- Po 35 latach pracy w tym zakładzie na mój rachunek wpływa 1600 zł. Takie są zarobki w sokołowskim szpitalu ? skarżyła się w starostwie szefowa Solidarności w SP ZOZ Jadwiga Bałkowiec.
- Po 35 latach pracy w tym zakładzie na mój rachunek wpływa 1600 zł. Takie są zarobki w sokołowskim szpitalu ? skarżyła się w starostwie szefowa Solidarności w SP ZOZ Jadwiga Bałkowiec.
O sytuacji finansowej, głównie pielęgniarek, dyskutowano podczas posiedzenia Komisji Zdrowia i Spraw Społecznych Rady Powiatu Sokołowskiego, w poniedziałek, 22 stycznia.
Dostały od ministra
Dyrektor SP ZOZ w Sokołowie Podlaskim Ewa Wojciechowska wyjaśniała na spotkaniu, że według najnowszych danych, rok 2015 zakład zamknął ?niewielkim plusem?. Ale dyskusja skoncentrowała się wokół zarobków w szpitalu. Odpowiadając na pytanie radnego Mariana Kocia pani dyrektor przyznała, że podwyżki dla pielęgniarek w wysokości 400 zł miesięcznie ? zarządził poprzedni minister zdrowia, jeszcze przed wyborami. Rząd wówczas nie zagwarantował jednak na nie dodatkowych funduszy z budżetu państwa, mają być wypłacone przez NFZ, zatem z pieniędzy i tak przeznaczonych na cele związane z leczeniem pacjentów. W tej sprawie nadal trwają dyskusje pomiędzy resortem zdrowia a NFZ. (...)
? U nas w szpitalu wszystkie panie pielęgniarki dostały podwyżkę. Co do pozostałych pracowników, m.in. personelu technicznego, sytuacja jest trudna - mówiła. - Trwają negocjacje ze związkami zawodowymi, nie przyniosły one kompromisu. Będziemy jeszcze analizować koszty w zakładzie i możliwości, być może do rozmów jeszcze wrócimy - dodała.
Tyle, co sprzątaczki
Na słowa dyrektor Wojciechowskiej zareagowała obecna na sali Jadwiga Bałkowiec, szefowa NSZZ Solidarność w szpitalu. ? Chciałam się odnieść do tych negocjacji, o których pani mówiła. Propozycja pani dyrektor dla związków zawodowych była wręcz żenująca ? oceniła. ? Przypomnę, że w 2013 roku kosztem pracowników pozyskano konkretne korzyści dla zakładu. Każdy pracownik zrzekł się części swojego wynagrodzenia, chciałabym wiedzieć, ile z tego zyskał szpital? ? pytała
- Około 70 tys. zł miesięcznie ? odparła Ewa Wojciechowska.
- Cała załoga przychyliła się wówczas do prośby pani dyrektor w związku z trudną sytuacją SP ZOZ, oddała po 200 zł ze swoich płac, a dziś jest to zapominane i wyciszane. W jakiej sytuacji są pracownicy? Po 35 latach pracy w tym zakładzie na mój rachunek wpływa 1600 zł, takie faktycznie są płace. W lipcu, kiedy wejdzie stawka minimalna 12 zł za godzinę, nasze pobory wyrównają się z płacami osób sprzątających w szpitalu ? podkreśliła Jadwiga Bałkowiec. ? Propozycja pani dyrektor podczas negocjacji była taka, że dostaniemy 100 zł miesięcznie, pod warunkiem, że zrezygnujemy z funduszu socjalnego na minimum 3 lata. To nie do przyjęcia, jak w ogóle można w ten sposób do załogi podchodzić? ? pytała. ? To dla nas upokarzające, kiedy prosimy o pieniądze, bo zwyczajnie nie mamy za co żyć. Te pani sukcesy w szpitalu są dzięki załodze ? dodała. Przypomniała też, że pracownicy z Siedleckiego Szpitala Wojewódzkiego, którzy na podobną obniżkę płac zgodzili się 3 lata temu, właśnie odzyskali część zawieszonego wówczas wynagrodzenia.
(...)
1,5 mln rocznie
(?) Dyrektor Ewa Wojciechowska na posiedzeniu podkreśliła, że pod koniec 2012 r. obniżenie poborów pracowników było jedynym wyjściem, które mogło uratować zakład.
- Jestem za to bardzo wdzięczna. Ale przedstawiałam wyliczenia na zebraniach. Oddanie wszystkim pracownikom po 100 zł i utrzymanie funduszu socjalnego, który w 2015 r. wynosił 530 tys. zł zwiększyłoby koszty funkcjonowania zakładu o 1,5 mln zł. (?) Nie wiem, czy mogę się tak rządzić w SP ZOZ i generować 1,5 mln zł straty tylko z poborów. Może to zarząd powiatu powinien przedyskutować tę sprawę i ewentualnie podjąć decyzje ? wyjaśniała.
BOŻENA GONTARZ
Cały tekst w papierowym wydnaniu Życia Siedleckiego z 26 lutego
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze