Czy członkowie Komisji Rewizyjnej Rady Miasta i Gminy Kosów Lacki wzorem kolegów z Sokołowa Podlaskiego chcą zrobić z tego gremium komisję śledczą? Takie podejrzenia mogą się nasuwać po ostatniej kontroli, jaką radni przeprowadzili w Chruszczewce. Komisja bowiem stwierdziła tam nieprawidłowości przy budowie zbiornika wodnego, które samorząd już we wrześniu zgłosił wykonawcy zadania w ramach gwarancji.
Protokół z kontroli Komisji Rewizyjnej odczytano na sesji Rady Miasta i Gminy Kosów Lacki zwołanej 29 stycznia, w punkcie „sprawy różne”. Szef komisji, Wiesław Wiśniewski miał pretensje do przewodniczącego rady Arkadiusza Mleczko, że nie wprowadził sprawy jako odrębnego punktu na sesję, ale usłyszał, że od tego m.in. na sesji są sprawy różne.
Wiesław Wiśniewski przypomniał, że kontrola odbyła się 12 grudnia w obecności komisji, szefa rady Arkadiusza Mleczko, burmistrza Jana Słomiaka i zastępcy burmistrza Pawła Nasiłowskiego. Dotyczyła budowy zbiornika wodnego w Chruszczewce. Jakie nieprawidłowości wykryto?
- Przepust odprowadzający nadmiar wody od strony zachodniej nie jest połączony z przepustem odprowadzającym pod jezdną, przepust ten jest niedrożny. Teren wokół zbiornika jest zaniżony i o dużym spadku -wyliczał Wiesław Wiśniewski. - Zgodnie z PFU szacowana ilość dowiezionego gruntu wyniosła ok. 3800 m3 bez odpadów i gruzu budowlanego. Nie dowieziono gruntu w wymaganej ilości. Według obecnych na miejscu mieszkańców Chruszczewki, dowieziono jedynie ok. 10 wywrotek gruntu – zamiast 120. Podczas prac ziemnych szlam z dna zbiornika był zepchnięty bez wywiezienia od strony południowej (od OSP). W związku z tym brzeg ten jest grząski i w dniu kontroli nie można było przez niego przejść. Przy intensywnych opadach atmosferycznych spowoduje osunięcie skarpy z tej strony. Na koronie i brzegach zbiornika nie została nawieziona warstwa wierzchnia ziemi, z humusem, która umożliwiałaby stabilizację gruntu. Pomimo wskazanych niezgodności w dniu 27 sierpnia 2024 r. został podpisany protokół końcowy, w którym nie stwierdzono żadnych uchybień ani nieprawidłowości. Komisja Rewizyjna wnioskuje o podjęcie działań przez inwestora, mających na celu wykonanie prac zgodnie z wymaganiami zawartymi w PFU – informował przewodniczący.
W reakcji na protokół głos jako pierwszy zabrał zastępca Paweł Nasiłowski. Przedstawił stanowisko burmistrza w tej sprawie, a zaczął od spraw czysto technicznych.
- Protokół zawiera liczne błędy redakcyjne i merytoryczne w zakresie podstawowych danych,
co rzutuje na jego rzetelność. Błędna jest data odbioru inwestycji: wnioski końcowe protokołu błędnie podają datę podpisania protokołu końcowego jako 27 sierpnia 2024 r. Faktyczny odbiór inwestycji miał miejsce 27 sierpnia 2025 r. Błąd ten wprowadza chaos w chronologii zdarzeń – wyliczał Paweł Nasiłowski. - W dokumencie urzędowym kluczowa jest precyzja, tymczasem w treści protokołu pojawiają się istotne pomyłki w nazwach i nazwiskach: wskazano „Burmistrza Miasta i Gminy Kozłowa” zamiast Kosowa Lackiego. Zastępca burmistrza został wpisany jako „Paweł Nasiowski”, a faktycznie nazywa się Paweł Nasiłowski. Zastępca przewodniczącego Komisji, radny Jerzy Lipski, figuruje jako „Jerzy Lipowski”. Sprawuje on funkcję zastępcy przewodniczącego Komisji Rewizyjnej, natomiast w dokumencie wpisano „zastępca przewodniczącej”. W nazwie stanowiska przewodniczącego Komisji Wiesława Wiśniewskiego błędnie użyto formy żeńskiej „przewodnicząca”. W przypadku przewodniczącego Rady Miasta i Gminy Kosów Lacki pominięto nazwisko, pozostawiając samo imię. Przewodniczący nazywa się Arkadiusz Mleczko. Wskazane błędy, choć mogą wydawać się pisarskie, w oficjalnym dokumencie kontrolnym nie powinny mieć miejsca i wymagają korekty – podkreślił zastępca burmistrza.

Paweł Nasiłowski odczytał też szczegółowe wyjaśnienia do poszczególnych uwag Komisji Rewizyjnej.
W kwestii braku połączenia przepustu z instalacją pod drogą burmistrz wyjaśniał, że ingerencja w pas drogowy i przebudowa tego elementu wymagałyby uzyskania odrębnego pozwolenia wodoprawnego. To bardzo wydłużyłoby procedury i w związku z tym, że Polska kończyła Program Rozwoju Obszarów Wiejskich na lata 2014–2020 i rozliczała go z Komisją Europejską, efektem niedotrzymania terminów przez samorząd byłaby konieczność zwrotu dotacji pozyskanej na inwestycję w Chruszczewce. - Udrożnienie przepustu drogowego zostanie zrealizowane przy okazji planowanej przebudowy tego odcinka drogi, co stanowi odrębne zadanie inwestycyjne – zaznaczył burmistrz.
Jeśli chodzi o zarzut KR dotyczący rzekomego „niedowiezienia gruntu”, burmistrz podkreślił, że „Program Funkcjonalno-Użytkowy jest dokumentem koncepcyjnym, służącym do oszacowania kosztów na etapie przetargu. Nie jest on dokumentacją wykonawczą. Zgodnie z art. 33 ustawy Prawo budowlane, roboty wykonuje się na podstawie zatwierdzonego Projektu Budowlanego i Wykonawczego. To ten dokument definiuje geometrię obiektu (rzędne dna i skarp). Ilości mas ziemnych w PFU są wyłącznie szacunkowe. Traktowanie ich jako wiążącego obmiaru powykonawczego jest niezgodne z przepisami oraz obowiązującą praktyką procesu inwestycyjnego. (…) Wykonawca odpowiada za osiągnięcie rezultatu – czyli ukształtowanie terenu zgodnie z projektem. Sposób osiągnięcia tego celu (w tym ilość kursów transportowych) jest kwestią technologiczną wykonawcy. Jeżeli rzędne terenu zgadzają się z projektem, zadanie wykonano prawidłowo (…) Należy uwzględnić, że grunt na wywrotce
(w stanie luźnym) ma znacznie większą objętość niż ten sam grunt zagęszczony w nasypie. Ocena ilości materiału na podstawie „liczenia ciężarówek” przez osoby postronne, bez uwzględnienia wskaźnika zagęszczenia i zmian objętościowych gruntu, jest niemiarodajna inżyniersko
i prowadzi do błędnych wniosków” - czytamy w odpowiedzi burmistrza.
Paweł Nasiłowski omówił też kwestie, na które zwróciła uwagę Komisja Rewizyjna, ale już wcześniej samorząd zgłosił wykonawcy inwestycji w Chruszczewce. To m.in. sprawa wykorzystania szlamu.
- Wykonawca działał w oparciu o dokumentację, która dopuszczała bilansowanie mas ziemnych na miejscu, praktyka eksploatacyjna wykazała, że w specyficznych warunkach hydrologicznych tego terenu (okresowe nawadnianie) materiał rodzimy nie wszędzie zapewnia oczekiwaną nośności stabilność. Wnioski KR o konieczności zastosowania lepszego materiału (wymiany gruntu) są w tym zakresie zbieżne z naszą oceną obecnej sytuacji. Dlatego też, nie czekając na protokół Komisji, Urząd Miasta i Gminy wdrożył już procedurę reklamacyjną. Wykonawca został wezwany do usunięcia wady w ramach gwarancji jakości. (…) Odbędzie się to w trybie naprawy gwarancyjnej, na wyłączny koszt wykonawcy, a nie jako dodatkowo płatne roboty z budżetu gminy.
Jeśli zaś chodzi o stabilizację skarp za pomocą roślinności, to burmistrz w piśmie zaprezentowanym przez Pawła Nasiłowskiego zaznaczył, że jest to proces długotrwały. - Młoda trawa wysiana jesienią nie tworzy od razu zwartej darni, co jest zjawiskiem naturalnym. Pełna ocena skuteczności humusowania będzie możliwa dopiero w przyszłym sezonie wegetacyjnym (wiosna/lato 2026). Jeżeli wiosną okaże się, że wschody traw są nierównomierne lub warstwa humusu została wypłukana, wykonawca – zgodnie z udzieloną gwarancją na zieleń – będzie zobowiązany do ponownego humusowania i obsiewu na własny koszt – zapewnił burmistrz.
Głos zabrał też burmistrz Jan Słomiak. Podkreślił, że często jest tak, że uzyskanie dofinansowania zewnętrznego wiąże się z koniecznością podejmowania przez władze szybkich decyzji. Zdarza się też, że z pewnych rozwiązań trzeba zrezygnować, bo nie jest możliwa ich realizacja w określonym czasie. Kosowski samorząd realizuje dużo różnych zadań. - Podejmujemy takie decyzje, które pozwalają zrealizować inwestycję zgodnie z prawem. Trzeba czasem podejmować ryzyko, ale zgodnie z przepisami – zapewnił.
Wiesław Wiśniewski nie dawał za wygraną. - Apeluję do państwa, abyście pojechali sobie do Pogorzeli (to teren gminy Sokołów – przyp. BGG), gdzie jest hektarowy zbiornik, dwukrotnie większy niż w Chruszczewce. Odwodnienia są tam powyprowadzane. A u nas okazuje się, ze odwodnienia nie ma, zapłacimy za nie w przyszłości, gdy droga będzie robiona, poniesiemy dodatkowe koszty, które w PFU były ujęte w zakresie tego zadania. Wydaje mi się, że to jest niegospodarne – dodał.
- Proszę nie wprowadzać w błąd sołtysów i rady. Odwodnienie założone w PFU zostało wykonane. Dalsze odwodnienie, żeby połączyć je z tym w drodze, to dalsze zadanie. Nie chcieliśmy „pruć” i tak już popękanego asfaltu po to tylko, żeby zrobić odwodnienia i żeby została żwirowa przestrzeń na drodze asfaltowej. To nieprawda, że wykonawca czegoś nie wykonał – dodał burmistrz. Wyjaśniał również, że sytuacja prawna terenów w Pogorzeli i Chruszczewce jest zupełnie inna. W Pogorzeli zbiornik leży na gruntach gminy, w Chruszczewce przylega do 7 prywatnych działek.
- Dlatego zbiornik powstał zmniejszony, bo mieści się na naszych działkach – dodał Jan Słomiak. A zastępca Paweł Nasiłowski przypomniał, że w Pogorzeli prace przy zbiorniku trwały kilka lat i były co najmniej trzykrotnie wykonywane.
Burmistrz Jan Słomiak podkreślił, że jest zniesmaczony tym, że w protokole przekręcono nazwę miasta na Kozłów.
- Jeśli mamy się szanować, to powinniśmy odpowiadać na konkretne zarzuty, a nie dyskutować o pomyłkach – mówił z kolei radny Stanisław Kuziak. Podziękował mieszkańcom, że byli czujni i zgłaszali problemy związane z inwestycją. Apelował, by dopilnować poprawienia tej inwestycji przez wykonawcę, by „nie doszło do marnotrawienia publicznych pieniędzy”.
- Dziękuję panu Kuziakowi za te uwagi. My również nie zgadzamy się z pewnymi działaniami wykonawcy i będziemy wymagać, by w pierwszym półroczu zobowiązać firmę do wykonania wspomnianych prac. Jeśli sami tego nie wyegzekwujemy, pójdziemy do sądu. To musi być załatwione. Nic się ostatecznie nie zamknęło, by nie móc dokonać poprawek – zapewnił Jan Słomiak.
Paweł Nasiłowski na koniec dyskusji odczytał szereg dokumentów – m.in. z 22 września 2025 r., skierowany do wykonawcy inwestycji w Chruszczewce – wezwanie do niezwłocznego usunięcia usterek w ramach gwarancji po odbiorze końcowym. Zawiera on listę prac do wykonania w ciągu 14 dni, m.in. utwardzenie skarp. Wykonawca nie zrealizował tego i w listopadzie gmina ponownie wezwała firmę do usunięcia wad inwestycji. Jeśli tym razem nie zrealizuje poprawek, samorząd ma zlecić ich wykonanie innemu podmiotowi, na koszt wykonawcy, z wykorzystaniem zabezpieczenia umowy. 8 grudnia wykonawca przysłał pismo, w którym podkreślił, że nie uchyla się wykonania naprawy usterek, jednak prosi o wydłużenie terminu do 31 marca z uwagi na zimowe warunki i podmokły teren.
Paweł Nasiłowski dodał, że Komisja Rewizyjna w trakcie kontroli poznała wszystkie cytowane na sesji pisma.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Tak się kończy wybieranie najtańszej oferty. Wykonawca musi na czymś zaoszczędzić w porównaniu z kosztorysem inwentorskim. Ciekawe co bedzie z drogą Kosów -Sokołów która będzie robiona za 1/3 ceny.
To jest inwestycja za 380 tyś . Mieszkańcy Chruszczewki mają całą dokumentację fotograficzną każdego dnia. Projekt stawu nie był konsultowany z mieszkańcami a nawet z właścicielami działek sąsiadujących. Staw został oszpecony i nazwany jako "zbiornik retencyjny" rzeczywiście wygląda jak taki przy autostradzie. Pierwotnie staw miał 3 tyś/m2 teraz ma około 1 tyś. Prace były wykonywane jedną koparką a ostatnie -3-4 dni już na dwie bo termin gonił. Pierwsze 3-4 dni było tylko dwóch Panów do wycinki, później właściciel firmy "grzebał" się tam sam przy pomocy mieszkańców. Na jakiej podstawie umowa była aneksowana o 10% tego nie da się logicznie wytłumaczyć. Dla porównania to te prace trwały tam około 15-17 dni roboczych. Proszę sobie przeliczyć cenę usługi koparką i zobaczyć jaki wyjdzie wynik. Sprawa tego stawu i innej inwestycji z tego co już słyszałem trafi lub już trafiła do Prokuratury, CBA, oraz NIK. Ktoś postanowił zrobić z tym porządek, jak wierzycie w dobre intencje gminy to zobaczcie ile kosztowało przedszkole w Kosowie, tam to dopiero jest grubo jak dobrze pamiętam 19 mln zł. Tak się bawi towarzystwo
Tak się kończy wybieranie najtańszej oferty. Wykonawca musi na czymś zaoszczędzić w porównaniu z kosztorysem inwentorskim. Ciekawe co bedzie z drogą Kosów -Sokołów która będzie robiona za 1/3 ceny.
To jest inwestycja za 380 tyś . Mieszkańcy Chruszczewki mają całą dokumentację fotograficzną każdego dnia. Projekt stawu nie był konsultowany z mieszkańcami a nawet z właścicielami działek sąsiadujących. Staw został oszpecony i nazwany jako "zbiornik retencyjny" rzeczywiście wygląda jak taki przy autostradzie. Pierwotnie staw miał 3 tyś/m2 teraz ma około 1 tyś. Prace były wykonywane jedną koparką a ostatnie -3-4 dni już na dwie bo termin gonił. Pierwsze 3-4 dni było tylko dwóch Panów do wycinki, później właściciel firmy "grzebał" się tam sam przy pomocy mieszkańców. Na jakiej podstawie umowa była aneksowana o 10% tego nie da się logicznie wytłumaczyć. Dla porównania to te prace trwały tam około 15-17 dni roboczych. Proszę sobie przeliczyć cenę usługi koparką i zobaczyć jaki wyjdzie wynik. Sprawa tego stawu i innej inwestycji z tego co już słyszałem trafi lub już trafiła do Prokuratury, CBA, oraz NIK. Ktoś postanowił zrobić z tym porządek, jak wierzycie w dobre intencje gminy to zobaczcie ile kosztowało przedszkole w Kosowie, tam to dopiero jest grubo jak dobrze pamiętam 19 mln zł. Tak się bawi towarzystwo