Poniedziałkowa sesja Rady Powiatu Sokołowskiego była już trzecią, na której klub radnych PiS pytał, kto napisał i na jakich zasadach opublikował w czerwcu, w prywatnej gazecie, artykuł podpisany „Powiat Sokołowski”, a uderzający w radnych opozycji. Odpowiedzi znów się nie doczekał…
Poniedziałkowa sesja Rady Powiatu Sokołowskiego była już trzecią, na której klub radnych PiS pytał, kto napisał i na jakich zasadach opublikował w czerwcu, w prywatnej gazecie, artykuł podpisany „Powiat Sokołowski”, a uderzający w radnych opozycji. Odpowiedzi znów się nie doczekał…
Sprawa zaczęła się pod koniec maja, kiedy to radni Prawa i Sprawiedliwości zagłosowali przeciw absolutorium dla zarządu powiatu za ubiegły rok. Jako argumenty za taką decyzją podali m.in. brak współpracy zarządu powiatu z radnymi opozycji i stawianie ich przed faktami dokonanymi np. w sprawie RIT oraz złą sytuację w SP ZOZ i PKS. Przed i po głosowaniu wywiązała się burzliwa dyskusja na ten temat.
Powiatowy pisarz
Po sesji w prywatnej, bezpłatnej "Gazecie Podlasia" wychodzącej w powiecie sokołowskim opublikowany został artykuł, którego autora podpisano jako „Powiat Sokołowski”. W tekście znalazły się treści atakujące radnych powiatowych z Prawa i Sprawiedliwości. Nazwani zostali oni „totalną opozycją”, napisano też m.in., że „PiS-owi nie podoba się rozwój Powiatu Sokołowskiego”. Ten sam artykuł znalazł się też w bezpłatnym biuletynie wydanym przez samorząd kilka tygodni później.
Na kolejnym posiedzeniu rady, 31 lipca, szef klubu radnych PiS Jacek Odziemczyk zwrócił się w imieniu klubu do przewodniczącego rady Jarosława Puściona o wyjaśnienie tego, na jakich zasadach opublikowany został artykuł. Zwrócił uwagę, że podpisanie autora artykułu określeniem „Powiat Sokołowski” zaciera kwestię odpowiedzialności konkretnej osoby za jego treść i sugeruje, że powstał on w imieniu całego samorządu. Tymczasem ma on charakter polityczny i uszczypliwie atakuje opozycję, która ma prawo do krytykowania poczynań władz. – Chcemy też wiedzieć, czy artykuł został napisany społecznie, czy też zostały wyasygnowane w tym celu jakieś pieniądze np. z puli przeznaczonej na promocję powiatu. Bo te sformułowania z tekstu z promocją powiatu nic wspólnego nie mają, a stanowią formę antagonizowania społeczeństwa - podkreślił Jacek Odziemczyk. Pismo w tej sprawie przekazał przewodniczącemu rady.
Na nadzwyczajnej sesji 11 września Jacek Odziemczyk przypomniał o swoich pytaniach, wówczas jednak usłyszał, że w ciągu 2 tygodni będzie sesja zwyczajna, na której sprawa zostanie poruszona.
Odbijanie piłeczki
W poniedziałek, 25 września, w czasie przeznaczony ma interpelacje przewodniczący klubu PiS wrócił do sprawy. Odczytał pismo, skierowane do zarządu powiatu, poszczególnych jego członków oraz sekretarz i skarbnika. Zadał w nim dwa pytania: o to, kto jest autorem kontrowersyjnego artykułu i czy został on napisany społecznie, czy też wyasygnowano na niego pieniądze z puli przeznaczonej na promocję powiatu. - Tym razem nie zwracamy się do przewodniczącego Jarosława Puściona, gdyż w piśmie z 12 września adresowanego do mnie napisał, że nie jest autorem tekstu i nie zostały na niego przeznaczone pieniądze przeznaczone do dyspozycji rady powiatu. Gdyby żadna z wymienionych osób nie miała wiedzy o tym, kto napisał artykuł, zwracamy się do pana starosty, by wskazał osobę, która odpowie nam, kto jest autorem tekstu – mówił radny.
Ale tym razem na odczytaniu pisma się nie skończyło. Sprawa wywołała ostre dyskusje między radnym Odziemczykiem, a przewodniczącym Puścionem. Szef rady stwierdził, że pismo z lipca miało charakter oświadczenia, a nie interpelacji. Tego, które w poniedziałek przedstawił klub, przyjąć nie chciał.
- Myślałem, że tę kwestię wyjaśniliśmy sobie na poprzedniej sesji. Pytania są jasno określone. Robicie państwo wszystko, by nie odpowiedzieć na nie, twierdząc, że pismo nie spełnia wymogów formalnych. Może pan przewodniczący opublikuje jakiś wzorzec w Internecie – ripostował Jacek Odziemczyk. – Chodzi przecież o dwa proste pytania, czy to aż taki problem na nie odpowiedzieć? Wcześniej prowadzenie przez pana obrad rady było fachowe, miało ręce i nogi. Od pewnego czasu jest inaczej. Teraz nie chce pan przyjąć pisma klubu radnych? Pan sobie robi z nas żarty? - oburzał się.
- Skończył pan swoje popisy oratorskie? Jestem zażenowany pana postawą. To wynika z pana kompletnej indolencji jako szefa klubu – mówił Jarosław Puścion. - Radni nie muszą, ale pan jako przewodniczący powinien znać się i wiedzieć, że co to jest ustawa o samorządzie co wynika z art. 14 tej ustawy. Zapisano tam, że zadaniem przewodniczącego jest wyłącznie organizowanie i prowadzenie prac rady. Dlatego otrzymał pan takie pismo i nie zmusi mnie pan, bym produkował dla pana jakiekolwiek dokumenty. A dzisiejsze pismo świadczy o kolejnej indolencji, bo według ustawy interpelacje i zapytania radny kieruje do zarządu powiatu lub komisji rady za pośrednictwem przewodniczącego. A państwo kierujecie pytania do zarządu i w nawiasie do wielu innych osób. Stąd taka, a nie inna moja decyzja – oświadczył. I uniemożliwił dalsze zabieranie głosu radnemu Odziemczykowi w tej sprawie, ale słowne przepychanki trwały jeszcze w punkcie przeznaczonym na oświadczenia radnych.
Na słowa Jarosława Puściona zareagowała radna Teresa Dąbrowska. - Protestuję przeciwko takiemu sposobowi prowadzenia sesji, jaki zaprezentował pan przewodniczący, wykorzystując swoją pozycję. Niedopuszczalna jest gra na emocjach występującego radnego i dyskredytowanie jego osoby poprzez takie słowa, jak „indolencja” - oświadczyła.
Na koniec sesji starosta Leszek Iwaniuk oświadczył, że odpowie na pytania zadane przez klub radnych PiS.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze