Projekt uchwały w tej sprawie pojawił się nieoczekiwanie na lutowej sesji Rady Gminy Ceranów, jednak radni większością głosów zdecydowali, że sprawą ponownie zajmą się na kolejnym posiedzeniu.
Projekt uchwały w tej sprawie pojawił się nieoczekiwanie na lutowej sesji Rady Gminy Ceranów, jednak radni większością głosów zdecydowali, że sprawą ponownie zajmą się na kolejnym posiedzeniu.
10 lutego obradowała Rada Gminy Ceranów. Zajmowała się szeregiem uchwał, m.in. związanych z gospodarką odpadami. Na samym początku spotkania przewodniczący rady Grzegorz Zyśk złożył wniosek o wprowadzenie do porządku obrad uchwały o podwyższeniu diet radnych. 15 radnych jednomyślnie zgodziło się, by zająć się tym tematem.
Przypomnijmy, że obecnie dieta miesięczna przewodniczącego wynosi tysiąc złotych miesięcznie, zastępcy przewodniczącego 500 zł. Radni za udział w sesji lub komisji dostają 150 zł, a przewodniczący komisji - 180 zł.
Sprawa była omawiana dzień wcześniej na komisjach. Na sesji sekretarz gminy Katarzyna Kołodziej przedstawiła 2 projekt uchwały w tej sprawie. Pierwszy – zaproponowany przez radnych, zakładający diety ryczałtowe, wzorowany na rozwiązaniach obowiązujących w gminie Bielany, nie zawierał jednak konkretnych kwot i były wątpliwości co do wypłat i potrąceń diety w miesiącach, gdy nie ma sesji ani posiedzeń komisji. Drugi projekt zakładał zmianę stawek na wyższe w obecnie obowiązującej uchwale.
Zarówno sekretarz, jak i radca prawny urzędu tłumaczyli, że nie można ustalić diet miesięcznych dla radnych. - Dieta to zwrot kosztów, utraconych zarobków w związku z pełnieniem funkcji – byciem na sesji lub na posiedzeniu komisji. Nie może być wypłacana za miesiące, gdy posiedzeń nie ma, to nie przejdzie. Nie ma sesji, nie ma diety. Inaczej jest z przewodniczącym rady, który może otrzymywać dietę miesięczną, ale decyzja w tej sprawie należy do rady – tłumaczyła sekretarz, choć na sali pojawiły się odmienne głosy.
- Są rozstrzygnięcia wojewody, które mówią, że w ogóle nie może być diet ryczałtowych. Jeśli takie były uchwalane, to wojewoda stwierdzał ich nieważność. Dieta musi być rekompensatą, a nie wynagrodzeniem - tłumaczył radca prawny UG Ceranów Michał Bury.
- Funkcja przewodniczącego jest inna niż radnych, nie powinien być wrzucany do tego samego worka. Ma obowiązki także między sesjami, jest wzywany do podpisania dokumentów. My jesteśmy mniej angażowani - przekonywała radna Wanda Golatowska.
- Ale pan przewodniczący powinien się bardziej poczuwać i angażować w to, co dzieje się w gminie. Do nieporozumień dochodzi, bo nie ma żadnej współpracy między wójtem a przewodniczącym - mówił z kolei radny Marek Powierza. - Słyszę uwagi, że pan przewodniczący nie był w gminie pół roku, to jaka to jest gotowość do współpracy. Trzeba się poczuć i przynajmniej z panią wójt przedyskutować pewne sprawy - dodał.
- Swoje obowiązki wykonuję. Pan nie zna sprawy, a się wypowiada. Proszę wyjaśnić, dlaczego pan przez dwa lata nie wykonał planu pracy komisji - odciął się przewodniczący rady Grzegorz Zyśk.
- Ale ja za to wynagrodzenia nie biorę – odparł radny Powierza.
- Jeśli moja osoba na tym stanowisku panu nie odpowiada, proszę złożyć wniosek o odwołanie – odparł Grzegorz Zyśk.
W trakcie dyskusji padła propozycja, że dieta przewodniczącego i jego zastępcy ma pozostać bez zmian, a radni za posiedzenie otrzymają 300 zł, zaś przewodniczący komisji – 350 zł. Wypłacana miałaby być tylko w tych miesiącach, kiedy odbywać się będą sesje.
Krytycznie o propozycji uchwały wypowiedziała się wójt Ewa Częścik.
- Moim zdaniem najbardziej powinniśmy się sugerować tym, co jest w gminie Sterdyń, bo najbardziej jesteśmy do nich zbliżeni, z wyjątkiem poziomu dochodów – mówiła. - Tam nie ma zróżnicowania, czy to radny czy przewodniczący komisji -wszyscy mają po 200 zł za sesję. Przewodniczący dostaje 1000 zł, a zastępca 600 zł. Nigdy nie dorównamy gminom, gdzie radni mają 500 zł diety, ale samorząd ma 10 razy wyższe dochody. Apeluję do państwa radnych, by rozsądnie podeszli do sprawy. Wiem, że będziecie głosowali dla siebie, ale zastanówcie się, czy można więcej wydawać niż się zarabia. W domu tak nie robimy, tutaj też tak nie można robić. Dla mnie możecie mieć i 1000 zł diety zryczałtowanej, ale niech ma to pokrycie w dochodach. Bo żeby dać, trzeba mieć. Jesteśmy jedyną gminą w powiecie, która nie stosuje podatku od nieruchomości. To sprawia, że mamy bardzo mocno okrojone dochody. Gdyby ten podatek wynosił choć 10 gr za metr, dochody inaczej by wyglądały.
Ewa Częścik wyjaśniła też, że sprawdziła stawki w sąsiednich gminach. W niektórych obowiązują stawki miesięczne, zryczałtowane, bo uchwały podejmowano w okresie, gdy takie rozwiązanie było możliwe – przed 2016 r. Zwróciła uwagę, że stawki proponowane w Ceranowie są wyższe od tych, co w Kosowie Lackim.
- Jak się porównuje radnych, to trzeba i porównać wójtów. Pani wykształcenie i zarobki z panią wójt Sterdyni też – skomentował radny Józef Dziwulski.
- Zarobki są jawne, są w oświadczeniach majątkowych. Zarobki wójta uchwala rada – odparła pani wójt. Zwróciła też uwagę, że pominięto sołtysów, którzy mają mnóstwo obowiązków, a w związku z pandemią nie są zapraszani na sesję i nie otrzymują żadnych diet. - Wykonują czarną robotę, a są poszkodowani - oceniła.
Ostatecznie radni większością głosów 13 za i 1 przeciw (przeciw był Tomasz Żołnicki, a Andrzej Fabisiak nie wziął udziału w głosowaniu) rada poparła wniosek, by sprawę skierować na posiedzenie komisji i dopiero po przedyskutowaniu ponownie przedstawić projektu chwały na sesji.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze