Reklama

Za co wójt Repek dostała 50 tysięcy złotych?

13/06/2018 17:39

Odpowiedź na to pytanie przez dwie sesje próbował uzyskać radny PiS Wiesław Piekart.

Odpowiedź na to pytanie przez dwie sesje próbował uzyskać radny PiS Wiesław Piekart.

Uwagę radnego zwróciło to, że wójt gminy Repki Krystyna Mikołajczuk-Bohowicz w 2015 r. zarobiła w ramach wynagrodzenia z pobieranego z samorządu znacznie wyższą kwotę niż w innych latach. Zapytał o to na kwietniowej sesji rady. Jednak musiał wyjść z posiedzenia zanim radni doszli do punktu: odpowiedzi na interpelacje radnych. Usprawiedliwił się u przewodniczącego Adama Czarnockiego. W protokole z sesji nie znalazł odpowiedzi na swoje pytanie, więc wrócił do sprawy na sesji 30 maja.
- Mieszkańcy mnie o to pytają – podkreślił. - W 2015 r. pani wójt wykazała, że zarobiła 205 879 zł. W innych latach było to 156-157 tysięcy. Skąd taka różnica? Skąd wzięło się dodatkowe 50 tys. zł? – pytał. Radny zwrócił też uwagę, że w protokole z poprzedniej sesji błędnie zapisano, jakoby radny powiedział, że wójt zarobiła 100 tys. zł. Protokół poprawiono.
Wiesław Piekart w czasie interpelacji ponownie wrócił do tej sprawy. - Zwolniłem się u pana przewodniczącego, musiałem wyjść, ale pani wójt powiedziała, że przyszedłem tu tylko dla diety. Proszę, żeby pani księgowa mi tę dietę za ostatnie posiedzenie cofnęła. Ja tu dla pieniędzy nie przyszedłem, w przeciwieństwie do pani wójt. I proszę uwagi do mnie kierować wtedy, kiedy jestem.
- Nie słyszałem, by pani wójt mówiła coś pod pana adresem. To są tylko pomówienia. To jest bardzo przykre, że się mówi takie rzeczy – stwierdził przewodniczący Adam Czarnocki.
- Zachował się jak szczur i uciekł – takie słowa wójt z poprzedniej sesji przytoczyli natomiast inni radni z PiS. Przewodniczący i część radnych zaprzeczyli, by takie słowa na posiedzeniu padły.
Krystyna Mikołajczuk-Bohowicz w odpowiedzi na interpelację radnego odparła, że nie wiedziała, czy radny się zwalniał, czy nie. – Mam gorącą prośbę, by w moje usta nie wkładać tego, czego nie powiedziałam. Ktoś ma bujną wyobraźnię i nieograniczone pomysły. Proszę nie szargać mojego dobrego imienia.  Nie zasługuję na to, by w takli sposób o mnie mówić. Tyle mam do powiedzenia – oświadczyła. Ale radny dopytywał o kwotę 50 tys. zł.
- Szczegółowo wyjaśniłam kwestie związane z moimi oświadczeniami na poprzedniej sesji i proszę nie robić niepotrzebnych insynuacji. Proszę sobie przejrzeć moje oświadczenie majątkowe, wszystko tam jest – mówiła. – Jeśli panu chodzi, żeby na każdej sesji rozmawiać o zarobkach wójta, to jest to nieeleganckie. Moje zarobki sprawdzał wojewoda i urząd skarbowy i niczego się nie dopatrzyli dodała. Na tym skończyła się dyskusja na ten temat. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama