Reklama

Jak Sokołów jest przygotowany na epidemię koronawirusa

02/03/2020 12:13

Do naszego szpitala nie zgłosił się dotychczas nikt, kto miałby powody podejrzewać, że złapał koronawirusa. Ale na sesji powiatowej, przy okazji dyskusji o miejscach do ewentualnej kwarantanny, opozycyjnych radnych zaniepokoił pomysł likwidacji Wydziału Zarządzania Kryzysowego w starostwie.

Do naszego szpitala nie zgłosił się dotychczas nikt, kto miałby powody podejrzewać, że złapał koronawirusa. Ale na sesji powiatowej, przy okazji dyskusji o miejscach do ewentualnej kwarantanny, opozycyjnych radnych zaniepokoił pomysł likwidacji Wydziału Zarządzania Kryzysowego w starostwie.

Na sesji Rady Powiatu Sokołowskiego w piątek, 28 lutego kierownik Wydziału Zarządzania kryzysowego Józef Panasz zaprezentował sprawozdanie z działalności Komisji Bezpieczeństwa i Porządku w 2019 r. Mówił o tym, czym zajmowała się komisja, m.in. o działaniach związanych ze zwalczaniem ASF.
Józef Panasz wspomniał również o tym, jak powiat jest przygotowany do opieki nad pacjentami w przypadku wystąpienia epidemii. W sokołowskim szpitalu nie ma oddziału zakaźnego.  - Komisja otrzymała informację, że nasz szpital nie jest przygotowany na wypadek wystąpienia epidemii. Jednak na każdym oddziale jest możliwość wydzielenia izolatki i odseparowania zarażonych pacjentów. Następnie takie osoby są przewożone do szpitala wolskiego, jest podpisana stosowna umowa z Meditransem. Wczoraj natomiast otrzymaliśmy z Sanepidu szybką dyspozycję, żeby znaleźć w ciągu 3 godzin miejsca dla 1000 osób do kwarantanny. Każdy powiat miał coś takiego przygotować. Oczywiście jest to niemożliwe, bo nie wchodzą w grę sale gimnastyczne czy świetlice. To muszą być pojedyncze pomieszczenia z sanitariatami, osoby te muszą normalnie funkcjonować, bo nie są chore, a jedynie istnieje podejrzenie, że są zarażone. Udało nam się uzgodnić z Caritasem, który ma warunki, żeby przyjąć 48 osób. Dla pozostałych takie miejsca będą poszukiwane, ale to nie jest łatwe, bo ludzie to nie meble i muszą mieć zapewnione odpowiednie warunki dodał.
Dalsza część dyskusji w tym punkcje skupiła się już na innej kwestii. Głos zabrał były starosta, radny Leszek Iwaniuk.

Reklama

- Czy prawdą jest, że Wydział Zarządzania Kryzysowego został zlikwidowany i czemu ma to służyć? - zapytał. - Dowiedziałem się, że będzie on teraz częścią Wydziału Administracyjnego, którym kieruje pan Waldemar Witkowski. Nie wiem, w czym pan Witkowski może pomóc? Mieliśmy odpowiednich pracowników: pułkownika Wojska Polskiego i emerytowanego pułkownika straży pożarnej, idealnych do takich zadań. Z całym szacunkiem dla pana Witkowskiego, ale ona ma całkiem inne wykształcenie. To budzi moje wątpliwości. Dziwię się pani staroście, bo to pani odpowiada za koordynowanie służb w razie rozmaitych wypadków, nawałnic, powodzi. Przecież robiąc tak, pozbywa się pani swoich prawych rąk, fachowych. Prosiłbym o jakieś wyjaśnienie – dodał Leszek Iwaniuk.

Starosta Elżbieta Sadowska odparła, że Wydział Zarządzania Kryzysowego nie został zlikwidowany, tylko połączony z Wydziałem Administracyjnym. - Panu kierownikowi zaproponowano stanowisko inspektora w Wydziale Administracji i Zarządzania Kryzysowego. Decyzją zarządu połączono te wydziały ze względów organizacyjnych – wyjaśniała starosta.

Reklama

- Wrócę do historii. Gdy zostałem starostą, Wydziałem Zarządzania Kryzysowego kierowała pani Helenka, gdy ją wziąłem na rozmowę, nie wiedziała o niczym jeśli chodzi o zarządzanie kryzysowe. Proszę, żebyście nie zrobili tego samego błędu, pozbywając się fachowców – kontynuował Leszek Iwaniuk.
- Bardzo prosiłbym, żeby powstrzymał się pan od tego typu ocen, że ktoś nic nie wiedział. To nie czas i miejsce – zareagował przewodniczący rady powiatu Jacek Odziemczyk.
- Moim zdaniem, jako osoby, która pełniła stanowisko starosty, to co państwo teraz robicie, jest wielce niebezpieczne – dodał Leszek Iwaniuk.
- Panie Józefie, proszę powiedzieć panu radnemu Iwaniukowi to, co pan mi powiedział – zwróciła się do kierownika Panasza starosta Elżbieta Sadowska. - Mówił pan, że zamierzał podjąć decyzję.

- Tak, złożyłem rezygnację i na zasadzie porozumienia stron z dniem 31 marca wygasa moja umowa ze starostwem. Niemniej jednak to, co powiedział pan radny Iwaniuk jest bardzo ważne. Całe moje życie zawodowe jest związane z bezpieczeństwem i uważam, że to posunięcie jest nie do końca rozsądne. Proponowałbym, żeby jeszcze zarząd się nad tą likwidacją zastanowił. Po tragedii w Suszku, gdzie zginęły dwie harcerki, za jeden niewysłany e-mail dla kierownika Wydziału Zarządzania Kryzysowego z Chojnic prokurator zażądał 3 lat odsiadki. Nie wyobrażam sobie, jakie merytoryczne wsparcie będą mieć moi koledzy. Z całym szacunkiem dla kolegi Waldemara, ale on został wsadzony na niezłą minę. Bo wszyscy się znają na zarządzaniu kryzysowym, ale jak ktoś bliżej tego dotknie, to zmienia zdanie. To specyficzna działka – dodał. - Mamy coraz więcej zadań, coraz więcej  zagrożeń i połączenie wydziałów jest osłabieniem i błędem. Nie zmienię swojej decyzji o odejściu, bo dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Budowałem system bezpieczeństwa przeciwpożarowego w powiecie, są systemy alarmowe i inne elementy, czyli solidne podwaliny dla Wydziału Zarządzania kryzysowego. Jeśli powiatu nie stać na 7 osób, nie powinno tyle być, ale wydział powinien pozostać. A jeśli chodziło o moją osobę, to trzeba było mnie poprosić do gabinetu, ja jestem człowiekiem honorowym, odszedłbym i złożył co trzeba, ale wydział powinien zostać – dodał Józef Panasz i podziękował za współpracę wszystkim, z którymi miał okazję pracować.

Reklama

- Chciałam podkreślić, że z pracy wydziału i pana kierownika jestem zadowolona i nie mam zastrzeżeń, natomiast decyzje zostały już podjęte. Proszę zaufać, że to będzie dalej działać – zakończyła dyskusję starosta Sadowska.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama