Firma PKF Consult, która przeprowadziła audyty w mieście dostała przedsądowe wezwanie od pełnomocnika byłego dyrektora SOK Marcina Celińskiego z żądaniem usunięcia naruszeń dóbr osobistych. To efekt prezentacji raportu i wystąpień audytorów na poprzedniej sesji. Marcin Celiński i jego pełnomocnik, mecenas Robert Czarnowicz zabrali głos na sesji Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim 25 czerwca i nie zostawili suchej nitki na pracy firmy audytorskiej. Wypunktowali rażące niezgodności w tym, co zaprezentowali audytorzy i zażądali reakcji także ze strony miejskich radnych.
Przypomnijmy, że pierwotny audyt przeprowadzony został w ostatnim kwartale 2024 r. Zrobiła go firma PKF Consult, która jako jedyna zgłosiła się do postępowania ogłoszonego przez burmistrz Iwonę Kublik. Kwota zamówienia nie przekraczała 130 tys. zł, zatem nie musiał być ogłoszony przetarg. W styczniu 2025 r. wyszła na jaw afera z defraudacją 1,55 mln zł w sokołowskiej „Szóstce” i burmistrz zdecydowała o przeprowadzeniu audytu śledczego w części miejskich jednostek. Zadanie to powierzono firmie PKF Consult, dostała ona dodatkowe wynagrodzenie, w sumie ponad 230 tys. zł za oba audyty.
Prezentacja audytu przez firmę była odsuwana w czasie i ostatecznie odbyła się na sesji nadzwyczajnej 2 czerwca. Taka formuła spotkania sprawiła, że nikt poza radnymi nie mógł zadać pytań audytorom. Nasze wątpliwości dotyczące całej sprawy opisaliśmy tutaj:
25 czerwca na sesji Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim w punkcie poświęconym na wystąpienia mieszkańców do sprawy odnieśli się były dyrektor SOK Marcin Celiński oraz jego pełnomocnik, mecenas Robert Czarnowicz.
- Od kilku tygodni w przestrzeni publicznej powtarzane są tezy z prezentacji firmy PKF Consult, że w Sokołowskim Ośrodku Kultury fikcyjnie przeprowadzono kontrolę, że umowy na kawiarnię i restaurację były aneksowane poza wiedzą głównej księgowej, że nie było kaucji, archiwizacji, dokumentów do ogrzewania, a nawet, że pojawiło się podejrzenie antydatowania aneksu. Jednocześnie pełny audyt nie został ani państwu, ani mieszkańcom udostępniony. Pokazano jedynie wybrane slajdy, a mnie jako osobie, której te zarzuty dotyczą wprost, nie poproszono nawet o złożenie jakichkolwiek wyjaśnień – mówił w swoim wystąpieniu Marcin Celiński. - Dziś nie będę mówił o przepisach, chcę mówić o faktach i konkretnych dokumentach. Pokażę państwu trzy rzeczy. Jak wyglądała faktyczna metodologia audytu i jakie elementy pominięto, jakie błędy faktograficzne popełniono przy opisywaniu sprawy kawiarni i restauracji oraz jak w rzeczywistości funkcjonowały w Sokołowskim Ośrodku Kultury kontrola finansowa i archiwizacja. Moim celem jest, aby rada - niezależnie od różnych sporów - miała przed sobą realny obraz sytuacji, a nie tylko efektowną, ale odbiegającą od faktów prezentację – mówił.
Marcin Celiński wskazał, że audyt przeprowadzono wiele miesięcy po odwołaniu go ze stanowiska. A część zarzutów choćby o braku archiwizacji, problemach z dokumentami czy bałaganie w aktach dotyczyła stanu dokumentacji w czasie, gdy odpowiadały za nią w SOK już zupełnie inne osoby.
- Tymczasem kontrola Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych przeprowadzona dokładnie na sam koniec mojego urzędowania stwierdziła prawidłowe prowadzenie i zabezpieczenie dokumentacji projektowej w oznaczonych segregatorach ,z pełnym dostępem do 100% wszelkich aktów. Ten fakt w prezentacji PKF w ogóle się nie pojawił - podkreślił.
Marcin Celiński wyliczył konkretne nieścisłości dotyczące działalności kawiarni i restauracji w SOK. Pokazał m.in. dowód wpłaty, potwierdzającego opłacenie kaucji – brak wpłaty zarzucali audytorzy. Tłumaczył, dlaczego manipulacją są oskarżenia o antydatowanie aneksów do umowy. Zaprzeczał sensacyjnie brzmiącym oskarżeniom, że ogłoszenie o poszukiwaniu operatora restauracji nie było dostępne publicznie, a widniało jedynie na wewnętrznym serwerze.
- Trzeci obszar to kontrola finansowa w SOK. Padło stwierdzenie o fikcyjnej kontroli finansowej, o tym, że wszystkie decyzje były w gestii dyrektora i że nie było mechanizmów kontrolnych. W praktyce wyglądało to całkowicie inaczej. W SOK funkcjonował regulamin zamówień publicznych przewidujący między innymi udział głównej księgowej w całym procesie, protokołowanie postępowań, wymagane kontrasygnaty dla wydatków powyżej określonych progów. Dokumenty przechodziły pełną ścieżkę, wszystkie dokumenty – wyjaśniał Marcin Celiński. - A każdy przelew wychodzący z konta SOK wymagał podwójnego zatwierdzenia elektronicznego w systemie bankowym.
Szczegóły na nagraniu:
- Jeżeli więc ktoś nie był w stanie odnaleźć dokumentów w 2025 roku, to trzeba uczciwie odpowiedzieć na pytanie, kto wtedy odpowiadał za dokumentację, kto wtedy był dyrektorem, kto przekazywał wszelkie akta i dokumenty audytorom. Obciążanie mnie za stan archiwum w czasie, gdy nie miałem już żadnego wpływu na SOK jest po prostu nieuczciwe – mówił były dyrektor SOK. - Nie proszę państwa, żebyście komukolwiek uwierzyli na słowo. Proszę o coś innego. O oparcie się na pełnym materiale, a nie na skrótach z jakiejś dziwnej prezentacji. Proszę, by rada zażądała od firmy PKF Consult wyjaśnienia tych rozbieżności, odniesienia się do konkretnych dokumentów oraz korekty stwierdzeń, które w oczywisty sposób mijają się z faktami, tak jak pokazałem państwu dowód wpłata, podobno tej wpłaty według audytorów w ogóle nie było. Na koniec powtórzę jedno zdanie, które już raz kierowałem do tej rady. Przestańmy wreszcie doszukiwać się afer! Mówmy o rzeczywistych problemach miasta, ale nie budujmy ich kosztem reputacji ludzi, którzy których najłatwiej uczynić winowajcami w efektownej, ale odbiegającej od faktów prezentacji – zakończył Marcin Celiński.
- Nazywam Robert Czarnowicz, jestem adwokatem i jestem też pełnomocnikiem Marcina Celińskiego w procesach, które się toczą i reprezentuję go właśnie jako byłego dyrektora Sokołowskiego Ośrodka Kultury – rozpoczął swoje wystąpienie na temat audytu drugi z gości czwartkowej sesji. - W tej sprawie mam nieodparte wrażenie, że złamano podstawowe zasady dotyczące tego, że nie można nikomu przypisać naruszenia prawa bez podania konkretnych faktów i dowodów. A tak, niestety, miało miejsce w tej sprawi i to, niestety, dotyczy audytorów tej renomowanej firmy audytorskiej. Firma PKF Consult otrzymała w poniedziałek przedsądowe wezwanie do zaprzestania naruszania dóbr osobistych i usunięcia skutków naruszenia z terminem do dzisiaj. Jeżeli firma konsultingowa nie zastosuje się do wezwania, to mój klient skieruje sprawę do sądu o naruszeniu dóbr osobistych w kontekście tego, co zostało wypowiedziane na poprzedniej poprzedniej sesji 2 czerwca – zapowiedział.
Po pierwsze zaprzeczył, że istniał obowiązek uzyskania zgody Rady Miejskiej na wydzierżawienie pomieszczeń w SOK operatorowi restauracji. Wskazał, że działka jest w użytkowaniu wieczystym SOK, który jest odrębną instytucją i w tym zakresie włada swoim majątkiem na podstawie przepisów ustawy o ustawie o działalności kulturalnej. Zatem audytorzy powołali się na niewłaściwe przepisy.
Po drugie mecenas wyjaśniał, dlaczego nie musiało być w tej sprawie przetargu. Podkreślił, że prawidłowość postępowania w tym zakresie potwierdziła nawet Mazowiecka Jednostka, która przyznała na projekt fundusze unijne, a później – po donosie sygnalistki – przeprowadziła jego kontrolę.
Po trzecie Robert Czarnowicz mówił o sprzeczności ustaleń audytorów z dokumentami właściwych organów. Tu odniósł się do rzekomo fikcyjnych kontroli i zarzutów w sprawie antydatowania aneksów.
- Tezy naruszające dobre osobiste Marcina Celińskiego powinny zostać wycofane i skutki usunięte. A dalsza debata powinna opierać się właśnie na dokumentach, na przepisach i na ustaleniach właściwych organów. W przeciwnym razie spór musi być rozstrzygnięty na forum sądu – zakończył swoje wystąpienie Robert Czarnowicz. Całość jest na nagraniu.
Do zagadnień dotyczących audytu, poruszanych przez obu panów, w dalszej części sesji odnieśli się radni Michał Lipiński i Piotr Sikorski. Wskazywali na poważne wątpliwości, jakie się pojawiły w związku z prezentacją dokumentu. Do tej pory nie został upubliczniony pełny raport z audytu, a na sesji 2 czerwca przedstawiono jedynie wybiórcze informacje, zaprezentowane na slajdach i skupiające się na rzekomych nieprawidłowościach w SOK.
Przedstawiciele władz nie odnieśli się do tych wszystkich zarzutów. Przewodniczący rady Daniel Krakowski wskazał jedynie, że mieszkańcy i dziennikarze mogli wysłać swoje pytania do audytorów i żądać wyjaśnień.
Na zakończenie sesji, w sprawach różnych, radna Elżbieta Sekita odczytała w imieniu Klubu Radnych Sokołowscy Demokraci oświadczenie, w którym zaatakowali oni portal Życie Sokołowa oraz personalnie Bożenę Gontarz-Górzną za artykuł na temat audytu. W oświadczeniu powielono informacje z sesji 2 czerwca, które zakwestionowali Marcin Celiński i Robert Czarnowicz. Po raz kolejny publicznie padły zarzuty, które kilka godzin wcześniej obaj panowie uznali za naruszające dobra osobiste byłego dyrektora SOK. Ale najwyraźniej nikt z Klubu Radnych Sokołowskich Demokratów nie zweryfikował w trakcie sesji przygotowanego wcześniej wystąpienia.
Na moje pytanie szef klubu Karol Krakowski odpowiedział, że oświadczenia nie podpisała burmistrz Iwona Kublik.
Cała sprawa z pewnością będzie miała ciąg dalszy...
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Myślę że dość szykanowania mojego męża i naszej rodziny na wielu płaszczyznach życia społecznego. Zachęcam radnych do tego aby rzetelnie ale przede wszystkim sprawiedliwie kierowali naszym miastem za pieniądze mieszkańców. Dość już szukania winnego nie tam gdzie trzeba.Nie wydaje się Państwu w magistracie że już wszelkie granice ludzkiej przyzwoitości zostały przekroczone ?To Państwo macie stawać w obronie ludzi a nie być sędziami wątpliwych tez .
Ciekaw jestem kto zwróci wydana z naszych podatków 230 tys. jeśli prawdziwe okażą się zarzuty o nieprawidłowo przeprowadzonym audycie. Czy to będzie firma audytorska czy pani burmistrz ze swojej kieszeni. A co do pani Sekity niech się zastanowi, że za swoje wypowiedzi również ponosi odpowiedzialność.
Mnie interesuje wypowiedz Pana Celińskiego odnośnie przetargu , jak to pogodzić z wypowiedzią pełnomocnika , coś tu skrzypi. Ponadto co na te zarzuty ma do powiedzenia prawnik urzędu , brak odpowiedzi świadczy o nieprzygotowaniu wstyd.
No bracia patrząc jak słońce razi ????
Zacznę od tego , że pisałem tu wieki temu, dość dosadnie dla tej władzy. Ale sokołowska "demokracja internetowa" już 12 lat temu, pokazała, że nie zadziera się z władzą. Wychowałem sie na tym samym osiedlu , na którym mieszkał Pan Celiński i panowie Krakowscy. Wiele Nas wtedy różniło, ale Pana Marcina pamiętam zawsze z długimi włosami (też takie miałem, hehe) , jako spokojniego harcerza. Natomiast tych dwóch jeleni nikt nigdy nie widział na osiedlowym boisku. Ojciec ich pilnował jak swojego Wartburga. Byli na szmyczy i tak im zostało. Biedne to miasto w rękach aparatczyków postkomuny. Marcin , szacun i walcz do końca.
(...) A Ja chcę tańszych śmieci , prądu , gazu i żyć spokojnie .
Jak brak argumentów- to najlepiej wtrącić komunę, postkomunę, lewactwo ;) Gorączka wokół, a Ty jeszcze dokładasz do pieca. To, ze masz coś (moze zazdrość) do radnych Krakowskich,których usłużnie nazwałeś "jeleniami", których sto lat temu niby nie widziałes na boisku :D, przy okazji obrażając ich rodzinę, rzucając "zabawny"komentarz o pilnowaniu wartburga, nie upowaznia Cię do poniżania bez przyczyny.Co to ma do rzeczy w ogóle? Ze kiedyś to było...? :D "Harcerz" zbije z Tobą piątkę, pani redaktor przepuści komentarz, ale zostaje, ze najwyraźniej długie włosy przesłaniają jasność myślenia. P.S.odczyt oświadczeń nie jest mocną stroną radnej Sekity. Z trudem i zażenowaniem się tego odczytu słucha
Człowieku!!! Co to za jakaś słowna trzęsawka, bez ładu i składu? Wiem co napisałem i wystarczy posłuchac jak obardy prowadzi jeden z nich. Dla mnie to brak kultury, oraz okazywanie wyższości. Amen
Panie Marcinie ! Trzymam kciuki ! Prosze walczyć o swoje ! Nie dac szargać dobrego imienia.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
przecież chodzi o to aby Kamila mogła ulokować kogoś ze swojej paczki na stołku
Myślę że dość szykanowania mojego męża i naszej rodziny na wielu płaszczyznach życia społecznego. Zachęcam radnych do tego aby rzetelnie ale przede wszystkim sprawiedliwie kierowali naszym miastem za pieniądze mieszkańców. Dość już szukania winnego nie tam gdzie trzeba.Nie wydaje się Państwu w magistracie że już wszelkie granice ludzkiej przyzwoitości zostały przekroczone ?To Państwo macie stawać w obronie ludzi a nie być sędziami wątpliwych tez .
Ciekaw jestem kto zwróci wydana z naszych podatków 230 tys. jeśli prawdziwe okażą się zarzuty o nieprawidłowo przeprowadzonym audycie. Czy to będzie firma audytorska czy pani burmistrz ze swojej kieszeni. A co do pani Sekity niech się zastanowi, że za swoje wypowiedzi również ponosi odpowiedzialność.
Mnie interesuje wypowiedz Pana Celińskiego odnośnie przetargu , jak to pogodzić z wypowiedzią pełnomocnika , coś tu skrzypi. Ponadto co na te zarzuty ma do powiedzenia prawnik urzędu , brak odpowiedzi świadczy o nieprzygotowaniu wstyd.