Z coraz większym zdziwieniem obserwuję to, co dzieje się w naszym mieście w kwestii wolności słowa. Trwa „śledztwo” mające ustalić, kto stworzył na Facebooku profil publikujący żartobliwe obrazki – memy, kpiące z miejskich władz. Szukanie winnych chyba zaczyna ocierać się o absurd...
A dzieje się to w mieście, w którym rządzą Sokołowscy Demokraci. Powtórzmy tę nazwę głośno i wyraźnie: Sokołowscy Demokraci. Ci sami, którzy w kampanii wyborczej zapowiadali, że w mieście nastanie doskonała komunikacja i transparentność. Że skończą z „zamordyzmem”, który podobno panował za tego „złego” Karakuli...
Od początku kadencji wrogiem Sokołowskich Demokratów są media, teraz znalazł się kolejny – twórcy internetowych, lokalnych memów. Ich poziom różnie można oceniać, niektóre nie są wysokich lotów. Trafiają się też i całkiem udane – jak pomysł zgłoszenia do konkursu na grafikę zdobiącą sokołowski basen mozaiki z wizerunkiem burmistrz Iwony Kublik. Tu ktoś błysnął i pomysłem, i wykonaniem.
Memami interesowało się niewielu, dopóki członek medialny Sokołowskich Demokratów, wspierany przez anonimowych klakierów nie postanowił publicznie potępić ich twórców. Bo podobno w błąd wprowadzają, bo kłamią, itp. I poszło jak woda na młyn! Efekt Barbary Streisand! Memy zaczęły bić rekordy popularności i ewidentnie wywoływać uciechę wśród dużej grupy Sokołowian. To, co do tej pory krążyło po cichu po mieście, niczym zakazane piosenki w czasie niemieckiej okupacji, nagle pokazało się publicznie!
Członek medialny znów ruszył do ataku! Kto śmie krytykować władzę! No kto? Pewnie Gontarzowa albo Celiński i Unitum! Ich najłatwiej wziąć na celownik, bo nie kryją się po kątach, tylko wprost piszą o tym, co złego dzieje się w Sokołowie Podlaskim. Członek medialny użył sztucznej inteligencji i wymyślił, że widział gdzieś podobno, jak podejrzani o tę zbrodnię, jaką jest śmieszkowanie z władzy, lajkują sokołowskie memy! Bo przecież Sokołowskim Demokratom, na czele z panią burmistrz wolno lajkować każdy hejterski profil, o ile sprzyja władzy! Ale niech tylko ktoś odważy się polubić to, co z władzy kpi!
Ja - oprócz posądzeń ze strony medialnego członka - dostałam też SMS-a od najwyższych władz z dość szokującą formą oskarżenia. Na taki styl komunikacji nie ma mojej zgody, być może podejmę prawne kroki w tej sprawie.
Szanowny autorze SMS-a! Jeśli chciałam skrytykować władze miasta, robiłam to nie raz na łamach Życia Sokołowa. Zawsze pod swoim nazwiskiem, bo anonimowych artykułów nie publikujemy. Jeśli miałam ochotę zamieścić własnego mema lub wykorzystać żart zrobiony przez kogoś innego – to po prostu to robiłam i za to odpowiadam. Szopki noworoczne i felietony – żaden problem. Wszyscy wiedzą, że to ja je piszę.
Oczywiście, działalność w czasach sokołowskiej demokracji nie jest lekka i łatwa, a na pewno nie bywa przyjemna! Za „Szopkę Noworoczną 2024 r.” ciąga mnie po sądach sokołowska demokratka Monika Landzberg. Wygrałam w dwóch instancjach, ale „obrażona na satyrę” w tym tygodniu złożyła... kasację do Sądu Najwyższego! Później pewnie odwoła się jeszcze do Trybunału w Hadze i Rady Bezpieczeństwa ONZ... Na kilku sesjach miejskich, byłam publicznie atakowana m.in. przez słynnego „siwego pana” oraz przez cały garnitur Sokołowskich Demokratów. Ostatnio za to, że podobno... założyłam podsłuchy w UM, żeby opisać plany zmian w miejskiej oświacie(!?) Hejterzy pacyfikowali mnie na profilach miasta i pani burmistrz (!) – zarzucali mi nawet promowanie nazizmu! To akurat mnie ruszyło, bo jestem wnuczką podoficera Wojska Polskiego, więzionego w niemieckich obozach jenieckich i poddawanego eksperymentom medycznym. Wisienką na torcie sa trzy donosy do prokuratury na rzekome popełnienie przeze mnie przestępstw i dwie inne sprawy sądowe...
Naprawdę myślicie, że po tym wszystkim boję się opublikować mema wyśmiewającego władzę i muszę się chować za anonimowym profilem?!
PS. Nie trzeba chyba tłumaczyć, dlaczego ilustracją do felietonu jest mem. Jego bohaterką nie jest ani burmistrz Sokołowa, ani jej zastępca. Dlaczego obie panie stały się dla autorów memów prawdziwą „tarczą strzelniczą”, a pewni przedstawiciele władz są... jakby pomijani – to też jest ciekawa zagadka...
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Władza sie zmieniła ale jedno jest niezmienne, kto krytykuje jest wrogiem publicznym. Tak bylo za Karakuli tak jest teraz. Doskonale pamiętamy jak poprzednik rozdawał etaty w sokolowie nawet etaty sprzątaczek zależało od jego zgody. Dziś jest podobnie. Tu jest potrzebne trzęsienie ziemii i wymiana ludności by cos sie zmieniło na dobre
Święta racja, tak jest i było
Nie wiem co by było, gdyby nie p. Wiceburmistrz Domańska. To kobieta z klasą, spokojna, pełna kultura. Na szczęście ona opowiada za oświatę i da się pewne rzeczy załatwić bez humorków, wrzasków i czepiania się o głupoty.
Potwierdzam. To jest osoba, która umie sprawę załatwić i jest bardzo w porządku.
To nasze fajne miasto zaczyna coraz bardzie przypominać cyrk i Sokołowianie sami na to pozwolili -raz wybierając nieodpowiedzialnych ludzi, dwa milcząc i nie protestując przeciwko ich draństwom!
DOKŁADNIE !!! CO INNEGO GŁOSILI W KAMPANII WYBORCZEJ A CO INNEGO ROBIĄ !!! ALE CÓŻ SZKODZI OBIECAĆ!!! WŁADZE SIE ZMIENILY ALE METODY RZĄDZENIA I UKLADY NIE!!! CHYBA KAŻDY MIESZKANIEC TO WIDZI ALE TYLKO CZĘŚĆ MA ODWAGĘ O TYM MÓWIĆ RESZTA ALBO MA W TYM JAKIŚ INTERES LUB CO GORSZE WSTYDZI SIĘ ZE DALI SIĘ OSZUKAC???
Ten komentarz jest ukryty - kliknij żeby przeczytać.
Nie jest łatwo, ale przyjdzie kryska na Matyska...tylko miasta żal!
Oooo. Tu Pani redaktor pozwoliła na zostawianie komentarzy. Czasem (coraz częściej) nie pozwala, bo, uwaga: "nie chce hejtu". W tym przypadku komentarz można zostawić więc Pani redaktor "pozwala" na hejt. Brawo za odwagę. Do dzieła :)
Pewnie najprościej byłoby zrobić to, czego od dawna mniej lub bardziej wprost domaga się władza: zlikwidować całkowicie komentarze pod artykułami na Życiu Sokołowa. Ja miałabym spokój. Ale przeciwko temu protestują Czytelnicy. Uważam, że są jednak sytuacje, kiedy trzeba ingerować odgórnie - jeśli anonimowi komentatorzy nie znają umiaru i nie widzą granic krytyki. To dotyczy np. artykułów o szkołach, dzieciach, a ostatnio przekazania agregatów Ukrainie. Nie mam ochoty się zastanawiać, czy to ruskie trolle hejtują, czy nasi rodzimi idioci, którzy nie potrafią przeczytać artykułu ze zrozumieniem, tylko atakują na oślep. Staram się nie ograniczać możliwości komentowania tych artykułów, które dotycząc działań władz - bo one podlegają krytyce i jest ona potrzebna (a władzy dotyczy zasada "grubszej skóry"). Jednak i tu są pewne ważne społecznie sprawy, w których funkcja informacyjna i rzetelna wiedza są ważniejsze niż komentarze anonimowych "specjalistów". Czasem widać też zjawisko masowego pisana komentarzy z zaszyfrowanych IP. Na pewno nie zabronimy komentowania osobom, które zechcą zrobić to pod swoim imieniem i nazwiskiem. Jednak ci, co chcą obrażać anonimowo - nie będą sobie tutaj hasać!
Niestety, taki jest obraz polskich rządów i samorzadów, nikt kompetentny czy mądry nie staruje w wyborach bo w du..e ma jak ma swoje biznesy, a my wybieramy pomiędzy złym a gorszym kandydatem. A co do tematu to "prawdziwa cnota krytyki się nie boi", zatem w naszych władzach mało cnoty.
//Dlaczego obie panie stały się dla autorów memów prawdziwą „tarczą strzelniczą”, a pewni przedstawiciele władz są... jakby pomijani – to też jest ciekawa zagadka...// Uderz w stół ... ha ha ha i już się żona Landzberga się odezwała! To z niej się MEMY nie śmieją...
Władza sie zmieniła ale jedno jest niezmienne, kto krytykuje jest wrogiem publicznym. Tak bylo za Karakuli tak jest teraz. Doskonale pamiętamy jak poprzednik rozdawał etaty w sokolowie nawet etaty sprzątaczek zależało od jego zgody. Dziś jest podobnie. Tu jest potrzebne trzęsienie ziemii i wymiana ludności by cos sie zmieniło na dobre
Święta racja, tak jest i było
Nie wiem co by było, gdyby nie p. Wiceburmistrz Domańska. To kobieta z klasą, spokojna, pełna kultura. Na szczęście ona opowiada za oświatę i da się pewne rzeczy załatwić bez humorków, wrzasków i czepiania się o głupoty.