Reklama

Ratowanie przez czepianie sznura na szyję? Kredyt na 25 mln zł i program naprawczy dla sokołowskiego szpitala.

Rada Powiatu Sokołowskiego na sesji 25 listopada zajęła się programem naprawczym dla SP ZOZ w Sokołowie Podlaskim. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że posiedzenie zostało tak poprowadzone, by opozycyjny radni nie uzyskali odpowiedzi na wszystkie pytania, które zadawali, a górę nad merytoryczną dyskusją wzięły kłótnie. A sytuacja SP ZOZ zaczyna być wręcz tragiczna...

Była komisja, trwa konkurs na dyrektora SP ZOZ

Przypomnijmy, że temat programu naprawczego był poruszany na Komisji Zdrowia, Oświaty i Spraw Społecznych Rady Powiatu Sokołowskiego 18 listopada. Odbyła się 3,5-godzinna dyskusja. Pełniący obowiązki dyrektora SP ZOZ Mariusz Martyniak wyjaśniał, że bez kredytu zakład nie będzie w stanie regulować dalszych zobowiązań i wejdzie do niego komornik. Mowa była o pożyczeniu aż 25 mln zł, by spłacić zobowiązania sięgające blisko 16 mln zł. Rada Społeczna SP ZOZ, w skład której wchodzą m.in. przedstawiciele samorządów z powiatu, a która miała zaopiniować kwestię kredytu, nie zajęła stanowiska bo na posiedzeniu w tej sprawie nie było kworum. Nadmienić należy, że Mariusz Martyniak, który przyszedł z Mińska Mazowieckiego, gdzie był dyrektorem tamtejszego SP ZOZ przez 6 lat, pełni obowiązki dyrektora sokołowskiego SP ZOZ od 1 sierpnia. W dniu, kiedy odbywała się sesja, 25 listopada, zarząd powiatu ogłosił konkurs na to stanowisko, zainteresowani mogą zgłaszać swoje kandydatury do 5 grudnia.

Część poruszanych na komisji kwestii opisaliśmy tu:

Reklama

Co zakłada program naprawczy?

Dokument ma 46 punktów, które mają być zrealizowane w latach 2025-2026. Chodzi m.in. o reorganizację oddziałów szpitalnych oraz Ambulatoryjnej Opieki Specjalistycznej, odbudowę POZ, ścisły nadzór nad polityką zakupową, nad dystrybucją leków, oczekiwane są też zmiany związane z finansowaniem ochrony zdrowia przez państwo.

- To, że staramy się ustabilizować sytuację finansową znaczy tylko tyle, że szpital nadal funkcjonuje, na zasadach takich, jak wcześniej. Jest dostępność do poradni i do leczenia. Proszę się nie martwić, że trzeba jechać gdziekolwiek indziej. Szpital w Sokołowie funkcjonuje i funkcjonował będzie oraz świadczył usługi – jak nie lepiej, to na pewno nie gorzej - mówił p.o. dyrektora Mariusz Martyniak, rozpoczynając omawianie dokumentu.

Reklama

Ale dodać należy, że mimo realizacji działań, które przewiduje program naprawczy dla sokołowskiego szpitala stratę na 2025 złożono w wysokości 15 mln zł, a na rok 2026 – 10 mln zł.

Dlaczego strata tak gwałtownie wzrosła?

Zaplanowana na ten rok strata SP ZOZ w Sokołowie Podlaskim miała wynieść 4,95 mln zł. W maju zmieniły się władze samorządowe, w czerwcu zdecydowały się one zwolnić dotychczasowego dyrektora SP ZOZ Sławomira Marchela. Zakładem do 1 sierpnia, kiedy przyszedł Mariusz Martyniak, kierował zastępca dyrektora ds. lecznictwa Robert Najfeld. W czerwcu stratę zwiększono do 13,5 mln zł, a w listopadzie – do 15,9 mln zł.

Reklama

Radni opozycyjnego klubu PiS na komisji dopytywali, dlaczego ta strata tak gwałtownie wzrosła, o niemal 10 mln. Na sesji dyrektor tłumaczył to z jednej strony niedoszacowaniem kosztów, z drugiej – zmniejszeniem kontraktu przez NFZ o 2,5 mln zł.

W listopadzie strata wzrosła o kolejne miliony, z uwagi na kwestię pozwów byłych i obecnych pracowników oraz przekazanie dla powodzian kombinezonów, które szpital pozyskał w czasie pandemii COVID-19, a które leżały nieprzydatne w magazynach.

Każdego miesiąca w SP ZOZ brakuje 1,1 mln zł do zbilansowania kosztów i przychodów.

Reklama

Pytania hurtem, odpowiedzi wybiórczo

W dyskusji nad dokumentem podczas poniedziałkowej sesji, przewodniczący rady Jarosław Puścion zarządził, że zainteresowani zabraniem głosu mają się zgłosić na samym początku, bo później, w trakcie debaty takiej możliwości już nie będzie. Gdy radny Jacek Odziemczyk usiłował pytać o powody, usłyszał od Jarosława Puściona „bo taka jest decyzja przewodniczącego”. Dodał, że radni mają zadać wszystkie swoje pytania, a później zbiorczo odniesie się do nich p.o. dyrektora. Argumenty Jacka Odziemczyka, że lepszą formą byłoby odnoszenie się do poszczególnych pytań na bieżąco, zostały zlekceważone. - To nie jest forum dyskusyjne, to jest posiedzenie rady – stwierdził przewodniczący. Słów Jacka Odziemczyka, że jednak rada jest pewnym forum dyskusyjnym, a radni podejmują ważne decyzje, nie potraktował jako uzasadnienia do zmiany decyzji.

Jacek Odziemczyk wyjaśnił, że po komisji rozmawiał z większością członków poprzedniego zarządu powiatu i byłym dyrektorem Sławomirem Marchelem i byli oni tak radykalnym zwiększeniem straty SP ZOZ zaskoczeni i zdziwieni. Radny przeanalizował szczegółowo dokumenty finansowe szpitala, jeszcze 7 czerwca strata była na planowanym wcześniej poziomie, a zaraz po odwołaniu dyrektora, również w czerwcu, została zwiększona o niemal 10 mln zł. Radny zarzucał władzom powiatu, że o tej ogromnej kwocie straty radni powiatowi długo nie wiedzieli, dowiedzieli się dopiero na sesji 30 września, a formalnie dostali dokumenty w listopadzie. Pytał, kiedy wiedzę powziął zarząd powiatu. Jacek Odziemczyk dopytywał też o wiele szczegółowych kwestii – m.in. o prognozy bilansu SP ZOZ, jakie będą efektem planu naprawczego, niezapłacone nadwykonania z NFZ. Dziwił się, że strata w II półroczu w SP ZOZ zawsze malała, a w tym roku rośnie błyskawicznie; pytał o możliwość budżetowania poszczególnych oddziałów. - Zadaje pan pytania z tezą – skomentował przewodniczący Puścion.

Reklama

Dyrektor Martyniak wskazał, że o stracie 13,5 mln zł dowiedział się drugiego dnia, gdy przyszedł do pracy. Poinformował zarząd, następstwem było spotkanie starosty i wicestarosty z pracownikami szpitala.

To przewodniczący decyduje, kto głos zabierze

Odpowiedzi na pytania trudno uznać za wyczerpujące, choć Mariusz Martyniak do nich się odniósł, w części bardzo szczegółowo. Próby dopytywania i prośby o doprecyzowanie informacji ucinał przewodniczący Puścion. Doszło do słownych przepychanek z radnym Odziemczykiem.

- Panie dyrektorze, proszę o udzielenie odpowiedzi i niezwracanie uwagi na to, co mówi radny Jacek Odziemczyk – takie kuriozalne słowa padły w pewnym momencie z ust przewodniczącego, który ogłosił przerwę, aby „radny Odziemczyk się uspokoił”. Po przerwie Jarosław Puścion zacytował zapisy statutu powiatu sokołowskiego dotyczące zabierania głosu przez radnych. Wynika z nich, że decydujące znaczenie ma tu decyzja przewodniczącego rady.

Reklama

Szpital weźmie 25 mln zł pożyczki w „parabanku”. Zdecydował p.o. dyrektora.

Radny Sylwester Rytel-Andrianik pytał o pożyczkę dla SP ZOZ. Podkreślił, że radni w zasadzie zostali postawieni przed faktem dokonanym, bo z informacji przekazanej na komisji wynikało, że umowa już została podpisana, a pożyczka zaciągnięta. - Kto podjął decyzję o zaciągnięciu tej pożyczki? Czy zarząd powiatu wyraził na to zgodę? Kto weźmie odpowiedzialność w przypadku, gdy plan naprawczy nie będzie wdrażany? - pytał.

- Decyzję o wzięciu pożyczki, o podpisaniu umowy podjąłem ja – wyjaśniał Mariusz Martyniak. - Jest to zgodne ze statutem i ustawą, jeśli chodzi o uprawnienia. Opinia Rady Społecznej SP ZOZ wymagana jest w przypadku kredytu, a my zaciągamy pożyczkę. Ja ponoszę za to odpowiedzialność – zaznaczył.

Reklama

Radni już wcześniej podkreślali, że pożyczka zawierana jest z instytucją, którą nazwać należy „parabankiem”. Koszty pożyczki w wysokości 25 mln zł wynoszą 6 mln zł, łącznie więc oddać będzie trzeba 31 mln zł.

Wątek ten podsumował radny Zygmunt Żyluk. - Dzisiaj byłem zaproszony na Komisję Gospodarczą Rady Gminy Repki, pracują w niej wszyscy radni. Byłem pytany o sytuację w szpitalu, na tyle na ile mogłem udzieliłem informacji. Władze gminy Repki prosiły o przekazanie, że są mocno zaniepokojone sytuacją związaną z 25 milionami kredytu i 6 mln odsetek. To naprawdę mocno wybrzmiało, pytali się, co będzie dalej. Powiedzieli, że ta kwota jest nie do udźwignięcia przez SP ZOZ. Były tam jeszcze inne sprawy poruszone, ale nie znałem szczegółów – dodał radny Żyluk.

Reklama

Ile w rzeczywistości żądają pielęgniarki?

Radny Sławomir Hardej poruszył temat roszczeń pracowników.

- Pan na samym początku mówił, że przystąpił do negocjacji z pracownikami, którzy wystąpili do sądu. Moje pytanie brzmi: o jakie kwoty wystąpili pracownicy szpitala? Pan mówił o jakichś wnioskach. W planie założył pan 15 mln zł na ewentualnie następne roszczenia. Chciałbym, żeby dziś pan jasno powiedział: na jaką kwotę złożyli pozwy pracownicy. Miał pan się z nimi spotykać, czy mediacje i koszty ugody też pan wziął pod uwagę? – pytał.

- Roszczenia pracownicze to 2,69 mln zł. To wartość wynikająca z przepisów. Negocjacje miały miejsce, ustaliliśmy przyzwoity poziom, satysfakcjonujący zarówno zakład, jak i pracowników, pod jednym warunkiem: że byłyby na to pieniądze. Nie mogę mówić o tym, co jest objęte tajemnicą negocjacji. Nie mogę spełnić nawet tak dobrych warunków, bo skutek finansowy jest ten sam, ale ryzyko inne. Jeśli w stosunku do tej grupy zostanie zawarta ugoda, nie mając środków na zabezpieczenie ugody, musiałbym traktować wszystkich pracowników w ten sam sposób. Gdybym zrobił inaczej, byłoby to nierówne traktowanie. Jeśli zawrzemy ugody z pielęgniarkami, to kolejna kwestia - co z pracownikami administracji? - pytał retorycznie p.o. dyrektora SP ZOZ.

Reklama

W dalszej części dyskusji przewodniczący Rady Społecznej SP ZOZ Maciej Osiński zwrócił uwagę, że roszczenia pielęgniarek pojawiły się już w lipcu 2021 r., jednak ani ówczesny dyrektor SP ZOZ, ani nikt z poprzedniego zarządu powiatu nie podjął z nimi rozmów. - To budzi poważne wątpliwości, są rzeczy o których dowiedzieliśmy się my, ale też chyba wy – dodał, zwracając się do radnych opozycji.

"Miał być strumień pieniędzy, jest obcięty kontrakt"

Szef klubu PiS Piotr Woźniak pytał o zmniejszenie funduszy przez NFZ o 2,5 mln zł. - W momencie , gdy zawiązywaliście koalicję rządzącą w powiecie mówiliście, że pokłosiem tej koalicji będzie płynięcie środków z UE, KPO, krajowych itd. Rządzicie państwo od maja, a w czerwcu dowiadujemy się, że o 2,5 mln mamy zmniejszony kontrakt z NFZ. Z czego to wynika? – pytał.

Reklama

Pojawiły się rozbieżności w tym o to, jak pytanie zrozumiał Jarosław Puścion, a jak Mariusz Martyniak.

- Zmniejszenie wynika to z tego, że szpital nie wykonał kontraktu zgodnie ze wzorem. W planie naprawczym jest nowe przeliczenie i uzyskanie kontraktu powinno skutkować odzyskaniem pieniędzy straconych w zeszłym roku – odparł szef SP ZOZ.

- Ta dyskusja poszła w tym kierunku, że my przyszliśmy w maju i tak naprawdę przez miesiąc doprowadziliśmy do takiej sytuacji, że wszyscy są zaskoczeni. Gdzie jest poprzednia starosta pani Sadowska? Widzę ją na uroczystościach, a na sesje nie przychodzi. Na wiele pytań mogłaby udzielić odpowiedzi. Poczekajmy do wyboru dyrektora, trzeba będzie przeprowadzić audyt i wiele odpowiedzi uzyskamy – mówił wicestarosta Zbigniew Czerkas.

Zaznaczmy - starosta w poprzedniej kadencji, a obecnie radna Elżbieta Sadowska była jedyną nieobecną na poniedziałkowej sesji.

Wiele było mówienia o historii zadłużenia

Podczas sesji Piotr Woźniak zaznaczył, że choć jest radnym pierwszej kadencji, ciągle wraca temat historii finansów sokołowskiego SP ZOZ. Podkreślił, że już w 2011 r. sytuacja była ciężka i zadłużenie sięgało 5 mln zł. Później, była mowa o przeroście zatrudnienia, w czasie dwóch kadencji obecnej koalicji rządzącej zadłużenie wzrosło do 13 mln zł. - Później czytaliśmy artykuł pana Zbigniewa Czerkasa o kredycie 8 mln zł i o tym, że ten szpital trzeba ratować. Moje pytanie brzmi: czy pigułką na wyleczenie tego szpitala jest wzięcie kredytu na 25 mln zł w parabanku, na weksel? Czy tak wygląda ratowanie tego szpitala? - pytał radny Woźniak.

- Rządziliście, mogliście decydować, mieliście swój plan naprawczy. Teraz wszyscy jesteście zaniepokojeni tą sytuacją, natomiast jak rządziliście, tego niepokoju nie było. Niepokój powstał po zmianie władz – skomentował wicestarosta Zbigniew Czerkas.

- Ja po prostu przekazałem to, co powiedział pan do mediów. Chciał pan rozmawiać o historii, to ją przekazałem – odparł Piotr Woźniak.

Później do historii wrócił przewodniczący Jarosław Puścion. Z chirurgiczną precyzją wyliczył, jaki wynik finansowy osiągał SP ZOZ od 2021 r. A było to: w 2010 r. - 20 tys. zł zysku; 2011 – strata 3,576 mln zł; 2012 – strata 5,26 mln zł; 2013 r. - 1,38 mln zł straty; 2014 – 731 tys. zł straty; 2015 – 201 tys. zysku; 2016 – strata 925 tys. zł; 2017 – 1,12 mln zysku; 2018 – strata 1,67 mln zł; 2019 r. - strata 1,86 mln zł; 2020 r. - 756 tys. zł straty; 2021 0 375 tys. zł straty; 2022 – strata 3,16 mln zł; 2023 r. - strata 6,44 mln zł. Przewodniczący wyliczył, że 8-letnie rządy koalicji PSL-PO wygenerowały 13,56 mln zł straty, a na 5 lat rządów PiS przypada 12,67 mln zł strat.

W podsumowaniu stwierdził, że choć w historii SP ZOZ było kilka planów naprawczych, to żaden z nich nie został zrealizowany.

W sprawie programu naprawczego głosowania nie było. Radni głosowali za uchwała w sprawie wyboru biegłego rewidenta, który zbada sprawozdanie SP ZOZ, wszyscy ten projekt poparli, a głosowało 12 radnych.

Całą sesję, z pełną dyskusją, obejrzeć można na stronie powiatu.

„Ratowanie przez czepianie sznura na szyję”

W piątek, 29 listopada, materiał o sytuacji szpitala wyemitowany został w „Kurierze Mazowieckim” TVP Warszawa. Występujący w nim radny Piotr Woźniak użył mocnego określenia - „25, czy 27 mln zł zaciągniętych w instytucji, która ponoć jest parabankiem, no to mogę pogratulować zarządowi powiatu i rządzącym, że w ten sposób chcą ratować szpital. Jest to raczej ratowanie przez czepianie sznura na szyję i utopienie – podkreślił. Dyrektor Martyniak wypowiedzieć się nie chciał.

Nie wybieramy króla, tylko radnych! KOMENTARZ

Radni powiatowi, miejscy, czy gminni, wybierani w wyborach samorządowych mają mandat od mieszkańców. Ich zadaniem jest reprezentować ich interesy i dbać o wspólne dobro, zarządzając jak najlepiej majątkiem oraz podlegającymi samorządowi instytucjami. W tej kadencji Rady Powiatu Sokołowskiego, ale i Rady Miejskiej w Sokołowie można czasem odnieść wrażenie, że komuś pomyliły się epoki oraz role i uważa, że w wyniku wyborów został monarchą absolutnym! Prawo do tego, by radny mógł swobodnie się wypowiedzieć na sesji w tak ważnej sprawie, jak losy szpitala, powinno być szanowane! Zamykanie ust na siłę zawsze przynosi odwrotny efekt!

Miejsce zdarzenia mapa Sokołów Podlaski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 30/11/2024 17:22
Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    Radni żyrantami jakaś musi być - niezalogowany 2024-11-30 18:33:21

    Kredyt dałbym tylko pod warunkiem odpowiedzialności radnych którzy zostają żyrantami. Wówczas zastanowią się po co przyszli do urzędu.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Rozebrali co się da - niezalogowany 2024-11-30 18:36:49

    Radni wsadzali swojego dyrektora a następnie wydzwaniali "Panie dyrektorze tam się zgłosi córeczka proszę gdzieś wsadzić".

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Czas wziąć się za naprawę - niezalogowany 2024-11-30 18:42:55

    Zwolnić wszystkich i na drugi dzień zatrudnić tylko potrzebnych. Szwędaczom i ludziom z biurokracji protegowanym podziękować

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama

Najnowsze