Reklama

Wójt poszedł na wojnę z wojewodą, sprawę rozstrzygnie sąd?

02/06/2017 16:43

Na sesji w Ceranowie wrócił temat unieważnionego konkursu na dyrektora Zespołu Szkół. - Jak po tym wszystkim pan zechce prosić wojewodę o pieniądze? – pytał radny Józef Dziwulski.

Na sesji w  Ceranowie wrócił temat unieważnionego konkursu na dyrektora Zespołu Szkół. - Jak po tym wszystkim pan zechce prosić wojewodę o pieniądze? – pytał radny Józef Dziwulski.

W środę, 31 maja, obradowała Rada Gminy Ceranów. Na posiedzeniu rozpatrywano kolejną, anonimową skargę z zarzutami wobec wójta (do sprawy wrócimy). Ale radni próbowali też dowiedzieć się o dalsze losy sprawy konkursu na dyrektora Zespołu Szkół w Ceranowie. W styczniu wygrał go Jerzy Gancarz, wójt Krzysztof Młyński tę decyzję unieważnił, mętnie tłumacząc powody i powołał na dyrektora Tadeusza Marchela. W marcu wojewoda mazowiecki unieważnił zarządzenia wójta, zarówno to unieważniające konkurs, jak i drugie -powołujące Tadeusza Marchela. Zatem uznał, że to Jerzy Gancarz powinien być dyrektorem. Wójt jednak do tych rozstrzygnięć się nie zastosował.
Biuro prasowe wojewody potwierdziło nam, że 4 maja wójt gminy Ceranów złożył skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego na rozstrzygnięcie nadzorcze wojewody mazowieckiego. Więcej na ten temat dowiedzieć chcieli się radni, o sprawę wprost zapytał Józef Dziwulski. 
- Ludzie śmieją się z tego, co się u nas dzieje w gminie. Pytają się o nas, i w Sokołowie, i w Warszawie. To przez pana i to głupie odwołanie – mówił radny. - Pani radca i pan wójt są mądrzejsi od wszystkich, także od wojewody. Był konkurs, 11 osób zasiadało w komisji – rodzice, nauczyciele, inne osoby. I co, niedobrze wybrali? Był wybór, trzeba go było przyjąć i byłoby zgodnie z zasadami. A pan podważa ten wybór, składa odwołania, idzie z wojewodą do sądu. Stracimy na tym wszyscy, bo jak po tym wszystkim pan zechce prosić wojewodę o pieniądze?
Radny czekał przez całą sesję na odpowiedź, w końcu powtórzył pytanie. Odpowiadając na nie, radca prawna urzędu gminy Marta Pogorzelska przyznała, że skarga została wysłana, ale gdy radny chciał poznać jej treść, odparła, że „jej treść stanowi tajemnicę i dla dobra sprawy, do czasu rozstrzygnięcia WSA wolelibyśmy nie ujawniać jej treści”.
- W urzędzie, pani mecenas, nie ma tajemnic – ripostowała radna Ewa Częścik. 
- To tak się załatwia sprawy? Co to jest, cholera jasna! - odparł oburzony radny Dziwulski. - Kto będzie płacił za to wszystko, za to że jest dwóch dyrektorów! Pan zapłaci? Trzeba się trochę zastanowić - dodał.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama
Najnowsze wiadomości