Wielu może to zdziwić, ale lubię Hołdysa. Przy jego piosenkach bawiłem się na maturze, towarzyszyły nam one na wielu prywatkach. Lata mijają, a Hołdys bawi niezmiennie.
Wielu może to zdziwić, ale lubię Hołdysa. Przy jego piosenkach bawiłem się na maturze, towarzyszyły nam one na wielu prywatkach. Lata mijają, a Hołdys bawi niezmiennie.
Choć już nie muzycznie, bowiem od lat zespół Perfect wspaniale radzi sobie bez niego. Ale natury nie zmienisz. Muzyk jest muzykiem. Przyzwyczajenie, że ludzie tańczą tak, jak się im zagra pozostaje. Hołdys został więc publicystą i teraz pisze, jak ma być. To znaczy, jak on by chciał, żeby było. W tej konwencji napisał artykuł do "Newsweeka", w którym skrytykował niemożności opozycji. Artykuł okazał się tak dobry, że redakcja go nie zamieściła. Dlatego w internecie zamieścił go Hołdys osobiście, co wywołało euforię w redakcji Michnika. "Najważniejszy artykuł tego roku" - pisali.
A co napisał Hołdys? A to, że opozycja nie istnieje. Nie działa, nie proponuje własnych rozwiązań. Po prostu jej nie ma. Przyznacie, że to odkrycie urasta do miary Kopernikowskiego, jeśli pamiętamy, że ma miejsce wśród dziennikarzy z ulicy Czerskiej. Tak Hołdys otworzył im okno i zdali sobie sprawę, że jest dzień. Zrozumieli, że tylko wyśmiewany przez lata PiS, potrafił stworzyć szeroką opozycję wobec "tłustych kotów" (określenie Tomasza Lisa) z PO i PSL, której dziś nie sposób powtórzyć. A przynajmniej nie tymi ludźmi.
Mamy demokrację. A w demokracji opozycja jest potrzebna, rozsądna krytyka jest potrzebna i debata. Tymczasem u nas lider opozycyjnej PO ze swej przeciekającej łódki wyrzuca za burtę najtłustszych (Michał Kamiński), a lider opozycyjnej .Nowoczesnej łapie wpadkę za wpadką. Lider opozycyjnego KOD zaś przychodzi na pogrzeby zupełnie mu nieznanych bohaterów narodowych (Kijowski nie potrafił powiedzieć, jak miała na nazwisko "Inka") i dziwi się, że jest z nich wypraszany. "Ale w koło jest wesoło" - aż chciałoby się zacytować dawny szlagier Hołdysa.
Z tego wszystkiego nie dziwi, że podopieczni Petru otwierają w Siedlcach biuro, do którego nikt nie zagląda. Od lat pracownicy stołecznych firm są zainteresowani działką za miastem, gdzie mogą sobie odetchnąć, nieniepokojeni. A Hołdys, jak przed laty. Uprawia rock and roll - co po polsku znaczy "kołuj się i kręć".
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze