Sprzeciw budzą plany postawienia w rejonie miejscowości Włodki i Kobylany Górne trzech kompleksów kurników oraz chlewni. Obawiają się, że inwestycje doprowadzą do katastrofy ekologicznej, ale też ogromnym problemem jest sprawa wody...
Sprawa wyszła na jaw, gdy do Urzędu Gminy Repki wpłynęły dokumenty dotyczące planowanych obiektów. Samorząd zwołała zebranie z mieszkańcami i poinformował o planach.
Czterech inwestorów złożyło wnioski o wydanie decyzji środowiskowej dla budowy trzech ferm kurzych( odpowiednio po 7, 6 i 5 hal, w których mają być hodowane kurczaki) oraz chlewni. Łącznie obiekty mają 4363 DJP. Miałyby one powstać na działkach liczących około 20 hektarów, położonych na terenie miejscowości Włodki i Kobylany Górne. Mieszkańcy obawiają się jednak, że to dopiero początek i w przyszłości doszłoby do dalszej rozbudowy uciążliwych dla otoczenia obiektów. Życie w rejonie ferm byłoby bardzo uciążliwe, ludzie obawiają się smrodu, spadku wartości nieruchomości i tego, że cała okolica zostanie zniszczona.
Mieszkańcy rozpoczęli protest, o planowanych inwestycjach dyskutowano na majowej sesji Rady Gminy Repki, a w czwartek, 21 maja we Włodkach gościli przedstawiciele TVP Warszawa i o sprawie rozmawiano w programie transmitowanym na żywo. W programie wzięli udział m.in. wójt gminy Repki Apolonia Stasiuk, radni Włodzimierz Zawadzki i Krzysztof Darczuk, a w imieniu protestujących wypowiadali się sołtys wsi Włodki Ireneusz Gałecki, sołtys Kobylan Górnych Sebastian Iliński oraz Wojciech Cichoński, Sławomir Gałecki, Andrzej Miazio.
Bardzo istotny argument, jaki podnoszą protestujący, to sprawa zużycia wody.
- W takich miejscach nie produkuje się żywności, raczej należałoby powiedzieć, że produkuje się paszę dla ludzi. Otoczenie zostanie zniszczone, będziemy mieć kilka dużych kurników na pustyni – podkreśla Wojciech Cichoński, jeden z inicjatorów projektu. To mieszkaniec, który złożył wniosek o to, by być stroną w tej sprawie. - Inwestycja planowana jest w odległości około 7 kilometrów od ujęcia wody dla całej gminy, zaopatrujące kilkadziesiąt wsi. Pobór wody, który ma tu być, wpłynie na utrudnienie dostępu do wody, pogorszenie jej jakości i obniżenie poziomu wód gruntowych. Cały tzw. ślad wodny związany z produkcją jednego brojlera – od produkcji paszy, jej dowozu, chowu i uboju – to 4400 litrów wody. O tym się nie mówi, a to ogromna ilość. Ze złożonej w gminie dokumentacji wynika, że inwestor planuje budowę 8 studni głębinowych, pobór wody będzie ogromny – wyjaśniał.
Rolnicy z gminy Repki już teraz skarżą się, że pobór wody jest ogromny i zdarzają się przerwy w jej dostawie.
Do tego mieszkańcy podkreślają, że okolica jest cenna kulturowo i przyrodniczo – wokół są torfowiska, staw, ostoja zwierzyny – saren i zajęcy, są chronione ptaki, jak błotniak łąkowy, płazy.
Wójt gminy Repki Apolonia Stasiuk podkreśla, że procedowanie wniosków inwestorów jest na wstępnym etapie.
- Informujemy mieszkańców o tym, co dzieje się w tej sprawie. Trwają procedury administracyjne – wyjaśnia pani wójt. - Do Urzędu Gminy Repki wpłynęły cztery wnioski z raportami o wydanie decyzji środowiskowych w niewielkiej odległości od siebie. Jako urzędnicy nie jesteśmy w stanie oszacować skali tej produkcji na nasze środowisko, wodę, gleby i dlatego zwróciliśmy się do instytucji państwowych o wydanie opinii przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska, PGW Wody Polskie, Państwowego Powiatowego Inspektora Sanitarnego, a w przypadku ferm drobiarskich skierowaliśmy wniosek do Urzędu Marszałkowskiego w celu uzyskania pozwolenia zintegrowanego. Czekamy na opinie tych instytucji i szczegółowe informacje. Weźmiemy pod uwagę każdy dokument, także sprzeciwy mieszkańców, które wpłynęły już do Urzędu Gminy -– dodaje.
Wójt zapewniła, że musi działać zgodnie z prawem, ale „zrobi wszystko, by chronić naszą okolicę”.
Protestujący podkreślają, że wpływ inwestycji nie ogranicza się tylko do ich miejscowości, ale skutki inwestycji, jeśli powstaną, odczują też osoby z dużych obszarów gminy Repki.
Mieszkańcy zapowiadają, że będą walczyć o to, by inwestycja nie powstała. Zbierają podpisy pod protestem i podejmują działania, które mają zablokować powstanie inwestycji. Zaznaczają, że teren gminy Repki ma charakter rolniczy i nie mają nic przeciwko prowadzeniu gospodarstw. Są jednak przeciwni budowom przemysłowych ferm.
Do sprawy będziemy wracać.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Ludzie, nie dajcie się! Brońcie swojej ziemi i pięknych miejsc! Cwaniacy postawią smroda a sami mieszkają gdzieś indziej. Dobrze powiedział pan Wojciech produkują paszę dla ludz, g**** którego jeść się nie powinno! Tylko kasa się liczy nic innego!
Nie będą produkować oni będą inni , i dalej to będzie pasza
Najważniejsze to zebrać podpisy od właścicieli przyległych działek i po zabiegu . I jak będą wz niech wniosą sprzeciw no chyba że plylegle działki się zgadzają to będzie ciężej.
to przynajmniej smrodu nie będą mieli pod swoim domem
Walczcie dzielnie! Powodzenia! Niestety w innych gminach brakuje grupy odważnych ludzi są tylko jednostki które głośnio potrafią się sprzeciwiać włodarzy gmin całe g obchodzą bo liczy się dla nich kasa!!! Np. Gmina Sabnie "pachnie" fermami.... i nikogo tam zasoby wody nie obchodzą a tym bardziej ludzie tam mieszkający.
Najlepsze jest to że szef lokalnej Solida nosci jest inwestorem .
Najpierw wycięli drobnych,a teraz budują molochy
Ludzie, nie dajcie się! Brońcie swojej ziemi i pięknych miejsc! Cwaniacy postawią smroda a sami mieszkają gdzieś indziej. Dobrze powiedział pan Wojciech produkują paszę dla ludz, g**** którego jeść się nie powinno! Tylko kasa się liczy nic innego!
Nie będą produkować oni będą inni , i dalej to będzie pasza
Najważniejsze to zebrać podpisy od właścicieli przyległych działek i po zabiegu . I jak będą wz niech wniosą sprzeciw no chyba że plylegle działki się zgadzają to będzie ciężej.