prywatna, nie wiadomo jednak, na jakich zasadach bardzo często występuje w imieniu miasta. Próbuje organizować imprezy, nie ukrywa chęci zemsty na części dotychczasowych pracowników SOK. Jak podkreślają moi rozmówcy z Siedlec, również Jacek Drążkiewicz od wielu miesięcy mówi, że będzie pracować w Sokołowie Podlaskim.

To „siwy pan” na sesji Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim, 17 maja, zaatakował ówczesnego dyrektora SOK Marcina Celińskiego, zarzucając mu nieprawidłowości w kierowaniu placówką. W czerwcu kontrolę w SOK rozpoczęła Komisja Rewizyjna, którą kieruje dobry znajomy „siwego pana” Marek Landzberg. Oskarżenia sformułowane w protokole z tej kontroli, upublicznione pod koniec sierpnia, były przesłanką do zwolnienia Marcina Celińskiego ze stanowiska. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa trafiło do prokuratury. Jednak pani burmistrz z decyzją o zwolnieniu Marcina Celińskiego nie poczekała na wynik pracy śledczych. To istotne, bo ani prokuratura, ani sąd, ani kontrola Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych nie potwierdziły, by doszło do jakiegokolwiek przestępstwa w SOK. Dziś piłka jest po stronie Marcina Celińskiego, który złożył pozew do sądu pracy i Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Domaga się unieważnienia decyzji o zwolnieniu, wskazuje na jej bezpodstawność. A SOK od listopada, jako pełniąca obowiązki dyrektora, kieruje dotychczasowa zastępca dyrektora Iwona Kopiwoda, która powołana została maksymalnie na rok. Czy zrobienie miejsca „swojemu” człowiekowi było z góry zaplanowanym działaniem? Czy to całe rozkręcenie afery (obalonej przez właściwe instytucje państwowe) od początku zmierzało do umożliwienia wymiany dyrektora?

Reklama

Nie popisał się z „rekordem Guinnessa”

Jacek Drążkiewicz pojawił się w Sokołowie we wrześniu. Podpisał umowę zlecenia z miastem i został koordynatorem projektu „600 par na 600-lecie Sokołowa” - chodziło o bicie rekordu (usilnie reklamowanego jako Rekord Guinnessa) w tańczeniu poloneza. Za swoją pracę miał otrzymać wynagrodzenie na mocy umowy zlecenia w wysokości 6 143 zł brutto. Wiemy, że „trzej koordynatorzy” w tym projekcie niespecjalnie się spisali. Pomysły mieli za to “odlotowe”, na przykład by nagłośnienie do “poloneza” ustawić na dachach budynków w Parku Przemysłowym. Inne wątki w tej sprawie szeroko opisywałam tu:

Kontrowersje wokół „poloneza” sprawiły, że Jacek Drążkiewicz został odsunięty od projektu promocji nowej elektrociepłowni i przez kilka miesięcy było o nim cicho. Ale 26 lutego po jednej z imprez w SOK „siwy pan” ponownie triumfalnie ogłosił, że nowym dyrektorem Sokołowskiego Ośrodka Kultury, powołanym w trybie pozakonkursowym, będzie Jacek Drążkiewicz. Od tamtej pory „news” o tym, że rozpocznie on pracę jako szef SOK „od poniedziałku” pojawiał się kilkakrotnie. Nie są to wyłącznie plotki. Kandydat był już w Urzędzie Miasta, rozmawiał z burmistrz Iwoną Kublik, z niektórymi radnymi i urzędnikami.

Reklama

Pani burmistrz znów milczy...

3 marca zapytałam mailowo burmistrz Iwonę Kublik o tę nominację. Chciałam wiedzieć, dlaczego pani burmistrz nie zdecydowała się na ogłoszenie konkursu na szefa SOK, uzyskać informację, czy zna zawodowy „dorobek” Jacka Drążkiewicza. Pytałam też o umocowanie „człowieka kultury” do występowania w imieniu miasta Sokołów Podlaski i o jego ewentualne zatrudnienie w samorządowych jednostkach. Odpowiedzi na te pytania nie nadeszły.

Od zarządzania, przez bezpieczeństwo, po literaturę...

Jak udało nam się ustalić, Jacek Drążkiewicz skończył na siedleckiej uczelni studia magisterskie na kierunku zarządzanie małymi i średnimi przedsiębiorstwami. Później był doktorantem na seminarium z „Nauk o bezpieczeństwie”, jednak nie obronił pracy doktorskiej z tego zakresu, tylko przeniósł się na inne studnia doktoranckie – literaturoznawstwo. Obecnie w Szkole Doktorskiej UwS w dyscyplinie literaturoznawstwo; przygotowuje rozprawę doktorską pod kierunkiem prof. dr hab. Beaty Walęciuk-Dejneki: „Studenckie życie literackie i kulturalne w Siedlcach w latach 1977-2020”.

Reklama

Od 2022 do końca sierpnia 2024 r. Drążkiewicz kierował Uczelnianym Ośrodkiem Kultury, działającym w strukturach siedleckiego uniwersytetu.

Zaskakująca kariera: z portierni w akademiku na kierownika od kultury

„Niekompetencja” - takie słowo często padało z ust moich rozmówców w odniesieniu do pracy Jacka Drążkiewicza jako kierownika Uczelnianego Ośrodka Kultury na ówczesnym Uniwersytecie Przyrodniczo-Humanistycznym w Siedlcach (dziś oficjalna nazwa to Uniwersytet w Siedlcach). Proszą o anonimowość w artykule, ale mają konkretne nazwiska.

- Niekompetentny, nie umie się wypowiedzieć, arogancki – ocenia go jedna z siedleckich dziennikarek, która zajmuje się sprawami kultury. Z Jackiem Drążkiewiczem jako szefem UOK rozmawiała raz. - Nie nadaje się na żadne stanowisko, na którym miałby kontakt z ludźmi. W UOK nic nie robił, bo nic nie umiał, na niczym się nie zna – ocenia. Powszechnie znany w Siedlcach jest fakt, że zanim Drążkiewicz został kierownikiem, pracował jako portier w akademiku.

Reklama

- Ja bym Jacka trochę wziął w obronę i nie tylko jego winił za to, że nie poradził sobie jako dyrektor - powiedział mi z kolei siedlczanin, który w czasach „dyrektorowania” Jacka Drążkiewicza obserwował jego pracę z bliska. - To nie jest zły człowiek, ma świetny kontakt ze studentami i jako zwykły pracownik pewnie byłby cenny w UOK. Ale on był portierem w akademiku na Żytniej i został awansowany na dyrektora UOK. Czy od portiera można oczekiwać, że będzie znał się na zarządzaniu instytucją kultury? Czy ktoś wcześniej sprawdził jego kompetencje? To zarzut bardziej do władz uczelni niż do samego Jacka. Przy takim braku umiejętności Jacek został wsadzony na minę. Przez większość czasu, gdy był kierownikiem w Klubie peHa, który jest sercem UOK, trwał remont. A on nie miał pojęcia o stronie technicznej tej inwestycji, o sprzęcie, o akustyce. Nie miał wiedzy o obiegu dokumentów, w tym faktur, o podstawach finansów, o rozliczeniach finansowych. Paniom z księgowości włosy na głowie się jeżyły, gdy słyszały nazwisko Drążkiewicz. Bardzo negatywnie o tym, co dzieje się w UOK i samym kierowniku wypowiadał się prorektor ds. studenckich, prof. Marek Gugała, któremu podlegał ośrodek – opowiada ówczesny pracownik UwS.

Nie wiedział, co to ZAIKS...

Na czym polega niekompetencja Jacka Drążkiewicza, o której słyszę od moich siedleckich rozmówców? Poza kwestiami totalnego chaosu w rozliczeniach finansowych, padają zarzuty dotyczące zaniedbań przy organizacji imprez, braku umiejętności współpracy.

Reklama

Najbardziej chyba szokujący zarzut dotyczy sprawy opłat należnych ZAIKS. Chyba każdy, kto choć trochę orientuje się w organizacji imprez kulturalnych wie, że zgodnie z prawem autorskim, każdy, kto publicznie odtwarza muzykę, musi uiścić odpowiednie opłaty na rzecz tej organizacji zbiorowego zarządzania prawami autorskimi. Jacek Drążkiewicz tego nie wiedział. Sprawa wyszła na jaw, gdy uczelnia próbowała zorganizować kolejną imprezę i ktoś inny wystąpił do ZAIKS w sprawie opłat. Dowiedział się, że organizacja naliczyła opłaty karne za poprzednie wydarzenia i żąda ich uiszczenia.

- On naprawdę nie miał pojęcia o ZAIKS, ale gdyby zapytać go o inne podstawowe pojęcia z zakresu zarządzania prawami autorskimi w kulturze, np. o STOART też nie będzie wiedział – dodaje mój rozmówca. - Jest jeszcze jedna umiejętność, którą powinien mieć dyrektor, a łatwo nie da się jej przeskoczyć. Chodzi o prowadzenie imprez. On tego nie umie robić, zżera go trema. No chyba że przejdzie jakieś szkolenia i spróbuje to zmienić.

Reklama

Zwróciłam się do Jacka Drążkiewicza z prośbą, by poinformował, jakie ma wykształcenie i doświadczenie zawodowe, jeśli chodzi o sprawy kultury, jakie sukcesy ma na swoim koncie. Chciałam, by odniósł się do kierowanych wobec niego zarzutów, że nie poradził sobie z zarządzaniem UOK. Moje pytania, wysłane zarówno przez messengera, jak i mailem, na adres podany na stronie uczelni, pozostały bez odpowiedzi.

Siedlecka uczelnia przyznaje: były liczne zastrzeżenia

O stanowisko w sprawie byłego kierownika UOK zwróciłam się do władz Uniwersytetu w Siedlcach.

- Pan Jacek Drążkiewicz pełnił funkcję kierownika Uczelnianego Ośrodka Kultury Uniwersytetu w Siedlcach od 1 grudnia 2020 roku. W dniu 27 maja 2024 roku złożył pisemne oświadczenie o rozwiązaniu umowy o pracę z zachowaniem trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia – poinformowała naszą redakcję dr Beata Gałek, rzecznik prasowy siedleckiej uczelni. - Uniwersytet, działając zgodnie z obowiązującymi regulacjami prawnymi oraz etycznymi standardami środowiska akademickiego, nie odnosi się do szczegółowych aspektów związanych z przebiegiem jego pracy zawodowej, jak również do licznych zastrzeżeń wobec byłego pracownika, Pana Jacka Drążkiewicza, które miały miejsce w czasie trwania stosunku pracy.

Reklama

Nieoficjalnie mówi się, że Jacek Drążkiewicz uprzedził tylko to, co było i tak nieuniknione, a mianowicie zwolnienie z funkcji kierownika UOK. Prawdopodobnie liczył, że nowa władza w Sokołowie szybko “pozbędzie się” dyrektora Marcina Celińskiego z SOK. Ale z tym tak łatwo nie poszło...

Marek Landzberg „zrobił miejsce” dla kolegi ze studiów?

Kluczową postacią w „transferze” Jacka Drążkiewicza do Sokołowa jest też przewodniczący Komisji Rewizyjnej Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim Marek Landzberg. To on był współautorem nagonki na dotychczasowego dyrektora SOK Marcina Celińskiego. Jak już pisałam, na podstawie sformułowanych przez komisję oskarżeń burmistrz Sokołowa zwolniła ze stanowiska Marcina Celińskiego.

Reklama

Ogromne wątpliwości związane z kontrolą musi budzić fakt, że Marek Landzberg jest... kolegą ze studiów doktoranckich Jacka Drążkiewicza. Obaj byli doktorantami na kierunku „Nauki o bezpieczeństwie” i obaj nie zwieńczyli tychże studiów uzyskaniem tytułu naukowego doktora. Jacek Drążkiewicz zmienił zainteresowania naukowe. A Marek Landzberg? Tu mamy ciekawą sytuację...

„Jeden z najlepiej wykształconych ludzi nawet w Polsce”, ale nie „doktor”

Na sesji Rady Miejskiej 11 czerwca Marek Landzberg mówił: „Skończyłem studia licencjackie o specjalności bezpieczeństwo państwa, studia magisterskie o specjalności wywiad konkurencyjny, również odbyłem studia doktoranckie z nauk o bezpieczeństwie. Wszystko, co było napisane na temat bezpieczeństwa, zarówno strukturalnego, jak i personalnego. Personalnego, w rozumieniu osoby, strukturalnego – organizacji, również takich, jak samorządy. Rozpoznałem to, poznałem to, mam ogląd w tym temacie i uważam, że jestem jednym z najlepiej wykształconych ludzi nawet w Polsce.”

Reklama

Na BIP siedleckiej uczelni bez trudu znalazłam uchwałę Nr 69/2022 Senatu UPH z 30 marca 2022 roku o odmowie nadania mgr Markowi Landzbergowi stopnia doktora w dziedzinie nauk społecznych w dyscyplinie nauki o bezpieczeństwie oraz uchwałę nr 219/2022 w sprawie odwołania od tej decyzji.

Marek Landzberg skończył studia doktoranckie, ale tytułu „doktora” nie uzyskał. Dlaczego? Bo przeszkody pojawiły się już na etapie recenzowania przygotowanej przez niego pracy doktorskiej – jedna opinia była pozytywna, druga negatywna, powołano więc trzeciego recenzenta, który wydał ocenę pozytywną. Publiczna obrona pracy się odbyła, ale proces ten negatywnie zweryfikował Senat Uczelni i nie zgodził się na nadanie Landzbergowi tytułu doktora. Szczegółowy opis znajdziemy w cytowanym dokumencie. Wskazano m.in. na niski poziom pracy.

Reklama

Dodajmy, że od decyzji Senatu UPH Marek Landzberg odwołał się do Rady Doskonałości Naukowej w Warszawie, ale nic mu to nie dało. Tytułu doktora nie ma.

Marek Landzberg nie odpowiedział na pytania, które podczas zbierania materiałów do tego artykułu do niego wysłałam, m.in. o znajomość z Jackiem Drążkiewiczem.

Opinie są, ale kto rzetelnie sprawdził tego kandydata?

Przygotowania do nominacji Jacka Drążkiewicza trwają. Burmistrz Iwona Kublik – zgodnie z wymogami - wystąpiła do dwóch wybranych przez siebie stowarzyszeń o zaopiniowanie kandydatury Jacka Drążkiewicza jako kandydata na dyrektora SOK.

Jedną z zapytanych organizacji, która przysłała opinię, pozytywną, okazało się Stowarzyszenie Dyrektorów i Dyrektorek Samorządowych Instytucji Kultury... z siedzibą we Wrocławiu. Na jakiej podstawie ją wydało, czy przeprowadziło jakiekolwiek postępowanie sprawdzające? Jakie pojęcie ma ta organizacja - z siedzibą na Dolnym Śląsku - o sokołowskiej kulturze? Tego nie wiemy.

Drugim stowarzyszeniem, które otrzymało prośbę o wydanie opinii jest Sokołowskie Towarzystwo Społeczno-Kulturalne. Cytujemy ten dokument:

Dlaczego internetowa „laurka”, która nie ma pokrycia w rzeczywistości (nie byłam jej w stanie znaleźć w sieci), została dołączona do opinii STSK? Czy tak trudno było dokładniej popytać o Jacka Drążkiewicza? Do Siedlec przecież jest niedaleko... Czy członkowie STSK naprawdę wierzą w to, co napisali choćby w ostatnim akapicie swojej opinii? Czy 12 tysięcy złotych dotacji, przyznanych STSK przez panią burmistrz, było ceną za to, że towarzystwo niczym Piłat umyło ręce i wydało wieloletni dorobek SOK na poniewierkę, na pastwę człowieka bez właściwych kompetencji, człowieka, który nie ma pojęcia o zarządzaniu tak dużą i zasłużoną instytucją oraz który jest zupełnie obcy dla sokołowskiej kultury? Czy członkowie STSK pamiętają, że choćby pierwszy człon nazwy ich stowarzyszenia zobowiązuje do wspierania sokołowskiego środowiska, a nie podawania ręki władzy w ściąganiu „spadochroniarzy” z zewnątrz?

Jeśli dostanie powołanie, to minimum na trzy lata!

To jednak są opinie, mają wyłącznie pomocniczy charakter dla tego, kto podejmuje decyzję o powołaniu dyrektora w instytucji kultury. Zaznaczyć trzeba, że jeśli burmistrz Iwona Kublik zdecyduje się na zatrudnienie bez konkursu Jacka Drążkiewicza jako dyrektora SOK, to minimalny okres, na jaki może podpisać umowę to 3 lata. Tak jest to uregulowane w przepisach.

Zamiast komentarza

Komentarze w tej sprawie same cisną się na usta. Ale nie będę tu wyrażać swojego zdania, chociaż o sprawie wiem dużo więcej, niż mogłam napisać. Do burmistrz Iwony Kublik mam tylko jedno pytanie: czy Pani o tym wszystkim, co opisałam w artykule, wie?

Miejsce zdarzenia mapa Sokołów Podlaski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło: Życie Sokołowa Aktualizacja: 09/04/2025 09:49
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Sokołowianin - niezalogowany 2025-04-09 07:45:09


    Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Sokołów - niezalogowany 2025-04-09 09:32:38

    Bardzo dobrze powiedziane

    • Zgłoś wpis
  • Zawiedziony Mieszkaniec - niezalogowany 2025-04-10 06:35:29

    A czy władza jest z Sokołowa burmistrz - Grochów, STBS - Siedlce, PUIK - Sadowne, SOK Pan Drążkiewicz no i zastępca burmistrza Węgrów. Tak patrząc na mapę bliżej pani burmistrz do Węgrowa niż do Sokołowa to co tych ludzi obchodzi Sokołow podatki co tam ja tu nie płacę, cena wody ani prezeska ani burmistrz nie płacą, to samo czynsze w STBS, Sokołowianie przyszło nowe masowo ruszajcie do kas i płacić płacić. Trzeba wyrobić na wydatki i zarobki.

    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości