We wtorek, 14 kwietnia, odbyło się pierwsze z dwóch zebrań zorganizowanych przez firmę GreenArt Development, która chce postawić w gminie Sabnie pięć dużych turbin wiatrowych. Przyszło 40 mieszkańców, ale ton dyskusji nadała grupa tych, którzy są przeciwni inwestycji.
Spotkanie poprowadzili przedstawiciele firmy GreenArt Development: dyrektor ds. Rozwoju Projektów Wiatrowych Tomasz Liguz i menadżer projektu Bartosz Kanka. Rozpoczęli od prezentacji, skróconej – bo jeden z mieszkańców żądał, by goście od razu odpowiadali na jego pytania, to sprawiło że w trwające dwie godziny spotkanie wkradł się chaos.
Inwestor planuje budowę pięciu turbin wiatrowych na terenie gminy Sabnie: trzy mają powstać w obrębie Grodzisk, po jednej w Tchórznicy Szlacheckiej i w Suchodole Włościańskim.

- Dotychczasowe ustalenia nie wykazały istotnych zagrożeń dla otoczenia ani przyrody. Obecnie prowadzony jest roczny monitoring środowiskowy, rozpoczęty wraz z początkiem tegorocznej migracji ptaków – jego wyniki zostaną uwzględnione w dalszych analizach. W kolejnych etapach inwestycji szczegółowo oceniane będą m.in. oddziaływanie akustyczne, wpływ na krajobraz, odległości od zabudowy oraz lokalne uwarunkowania środowiskowe, co stanowi standardowy i wymagany proces – podkreślał Bartosz Kanka.
Firma ma też wybudować linię przesyłową do Małkini, dla wiatraków planowanych w gminach: Sabnie, Sokołów Podlaski i Kosów Lacki. Tu na obawy o zniszczenia gruntów padła informacja, że linia będzie podziemna.
Podczas spotkania przedstawiciele firmy wskazywali, że wykorzystali trzy sposoby dotarcia do mieszkańców z informacją o spotkaniach informacyjnych w sprawie wiatraków. Przekazali1200 indywidualnych zaproszeń dla mieszkańców, które rozniesiono po domach. Na prośbę firmy zamieszczono zaproszenie na spotkania na komunikatorach gminy Sabnie w Internecie. Artykuł o spotkaniach ukazał się też na naszym portalu.
Część uczestników zebrania wskazywała, że nie dostała zaproszeń. Część w tym upatrywała powodów dość frekwencji (przyszło 40 osób). Inni wskazywali, że na zebranie przyszli przeciwnicy inwestycji.
Trzeba przyznać, że przedstawiciele firmy byli doskonale przygotowani do zebrania i praktycznie na każdą wątpliwość przedstawiali swoje argumenty.

To prezentujemy na zdjęciu

Przedstawiciele inwestora podkreślali, że realizacja planów firmy oznaczać będzie ok. 1,5 mln zł rocznie wpływów do budżetu gminy Sabnie z tytułu podatków. Pieniądze, które będą stałym dochodem przez 30 lat – służyć będą na remonty dróg, oświetlenie, remonty i inne inwestycje. Do tego firma przeznaczy rocznie 20 tys. zł na każde z sołectw, gdzie mają powstać wiatraki.
Ale Tomasz Liguz – powołując się na przykład gmin Korytnica i Wierzbno, gdzie powstała duża farma wiatrowa, mówił jeszcze o innych korzyściach.
- W tych gminach funkcjonują dwie małe szkoły, do jednej chodzi 38 dzieci, do drugiej 30. Wcześniej była mowa o ich likwidacji. Te szkoły dzięki naszym inwestycjom nie muszą być zamknięte. Druga rzecz – podatki gruntowe nie są podnoszone w tych gminach, bo samorząd może sobie na to pozwolić. Gminy dopłacają do ścieków i remontują drogi. Wierzbno podwoiło swoje środki na inwestycje – przekonywał Tomasz Liguz.
- Radziliśmy sobie bez tych pieniędzy tyle lat, to i jakoś poradzimy sobie dalej – skomentował ktoś z sali. - Nie kuście nas pięniądzmi – oburzał się jeden z uczestników.
Konkretne pytanie zadało młode małżeństwo, które chciało wiedzieć, co z ich planami budowy domu na działce, która znalazła się w odległości poniżej 700 metrów od planowanej turbiny. Właściciele lada chwila chcą zabierać się za wylewanie fundamentów.
- Tę kwestię musimy sprawdzić, ale musimy się trzymać przewidzianej przepisami odległości minimum 700 metrów od zabudowań. Jeśli rzeczywiście mają państwo wydaną decyzję o warunkach zabudowy, my będziemy musieli skorygować nasze plany – usłyszeli od przedstawicieli inwestora.
Na zebraniu mieszkańcy wskazywali, że po postawieniu wiatraka w promieniu 700 metrów zablokowana zostanie możliwość budowy domów. To oznacza wyłączenie spod zabudowy wielu działek w gminie Sabnie.
Uczestnicy spotkania wskazywali, że dzięki stworzeniu zalewu Niewiadoma, gmina zyskała na atrakcyjności turystycznej. Podkreślali, że to może być ważny kierunek rozwoju dla tego terenu. Wskazywali, że budowa wiatraków sprawi, że teren będzie mniej atrakcyjny.
Tu przedstawiciele inwestora przyznali to, co oczywiste :że 200-metrowy wiatrak będzie widoczny.
- Jednym to przeszkadza, innym nie – ocenili.
Uczestnicy spotkania kilkakrotnie podnosili obawy związane ze spadkiem cen działek w okolicy, gdzie powstaną wiatraki. Przedstawiciele firmy GreenArt twierdzili, że zarówno w okolicach farm Korytnica, jak i Huszlew takich sytuacji nie było. Podkreślali też, że w Niecieczy stoi od kilku lat wiatrak i nie przyczynił się on do negatywnych zjawisk wskazywanych przez mieszkańców. Tu jednak padłą kontra, że jest to wiatrak dużo mniejszy od tych, planowanych przez inwestora.
Mieszkańcy poruszyli na zebraniu kwestie hałasu, wpływu wiatraków na zdrowie, czy też migotania cienia. - W procesie inwestycyjnym kontrolowany jest praktycznie każdy możliwy wpływ turbin na otoczenie. W procedurach na różnych etapach bierze łącznie udział około 20 różnych instytucji – przekonywał Tomasz Liguz. Wskazywał, że prowadzony jest dokładny monitoring hałasu po wybudowaniu wiatraka. Wskazał też, że w przypadku Sabni kwestia migotania cienia nie będzie dotyczyć nikogo, bo wiatraki stać będą w dużej odległości od zabudowań.
Kilkakrotnie wracała też kwestia rozbiórki całej konstrukcji po 30-letniej eksploatacji wiatraka. Uczestnicy spotkania wyrażali obawy, że firma prowadząca inwestycję może zbankrutować i właściciel działki zostanie z problemem sam. Od przedstawicieli firmy usłyszeli, że problem jest sztuczny, bowiem obecnie zainteresowanie firm rozbiórką wiatraków jest duże, robią to „po kosztach”, bo odzyskują cenne surowce wtórne.
Poruszono też inne wątki, m.in. dotyczące akcji gaśniczych, gdy wiatrak zacznie się palić.
Podczas spotkania przedstawiciele inwestora wielokrotnie powoływali się na przykład gminy Korytnica. Pierwsze kilkanaście wiatraków postawiono tam w 2015 roku. - Gdy w 2023 roku powstawały tam kolejne turbiny, nikt z mieszkańców nie był przeciw, nie protestował – przekonywał Bartosz Kanka.
- Bo mieszkańcy już wiedzieli, że i tak ten protest nic nie da – skomentował jeden z uczestników spotkania i przekonywał, że z terenów, gdzie powstają farmy wiatrowe, uciekają młodzi ludzie.
Ten wątek wracał kilkakrotnie. Jak wyjaśniali przedstawiciele GreenArt, decyzję – zgodnie z prawem - podejmie Rada Gminy Sabnie. Tu mieszkańcy wyrażali wiele obaw, a nawet opinii, że sprawa jest przesądzona, bo 12 radnych w radzie pochodzi z miejscowości, gdzie wiatraków nie będzie. A kwota 1,5 mln zł corocznych wpływów do budżetu samorządu jest kusząca.
- My jesteśmy tej inwestycji przeciwni – podkreślało twardo kilka osób.
Po spotkaniu skontaktowała się z nami jego uczestniczka, oburzona jego przebiegiem. Podkreśliła, że na zebraniu byli też zwolennicy inwestycji, jednak czuli się tak przytłoczeni atmosferą zdominowaną przez przeciwników, że nie zdecydowali się zadać pytań, jakie mieli i wyszli przed zakończeniem.
Jeszcze jedna okazja do dyskusji o wiatrakach jest w środę, 15 kwietnia – o godzinie 18.00 zaplanowano podobne spotkanie w sali OSP Grodzisk, a w godz. 14:00–18:00 przedstawiciele inwestora będą dostępni na dyżurze w Grodzisku.
Ponieważ nie opisaliśmy wszystkich wątków z dyskusji, zachęcamy do dyskusji w komentarzach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Chcecie protestować i na takie hucznie zapowiadane zebranie przychodzi tylko 40 osób ???? No ludzie, to tak nie działa. Większość widzę jednak przekonanych pieniędzmi.
Miejcie pretensje do Pani wójt to od niej się zaczęło ona podjęła decyzję pierwsza że wyraża zgodę na budowę wiatraków ????????????
Nie ważne ile przyszło ludzi zebrali podpisy jest protest mieszkańców po prostu niechca wiatraka powinno to do wójtowej i radnych dotrzeć że nie chcą
W naszej gminie będą piękne krajobrazy : wiatraki, farmy fotowoltaiczne i fermy kurze a i biogazownie . To jest tak zachęcający widok do osiedlania się dla młodych ludzi i przejezdnych szukających spokoju.... sami sobie robimy pod górę. Po co utrzymywać szkoły jak ludzie będą uciekać od tego haosu. A przepraszam w końcu ceny domów będą przystępne bo nikt nie bedzie chciał mieszkać w tak prężnie rozwijającej się gminie.
Są zalet i wady wiatraków. Lecz niech ci co krzyczą odpowiedzą na proste pytania za co mają powstawać nowe drogi chodniki latarnie ? Za co ?z kredytów czy z emerytur ? Ludzi w gminie coraz mniej. Podatków też.
Nie wiem jakim niby atutem jest zalew bez kąpieliska.
Chcecie protestować i na takie hucznie zapowiadane zebranie przychodzi tylko 40 osób ???? No ludzie, to tak nie działa. Większość widzę jednak przekonanych pieniędzmi.
Miejcie pretensje do Pani wójt to od niej się zaczęło ona podjęła decyzję pierwsza że wyraża zgodę na budowę wiatraków ????????????
Nie ważne ile przyszło ludzi zebrali podpisy jest protest mieszkańców po prostu niechca wiatraka powinno to do wójtowej i radnych dotrzeć że nie chcą