Na kwietniowej sesji Rady Miejskiej w Sokołowie Podlaskim władze wyrażały swoje niezadowolenie z tego, że w mieście pozostało tylko jedno lokalne medium – Życie Sokołowa - które w dodatku krytykuje lokalne władze. „Sokołowscy Demokraci” postanowili temu zaradzić. Władza promuje „portal”, który prowadzi niedoszły radny Grzegorz Mieczkowski, zarejestrowany w Powiatowym Urzędzie Pracy jako bezrobotny. Co z tego, że „redaktor” słabo radzi sobie z językiem polskim, robi rażące błędy ortograficzne, a do tego w naszej ocenie co najmniej dwukrotnie złamał prawo. Jest członkiem Platformy Obywatelskiej i to wystarczy, by działała lokalna wersja „doktryny Neumanna” - jeśli jesteś w PO, będziemy cię bronić jak niepodległości...
Profil Sokołów Podlaski w Obiektywie istnieje od kilku lat i długo skupiał się na tym, co zawiera się w jego nazwie – publikowaniu fotografii z miasta. W ubiegłym roku jego twórca, Grzegorz Mieczkowski, stolarz z zawodu ze średnim wykształceniem i wówczas bezrobotny zaangażował się w kampanię wyborczą KWW Iwony Kublik „Sokołowscy Demokraci”. Wystartował nawet na radnego, ale przegrał z Michałem Lipińskim. Po objęciu fotela przez burmistrz Iwonę Kublik w nagrodę został zatrudniony w sokołowskim magistracie, w dziale promocji. Nie zagrzał tam jednak długo miejsca i po dwóch miesiącach sam zrezygnował z tej posady. Skarżył się – i taka wersja trafiła do mediów – że Iwona Kublik miała być zbyt wymagającą szefową. Podobno potrafił zrobić z jakiegoś wydarzenia 70 fotografii i żadna się „głowie miasta” nie podobała.
Przez kilka miesięcy o „sokołowskim demokracie” była cisza. Grzegorz Mieczkowski pojawiał się jedynie na zdjęciach z partyjnych wyjazdów PO. Pod koniec czerwca tego roku ponownie objawił się już jako „redaktor”. Publicznie poinformował, że założył portal internetowy, opublikował zdjęcia wyrobionej przez siebie samego „legitymacji dziennikarskiej” (zgodnie z przepisami powinien wystawić ją wydawca). A wcześniej zaczął się pojawiać na różnych spotkaniach i wydarzeniach w mieście. W większości tych, gdzie była sokołowska władza.
W kampanii wyborczej Grzegorz Mieczkowski zasłynął z pisania o szkole „Trujce”. Głośno było też o jego wersji nazwiska księdza Brzóski - „Brzuska”. Te błędy już mu się rzadko zdarzają. Czyżby zatrudniał korektę? W dzisiejszych czasach to dla Grzegorza Mieczkowskiego zbędne. Bo jest…sztuczna inteligencja! Dzięki temu jako osoba słabo radząca sobie z językiem polskim może z tych rozwiązań skorzystać i zlecić sztucznej inteligencji napisanie artykułu na konkretny temat. Każdy, kto korzysta z tego narzędzia (nawet nastolatek) potrafi rozpoznać taki tekst. Ale ze sztucznej inteligencji też trzeba umieć mądrze korzystać. Samo napisanie polecenia nie wystarcza. Bo sztuczna inteligencja nie jest nieomylna i np. błędnie zapisuje niektóre nazwiska, czy nazwy własne. Od takich przykładów roi się w „artykułach” na nowym portalu. Kilka przykładów na screenach. Sokołowski „redaktor” pisał o „burmistrz Kupnik”, były burmistrz to „Karakila”. Nazwisko wójta gminy Sokołów też oryginalne - Kurek. Z „portalu” dowiemy się też np., że w Sokołowie jest ulica „Magisterska”.


Nowy „portal” lansowany jest przez frakcję PO związaną z żoną radnego Marka Landzberga. Członkostwa Grzegorza Mieczkowskiego w partii oficjalnie nie chciała potwierdzić, z uwagi na RODO, sekretarz Koła Miejskiego PO w Sokołowie Eliza Lemieszek. Więc jak „pan redaktor” wyobraża sobie pracę jako dziennikarz, skoro obok legitymacji prasowej ma legitymację partyjną? Gdy apolityczność jest elementarną zasadą zawartą w Kodeksie Etyki Dziennikarskiej. Gdy go o to zapytałam, odpowiedział wydrukami z Internetu, że nie jest to sprzeczne z prawem...
Nieoficjalnie wiemy, że „pan redaktor” od kilku miesięcy jest zarejestrowany w Powiatowym Urzędzie Pracy w Sokołowie jako bezrobotny. Oficjalnie tych danych PUP nam nie potwierdzi z uwagi na przepisy związane z RODO.
Nie przeszkadzało to jednak działaczowi sokołowskiej PO prowadzić portalu internetowego, zbierać reklam i ich publikować. To chyba jedyny przypadek w Polsce, że bezrobotny byłby wydawcą portalu!
Grzegorz Mieczkowski ze swoją rozbrajającą szczerością wyjaśnia Wam to Czytelnicy na… Facebooku. I tak twierdzi, że może zarabiać w ramach tzw. nierejestrowanej działalności gospodarczej. Owszem, taki przepis jest, owszem może panu redaktorowi pomogła w tłumaczeniach sztuczna inteligencja. Ale tu znowu mogła się pomylić. Bo przepis ten zezwala na nie zakładanie działalności gospodarczej, jeśli dochód nie przekracza 75 proc. minimalnego wynagrodzenia za pracę, czyli 3,5 tys. zł. A pan Grześ dumnie się chwali z wpływów z reklam. I tak zarabia od - jak oceniam - co najmniej trzech miesięcy. Bez rejestracji działalność gospodarczej. Nie płaci ZUS i podatków.
Iwona Kublik zapytana o to, czy ma świadomość możliwości łamania prawa jej „speca od public relations” poleciła mi napisać donos do Urzędu Skarbowego. Dodała, że nie ma narzędzi do skontrolowania takich sytuacji. Ale przestała udostępniać posty z „portalu” Grzegorza Mieczkowskiego na swoich oficjalnych kontach na Facebooku. Przewodniczący Rady Miejskiej Daniel Krakowski na mojego maila dotyczącego wątpliwości co do tego, że bezrobotny pracuje jako dziennikarz w ogóle nie odpisał.
Mimo zgłaszanych wątpliwości co do działania nowego „portalu”, władze miasta natychmiast zrównały go z innymi mediami. Przewodniczący Krakowski zaczął zapraszać Grzegorza Mieczkowskiego na spotkania i wydarzenia na równi z innymi mediami.
Po wielu latach dobrej współpracy Życie Sokołowa przestało dostawać informacje i zaproszenia na wydarzeniach w SOK, a informacje te płyną jedynie do „nowego portalu”. Mimo, że tego typu wydarzenia zawsze reklamowaliśmy i relacjonowaliśmy bezpłatnie.
Burmistrz Iwona Kublik zwróciła się o patronat medialny nad wydarzeniem „Sokołów Podlaski Stolicą Poloneza” do kilku redakcji. Grzegorz Mieczkowski, w swoim stylu, pochwalił się na Facebooku, że on też o patronat został poproszony. Ba! Nawet udostępnił pismo w tej sprawie. Pomijając fakt, że jest to nieprofesjonalne, zrozumieć należy radość „redaktora”. Finał był jednak taki, że odmówiły inne media. Ostatecznie wśród patronów znalazł się portal Grzegorza Mieczkowskiego oraz wydawana w Łochowie przez znajomą pani wiceburmistrz gazeta „Z Biegiem Liwca”. „Życie Siedleckie” objęło patronatem wydarzenie odpłatnie.
Grzegorz Mieczkowski jako reporter pierwszego frontu ruszył więc do pierwszej pary w polonezie. Nie posłowie, nie pani burmistrz, a on był bohaterem dnia! I chwała mu za to, że charakterystyczny czerwony dres i buty w tym samym kolorze, w których pojawia się „w pracy” zamienił na białe spodnie i elegancką marynarkę. My byliśmy jako dziennikarze zachwyceni, bo gdy tańczył w pierwszej parze, po prostu nie wchodził nam w kadr. Podobno pomysłodawca imprezy, burmistrz Iwona Kublik, która tańczyła dopiero w drugiej parze, była mniej zadowolona, że to pan Grzegorz jest na czele.
Grzegorz Mieczkowski chyba myśli, że bycie dziennikarzem daje władzę. Owszem, nazywają nas „czwartą władzą”. Ale profesjonaliści wiedzą, że prawo stoi ponad wszystkim. I nie chodzi tu o odpowiedzialność za słowa. W dzisiejszych czasach każdy, kto ma smartfona i konto na social media, może poczuć się dziennikarzem. A czy każdy, kto ma zestaw narzędzi, jest stolarzem? I tak nieświadomy pan Grześ w sierpniu opublikował zdjęcia z remontu budynku SOK. To plac budowy, na który nie wolno wchodzić osobom postronnym. Czy ktoś wydał pozwolenie, by „redaktor” tam wszedł? Pytał o to na profilu FB „Sokołów Podlaski w obiektywie” były dyrektor SOK Marcin Celiński. Odpowiedź konkretna od Grzegorza Mieczkowskiego nie padła. Były próby riposty z lekceważącymi, wymijającymi tezami.
We wrześniu zaś Grzegorz Mieczkowski opublikował fotoreportaż z wnętrza kamienicy przy ul. Kilińskiego 8. To dawna siedziba UB, w piwnicach są napisy więźniów. Pomijając fakt, że wejście tam jest ryzykowne, od lat jest po prostu zabronione przez administratora, bo budynek grozi zawaleniem.
Właścicielem kamienicy jest miasto, więc poprosiłam o wyjaśnienia w tej sprawie burmistrz Iwonę Kublik. Dostałam dwa pisma. W jednym prezes STBS twierdzi, że Grzegorz Mieczkowski wszedł do budynku z rzeczoznawcą majątkowym. A sam Grzegorz Mieczkowski w swoim piśmie napisał, że to miasto zaniedbało obowiązki poinformowania o zagrożeniu i jak stwierdził do kamienicy grożącej zawaleniem mógł wejść każdy. Ot takie dwie, wykluczające się wersje. Ich niedorzeczność potwierdzają zdjęcia Grzegorza Mieczkowskiego na których wyraźnie widać, że wejście od ulicy Kilińskiego jest zamknięte, otwarte zaś są drzwi od podwórza, których z ulicy zauważyć się nie da...
Szczegóły na skanach:


Burmistrz Iwona Kublik w przesłanych nam odpowiedziach na pytania jasno stwierdziła, że nie było zgody władz miasta na wejście przez Grzegorza Mieczkowskiego do budynku przy ul. Kilińskiego.

Nie jesteśmy policją, ani prokuraturą, nie mamy czasu na prowadzenie śledztwa w tej sprawie. Nie umiemy rozstrzygnąć, kto ma rację. Wszystkie pisma wraz z opisem sytuacji przekażemy do Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Przede wszystkim po to, by sprawdził, czy budynek jest właściwie zabezpieczony i nie ma zagrożenia dla mieszkańców – na przykład dzieci, które wzorem Mieczkowskiego chciałyby się bawić w „odkrywców”.
We wtorek, 14 października, nomen omen w Dniu Edukacji Narodowej, Grzegorz Mieczkowski ogłosił, że wychodzi z „szarej strefy”. I znów na Facebooku przedstawia swoją radość
- 36.250 złoty na start. Z ogromną radością, informuję że projekt „Sokołów Podlaski w Obiektywie” wkracza w nowy etap rozwoju. Po latach pracy nad dokumentowaniem lokalnych wydarzeń, historii i codziennego życia naszego miasta i okolic, mogę ogłosić, że Powiatowy Urząd Pracy w Sokołowie Podlaskim, przyznał mi dofinansowanie na rozpoczęcie działalności gospodarczej – napisał. - Wniosek o dofinansowanie złożyłem we wrześniu bieżącego roku. W tym naborze do urzędu wpłynęło 15 wniosków, spośród których pozytywnie rozpatrzono pięć. Z wielką satysfakcją mogę powiedzieć, że wśród wybranych znalazł się również mój projekt.
Co ciekawe, tydzień wcześniej odbywała się sesja Rady Powiatu Sokołowskiego i obecna na niej Elżbieta Sadowska - była starosta, a obecnie radna opozycyjna z PiS - skarżyła się na zablokowanie jej możliwości uzyskania tego typu wsparcia. Geodeta z kilkudziesięcioletnim stażem chciała powrócić na rynek pracy i założyć własną firmę. Pieniędzy na wsparcie jako bezrobotna nie dostała. Złożyła wniosek, spełniła wszystko wymogi, przeszła szkolenia, znalazła żyrantów i... na 3 godziny przed podpisaniem umowy starosta wstrzymał podpisywanie tego typu dokumentów. Sprawę przeciągnięto do momentu, aż Elżbieta Sadowska straciła status osoby bezrobotnej i pieniędzy dostać już nie mogła. - To celowe, świadome działanie przeciwko mnie. Przy okazji skrzywdzono kilka innych osób, które czekały na uruchomienie własnej działalności – ocenia.
Konkurencja jest ważna i potrzebna, bo zazwyczaj motywuje do lepszej pracy. Także w mediach. Wymaga się od nas, dziennikarzy, rzetelności, odpowiedzialności za to, co piszemy, uczciwości. Dziennikarz lokalny musi umieć napisać relację z meczu piłki nożnej, opisać sprawę kryminalną, wydarzenia kulturalne, historię, ale i komplikowane sprawy dotyczące finansów szpitala, czy oświaty. Dziennikarz ma być rzetelny, a nie sprzyjający jakiejkolwiek władzy. Czemu i komu ma więc służyć promowanie kogoś, kto o podstawach tego zawodu nie ma bladego pojęcia?
Sytuacja mediów lokalnych jest za rządów obecnej władzy w kraju bardzo trudna. Co raz słychać, że zamykane są papierowe tytuły, które istniały na rynku kilkadziesiąt lat – ostatnio „Tygodnik Ostrołęcki”. W listopadzie kończy działalność na papierze tygodnik „Pałuki” Dominika Księskiego – legenda jeśli chodzi o niezależne, lokalne media w Polsce. Media, które patrzą rządzącym na ręce, rozliczają, rzetelnie informują i krytykują są solą w oku władzy – a jakoś szczególnie tej z określeniami „obywatelska” i „demokraci” w nazwie. Dlatego, drodzy „Sokołowcy Demokraci”, nie nazywajcie dziennikarzem swojego poplecznika. Nazwijcie go specem od PR. Pomyślą niektórzy, że ten tekst powstał, by dopiec konkurencji. Nie. Dziennikarze od lat świetnie radzą sobie z „konkurencyjnymi” portalami, gazetkami samorządowymi opłacanymi przez władzę. Praca dziennikarza to ukazywanie prawdy. A prawda jest taka, że ktoś kto nie płaci ZUS i podatków jest promowany przez władze miasta.
Cytując klasyka, „róbmy swoje”. Utrudnianie przez władze Życiu Sokołowa pracy, a wspomaganie „nowego portalu” może być działaniem na krótką metę. Bo to Czytelnicy dokonują wyboru. A ich oszukać się nie da.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Cytuję "W tym naborze do urzędu wpłynęło 15 wniosków, spośród których pozytywnie rozpatrzono pięć. Z wielką satysfakcją mogę powiedzieć, że wśród wybranych znalazł się również mój projekt". A cóż to za orły w takim razie rozdają te pieniądze na firmy dla bezrobotnych???!!!
Hhmm...a pytała Pani Redaktor o znikające dzialki i karę za brak wywiązania się z umowy budowy bloków socjalnych przez poprzednią władzę?chętnie zobaczę pismo Pani Redaktor w tej sprawie do obecnych władz miasta...
Tak, jak obiecałam, zajmuję się tym, zbieram informacje. Na razie jednak priorytetem jest dokończenie wyjaśnienia sprawy finansów w oświacie, jest to naprawdę bardzo skomplikowane. Do tego cały czas pojawiają się bieżące tematy.
Ależ kolego, to przecież doskonały temat dla Hebla! On na pewno da radę opisać jaki to z Karakuli niby zły burmistrz był.
Ja tylko dodam, że w kwestii interpunkcji i „czeskich” błędów to Pani artykuły bardzo często takowe posiadają. Proszę zwrócić na to uwagę, bo tego typu błędy sprawiają, że cały artykuł po prostu traci. Jakiego tematu by nie dotykał. Po prostu słabo.
Do Czytelnika. Proszę konkretnie wskazać te niby czeskie błędy. Piszę kilka artykułów dziennie, często poprzedza je spisywanie nagrań. Literówki się zdarzają, bo to ogrom pracy, a korekta własnych artykułów bywa nieskuteczna. Jeśli, komentatorze, widzisz tylko interpunkcję, a nie sens artykułu i to, że staram się trudne sprawy wyjaśniać w prosty sposób, to chyba nie ten kierunek myślenia. Rozumiem, że twój komentarz ma mi "dokopać", ale to chyba zły kierunek.
Znając tok myślenia tego pana to on ten artykuł potraktuje jako wychwalanie go :-)) :-)))
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
I tak oto przy dźwięku Lanc, Drążków i Hebli wykuwają się w mieście nowe elity.
Skoro „ŻS” krytycznie patrzy na ręce władzy, to władza postanowiła zrobić sobie własne media. A że wśród „demokratów” ławka krótka, to wzięli tego, który miał już swoją fejsbukową stronkę z fotkami. Przy tym jak grzyby po deszczu nagle namnożyły się inne ich stronki, które działają na zasadzie kopiuj-wklej. I tak się nawzajem lajkują i udostępniają, aby tylko zwiększać zasięgi. Z dziennikarstwem nie ma to wiele wspólnego, ale dziś dziennikarzem może nazywać się dosłownie każdy. Nawet legitymację prasową można sobie wykonać na domowej drukarce. Bo kto zabroni? Grunt, że sokołowska władza uzyskała swoje kanały propagandowe, na które wielu się nabiera i ochoczo klaszcze w dłonie.
Do Pani Sadowskiej karma wróciła… sama postępowała w podobny sposób. Trzymała swoich pracowników w niepewności do ostaniej chwili. Ludzie mający kredyty i dzieci na utrzymaniu nie wiedzieli czy będą mieli przedłużone umowy. Osoby po rozwodzie były wykluczane jako pracownicy. Sama nie mieszkała z mężem a dyktowała warunki pracownikom w podobnej sytuacji. Chowała się przed radnymi w innych pokojach, aby uniknąć niewygodnych pytań. Jako pracodawca była fałszywa, mściwa i wścibska.
Jednak po zwycięstwie sokołowskich demkotratów wszystko miało być inaczej! Nowocześnie i z uśmiechem. Bez układów a za to mieli przyjść fachowcy na stanowiska. Młodzi mieli wracać z Warszawy i tu pracować .Oto i mamy tych fachowców takich że z naszego Sokołowa to się śmieją wszędzie
Będziecie tęsknić za Sadowską, bo tyle ile za jej czasów zrobiono dróg to nie będzie przez kolejnych 30 lat!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Do Do Października...a jednak zwracam się do Pani Redaktor bo jeśli ma być obiektywnie to Ona będzie najlepszym wyborem. Chętnie poczekam ile trzeba na wyniki Jej pracy.
Brawo Pani Redaktor, kawał dobrej roboty ????
Miała być emotikona ;-) Brawa dla Pani, naprawdę ważny i potrzebny artykuł
Chyba ktoś pomógł temu panu uzyskać te pieniądze z Urzędu Pracy. Coś za coś. A swoją drogą to Urząd Skarbowy powinien zająć się jego działalnością. Dziękujemy p.redaktor za ten artykuł.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Kpina Z sokolowian, z dziennikarstwa, a demokraci to porażka za porażką.
A kiedy będzie artykuł o wyroku wójta Woźniaka za spowodowanie wypadku w 2024 roku
O to jest ciekawe...
Ten, kto wymyślił żeby Hebel został dziennikarzem powinien dostać Nobla. Literackiego Nobla.
Ta...dokładnie a hebel jak taki uczynny to niech się rodziną zajmie bo chory siostrzeniec chodzi po mieście głodny i ludziom jabłka i chmiel z posesji wyjada
przykre , ze tak się społecznie ludzie nie szanują. Przypominam , że miasto Sokołów Podlaski to nie Starostwo. Nie mieszać władzy. Zaś starym powiedzeniem - kobiety jednak nie wszystkie dobrze wykonują władzę na stanowiskach reprezentacyjnych i wiodących. Poza merytoryczną stroną spraw - jednak szanujmy się społecznie. Przykro czytać .....................
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Mieczkowskiemu ta popularność uderzyła do głowy. Kto go zna ten wie jaki poziom reprezentuje. Teraz dostosował się do włodarzy miasta i przy okazji paemow pochwalnych dla nich sam się lansuje. Żenada.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Moją rolą jest rzetelnie informować o lokalnych sprawach, szukać ciekawych tematów, a nie prowadzić nagonki. Jeśli władze miasta robią coś dobrze, nie mam problemu żeby to pochwalić. Jednak nieuczciwych zagrywek nie mogę przemilczeć.
Ja bym radził sprawdzić powiązania między stowarzyszeniem ATOMY, które powiązane jest z władzą i PUP. Mogą wyjść ciekawe wnioski. Pani starosto, może w tym przypadku dokona pan takiej kontroli jak u pani Sadowskiej bo mamy tu do czynienia z wielką kompromitacją rozdzielania środków dla bezrobotnych!
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Pan Mieczkowski gdyby miał odrobinę honoru i klasy to by nie pchał się do przodu Trzeba wiedzieć kiedy odpuścić i znać swoje miejsce w szeregu
Uśmiechnijcie się brygada. Heeejjj, co tacy smutni jesteście.
Stary Popeliniarz ,poznałem go osobiście ,poziom intelektualny Pana Kononowicza :) Hebel redaktor,Pani od pizzy kasjerka w kinie itd… Jedzmy Prince Polo ;)
Myślę, że te układy naszej władzy, z tym niby redaktorem jeszcze wyjdą im bokiem. Już muszą się tłumaczyć z jego wizyty na Kilińskiego i SOK. Facetowi totalnie odbiło.
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Chyba fundacja Pozytywna Przy........ przejrzała na oczy i już u nich nie jest. Słyszałem że ten ogród wertykalny to zasługa właśnie tej fundacji. Teraz to już nie wiem bo hebel głosi że to miasto pozyskało kasę na ten projekt . Proszę mnie oświecić - jak jest naprawdę bo ktoś tu kłamie...
były przyjaciel Sokołowa- nadal prośba - nie mieszać Starostwa z Miastem Sokołów Podlaski. To są odrębne samorządy - a za Panią Sadowską jeszcze zatęskni Powiat. Bądźcie sprawiedliwi i stańcie w prawdzie. Niestety przykre jak ludzie nie potrafią uszanować dobrego a zło muszą znosić -i jest ok. Sokołów to bardzo specyficzne środowisko.....
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
1. Fundacja nikogo nie zatrudnia. Proszę nie rozsiewać kłamstw. Jeśli ktokolwiek cokolwiek w Fundacji robi to za darmo. Każdy z nas pracuje zawodowo a pracę w Fundacji wykonujemy w swoim wolnym czasie. 2. Projekt ogrodu został napisany przez Prezes Fundacji. Projekt jest realizowany przez Fundację i wolontariuszy czyli uczniów SP nr 3. Jeśli nie macie szacunku do naszej pracy to uszanujcie chociaż prace dzieci. 3. Miasto nie dołożyło do tego projektu ani grosza.
Ja i wielu Sokołowian wiemy że ten ogród to inicjatywa Fundacji - wiemy też że napisy przed przejściami dla pieszych to inicjatywa Unitum. Dlaczego więc ktoś kto lubi mieszać ---rozsiewa takie głupoty z stawia na czele tych super inicjatyw naszą Panią Burmistrz. Pani Burmistrz lubi lansować się na tle cudzych projektów. Brawo dla Was Fundacjo Poz. Przeds. brawo Uczniowie trójki . Dzięku Wam wraca nadzieja bbi coś się zaczyna a nie kończy
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Krętacze i manipulanci są wszędzie. Problem zaczyna się, gdy tacy ludzie znajdują poparcie i poklask u władz, a ich metody są przez rządzących wykorzystywane. Tak dzieje się u nas. Pani Burmistrz chętnie skorzystała z widoku pełnej sali kinowej , nie protestuje, gdy pan M, prowadzi z dumą poloneza, nie prostuje jakichś dziwnych wpisów o ogrodzie na Długiej i zaprasza p. RZEKOMEGO DZIENNIKARZA do obsługi różnych wydarzeń. Jest to jawne popieranie niepraworządnych działań i wykorzystywanie ich do własnych celów. Teraz możemy bardziej zrozumieć dlaczego awansowała była księgowa z trójki. Powoli rysuje się pełny obraz naszych władz. Otaczanie się ludźmi pokroju Landzbergowie, czy Miecznikowscy, to nie przypadek, a świadomy wybór. Uciszono p. Doktor, jej miejsce zajmuje ten od trujki i przejmuje jej rolę. Szanowna Rado- mało że nie grzmisz, to jeszcze akceptujesz te działania, Ohyda, zwłaszcza, że te metody zdecydowanie antywychowawcze stosują pedagodzy- oni stanowią dużą część Rady.
Do Nowy Doceniam ten wpis Jak zawsze wyważony, profesjonalny zwracający uwagę na ważne aspekty
a w innym artykule pozytywna recenzja dla ludzi mających konkretny zawód, bo ich brakuje, a tych z "wyższym wykształceniem" mamy już za dużo. To jest naprawdę rzetelne dziennikarstwo ;)
Może tak... w postach Pana Grzegorza Mieczkowskiego znalazłem wiele ciekawych informacji które mnie interesują, a których próżno szukać w innych naszych lokalnych mediach, np. jak w tym w którym obecnie piszę. Bywam też krytyczny wobec postów Pana Grzegorza, jednak zawsze można merytorycznie podyskutować i o to chodzi. A do tego budynku też bym wszedł. Jak nie ma tabliczki, to obnażył jakieś braki, tak właśnie powinien działać dziennikarz :) Kompletnie nie rozumiem tej "nagonki". Niestety wygląda to na obawy przed konkurencją....
Cytuję "W tym naborze do urzędu wpłynęło 15 wniosków, spośród których pozytywnie rozpatrzono pięć. Z wielką satysfakcją mogę powiedzieć, że wśród wybranych znalazł się również mój projekt". A cóż to za orły w takim razie rozdają te pieniądze na firmy dla bezrobotnych???!!!
Hhmm...a pytała Pani Redaktor o znikające dzialki i karę za brak wywiązania się z umowy budowy bloków socjalnych przez poprzednią władzę?chętnie zobaczę pismo Pani Redaktor w tej sprawie do obecnych władz miasta...
Tak, jak obiecałam, zajmuję się tym, zbieram informacje. Na razie jednak priorytetem jest dokończenie wyjaśnienia sprawy finansów w oświacie, jest to naprawdę bardzo skomplikowane. Do tego cały czas pojawiają się bieżące tematy.