Reklama

Schronisko w Sokołowie Podlaskim - u nas psy są wychuchane, wyczesane...

Po aferze ze schroniskiem w Sobolewie tego typu miejsca znalazły się pod lupą kontrolerów. Powiatowy Lekarz Weterynarii w Sokołowie Podlaskim tylko w styczniu trzy razy kontrolował miejskie schronisko. Ale u nas są powody tylko do pochwał...

Impulsem afera w schronisku w Sobolewie

W ostatnich dniach wiele emocji wywołała sprawa schroniska dla zwierząt "Happy Dog" w Sobolewie koło Garwolina. Bo wbrew nazwie – zwierzęta nie były tam szczęśliwe. Aktywiści z organizacji zajmujących się ochroną praw zwierząt zarzucali właścicielowi niewłaściwą opiekę nad zwierzętami, znęcanie się nad nimi i trzymanie w nieodpowiednich warunkach. W sobotę schronisko zostało zamknięte, a psy zostały zabrane przez organizacje prozwierzęce do innych miejsc. Ta sprawa zwróciła też uwagę opinii publicznej na inne schroniska, a wojewoda mazowiecki zobowiązał do kontroli służby odpowiedzialne za nadzór nad takimi miejscami.

Burmistrz Iwona Kublik: dostaję wiele telefonów...

Temat sokołowskiego schroniska poruszyła na sesji Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim 29 stycznia burmistrz Iwona Kublik.

Reklama

- W związku z sytuacją w Sobolewie, mamy co drugi dzień kontrole. Wszystkie je przechodzimy bez uwag. Robimy wszystko, co należy, aby zachować jak najlepszy dobrostan przebywających w naszym schronisku zwierząt, bardzo dobrze się nimi opiekujemy – mówił Iwona Kublik. - Dostaję wiele telefonów od włodarzy z innych gmin i miast, które współpracowały ze schroniskiem w Sobolewie. Informacja o sokołowskim schronisku rozeszła się dosyć szeroko i pozytywnie. Jesteśmy dobrze oceniani, ale w związku z tym, że mamy pod opieką wiele psów, musimy się zająć przede wszystkim opieką nad nimi – wyjaśniała burmistrz.

Iwona Kublik przypomniała, że w sokołowskim schronisku przebywają psy odebrane w ubiegłym roku ze źle prowadzonej hodowli. Sprawa nadal toczy się w sądzie.

Reklama

- W związku z panującymi ostatnio mrozami, maluchy zostały umieszczone w budynku na terenie PUIK. Wszystkie zwierzęta pozostają cały czas pod nadzorem i opieką lekarzy weterynarii. Ponawiamy badania wszystkich psów, ich stan jest bardzo dobry – mówiła włodarz miasta.

Tylko w styczniu trzy kontrole...

Te informacje potwierdziła nam Powiatowa Lekarz Weterynarii w Sokołowie Podlaskim Anna Boczoń-Borkowska.

- Zgodnie z przepisami, planowe kontrole w schroniskach prowadzimy dwa razy w roku. Oczywiście jeśli są sytuacje zgłoszeń bądź na polecenie Głównego lub Wojewódzkiego Lekarza Weterynarii prowadzimy je dodatkowo. Takie sytuacje były w styczniu – na polecenie wojewody dwukrotnie przeprowadzaliśmy kontrole. Następnie wojewoda na wideokonferencji zalecił, aby w działaniach kontrolnych uczestniczył ktoś z województwa lub z sąsiedniego powiatu – do nas przyjechał Powiatowy Lekarz Weterynarii z Łosic i w środę, 28 stycznia, razem naszym inspektorem przeprowadził trzecią kontrolę. To pokłosie tego, co dzieje się w mediach – mówi pani doktor. - Wszystko w naszym schronisku jest w porządku. Jest ono małe, zabezpiecza potrzeby miasta, a Sokołów Podlaski nie ma umów z innymi samorządami poza gminą Sokołów. Psów „miejskich” jest pięć, do tego 29 zwierząt odebranych z hodowli, w sumie 34. Kilka jest w adopcji. te, które odebrano w ubiegłym roku – a to psy rasowe - wyglądają teraz ślicznie, są wychuchane, wydmuchane, wyczesane. Ich kondycja i stan zdrowia są bardzo dobre – zaznacza.

Reklama

Ta sytuacja, to zasługa wielu osób. Poza opieką ze strony miasta, schronisko w Sokołowie Podlaskim ma szeroką rzeszę przyjaciół, którzy dbają o psy, organizują zbiórki funduszy oraz karmy dla zwierząt.

Schronisko to ostateczność

Anna Boczoń-Borkowska podkreśla, że od 3-4 lat Powiatowy Lekarz Weterynarii dostaje dużo zgłoszeń indywidualnych, dotyczących złej sytuacji zwierząt. Często to zgłoszenia anonimowe, dużo pochodzi od prezes Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami w Węgrowie Jadwigi Adamczuk.

- Na każde zgłoszenie reagujemy – zapewnia. - Czasem się potwierdzają, są uchybienia, ale zdarza się też, że mamy do czynienia z porachunkami sąsiedzkimi. Najbardziej drastyczny przypadek w ostatnich latach to sprawa hodowli z ubiegłego roku, która została zgłoszona do prokuratury. Razem z panią prezes Jadwigą Adamczuk stoimy na stanowisku, że bardzo ważna jest edukacja i uświadamianie ludzi. Jeśli jest szansa na poprawę warunków i opieki, to psy zdecydowanie lepiej będą się czuły u kogoś w domu niż w schronisku. Ono jest ostatecznością – dodała.

Miejsce zdarzenia mapa Sokołów Podlaski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 31/01/2026 07:34
Reklama

Reklama

Wideo




Reklama