Pozwalają one mieszkańcom m.in. miasta Sokołów Podlaski, Ceranowa i Kosowa Lackiego dotrzeć do stacji kolejowej w Małkini Górnej.
W ramach pilotażowego programu samorząd Mazowsza w trzech częściach regionu (w subregionach radomskim, siedlecko-ostrołęckim i ciechanowskim) uruchomił 10 linii autobusowych. Na ten cel przeznaczył 4,5 mln zł. W ten sposób władze Mazowsza walczą z wykluczeniem komunikacyjnym. Z tym problemem borykają się szczególnie mieszkańcy wsi i małych miejscowości, a także osoby starsze.
– Likwidacja PKS-ów i brak systemowego rozwiązania pogłębia wykluczenie komunikacyjne w całej Polsce. Nie każdy ma samochód, w wielu miejscowościach nie ma transportu publicznego lub częstotliwość kursów jest bardzo mała. A to oznacza, że wiele osób nie może dotrzeć do pracy, lekarza, sklepu czy urzędu. Zależy nam, aby temu przeciwdziałać, dlatego linie autobusowe, które uruchomiliśmy są uzupełnieniem transportu kolejowego. W ten sposób poprawiamy sieć transportową na obszarach peryferyjnych i słabiej zaludnionych – podkreśla marszałek Adam Struzik.
Kosowski samorząd od dawna oczekiwał takiego rozwiązania. Burmistrz miasta i gminy Kosów Lacki Jan Słomiak podkreśla, że bardzo go cieszy, że od stycznia powstały nowe linie autobusowe w powiecie sokołowskim
- Znacząco poprawią one dostępność komunikacyjną naszej gminy i całego powiatu. Jest to dla nas wszystkich ogromne osiągnięcie, które było możliwe dzięki współpracy z samorządem województwa mazowieckiego – mówi. - Chciałbym serdecznie podziękować władzom Mazowsza za zaangażowanie w ten projekt. Dzięki tej inicjatywie mieszkańcy naszej gminy zyskają bezpośrednie połączenie z linią kolejową, ale także z Sokołowem Podlaskim i sąsiednimi gminami, co znacznie ułatwi im codzienne dojazdy do pracy, szkół czy innych miejscowości. Jestem przekonany, że nowe połączenie autobusowe przyczyni się do rozwoju naszej gminy i poprawy jakości życia jej mieszkańców. Zachęcam wszystkich do korzystania z tej nowej oferty transportowej.
Paweł Nasiłowski, zastępca burmistrza miasta i gminy Kosów Lacki przypomina, że wielu mieszkańców Kosowa i okolicy korzysta z połączeń kolejowych i stacji w Małkini by dojechać do stolicy i innych miejsc.
- Wiele razy słyszeliśmy od mieszkańców o potrzebie poprawy komunikacji publicznej na naszym terenie, zwłaszcza w kierunku stacji kolejowej w Małkini. W porozumieniu z samorządem województwa mazowieckiego przeprowadziliśmy szerokie konsultacje społeczne, z których wyraźnie wynikało, że takie połączenie jest niezbędne – mówi Paweł Nasiłowski. - Nowa linia autobusowa to efekt tych konsultacji. Jesteśmy przekonani, że to połączenie spotka się z dużym zainteresowaniem i przyczyni się do zwiększenia mobilności mieszkańców naszej gminy. Zachęcam wszystkich korzystania z tej nowej oferty – dodaje.
Linie obsługuje wyłoniony w postępowaniu przetargowym PKS Bodzentyn sp. z o.o. z siedzibą w Bogucicach Drugich. Prezes PKS Bodzentyn Jakub Ligęza zaznacza, że przewozy realizowane będą nowoczesnymi autobusami spełniającymi normy emisji spalin Euro 5. Pojazdy te mają klimatyzację, co znacząco podnosi komfort podróży oraz są przystosowane do przewozu osób niepełnosprawnych.
W ramach nowego programu powiat sokołowski obejmują dwie linie autobusowe
Linia D I to trasa: Sokołów Podlaski (centrum przesiadkowe na ul. Targowej) – Kostki– Dybów – Kosów Lacki – Treblinka - Małkinia Górna. Trasa ma długość około 42 km.

Natomiast linia D II ma przebieg: Ceranów - Kosów Lacki- Treblinka – Małkinia Górna. Jej długość to około 23,5 km.

Szczegółowe rozkłady można też znaleźć na dworcach lub przystankach komunikacyjnych. Bilety można kupić bezpośrednio u kierowcy autobusu, wkrótce dostępne mają być też bilety miesięczne.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Dlaczego PKS Sokołów nie obsługuje tej trasy. Przecież samorząd sokołowski jest w tej samej koalicji?
A kiedy będzie autobus do Sterdynni
A co tutaj koalicja ma do rzeczy? Nie mieszajmy polityki do wszystkiego. PKS Sokołów nie złożył oferty w przetargu. Dlaczego nie złożył, to pytaj w PKS.
Bo był przetarg. Czytanie ze zrozumieniem się kłania!
Panie Prezesie PKS Sokołów Podlaski prosimy o komentarz.
A dlaczego Urząd Miasta Sokołów nie poinformował mieszkańców o uruchomieniu tych połączeń? Przecież Urząd Marszałkowski informował samorządy pismem. Dziwne to.
Kiedy wystartują autobusy z Sokołowa Podlaskiego do Małkinii?
Jeżdżą od 1 stycznia.
Nasze władze nie informują bo mają nas głęboko
Gdzie są przystanki Sokołów Podlaski - 10 i Sokołów Podlaski - 07
To wiedzą tylko dla wtajemniczonych jak peron 9 i 3/4 ;)
Do przystanku 4 km ????
Na rozstajach dróg, gdzie codzienność splata się z marzeniami, powstaje nowa nić łącząca ludzi i miejsca. Uruchomione linie autobusowe to coś więcej niż wygoda – to arterie życia, które ożywiają codzienność mieszkańców takich miejsc jak Kosów Lacki, Sokołów Podlaski czy Ceranów. Te miejscowości, pełne historii i ludzkich marzeń, zyskują nowe połączenie z szerszym światem dzięki trasom prowadzącym do Małkini, gdzie bije komunikacyjne serce regionu – stacja kolejowa, otwierająca drogę do Warszawy, Białegostoku i wielu innych miast. Każdy autobus, sunący przez urokliwe podlaskie krajobrazy, przypomina o ludzkiej potrzebie bliskości i dostępu do możliwości, które do tej pory mogły wydawać się odległe. To nie tylko trasa na mapie – to droga do szkoły, pracy, lekarza, ale także do realizacji marzeń i planów, które bez transportu mogłyby pozostać poza zasięgiem. W tych miejscach, gdzie dystans był dotąd przeszkodą, nowe linie autobusowe są jak nici tkane w gobelin życia, łączące różnorodne wątki losów w harmonijną całość. Kosów Lacki, Sokołów Podlaski i Ceranów stają się bliższe Małkini – bramie do reszty świata. Każdy przystanek staje się miejscem spotkania: spojrzeń, historii, nadziei. Te połączenia, choć praktyczne, mają w sobie poezję – przypominają, że komunikacja to coś więcej niż przemieszczanie się. To filozofia wspólnoty, znak, że człowiek, mimo różnic i odległości, pragnie budować więzi. To nici, które zszywają mazowieckie, tworząc z niego jedną całość, w której każdy mieszkaniec ma swoje miejsce i dostęp do świata. I tak, jak po deszczu słońce oświetla drogę, tak nowe autobusy wyruszające z Sokołowa i Ceranowa na trasę przez Kosów do Małkini dają nadzieję na lepszą codzienność. Każdy przejazd to nie tylko krok w stronę pracy czy szkoły, lecz także wyraz marzenia o świecie bliższym, bardziej dostępnym i pełnym możliwości dla wszystkich.
Od dziś moje życie nabrało koloru ;) będę mogła do pracy ruszyć o 4:30 rano by wrócić na 20. Piękna perspektywa. Od razu chce się żyć.
A więc mamy nowe linie autobusowe! Pożegnajmy się z porankami rodem z Barei. „Ja to proszę pana mam bardzo dobre połączenie. Wstaję rano, za piętnaście trzecia. Latem to już widno. Za piętnaście trzecia jestem ogolony, bo golę się wieczorem, śniadanie jadam na kolację, więc tylko wstaję i wychodzę” – te czasy już za nami! Teraz w Kosowie Lackim, Sokołowie Podlaskim i Ceranowie wstajesz, nie pędzisz jak szalony do przystanku, bo autobus już na ciebie czeka. Żadne „dobre połączenie” nie wymaga codziennego olimpijskiego biegu na stację! Nowe linie to prawdziwa rewolucja – teraz zamiast wstawać o czwartej, by zdążyć na autobus, możesz spokojnie wsiąść, ruszyć w stronę Małkini, a potem wsiąść w pociąg, który zabierze cię prosto do Warszawy, Białegostoku czy gdziekolwiek indziej. I koniec z bieganiem jak do mleczarni, żeby „sprawdzić, czy transport nie zsiadł”. Wsiadasz, jedziesz, a w drodze do pracy, tej jedynej prawdziwej misji życiowej, masz czas na herbatę, prasówkę, a może nawet krótką refleksję nad sensem życia. No bo przecież po co się spieszyć, jeśli wiesz, że praca i tak zawsze będzie czekać?
Ciekawe dlaczego nie wspiera się regionalnych firm transportowych, tylko jakieś z Polski.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Zgodnie z prawem zamówień publicznych, przetarg wygrywa firma, która złoży najkorzystniejszą ofertę, uwzględniając kryteria określone w specyfikacji zamówienia. Adres siedziby nie może stanowić jednego z tych kryteriów, ponieważ firmy z wszystkich państw Unii Europejskiej są traktowane na równych zasadach.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
PKS Sokołów jest bankrutem już od 10 lat,sprzedali wszystko,co dało się sprzedać.Tam nie dba się o dobro firmy,do zarządu i dyrekcji mianuje się swoich ludzi,związanych z daną rządzącą koalicją powiatową,pomysł z centrum przesiadkowym na tym zadupiu rodem z filmu Barei.
Nie było połączenia źle. Jest też źle ludzie nie dogodzi się każdemu. A to nie te godziny a to nie weekendy. Jak komuś bardzo zależy na dostaniu się do Malkini w weekend raz na jakiś czas może wziąć taksówkę. Ale niee ludzie wszystko chcą pod nos i najlepiej za 0 złotych.
Socjalizm bohatersko walczy z problemami które sam tworzy. Najpierw zlikwiduj linię kolejową a po kilku latach organizuj transport autobusem do węzła kolejowego do którego niegdyś normalnie dało się dojechać pociągiem! I cyk -jest propaganda sukcesu!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Jeśli lokalny PKS nie jest wstanie wygrać przetargu to znaczy, że firma jest nierentowna i należałoby zatrudnić prezesa, który potrafił by coś z tym zrobić. Jeśli natomiast lokalny PKS w ogóle nie wystartował w przetargu to jeszcze gorzej, chyba że jest jakieś dobre wytłumaczenie, może być nawet takie, że ktoś wziął kasę w łapę :). Tak na poważnie jeśli PKS Sokołów sobie nie radzi to znaczy, że trzeba coś z tym zrobić, a nie obsadzać swoich na stanowiskach i brać odprawy. Może warto byłoby pociągnąć do odpowiedzialności osoby, które głosowały na danego prezesa i samego prezesa również. Jakoś taki PKS Bodzentyn sp. z o.o. jest wstanie wystartować i nawet wygrać pzetarg. Busy na trasie Sokołów-Warszawa i Sokołów-Siedlce też sobie całkiem dobrze radzą, więc jak widać popyt jest tylko pytanie dlaczego PKS Sokołów nie jest wstanie niczego konkretnego zauoferować? Możliwe powody to totalny brak kompetencji, szczególnie w kadrze zarządzającej lub korupcja sam nie wiem co gorsze :).
Zanim postawimy oskarżenie, warto na chwilę zastanowić się, czym jest ocena. Czym jest nasze spojrzenie na sytuację, w której łatwo jest ferować wyroki, nie znając pełnej prawdy, a jeszcze łatwiej – nie rozumiejąc złożoności mechanizmów, które się za nią kryją. Zadajmy sobie pytanie: dlaczego lokalny PKS nie stawił czoła przetargowi? Może, jak to często bywa, nie spełniał wymagań postawionych w warunkach przetargowych? Może nie ma wystarczającej liczby autobusów ani odpowiedniej liczby kierowców, by rzetelnie przygotować ofertę? Być może w tym wszystkim jest coś głębszego, coś, czego nie widać na powierzchni. Zanim wyciągniemy pochopne wnioski, musimy również spojrzeć na kontekst, w jakim ten przetarg się odbywał. Nowy prezes wszedł do spółki tuż przed rozstrzygnięciem przetargu – człowiek, który nie miał szansy na dostateczne poznanie firmy, na zrozumienie jej struktur, potencjału, słabości i mocy. Czas, by podjąć odpowiedzialną decyzję w takim momencie, jest jak złudzenie – zbyt krótki, by dobrze ocenić sytuację. Czy możemy oczekiwać, że w tej pośpiechowej chwili prezes mógłby złożyć ofertę na miarę oczekiwań, kiedy nie zdążył jeszcze dostrzec wszystkich jej niuansów? Stary prezes? Jego serce mogło już dawno bić w innym rytmie – po przegranych wyborach przez jego mocodawców, którzy odeszli, nim jeszcze ogłoszono przetarg. W takich warunkach, pełnych napięć i niepewności, trudno mówić o pasji do pracy i odpowiedzialności za przyszłość firmy. Jego obecność mogła być jedynie formalnością, niezależnie od tego, jak wielkie były jego kompetencje – nie miał motywacji, by zaangażować się w proces, który niósł z sobą wyzwanie. W tej całej sytuacji nie chodzi tylko o to, kto zawiódł, ale także o to, jak łatwo zapominamy, że zarządzanie firmą to nie tylko kwestia stanowisk i odpraw, lecz długotrwały proces. Odpowiedzialność za stan faktyczny leży bowiem w rękach wszystkich – od prezesa, przez zarząd, aż po ludzi pracujących u podstaw. Być może PKS Sokołów ma swoje trudności, ale może także wciąż ma szansę na odbudowę. Trzeba tylko czasu i mądrego zarządzania, nie zaś pochopnych ocen i prób przekreślenia wszystkiego, zanim jeszcze spróbowano coś zmienić. Pytanie więc brzmi: Czy naprawdę znamy całą prawdę o tej sytuacji? Czy na pewno mamy pełny obraz, by móc osądzać? A może warto najpierw posłuchać, zrozumieć i dopiero potem wyciągnąć wnioski – bo odpowiedzi nie zawsze są proste, a rzeczywistość pełna jest niuansów, które nie zawsze są widoczne na pierwszy rzut oka.