Reklama

Sytuacja w szpitalu jest fatalna, głównym powodem koronawirus

29/10/2020 17:53

​​​​​​​W Szpitalu Powiatowym w Sokołowie Podlaskim zachorowania na koronawirusa doprowadziły do zamknięcia oddziałów i braku personelu. Do tego doszły problemy ze spaloną stacją trafo i windą. Decyzją wojewody w placówce oddział rehabilitacyjny przekształcono w tzw. oddział covidowy z 25 łóżkami, w tym 2 respiratorowymi.

W Szpitalu Powiatowym w Sokołowie Podlaskim zachorowania na koronawirusa doprowadziły do zamknięcia oddziałów i braku personelu. Do tego doszły problemy ze spaloną stacją trafo i windą. Decyzją wojewody w placówce oddział rehabilitacyjny przekształcono w tzw. oddział covidowy z 25 łóżkami, w tym 2 respiratorowymi.

O sytuacji w sokołowskim szpitalu rozmawiano podczas sesji Rady Powiatu Sokołowskiego, która odbyła się w czwartek, 29 października. Obrady odbywały się zdalnie. Okazją do omówienia aktualnych problemów szpitala był punkt poświęcony sprawozdaniu finansowemu SP ZOZ w Sokołowie Podlaskim za I półrocze tego roku.

Reklama

3 miliony straty w tym roku

- Pierwsze dwa miesiące tego roku były dobre, wykonaliśmy plan, później zaczął się covid. W wakacje sytuacja się poprawiła, obłożenie było pełne, jednak w tej chwili jest tragicznie. Za okres styczeń – wrzesień mamy 3 mln straty netto. Nie mamy możliwości realizowania planu, z uwagi na koronawirusa i brak personelu, który nasze cele mógłby realizować – mówiła dyrektor SP ZOZ w Sokołowie Podlaskim Maria Sikorska. Przypomniała, że sprawozdanie finansowe szczegółowo omówiono na komisjach. Dodała, że szpital potrzebuje pilnie wsparcia finansowego, gdyż to co otrzymuje przeznaczane jest na leczenie i środki ochrony osobistej, a zdarzyły się nieplanowane duże wydatki: chodzi o remont windy i naprawę stacji trafo, która spaliła się w październiku.

Reklama

- Potrzebne są pieniądze, będziemy próbować uruchomić kredyt w banku, w którym mamy rachunek i w innych. W przeciwnym razie grozi nam komornik i blokowanie naszej pracy – mówiła Maria Sikorska.
- Ile w tej chwili wynoszą zobowiązania przeterminowane? – pytał radny Jacek Odziemczyk.
- Ponad 2 miliony złotych – poinformowała główna księgowa SP ZOS Hanna Kamińska. Dodała, że zostały zabezpieczone pieniądze na wypłatę wynagrodzeń za październik. Z uwagi na to, że wielu pracowników jest na zwolnieniach lekarskich i przez to ma niższe wynagrodzenia, pieniędzy na wypłaty wystarczy. Są to jednak pieniądze z kredytu na rachunku bankowym. W piątek, 30 października SP ZOZ będzie wystawiał faktury przychodowe dla NFZ. - Jakieś pieniądze z tego tytułu wpłyną około 7-10 listopada i wtedy będziemy mogli regulować kolejne zobowiązania – tłumaczyła księgowa.
- Czy macie państwo jakieś informacje z Ministerstwa Zdrowia o wsparciu dla szpitali, które znalazły się w tak trudnej sytuacji, jak nasz – pytała radna Longina Oleszczuk.
Maria Sikorska wyjaśniła, że jest szansa na pieniądze w listopadzie w wysokości 1/12 planu finansowego. Taka kwota wpłynęła w październiku. Poza tym szpital otrzymuje pieniądze od wojewody na środki ochrony osobistej dla pracowników w związku z walką z koronawirusem.

Personel zdziesiątkowany
Niedawno przyszła decyzja wojewody i w Szpitalu w Sokołowie Podlaskim wydzielono 25 łóżek dla pacjentów z COVID-19, w tym 2 z respiratorami.

Reklama

- Dziś dostałam zapytanie, czy nie stworzymy jeszcze 2 takich łóżek, ale jestem zrozpaczona, bo nie mamy personelu. Obecnie z 228 pielęgniarek zatrudnionych w szpitalu w różnych formach, na zwolnieniach lekarskich jest w sumie 132. Kadra jest więc zdziesiątkowana, lekarze również – mówiła dyrektor SP ZOZ na sesji. - Modlimy się, żeby nie było sytuacji, że anestezjolog odmówi zajęcia się pacjentem, bo w tym czasie będzie zajęty na SOR, gdzie mamy pełne obłożenie. Trafiła się tam osoba z podejrzeniem koronawirusa, która leży pod respiratorem. Mamy wolne respiratory, mamy sprzęt, ale nie ma personelu. Alarmujemy w tej sprawie Ministerstwo Zdrowia za pośrednictwem NFZ – dodała. Maria Sikorska podkreśliła, że brak personelu wstrzymuje ponowne uruchomienie zamkniętych oddziałów: internistycznego i rehabilitacyjnego. Na oddziale patologii noworodków pozostał jeden lekarz, nie ma więc możliwości wyjazdu karetki N, która realizowała zlecenia z całego wschodniego Mazowsza, bo nie ma do niej medyka.

- Musimy przecierpieć i przeczekać ten okres, może będzie lepiej. W tej chwili jest fatalnie – oceniła szefowa szpitala. - Będziemy uruchamiać neurologię. Lekarze zostali, ale pielęgniarki są zdziesiątkowane. Niektóre były np. z Białej Podlaskiej i mają teraz problemy u siebie, pracują w macierzystych jednostkach. Liczymy na nowe decyzje i rozwiązania, m.in. dotyczące uposażeń personelu.
- Na Mazowszu obecnie ponad połowa oddziałów neurologicznych jest nieczynna. Są miejsca, gdzie karetki stoją nawet 5-10 godzin pod szpitalami z pacjentami. Bez komentarza. Dlatego tak ważne jest uruchomienie tej neurologii u nas – dodał zastępca dyrektora ds. lecznictwa w SP ZOZ dr Lech Dziedzic.

Reklama

Żołnierze WOT noszą pacjentów
Jakby mało było kłopotów, w szpitalu pilnie potrzebna jest nowa winda, która umożliwi transport pacjentów na wyższe piętra. Chodzi o to, by były dwa kanały transportu, oddzielające osoby chore i zdrowe. Nowa winda miałaby służyć osobom zdrowym, by nie narażać ich na zakażenie COVID. Na razie alternatywą dla osób, które nie mogą poruszać się samodzielnie jest... noszenie pacjentów przez żołnierzy WOT, którzy wspierają pracę personelu szpitalnego. Bo gdy szpital budowano nikt nie przewidział sytuacji, jaka zaistniała w ostatnich miesiącach.
- Apeluję do Rady Społecznej SP ZO, władz powiatu, sponsorów i wszystkich ludzi dobrej woli o pieniądze na ten cel. Ta winda jest nam niezbędna do funkcjonowania – mówiła Maria Sikorska.
Szacowany koszt wymiany windy to 180 tys. zł brutto.

W 2 doby poszła ropa za 5 tysięcy
Ale szpital zwrócił się też do zarządu powiatu o pieniądze na inne cele. Potrzebny jest pilnie zakup kamer do monitorowania pacjentów, który leżą w tymczasowej izbie przyjęć i 90 tys. zł na nową rozdzielnię prądu. Do awarii starej doszło kilka tygodni temu i szpital przez 2 dni pracował na zasilaniu awaryjnym.
- Dziękuję firma, która przez półtorej doby, także w nocy, w deszczu kopała doły i wymieniła całą stację trafo i rozdzielnię. Sytuacja była gardłowa. Po awarii zmuszeni byliśmy uruchomić agregaty, przez dwie doby poszła ropa za 5 tysięcy złotych, żeby zapewnić dostawę energii do budynku – mówiła Maria Sikorska.

Reklama

Nie ma kto jeździć karetkami...
W szpitalu brakuje osób do sprzątania. Radna Urszula Krzymowska pytała też o problem z kierowcami karetek.

- Niestety, dotychczasowi są w kwarantannach i izolatoriach. Zwróciłam się do Powiatowego Urzędu Pracy, ale nie ma bezrobotnych kierowców, bo oni są poszukiwani na rynku pracy. Pan dyrektor Dziedzic próbuje uruchomić wojsko, ale nie wiem, czy znajdą się tacy z uprawnieniami do przewożenia pacjentów. Znaleźliśmy kierowców z uprawnieniami w OSP Repki, jednak oni pracują. Szukamy możliwości, np. przez fundacje czy z tarczy antycovidowych, żeby ich chociaż na kilka tygodni wziąć do pracy. Nie wiem, czy tak się uda.

Reklama

- Wojsko się włączyło w całą sytuację. Mam kontakt z porucznikiem Halickim z Siedlec. Na weekend dostaniemy wsparcie osób z uprawnieniami medycznymi. Szykujemy oddział rehabilitacyjny do przyjęcia osób zakażonych, żołnierze pomogą nam w przygotowaniach z tym związanych. Liczymy się z tym, że na tych 25 łóżkach się nie skończy i będziemy zobowiązani do stworzenia większej liczby miejsc dla osób z COVID– Lech Dziedzic.
- Instrukcje dostajemy, jak postępować z pacjentami. Rozwiązujemy na bieżąco problemy, jesteśmy w stałym kontakcie z Sanepidem. Nie zawsze udaje się dostosować w 100% do wymogów, bo nasze pomieszczenia nie są dostosowane do obecnych standardów. My do tych standardów mamy daleko, choć przeprowadzonych zostało wiele remontów, m.in. niedawne stworzenie SOR – dodała Maria Sikorska.

Szybko nie nazbieramy...

Reklama

Radna Longina Oleszczuk podkreśliła, że w tej sytuacji pozyskanie pieniędzy na windę w drodze zbiórki społecznej nie jest dobrym rozwiązaniem. Przede wszystkim dlatego, że potrwa długo. Pytała, czy nie ma możliwości zwrócić się do wojewody o pieniądze z funduszy kryzysowych lub do marszałka województwa. - Nie możemy czekać, to sprawa do rozwiązania na szybko, bardzo pilna. Zbierać w ten sposób pieniądze to można na łóżko, czy tego typu rzeczy – mówiła.
Dyrektor Sikorska odparła, że niezależnie od funduszy i tak szpital windę kupi. Zdemontowanie starej i montaż nowej wymaga przeprowadzenia czasochłonnych prac. Dyrekcja ma poszukać najtańszej firmy, z możliwie najdłuższym okresem płatności. A ponadto zwrócić się o wsparcie do wojewody i innych podmiotów.

Ściągnąć medyków z zagranicy?
Radny Bogdan Czarnocki zapytał o możliwość zatrudnienia medyków z zagranicy jako wsparcia w tej trudnej sytuacji.
- Sytuacja w tym zakresie była trudna jeszcze przed pandemią, jest trudna, ale i po ustaniu pandemii nie będzie łatwa. Rząd przyjął założenie, że można będzie zatrudniać medyków spoza UE. Czy coś pan dyrektor wie o tym, czy jest jakaś baza potencjalnych osób? – pytał.
- Oprócz zapowiedzi ministra zdrowia, że tek będzie, nie ma żadnych konkretów ani uwarunkowań prawnych – odparł dr Lech Dziedzic. - Teraz procedury, m.in. uzyskanie akredytacji, zdanie egzaminów bardzo długo trwają, nawet do dwóch lat.
Po tych dyskusjach radni przeszli do kolejnych punktów obrad.

Reklama

BGG

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama