Na nadzwyczajnej sesji w poniedziałek, 24 października, Rada Gminy Ceranów nie przyjęła projektu uchwały w sprawie zmian w budżecie. Brak uchwały oznacza m.in., że samorząd nie dostanie pieniędzy z WFOŚiGW na remont świetlicy w Rytelach Olechnych i nie wprowadził do budżetu pieniędzy na zasiłki.
Na nadzwyczajnej sesji w poniedziałek, 24 października, Rada Gminy Ceranów nie przyjęła projektu uchwały w sprawie zmian w budżecie. Brak uchwały oznacza m.in., że samorząd nie dostanie pieniędzy z WFOŚiGW na remont świetlicy w Rytelach Olechnych i nie wprowadził do budżetu pieniędzy na zasiłki.
Na połączonym posiedzeniu komisji w piątek omawiano projekt uchwały i został on zaopiniowany pozytywnie. Radni na sesji bez słowa dyskusji zaakceptowali też zmiany w Wieloletniej Prognozie Finansowej Gminy Ceranów.
Długa dyskusja zaczęła się dopiero, gdy doszło do zmian w budżecie. Punktem zapalnym stał się remont schodów w zabytkowym budynku Szkoły Podstawowej w Ceranowie. Konserwator zabytków nakazał, by wykonać je z granitu. Prace przy szkole trwają od dłuższego czasu, wykonano m.in. nową elewację i podjazd. Zostały schody. Jako pierwsza głos zabrała radna Wanda Golatowska, była wieloletnia dyrektor szkoły.
- Dyskusja na komisjach była bardzo ożywiona. Zarzucono mi, że jestem przeciwko wykończeniu schodów. Wręcz przeciwnie, jestem za skończeniem, ale chodzi mi o to, żeby to było bezpiecznie dla uczniów i powinniśmy wziąć pod uwagę koszty. Dla mnie, jako dla pedagoga, najważniejsze jest bezpieczeństwo ucznia. Marmury ani kostka, które są planowane do ułożenia nie zabezpieczają przed upadkiem. Czy ktoś z radnych chciałby, żeby jego dziecko wróciło ze szkoły z urazem głowy lub innej części ciała? Bo ja nie. Po drugie nikt z nami nie konsultował tego, decyzje są cały czas podejmowane za naszymi plecami. Za te pieniądze można by coś dla społeczeństwa zrobić. Bezpieczna kostka brukowa była sprawdzona, granitowa – wiemy, czym to się może skończyć. Będę przeciwna – zapowiedziała radna.
Po niej wypowiedział się radny Józef Dziwulski.
- Wszystko trzeba planować i uzgadniać wcześniej z radnymi. O tych schodach to trzeba było mówić w ubiegłym roku. Raz 100 tysięcy, później 200, wydamy chyba na nie z pół miliona, a nie wiadomo, czy to koniec. Odnośnie sali gimnastycznej: byliśmy za tą inwestycją, jeździliśmy, chcieliśmy, nie udało się. Teraz pani wychodzi z inicjatywą 200 tys. na salę. A teraz pani je zabiera bez przygotowania. Pani specjalnie robi wrzutki do budżetu, bo to robi zamieszanie – mówił i zapowiedział, że będzie przeciwko.
Marek Powierza poparł częściowo głosy przedmówców, był jednak zdania, że inwestycję powinno się dokończyć.
- Dostaliśmy dotację na tralki 50 tys. Jeśli to zrobimy, otoczenie będzie zagospodarowanie, a zostawimy stare schody, to będzie tak to wyglądało, jakby ktoś wyszedł pięknie ubrany na wesele, ale na bosaka albo w kapciach. Jak już tyle zrobiliśmy, trzeba to skończyć. Ale powinno się mówić o tym wcześniej, a nie jak umowa z wykonawcą jest podpisana – mówił.
Wójt Ewa Częścik podkreśliła, że kostka granitowa na podjeździe i parkingu szkoły oraz płyty granitowe na schodach to jedyny materiał, jaki dopuścił konserwator zabytków. - Moje zdanie, czy państwa zdanie nie ma tu znaczenia. To konserwator zabytków decyduje. Nie pozwoli na inny rodzaj nawierzchni. Jeśli chodzi o te granity, to informowałam o tym wcześniej, mówiłam być może państwo nie słuchali. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo, to ten granit nie jest śliski, jest chropowaty. Poprzednie schody, gdzie kostka była niżej niż krawędź, o wiele bardziej zagrażały bezpieczeństwu dzieci, bo przy zwykłym schodzeniu można było zaczepić nogą. Teraz będzie równo, powierzchnia będzie matowa i nie będzie śliska. Nie widzę tam zagrożenia dla bezpieczeństwa. Zarzucacie mi państwo, że nie konsultuję decyzji. Zaprosiłam państwa do obejrzenia tego na miejscu. W piątek poprosiłam państwa na komisje, żeby państwo podjęli decyzję, czy robimy te schody, czy nie. Pani skarbnik też kilkakrotnie pytała, czy robimy tę zmianę. W głosowaniu wyszło, że robimy – mówiła Ewa Częścik.
W trakcie wypowiedzi wójt przeszkadzał radny Andrzej Fabisiak. Później sam zabrał głos.
- Dlaczego trzy dni przed radą robi się konsultacje, jak ta budowa trwa ponad rok, a pani chce konsultować z nami na fajrant. Te prace nie mają żadnej zgodności z zabytkiem. Ten konserwator to w ogóle wymyśla se jakieś dziwne cuda. Nie wiem, kto wymyślił ten kształt schodów, bo to nie jest zgodne z zabytkiem. Blachy na oknach, drzwi w środku, to wszystko nie jest zabytkowe. Dlaczego pani nas okłamuje. Pani ma swoją teorię i brnie, a nas stawia w dokonanym fakcie, że my musimy zagłosować. Tak nie można robić. My nie będziemy wciąż pani zakładnikami. Ma pani tu swoich radnych, którzy muszą. Dlatego pani egzystuje, bo pani by dawno już poszła na bruk. Na ten bruk, co pani sobie robi, na ten spacerniak – dodał.
Rada Wanda Golatowska pytała, dlaczego nie zaproszono konserwatora zabytków na sesję. Bo jej zdaniem, pewne kwestie można by przedyskutować i zmienić.- Na pewne rzeczy można było przymknąć oko, bo to jest szkołą, trzeba patrzeć na bezpieczeństwo ucznia – zaznaczyła.
Radny Józef Dziwulski zarzucił przewodniczącemu, że zbyt często zwołuje nadzwyczajne sesje.
- Mamy 21 milionów środków majątkowych. Teraz nieoficjalnie słyszałem, że dostaliśmy znów 2,9 mln. Znów zostaniemy postawieni przed faktem dokonanym? Panie przewodniczący, trzeba robić sesje normalne, niech będą i sołtysi. Koszty inne idą większe już tyle lat, a pani chce oszczędzać na komisjach i sołtysach – mówił.
- Dawałem pani wójt do zrozumienia, że za dużo jest tych sesji nadzwyczajnych. Jestem zobligowany do zwołania w ciągu 7 dni. Nie dostałem żadnego uzasadnienia, dlaczego jest zwołana. A co do granitów, mam pytanie: skąd wzięła się kwota 125,5 tys. zł? – pytał przewodniczący Tomasz Żołnicki.
- Wynika ze złożonej oferty – odparła wójt.
- To oferta została złożona przez firmę bez żadnego przetargu, bez zabezpieczenia pieniędzy w budżecie – dopytywał Żołnicki..
- Wysłaliśmy do różnych firm zapytania o cenę. Otrzymaliśmy jedną ofertę od zainteresowanej firmy. Do tego nie potrzeba zabezpieczenia pieniędzy. Dlatego zwołaliśmy komisje w piątek, żeby to przedyskutować i podjąć decyzję, czy to robimy – tłumaczyła Ewa Częścik.
- A czy był jakiś rzeczoznawca robił wycenę tych prac? Te 125 tys. dane przez przedsiębiorcę... Przecież każdy może przyjść do gminy i dać kwit na 200 tysięcy, że będzie to robił – kontynuował przewodniczący.
- Nie ma pan racji. Mamy kosztorys inwestorski dla tego zadania – odparła wójt.
- Pan konserwator stawia sobie takie a takie wymogi, a złotówki nie dał do dziś, nigdy. Był zaproszony, nie przyjechał. A w kółko tylko słyszymy, co chce. Ludzie grube pieniądze dostają od konserwatora na takie rzeczy, a tu się tylko wymogi stawia – stwierdził Grzegorz Zyśk.
Przewodniczący zarządził przerwę, po jej zakończeniu przyniesiono kosztorys. Długo trwało wyjaśnianie szczegółów. - Dlaczego w kosztorysie jest 69 tysięcy, a firma dała ofertę na 125,5 tys. zł – pytał przewodniczący
- Bo takie są ceny na rynku. Gdybyśmy zrobili zapytania teraz, to ta kwota będzie jeszcze wyższa. Taniej nie będzie, bo materiały drożeją z dnia na dzień – dodała wójt.
W głosowaniu za przyjęciem uchwały zmieniającej budżet było 6 radnych, przeciwko – 7, a jeden wstrzymał się od głosu.
Po głosowaniu głos zabrała wójt. - Jestem zdumiona państwa decyzją. Na komisjach pani skarbnik pytała państwa wielokrotnie, czy zmieniać ten załącznik, czy nie. Bo cała uchwała o zmianach nie przeszła, czyli m.in. wprowadzenie dodatkowych dochodów do GOPS na wypłatę zasiłków. Takim postępowaniem nie robicie nic dobrego dla gminy – mówiła.
- Nareszcie rada zaczęła myśleć, a nie być tylko wykonawcą pani rozkazów – triumfował Andrzej Fabisiak.
- Na komisji nie było pani skarbnik, była pani Karolina (zastępca skarbnika) i powiedziałem, że nie ma co patrzeć na głosowanie na komisjach, na sesji może być inaczej, na dwoje babka wróżyła. Zrobiła pani wrzutkę z tymi schodami, reszta budżetu jest ok. Kosztorys opiewa na 69 tysięcy, a oferta wpłynęła na 130 tysięcy – nadal ciągnął wątek przewodniczący Żołnicki.
- Ale nigdy nie ma tak, żeby oferta była zgodna z kosztorysem. To ma być orientacja w cenach na rynku, a nie zobowiązanie dla wykonawcy – wyjaśniała wójt.
Żeby nie stracić pieniędzy z WFOŚiGW (29,9 tys. zł) na świetlicę w Rytelach, uchwała o wprowadzeniu funduszy do budżetu i umowa podpisana musi być do końca października. Nieoficjalnie wiemy, że kolejna sesja ma się odbyć jeszcze w tym tygodniu.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze opinie