W ramach projektu Instytutu Pileckiego "Zawołani po imieniu" w Sterdyni odsłonięto tablicę z nazwiskami jedenastu mieszkańców Paulinowa i Starego Ratyńca, zamordowanych za ratowanie Żydów podczas II wojny światowej.
To już dziesiąty kamień z pamiątkową tablicą, odsłonięty w ramach instytutowego projektu „Zawołani po imieniu” rozpoczętego w marcu 2019 r. Projekt jest hołdem dla Polaków zamordowanych przez Niemców za okazanie pomocy Żydom w czasie II wojny światowej. W Sterdyni upamiętnieni zostali: Franciszek Augustyniak, Zygmunt Drgas, Franciszek Kierylak, Ewa Kotowska, Józef Kotowski, Stanisław Kotowski, Marian Nowicki, Stanisław Piwko, Jan Siwiński, Zygmunt Uziębło i Aleksandra Wiktorzak.
Ceremonia upamiętnienia mieszkańców Paulinowa i Starego Ratyńca była zaplanowana na marzec, jednak została przełożona z powodu epidemii koronawirusa. W uroczystości, która odbyła się 4 czerwca uczestniczyli: wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Magdalena Gawin - inicjatorka projektu „Zawołani po Imieniu”, senator i wiceminister zdrowia Waldemar Kraska, wicewojewoda mazowiecki Sylwester Dąbrowski, dyrektor delegatury Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego w Siedlcach Anna Kaszuba, przedstawiciele Instytutu Pileckiego na czele z dyrektorem Wojciechem Kozłowskim, przewodniczący Rady Powiatu Sokołowskiego Jacek Odziemczyk, starosta Elżbieta Sadowska, wicestarosta Ryszard Domański, przewodniczący Rady Gminy Sterdyń Andrzej Pogorzelski, wójt gminy Sterdyń Grażyna Sikorska, mieszkańcy. Szczególnymi gośćmi byli członkowie rodzin zamordowanych mieszkańców Paulinowa i Starego Ratyńca. Mszę świętą w intencji upamiętnionych w sterdyńskim kościele odprawił biskup drohiczyński Piotr Sawczuk, w asyście m.in. ks. Pawła Rytel-Andrianika. Później uczestnicy przeszli na skwer przed Urzędem Gminy Sterdyń, gdzie odsłonięto kamień z pamiątkową tablicą.
– W nocy z 23 na 24 lutego 1943 roku w Paulinowie i okolicach Niemcy przeprowadzili obławę na ukrywających się Żydów zbiegłych ze zlikwidowanego getta w pobliskiej Sterdyni – mówi dr Marcin Panecki, naukowiec z Instytutu Pileckiego. – Działania były częścią dużej akcji, do której zaangażowano około 2 tys. żołnierzy i policjantów, co umożliwiło szczelne otoczenie wsi. Z zeznań świadków wynika, że w operacji osobiście wziął udział Ernst Gramss – znany z okrucieństwa niemiecki starosta powiatu sokołowsko-węgrowskiego. W ramach tych działań wzięto także odwet na osobach, które ratowały ściganych Żydów.
Dzięki mieszkańcom Paulinowa i Starego Ratyńca część uciekinierów z getta znalazła schronienie w pobliskim lesie. Kilku, za przyzwoleniem Franciszka Kierylaka – stajennego i stróża miejscowego folwarku – stale nocowało w dworskich zabudowaniach. Niektórzy byli znajomymi jeszcze sprzed wojny: Aron – z zawodu rzeźnik, Ankiel – starszy wiekiem szewc, 15-letni Szymel Ruskielenke i jego brat Szlojme – fryzjer, szkolny kolega Czesława Kotowskiego. Uciekinierom zapewniano żywność i różnego rodzaju wsparcie: dostarczano słomę do ocieplania kryjówek, pozwalano na tymczasowy nocleg w zabudowaniach gospodarczych.
W celu identyfikacji osób pomagających Żydom Niemcy wykorzystali mężczyznę podającego się za zbiega z transportu do Treblinki, który dołączył do ukrywających się Żydów. Obserwował i notował, kto udziela pomocy. Do trafienia na „listę” wystarczyło wręczenie kromki chleba. W czasie akcji wskazywał Niemcom „winnych” Polaków.
W konsekwencji śmierć poniosło 11 mieszkańców Paulinowa i Starego Ratyńca. Najpierw Niemcy zamordowali Franciszka Kierylaka – został wywleczony z obory i zastrzelony przed domem. Następnie, w progu własnego domu, zabito Ewę i Józefa Kotowskich. Ich córka Stanisława, która była świadkiem egzekucji, i syn Czesław cudem uniknęli śmierci. Starszy syn Kotowskich, Stanisław, razem ze Stanisławem Piwką zostali zapędzeni przed pobliską gorzelnię. Wkrótce dołączyli do nich kolejni aresztowani: Zygmunt Drgas, Marian Nowicki i Zygmunt Uziębło. Pięciu zatrzymanych doprowadzono do pobliskiego lasu i rozstrzelano. Na terenie cegielni Niemcy zamordowali Franciszka Augustyniaka, Jana Siwińskiego i Aleksandrę Wiktorzak.
Zamordowanych Polaków pogrzebano w lesie, nieopodal drogi. Po wojnie rodziny ofiar ekshumowały ciała i pochowały je na okolicznych cmentarzach. Los ratowanych Żydów pozostaje nieznany. Według relacji świadków w egzekucji w paulinowskim lesie miał zginąć jeden z żydowskich uciekinierów i dwaj zbiegli z niewoli jeńcy sowieccy, którzy również otrzymywali pomoc od miejscowej ludności.
Podczas uroczystości wiceminister kultury Magdalena Gawin odczytała list premiera Mateusza Morawieckiego, skierowany do uczestników uroczystości. „Pomoc okazywana przez Polaków Żydom podczas okupacji niemieckiej, to jedna z najbardziej chlubnych kart naszgo Narodu – podkreślił premier. - „W tym projekcie chcemy podkreślić rolę cichych, lokalnych bohaterów. To ich chcemy zawołać po imieniu i zapisać w pamięci pokoleń. Tutaj, w Sterdyni, przypominamy mieszkańców Paulinowa i Ratyńca Starego i wydarzenia, jakie rozegrały się w nocy z 23 na 24 lutego 1943 r. (…) Poświęcona zamordowanym tablica będzie przypominać o ich heroizmie i odwadze i będzie świadectwem ocalenia w czasach pogardy tego, co w człowieku najpiękniejsze”.
Minister Gawin w szczególny sposób podziękowała rodzinom zamordowanych za pielęgnowanie pamięci i za to, że nie dali zapomnieć o postawie przodków. Apelowała, by nauczyciele historii nie skupiali się tylko na wydarzeniach ogólnopolskich, ale mieli na uwadze także te lokalne historie.
Senator Waldemar Kraska podkreślił, że powiat sokołowski był szczególnym miejscem w czasie II wojny światowej. - Mieszkańcy tego terenu, położonego w bliskim sąsiedztwie Treblinki, znają historie, opowiadane przez dziadków, o tych, którzy pomagali Żydom. Za jakąkolwiek pomoc, za podanie kromki chleba mogli stracić życie – zresztą nie tylko oni, ale i cała ich rodzina. Polska była jedynym krajem w Europie, gdzie za pomoc Żydom okupant karał śmiercią. Myślę, że w okolicach Treblinki jest jeszcze wiele miejsc, gdzie zostali zamordowani Polacy, którzy pomagali Żydom – dodał.
Antoni Kotowski, wnuk zamordowanych Ewy i Józefa Kotowskich, wraz z żoną Hanną w imieniu rodzin podziękowali za inicjatywę Instytutu Pileckiego. - Nasza pamięć sięga daleko i jest bardzo bolesna. To nasi przodkowie swoją postawą pokazywali, jak człowiek ma odnaleźć człowieka w drugiej osobie, narażając się na śmierć. Minęły lata, ale nasze serca nie zapomniały. Dzięki państwa zaangażowaniu, te osoby i wydarzenia zapiszą się w historii jeszcze mocniej – podkreślili potomkowie zamordowanych.
Dyrektor Instytutu Pileckiego Wojciech Kozłowski odczytał list od senator Marii Koc, która również była zaangażowana w projekt "Zawołani po imieniu". Dodał, że okres II wojny światowej był czasem wyjątkowego strachu, który padał na całe lokalne społeczności ze względu na ludobójczą politykę okupanta. - Nawet zwykłe podanie chleba było obarczone ogromnym ryzykiem. Każdy, kto pomagał, liczył że kara go nie spotka, ale strach był elementem codziennego życia – podkreślił.
Wójt Grażyna Sikorska w imieniu samorządu podziękowała za inicjatywę Instytutu Pileckiego. - Jako samorząd i mieszkańcy gminy jesteśmy dumni, że po 77 latach możemy oddać hołd naszym lokalnym bohaterom. Ich heroiczna postawa była w każdym przypadku związana z wielką rodzinną tragedią – podkreśliła.
- Gdy ryzykujemy życie kogoś ze swojej rodziny: ojca, matki, brata, siostry, to stawiamy sobie pytanie: czy warto pomagać? - mówił z kolei przewodniczący Rady Powiatu Jacek Odziemczyk. - To nie jest walka z bronią w ręku, który ma jakiś wymiar równości. Tu jest niepokój o bliskich, ale w Paulinowie i Starym Ratyńcu znaleźli się ludzie, którzy uznali, że innym w trudnej sytuacji trzeba pomóc. Chciałbym, żeby wycieczki, które docierają do obozu w Treblince odwiedziły też tę małą miejscowość Paulinów i usłyszały, co tam się w czasie II wojny światowej działo – dodał. Podziękował ks. Pawłowi Rytel-Andrianikowi i Edwardowi Kopówce, którzy opisali Sprawiedliwych wśród Narodów Świata z powiatów sokołowskiego i węgrowskiego. W naszym powiecie tytuł ten dostało 41 osób.
- My jeszcze wciąż wiele nie wiemy o naszych ziomkach z okresu II wojny światowej – zaznaczył ks. Paweł Rytel-Andrianik i podkreślił, że wciąż napływają do niego świadectwa o bezinteresownej pomocy Żydom na naszym terenie.
Po oficjalnych wystąpieniach rodziny zamordowanych wraz z Magdaleną Gawin odsłoniły tablicę na obelisku, a delegacje złożyły kwiaty.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze