Spore oszczędności sokołowskiemu PKS dała przeróbka ogrzewania autobusów na olej opałowy i rezygnacja z kosztownej umowy w Węgrowie. Pomagają pieniądze z rządowych dotacji. - Mamy opanowaną sytuację w zakresie płynności finansowej, ale brakuje pieniędzy na inwestycje – mówi prezes Mirosław Szwinto.
Spore oszczędności sokołowskiemu PKS dała przeróbka ogrzewania autobusów na olej opałowy i rezygnacja z kosztownej umowy w Węgrowie. Pomagają pieniądze z rządowych dotacji. - Mamy opanowaną sytuację w zakresie płynności finansowej, ale brakuje pieniędzy na inwestycje – mówi prezes Mirosław Szwinto.
Na sesji Rady Powiatu Sokołowskiego w piątek, 28 lutego, długo dyskutowano na temat sytuacji finansowej PKS Sokołów.
Straty przez kilka lat
Spółka od lat boryka się z problemami finansowymi. W lutym ubiegłego roku odwołanego przez zarząd prezesa Rafała Pieniaka zastąpił Krzysztof Dębiński z Siedlec, który zrezygnował pod koniec czerwca. Ogłoszony przez starostwo konkurs na to stanowisko wygrał pochodzący z Pomorza Mirosław Szwinto i od 13 września jest prezesem PKS. Na sesji przedstawił m.in. dane finansowe. Wprawdzie za styczeń spółka wypracowała 42 tys. zł zysku, ale wiszą nad nią długi z poprzednich lat.
Za 2017 rok strata wyniosła 660,5 tys. zł. Spółka posiadała jeszcze kapitał zapasowy w wysokości 268 tys. zł, z którego strata została częściowo pokryta. W 2018 r. nie było kapitału zapasowego i nie było czym pokryć straty, która wyniosła niemal 1,3 mln zł. 2019 rok spółka również zakończyła stratą w wysokości 816 tys. zł. Strata tzw. „ciągniona” do 31 sierpnia 2019 r. wynosiła 2,4 mln zł
- Strata za 2019 r. byłaby mniejsza o ok. 200 tys., ale w spółce płace były na żenująco niskim poziomie. W październiku pracownicy wszystkich grup zawodowych otrzymali podwyżkę. Nie czekaliśmy do 1 stycznia, kiedy i tak państwo nas do tego zobligowało. Miesięcznie na ten cel przeznaczono 75 tys. zł, co za październik, listopad i grudzień dało łącznie 225 tys. zł – wyjaśnił prezes PKS.
900 tys. z rządowych dotacji
W połowie ubiegłego roku weszła w życie Ustawa o Funduszu Rozwoju Przewozów Autobusowych o charakterze użyteczności publicznej. - Umowy na funkcjonowanie tzw. linii użyteczności publicznej ze starostwem sokołowskim rozpoczęły się w połowie września, a z węgrowskim od października. Wtedy PKS otrzymał dofinansowanie do 8 linii użyteczności publicznej po stronie powiatu sokołowskiego i 7 węgrowskiego. Od 1 stycznia dofinansowaniem objęto 15 linii sokołowskich oraz 11 z węgrowskich – wyjaśniał Mirosław Szwinto na sesji. - Razem jest to 26 linii użyteczności publicznej. Planowana dopłata do nich na 2020 r. to około 900 tys. zł. Tak naprawdę pozwoli to sfinansować te podwyżki. Kwota dotacji nie będzie miała wpływu na wynik finansowy na plus, ale przynajmniej pokryje nam koszty zwiększonych wynagrodzeń – wyjaśnił prezes PKS.
Na temat rządowego programu krytycznie wypowiedział się radny Jerzy Strzała. - Wśród dotowanych połączeń są chyba dwie-trzy trasy na Gródek. Nie wiem, kto je zgłosił. Na dwa kursy jedzie tam jedna osoba, a latem autobus nawet jedzie pusty. Te 900 tys. to są pieniądze wyrzucone w błoto. Bo tymi autobusami praktycznie nikt nie jeździ – mówił.
Grzanie na „opale”
Mirosław Szwinto dodał, że w ubiegłym roku udało się przeprowadzić zmiany, które przyniosły firmie duże oszczędności.
- We wszystkich 96 autobusach zostało przerobione ogrzewanie, jest teraz zasilane olejem opałowym grzewczym. Ustawa to dopuszcza, jeżeli pojazd jest wyposażony w osobny zbiornik z atestem. Koszt zbiornika wynosi 300 zł na pojazd plus przerobienie instalacji przez elektryka. Koszt zakupu oleju opałowego na dzień dzisiejszy to 1,4 zł netto za litr. Przy tej liczbie pojazdów jest to horrendalna oszczędność, bo oleju napędowego idzie mniej i jest dużo tańszy - mówił.
Spore oszczędności przyniosło też wypowiedzenie umowy w Węgrowie. - Płaciliśmy horrendalną kwotę za wynajem poczekalni i dworca w Węgrowie. 8500 zł miesięcznie plus służebność drogi, razem miesięcznie 10,5 tys. zł. To rocznie ponad 120 tys. zł kosztów. Tego już nie ma od listopada – dodał.
Nadal głównym źródłem wpływów dla PKS są przewozy szkolne. Mirosław Szwinto widzi szanse na zwiększenie przychodów, m.in. przez rozwój usług pozatransportowych – stacji diagnostycznej, myjni samochodów ciężarowych i napraw prywatnych samochodów, głównie ciężarówek, rozbudowę stacji paliw. Ale na te plany oraz na niezbędne remonty i wymianę zdezelowanego taboru potrzebne są pieniądze, których przewoźnik nie ma. PKS chce je pozyskać, sprzedając działkę, na której stoi sokołowski dworzec, ale cena, jaką chciałby uzyskać wydaje się mało realna. Pisaliśmy o tym tu:
[ZT]5668[/ZT]
Konkurencja nie odpuszcza
Radny Marek Ratyński zwrócił uwagę, że problemy PKS narastały od lat, a złe zarządzanie miało fatalne skutki. - Jak to się stało, że nasz PKS, który zawsze miał wiele linii do Siedlec, teraz nie ma ani jednej, bo wszystkie zostały zlikwidowane. Prywatne firmy mają i, linie i pasażerów, którzy stoją na przystankach i czekają. Jak to się stało, że busy odjeżdżają 5 minut wcześniej. Kto ustawił tak rozkłady? Chyba zostały tak poustawiane, żeby te prywatne firmy zarabiały, a nasze autobusy jeździły puste - mówił. - Jeszcze pół roku temu ostatni nasz autobus z Warszawy odjeżdżał o godz. 16.15. Później, do 21, jeździły tylko busy. Płakać się chciało. Teraz to się zmieniło, bo już widziałem na rozkładzie, że autobusy są w godzinach późniejszych. Zaczyna się coś pozytywnego dziać - dodał.
O działania przewoźników prywatnych, którzy podbierają pasażerów PKS pytał też radny Bogdan Czarnocki.
- My utrzymujemy dworzec. Konkurencja sprzedaje bilety z busa, my chcemy to robić w cywilizowany sposób – wyjaśniał prezes PKS. - Problem z konkurencją mamy cały czas. Jedyną metodą jest zgłaszanie tego i kontrole starostwa, żeby każdy przewoźnik jeździł zgodnie z rozkładem. Każde naruszenie zgłaszamy. Doszło nawet do sytuacji, że konkurent zaczął zajeżdżać drogę autobusowi prywatnym samochodem osobowym. Sprawa trafiła na policję.
Dodać też należy, że PKS w lutym wprowadził podwyżki cen biletów. Wprowadza też elektroniczne karty, które pozwolą na lepszą kontrolę pasażerów jeżdżących na biletach miesięcznych, zwłaszcza na tzw. połówkach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze