W 21.kolejce Decathlon V ligi mazowieckiej Podlasie Sokołów Podlaski pokonało na własnym boisku LKS Promna 7:1 (4:0). Po dwie bramki dla sokołowskiego zespołu zdobyli Mateusz Omieciuch i Pavlo Paduk, natomiast po jednym trafieniu dołożyli Paweł Łydkowski, Michał Panufnik i Bartosz Nowak.
W ostatnich meczach trener Tomasz Janczarek sporo rotuje składem i teraz było podobnie. Względem ostatniego spotkania szkoleniowiec zdecydował się na trzy zmiany: w środku pola Kacper Komycz i Maciej Stefaniuk zagrali w miejsce Krzysztofa Kozaczuka i Bartosza Nowaka, a na skrzydle Yevhena Pylypchuka zastąpił Jarosław Shakh.
Po sześciu wygranych z rzędu gospodarze wyszli na plac gry z jasnym zamiarem przedłużenia zwycięskiej passy. Szybko zabrali się do pracy i po raz kolejny napoczęli rywala po znakomicie wykonanym stałym fragmencie gry. W 7’ precyzyjne dośrodkowanie Mateusza Omieciucha z rzutu rożnego na głowę Pawła Łydkowskiego otworzyło wynik rywalizacji. Sokołowianie nabrali wiatru w żagle, zepchnęli gości do głębokiej defensywy i w krótkim odstępie czasu mogli zdobyć kolejne dwie bramki, jednak w kluczowych momentach zabrakło precyzji. Akcje pozycyjne nie pozwoliły trafić do siatki, ale w sukurs przyszły…. stałe fragmenty, które w tym meczu były prawdziwą zmorą przyjezdnych. W 21’ arbiter podyktował rzut karny za zagranie ręką jednego z piłkarzy Promnej we własnym polu karnym. Cała akcja rozpoczęła się od centry z rzutu rożnego na głowę Michała Panufnika. Jedenastkę pewnie wykorzystał Omieciuch. Skoro rzuty karne i rożne przyniosły pożądany efekt to przyszedł czas na rzut z autu. W 29’ daleki wyrzut zza linii bocznej Michała Markiewicza, zgranie głową Łydkowskiego i spryt Panufnika przyniósł trzecie trafienie. Jak widać nasi rośli stoperzy nie tylko dominowali we własnej szesnastce, ale także w kolejnym meczu dali bardzo dużo w ofensywie. Gospodarze nie ustawali w atakach i jeszcze przed przerwą rozstrzygnęli sprawę zwycięstwa. W 41’ kibice przy Lipowej byli świadkami najpiękniejszej akcji spotkania. Siedem podań na jeden kontakt, asysta Markiewicza i drugie trafienie Omieciucha sprawiły, że ręce same składały się do braw. Przed przerwą przyjezdni praktycznie nie istnieli, a jedyny godny odnotowania strzał oddał najlepszy strzelec ligi – Damian Kołtunowicz, ale Jakub Bieliński bez problemu wyłapał futbolówkę.
Po przerwie piłkarze Tomasza Janczarka już nic nie musieli, ale mimo to szukali kolejnych trafień chcąc dać show kibicom. Nie spuszczali nogi z gazu i taka postawa musiała przynieść kolejne gole. W 52’ swoje konto otworzył Pavlo Paduk, którego świetnym podaniem obsłużył Cezary Bujalski. Chwilę później sam Czarek mógł zdobyć gola, ale jego uderzenie przeszło minimalnie obok słupka. Dwie kapitalne okazje zmarnował również wprowadzony w drugiej połowie Yevhen Pylypchuk. Niewykorzystane sytuacje zemściły się w 80’ kiedy to w szeregi sokołowian wdarło się delikatne rozprężenie, które wykorzystał Kajetan Szymański i pokonał bezradnego Bielińskiego. Utrata gola podziałała ożywczo na gospodarzy i za sprawą duetu Paduk – Nowak jeszcze dwukrotnie pokonali golkipera Promnej. Przy ostatnich bramkach wspomniana dwójka zaliczyła po golu i asyście.
W piątym meczu rundy wiosennej sokołowianie pokazali kontrolę przez pełne 90 minut, obnażyli braki defensywne rywali, zaprezentowali polot z przodu i solidną grę w obronie. Cieszy to, że mimo wysokiego prowadzenia do przerwy, w drugiej połowie byli głodni kolejnych goli.
Podlasie Sokołów Podlaski – LKS Promna 7:1(4:0)
Bramki: Paweł Łydkowski 7’, Mateusz Omieciuch 21’(k), 41’, Michał Panufnik 29’, Pavlo Paduk 52’, 90’, Bartosz Nowak 85’ – Kajetan Szymański 80’
Podlasie: Jakub Bieliński – Oliwier Jurczak(73’Hubert Fabisiak), Michał Panufnik, Paweł Łydkowski, Michał Markiewicz(73’Łukasz Skwarek) – Cezary Bujalski(67’Yevhen Pylypchuk), Kacper Komycz(56’Krzysztof Kozaczuk), Maciej Stefaniuk (82’Oliwier Banaszczuk), Jarosław Shakh (77’Stanisław Turowicz) – Mateusz Omieciuch (65’Bartosz Nowak), Pavlo Paduk.
PRZEMYSŁAW WIATROWSKI
FOT. SKlepacki Photography
TABELA: 90minut.pl

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze