Nadzwyczajna sesja rady powiatu miała być krótka i poświęcona oświacie, skończyła się kłótniami o szpital. Władze powiatu i dyrekcja szpitala z jednej strony oczekują od senatora Waldemara Kraski, że pozyska pieniądze dla placówki, a z drugiej… Starosta Leszek Iwaniuk atakuje parlamentarzystę agresywnym oświadczeniem, a dyrektor Ewa Wojciechowska proponuje, żeby… zwolnił się ze szpitala.
Nadzwyczajna sesja rady powiatu miała być krótka i poświęcona oświacie, skończyła się kłótniami o szpital. Władze powiatu i dyrekcja szpitala z jednej strony oczekują od senatora Waldemara Kraski, że pozyska pieniądze dla placówki, a z drugiej… Starosta Leszek Iwaniuk atakuje parlamentarzystę agresywnym oświadczeniem, a dyrektor Ewa Wojciechowska proponuje, żeby… zwolnił się ze szpitala.
Tym razem nie opublikujemy całego oświadczenia, jakie na koniec nadzwyczajnej sesji w poniedziałek, 27 lutego, przedstawił starosta Leszek Iwaniuk. Po pierwsze dlatego, że w naszej ocenie zostało ono odczytane tylko dlatego, że na posiedzeniu byli przedstawiciele mediów i służyło podgrzaniu konfliktu, którego nasi czytelnicy najwyraźniej mają już dość. Po drugie dlatego, że nie było na sali adresata tegoż oświadczenia, czyli senatora Waldemara Kraski (sprawdziliśmy, że zaproszenia na sesję nie dostał). A obmawiać kogoś za plecami jest zwyczajnie nieładnie.
Na sesji znów były spory o to, kto zerwał negocjacje w sprawie wynagrodzeń w szpitalu: związki zawodowe czy dyrekcja. Radny Marian Koć po raz kolejny upominał się o interesy „poniewieranych”, najsłabiej zarabiających pracowników, którzy ponad 3 lata temu oddali „wdowi grosz” na ratowanie placówki i bezskutecznie czekają na zwrot choćby części oddawanych co miesiąc pieniędzy. Były mniejsze i większe złośliwości, zakończone apelem radnego Jacka Odziemczyka, by nie robić ze związkowców z „Solidarności” czarnej owcy, którą obciąża się całą winą za kłopoty szpitala.
„Kluczowa” rola senatora
Najistotniejszej na całej sesji informacji udzieliła jednak dyrektor SP ZOZ Ewa Wojciechowska, odpowiadając na pytanie radnej Ewy Kraski. Sokołowski szpital otrzyma 1,2 mln zł z NFZ za nadwykonania wypracowane w 2016 roku. Nadwykonań było w sumie ok. 2 mln, NFZ nie zapłacił więc wszystkiego. Jest jeszcze szansa, że jakieś pieniądze z tego tytułu do szpitala wpłyną, ale trudno mówić o konkretach. Zapłata ma ten skutek, że strata szpitala za 2016 r. zmniejszyła się do ok. 900 tys. zł. Konieczne będzie jednak wdrażanie planu naprawczego.
Jednak piszący oświadczenie dla starosty chyba nie przewidział, że nadwykonania zostaną zapłacone. Bo na sesji Leszek Iwaniuk znów oskarżał senatora Waldemara Kraskę, że tematem się nie interesuje. Wrócił do sprawy apelu rady powiatu w sprawie zapłaty nadwykonań. Twierdził, że pisemnie odpowiedzieli na niego posłowie Krystyna Pawłowicz, Teresa Wargocka i Krzysztof Tchórzewski, a senator Kraska miał go nazwać „polityczną hucpą”. Ani słowa o tym, że nadwykonania jednak w dużej części zostały zapłacone. O swoich działaniach i spotkaniach z przedstawicielami ministerstwa zdrowia i NFZ w sprawie zapłaty wykonane ponad limit świadczenia Waldemar Kraska informował na konferencji prasowej 19 grudnia. Rozmawiałam też o tym z senatorem m.in. 13 lutego. Za każdym razem parlamentarzysta podkreślał, że pieniądze z tego tytułu do szpitala wpłyną, a spotkania służą temu, żeby NFZ wypłacił ich jak najwięcej.
- Zaangażowanie senatora Waldemara Kraski w sprawę zapłaty nadwykonań dla mazowieckich szpitali, ze szczególnym uwzględnieniem szpitali powiatowych było kluczowe - podkreśla Krzysztof Żochowski, dyrektor SPZOZ w Garwolinie i wiceprezes Ogólnopolskiego Związku Pracodawców Szpitali Powiatowych. - Wielokrotnie mówił o tym dyrektor Mazowieckiego Oddziału NFZ Filip Nowak. Są pewne rzeczy, które robi się w świetle jupiterów, ale są i sprawy, które rozwiązuje się w zaciszu gabinetów. Senator Waldemar Kraska i wicemarszałek Senatu Maria Koc przez wiele miesięcy byli naszymi największymi sojusznikami w rozmowach w sprawie zapłaty nadwykonań – dodaje.
10 lutego na spotkaniu z dyrektorami szpitali szef mazowieckiego NFZ dziękował senatorowi Krasce za starania o pieniądze na zapłatę nadwykonań na Mazowszu. Ewa Wojciechowska też na tym spotkaniu była. Słów tych nie słyszała, czy słyszeć nie chciała?
„Zły Kraska”
W poniedziałek, kolejny raz starosta mówił, jak to inni parlamentarzyści działają dla dobra placówek medycznych na swoim terenie, pomagają pozyskiwać pieniądze. - Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby pan senator zachował się podobnie - oświadczył Leszek Iwaniuk. Ale „zły senator Kraska”, który w dodatku jest pracownikiem sokołowskiego szpitala tylko „atakuje”, „jest przeciwnikiem placówki”, „zapomina o prawdzie”, „nie widzi sukcesów”, a przez jego działania „szpital traci renomę”. Podobno ten „zły Kraska” - pracujący w pogotowiu ratunkowym - był też wielkim przeciwnikiem lokalizacji w Sokołowie bazy LPR.
O tym, oczekiwanym od senatora „worku pieniędzy dla szpitala” była już niedawno mowa. Solą w oku jest 5 mln zł, które w grudniu dostał z rządowej dotacji szpital w Mińsku Mazowieckim. - Tam budowa ciągnęła się wiele lat i trzeba to było wreszcie zakończyć. W sokołowskim szpitalu taka inwestycja też jest pilnie potrzebna i ja na pewno pomocy w pozyskaniu pieniędzy na ten cel nie odmówię - podkreślał 13 lutego Waldemar Kraska. - Tylko że u nas były m.in. pomysły, że może ściągnie się jakieś kontenery i w nich zrobi sale operacyjne, jak w wojsku. A to chyba jakieś nieporozumienie. Czy jest konkretny projekt i wniosek, któremu jest potrzebne wsparcie, odpowiednia dokumentacja? Czy może tylko oczekiwania wobec mnie, że przywiozę skądś miliony i coś się jakoś tam zrobi? - pytał. - Niech powiat coś zacznie, my to skończymy – zapewniał.
Oszczędzić na senatorze…
Z senatorem - pracownikiem szpitala sytuacja wygląda ciekawie także z innego powodu.
Dyrektor Ewa Wojciechowska 1 lutego skierowała do Waldemara Kraski pismo, w którym namawia parlamentarzystę, by wziął urlop bezpłatny, czyli de facto zwolnił się z pracy. Sama wypowiedzenia wręczyć nie może, bo senatora chroni immunitet. Zdaniem pani dyrektor przez swoją „permanentną” nieobecności w pracy senator-lekarz „powoduje dezorganizację pracy oddziału chirurgicznego”. Ale jest i drugi powód: trudna sytuacja szpitala. „Podkreślam, iż środki pieniężne, z których finansowane jest Pana wynagrodzenie, które jest Panu sukcesywnie wypłacane, mogą zostać przeznaczone na skromne podwyżki dla najmniej zarabiających w naszym zakładzie pracy” - napisała pani dyrektor.
Chyba nadzwyczaj skromne. - Z pracy w ramach tej umowy dostaję ok. 700 zł miesięcznie. Jak pani dyrektor chce podzielić tę kwotę na podwyżki dla kilkuset pracowników? Czy o pieniądze chodzi, czy jednak o coś innego? - pyta parlamentarzysta.
W powiecie garwolińskim rządzi PSL, dyrektor szpitala jest z PiS i umieją współpracować. W powiecie mińskim PSL jest w koalicji rządzącej – a dyrektorem szpitala jest człowiek kojarzony z PiS i udało się właśnie zbudować blok operacyjny za grube miliony. W sąsiednim powiecie węgrowskim PSL jest największym koalicjantem, a w szpitalu też umie współdziałać z dyrektorem z PiS i niedawno powstały nowe sale operacyjne. W powiecie sokołowskim rządzi PSL, a senatora Waldemara Kraskę z PiS, który w tej kadencji jest szefem ważnej senackiej Komisji Zdrowia właśnie próbuje się wypchnąć ze szpitala…
Na myśl od razu nasuwa się kwestia: czy jak rzeczywiście chce się od kogoś wsparcia i pomocy, to się go atakuje i urządza publiczne lincze? Czy gdyby ktokolwiek z naszych Czytelników był na miejscu senatora Waldemara Kraski, to czy po takiej poniedziałkowej sesji kiwnąłby palcem, żeby pomóc szpitalowi?
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze