Reklama

W środę pikieta pracowników sokołowskiego szpitala

30/12/2016 15:36

Związkowcy od wielu miesięcy domagają się zwrotu pieniędzy, których zrzekli się w 2013 roku, żeby ratować sokołowski SP ZOZ przed upadkiem. 4 stycznia organizują pikietę.

Związkowcy od wielu miesięcy domagają się zwrotu pieniędzy, których zrzekli się w 2013 roku, żeby ratować sokołowski SP ZOZ przed upadkiem. 4 stycznia organizują pikietę.

Pod koniec 2013 roku, gdy sokołowski szpital znajdował się w dramatycznej sytuacji finansowej, duża grupa pracowników dobrowolnie zrzekła się części swoich wynagrodzeń. Od ich poborów co miesiąc odcinane od 100 do 300 złotych. A są w tej grupie ludzie, którzy zarabiają ok. 1700 zł netto, zatem taka kwota jest sporym wyrzeczeniem.
Po tym, jak 2015 r. sokołowski SP ZOZ zakończył zyskiem, związkowcy zaczęli domagać się zwrotu kwot, które dobrowolnie oddali. Dyrekcja zaproponowała oddanie po 50 zł najsłabiej zarabiającym, ale tę propozycję związki uznały za niewystarczającą. Wielomiesięczne negocjacje nie przyniosły efektu. Dyrektor SP ZOZ Ewa Wojciechowska na sesjach rady powiatu i komisjach podkreślała, że zakładu nie stać na zwrot pieniędzy, bo w skali roku byłaby to kwota ok. miliona złotych. Obecnie szpital znów ma problemy z bilansowaniem się, m.in. z uwagi na duże kwoty niezapłaconych nadwykonań. Szacuje się, że strata za 2016 r. może wynieść nawet 2,5 mln zł. A to oznaczać może, że SP ZOZ będzie musiał opracować i wdrożyć plan naprawczy.
Związkowcy podkreślają jednak, że choć oficjalnie nie chce potwierdzić tego dyrekcja, w szpitalu przyznawane są podwyżki wybranym pracownikom. Ujawnić to miała m.in. kontrola Państwowej Inspekcji Pracy. Jej finałem jest zawiadomienie do prokuratury złożone przez związki, które zarzucają dyrekcji dyskryminowanie części pracowników. Sokołowska prokuratura odmówiła wszczęcia postępowania, ale to nie zakończyło sprawy, bo tę decyzję do sądu zaskarżyły związki zawodowe.
Szefowa Solidarności w SP ZOZ Jadwiga Bałkowiec na forum komisji i na sesjach rady powiatu zwracała uwagę na bardzo niskie zarobki pracowników. Także radny powiatowy Marian Koć wielokrotnie na sesjach poruszał temat trudnej sytuacji najsłabiej zarabiających pracowników szpitala. Apelował, by zarząd powiatu włączył się w mediacje i pomógł w tej sytuacji. Słyszał najczęściej, że powiat nie chce ingerować w pracę dyrekcji SP ZOZ.
Opozycyjni radni powiatowi z PiS z kolei zwracali uwagę, że nie mogą doprosić się rzetelnej i pełnej informacji na temat kosztów funkcjonowania poszczególnych oddziałów i komórek w szpitalu.
W grudniu związkowcy uznali, że zaostrzą formę protestu i w środę, 4 stycznia będą pikietować pod szpitalem.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo




Reklama