Reklama

Skąd takie emocje wyborcze?

30/10/2015 11:27

Dlaczego żonę starosty sokołowskiego z PSL tak bardzo zdenerwowała obecność męża zaufania, który liczył, ile osób wrzuca głosy do urny w lokalu wyborczym w Sabniach? Sprawa została zgłoszona na policję.

Dlaczego żonę starosty sokołowskiego z PSL tak bardzo zdenerwowała obecność męża zaufania, który liczył, ile osób wrzuca głosy do urny w lokalu wyborczym w Sabniach? Sprawa została zgłoszona na policję.

(?) W komisji wyborczej w tej miejscowości nie było żadnego przedstawiciela KW Prawo i Sprawiedliwość. Jednak wybory obserwowało dwoje mężów zaufania - od godz. 6 rano do 14 Elżbieta Sadowska, a od 14 do końca pracy komisji - Antoni Czarnocki.

- W niedzielę pracowałam już od 6 rano. Byłam przy sprawdzaniu urny i kontroli kart do głosowania. Zauważyłam, że moja obecność była zaskoczeniem i wprowadziła pewne napięcie, ale komisja pracowała dobrze. Usiadłam tak, żeby nikomu nie przeszkadzać, robiłam notatki i liczyłam osoby głosujące. Na godzinę 12 moje dane zgadzały się z tym, co wykazywała komisja - relacjonuje Elżbieta Sadowska. - Około godz. 13 w lokalu zjawił się starosta Leszek Iwaniuk z grupą ludzi. Zachowywali się dość głośno, zarówno zaraz po wejściu, jak i później, już przy stanowisku do głosowania. Wśród nich była kobieta, która od razu po wejściu skierowała się w moją stronę. Przy moim stoliku zaczęła wykrzykiwać, że nie życzy sobie, żebym stawiała krzyżyki przy jej nazwisku. Nie zwracałam specjalnie uwagi na jej zachowanie, podeszłam do tego bardzo spokojnie. Nie miałam nawet pojęcia, kto to jest. W pewnym momencie jednak kobieta wyjęła telefon komórkowy, zaczęła mi robić zdjęcia, wykrzykiwać m.in. że zaskarży mnie do sądu i machać mi rękami nad głową. Wtedy odpowiedziałam, że znam swoje uprawnienia jako mąż zaufania i zażądałam, żeby przewodnicząca komisji wpisała informacje o takim zachowaniu kobiety do protokołu z głosowania. Bo odebrałam to jako próbę zastraszenia mnie - dodaje.

Reklama

W tym czasie na sali był akurat obserwator międzynarodowy, który wizytował w niedzielę komisje wyborcze w naszym regionie i miał akredytację Państwowej Komisji Wyborczej.

(?)

W poniedziałek incydent z Sabni Elżbieta Sadowska zgłosiła sokołowskiej policji. Wraz z nią wyjaśnienia złożył Walery Buival, który był w niedzielę obserwatorem międzynarodowym (?)

- W niedzielę wraz z obserwatorem jeździłem po naszym okręgu. Odwiedziliśmy w sumie dziewięć miejscowości w powiatach siedleckim i sokołowskim (?) - powiedział nam Maciej Kublikowski z Ruchu Kontroli Wyborów.

Reklama

Jak ocenił niedzielne głosowanie zagraniczny gość?

- Z rozmów z nim wiem, że miał zastrzeżenia do głosowania na naszym terenie. (?) - zaznacza Maciej Kublikowski.

BG

Cały tekst w papierowym wydaniu Życia Siedleckiego z 30 października

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama